Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

„Mamy 100 procent więcej zbiorów butelek plastikowych w stosunku do tego, co zbierało się w żółtych koszach” – mówiła na antenie RMF FM ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska. To wyniki zbiórki plastikowych butelek i puszek po niemal sześciu miesiącach od wprowadzenia systemu kaucyjnego. Może się więc wydawać, że nowe regulacje zdają egzamin. Mimo to media informują o problemach, a kandydat na premiera PiS Przemysław Czarnek zapowiada wycofanie kaucji na butelki.

Przypomnijmy: od października 2025 do automatów w sklepach możemy oddać plastikowe butelki (PET) o pojemności do 3 litrów oraz puszki o pojemności do 0,5 litra, jeśli tylko będą oznaczone logiem systemu kaucyjnego. Otrzymamy za nie zwrot opłaty naliczonej przy zakupie napoju – czyli 50 groszy. Zwykle automaty wydają bon do wykorzystania na zakupy w danym sklepie. Obowiązek umieszczenia „zwrotomatu” na swoim terenie mają placówki handlowe o powierzchni 200 metrów kwadratowych w górę. Mniejsze mogą dołączyć do zbiórki, jeśli tylko chcą. Zdecydowała się na to między innymi Żabka.

Nie każdy wie, że system ruszył

Początek działania systemu przyniósł jednak potknięcia: nieczynne i zapchane automaty, opakowania kaucyjne stojące na półkach obok „starych” – niekaucyjnych, dezorientację pracowników sklepów. Nowe zasady zbiórki, mimo optymizmu szefowej resortu klimatu, nie każdemu się podobają. Spora grupa je ignoruje, co pokazują badania opinii społecznej. Ponad 60 proc. respondentów przepytanych przez Instytut Badań Opinii IQS oddaje opakowania do automatów. 40 proc. przepytanych zwraca je regularnie. Jednocześnie niemal 40 proc. niemal tego nie robi, z czego 6 proc. uważa, że system... jeszcze nie ruszył.

„Zniesiemy system kaucyjny” – wołał z mównicy Przemysław Czarnek zaraz po ogłoszeniu, że będzie kandydatem PiS na premiera. Potwierdził ten zamiar w rozmowie w Radiu Zet. Czujniejsi obserwatorzy sytuacji politycznej wytknęli mu jednak, że głosował... za jego wprowadzeniem. Między innymi o wypowiedzi Czarnka i polityczny klimat wokół kaucji zapytaliśmy Filipa Piotrowskiego, specjalistę gospodarki obiegu zamkniętego z inicjatywy Waste Free Oceans.

Przeczytaj także:

System kaucyjny kontra polityka

Spodziewał się pan, że temat kaucji tak mocno wejdzie do debaty politycznej?

Nie jestem zaskoczony, bo takie same głosy były w Irlandii, w Rumunii, nawet na Słowacji, choć słabsze. Trzeba pamiętać, że idą wybory, politycy szukają nowych tematów. To kampanijna retoryka, ale dotycząca systemu, którego wycofywanie nie ma sensu. I tak byśmy musieli go wprowadzić do 2029 w związku z unijnym rozporządzeniem PPWR. Będąc w Unii nie da się zignorować tego przepisu. System kaucyjny może czasem frustrować, denerwować chorobami wieku dziecięcego. One jeszcze chwilę potrwają – wydaje mi się, że system się “dotrze” do wakacji, ale jego wycofanie może oznaczać problemy na linii Warszawa-Bruksela. Natomiast ostatnie lata pokazywały, że często w politycznej retoryce pojawiało się dużo krytyki dotyczących unijnych regulacji, ale w końcu one były wdrażane. Dlatego podchodzę do tego ze spokojem.

Ale jeśli podeszlibyśmy przez chwilę do tej zapowiedzi z dużą powagą, to co mogłoby nam grozić, jeśli wycofalibyśmy system kaucyjny?

Mamy obowiązek zbiórki 77 proc. butelek PET w formie selektywnej w związku z dyrektywą SUP od zeszłego roku, mamy też wprost określony w rozporządzeniu PPWR obowiązek wprowadzenia systemu kaucyjnego od 2029 roku. Młyny Komisji Europejskiej mielą wolno, ale nieubłaganie i za jasne łamanie dyrektyw i rozporządzeń możemy doczekać się kar, które będą obciążały budżet. Do tego pojawią się też kary nakładane na producentów za brak wypełnienia wymogów zbiórki, a to może wprost przełożyć się na wzrost cen napojów. Żadnemu rządowi się to nie opłaci, a poziomy selektywnej zbiórki do tej pory były niewystarczające. W przypadku PET-u było to około 45 proc. w 2025 roku. Powtórzmy: dyrektywa wymaga przynajmniej 77 proc.

Świetne, polskie sortownie?

Z drugiej strony jest narracja branży odpadowej mówiąca, że mamy świetne sortownie, a dotychczasowy sposób zbiórki może wystarczyć. Ale to nieprawda. Świetne sortownie i bardzo dobrą jakość selektywnej zbiórki, czyli sortowania odpadów przez mieszkańców, mają Austriacy. Oni mimo to wprowadzili system kaucyjny w 2025 r. żeby zebrać w ten sposób więcej lepszej jakości materiału do recyklingu. Polskim instalacjom i jakości selektywnej zbiórki daleko jest do tych standardów, więc bez kaucji nie ma szans na realizację wymogów UE.

Jest jeszcze jeden argument, z którym trudno się kłócić, czyli niestabilność na rynku surowców.

Bo przecież plastik jest z ropy.

Do wyprodukowania butelki PET potrzebne jest ok. 100 ml ropy. Nie można więc mówić, że możemy odpuścić sobie recykling i jakoś to będzie. To się nie spina ekonomicznie, biorąc pod uwagę niestabilne i rosnące ceny ropy. Dużo lepiej jest zamykać obieg w gospodarce, produkować butelki ze starych butelek. To dobre dla środowiska, ale również działa na rzecz polskiej niezależności od importu paliw kopalnych.

System kaucyjny, czyli niewygoda

No ale to też czasami niewygodne. Podzielę się własną historią – wracałem w niedzielę pociągiem z Zakopanego do Krakowa, dwie butelki z wodą dostałem w hotelu, dwie dostałem w pendolino, które w promocji kosztowało dziewięć złotych. Pomyślałem, że przecież nie wyrzucę już do kosza dwóch złotych, a jeszcze nie wydałem nic na te butelki – więc nie dość, że za pociąg wydałem mało, to w sumie jeszcze zarobię. Niedziela, więc otwarte tylko Żabki. Żadna w centrum Krakowa nie chciała przyjąć tych butelek. Albo automat był zepsuty, albo brakowało już miejsca na zbiórkę ręczną. Niedociągnięcia mogą irytować.

W pełni się z tym zgadzam, start systemu nie jest najlepszy. Ale nie może być inaczej, jeśli część sieci handlowych zaczęło podpisywać umowy na stawianie automatów dopiero w grudniu zeszłego roku. Pytanie, dlaczego tak późno. Widać, że są sieci bardziej przygotowane, i takie, które zbyt późno zabrały się za przygotowanie infrastruktury do zbierania butelek i puszek, oraz przeszkolenie pracowników. Dlatego wydaje mi się, że ten system jeszcze musi się “dotrzeć” – jeśli chodzi o logistykę, obsługę wśród sklepowego personelu.

zepsuty automat systemu kaucyjnego w Żabce
Zepsuty automat w sieci Żabka. Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl

Więcej opakowań, większa korzyść

Musimy też liczyć się z koniecznością dostawienia wielu automatów, wciąż w niektórych sklepach wielkopowierzchniowych ich brakuje, a na półkach widać już bardzo dużą liczbę opakowań kaucyjnych. Bardzo wiele osób oddaje też butelki, co widać przecież, gdy automaty się “zapychają”. Działa tu też ekonomia nieformalna, są ludzie, którzy dorabiają sobie, zbierając butelki. To powoduje, że wolumeny przyjmowane przez automaty nieco wszystkich zaskoczyły.

I tak, zgadzam się, że dla konsumenta to może być niewygodne, ale po podobnym czasie w dużo bardziej poukładanej Austrii też słyszało się głosy, że w automatach nie ma miejsca, że sklepy zbyt rzadko je czyszczą, logistyka nie nadąża. Niestety trzeba to przeczekać, system zacznie działać lepiej, a wtedy automatycznie osoby nieprzekonane zaczną oddawać opakowania. Oczywiście 50 groszy niektórym może nie wydawać się wielką kwotą, ale gdy pomnożymy to razy 10 czy 20, to robi się z tego już poważniejsza suma, którą można odjąć od kosztu zakupów, albo odzyskać w gotówce.

Komu nie pasuje kaucja?

Z drugiej strony wiele osób odbija się teraz od systemu, bo w pobliżu nie ma „zwrotomatu”, bo nie ma w domu miejsca na butelki – o tym mówią pierwsze badania opinii publicznej na temat odbioru systemu kaucyjnego przez konsumentów.

Myślę, że nie jest to aż tak duży problem – w końcu te same butelki, tylko pełne, gdzieś w mieszkaniach stoją, wystarczy odstawić je w to samo miejsce, a potem oddać. Nie trzeba tego robić raz na miesiąc, gdy opakowań już nam się trochę nazbiera, można oddawać na bieżąco, no ale oczywiście – jeśli tylko w pobliżu jest działający punkt zbiórki. Na szczęście coraz więcej sklepów o mniejszej powierzchni rozmawia z operatorami o możliwości wejścia w system ze zbiórką ręczną, jestem przekonany, że będzie coraz lepiej.

Zawsze zostanie jakaś grupa, która będzie kontestować takie rozwiązanie i nic jej nie przekona. Z drugiej strony są takie osoby, które na tych opakowaniach sobie dorobią.

Czytałem o panu, który dorabia do emerytury, jeżdżąc po hotelach czy domach weselnych i odbierając od nich opakowania kaucyjne.

Takie historie się zdarzają, ale są też osoby, które zwyczajnie wyjmą takie opakowanie z kosza i je oddadzą. To jest właśnie ekonomia nieformalna. Na Węgrzech czy Rumunii są grupy osób, które w ten sposób sobie dorabiają na przykład w miejscach turystycznych. Przyjezdni czasem nawet nie wiedzą, że mogą oddać puszkę czy butelkę. W Polsce też to będzie się sprawdzać.

Wracając do ewentualnych wad systemu – słyszałem o przypadkach, gdy automat odrzucił butelkę, bo pochodziła z innego sklepu. Rzeczywiście coś takiego mogło się zdarzyć?

Nie powinno. Może to dotyczyć szklanych butelek wielokrotnego użytku – czyli zwrotnych, z piwa, oranżady czy wody mineralnej. W przypadku PET-u i metalowych puszek takiej zasady nie ma. Jeśli komuś zdarzyłaby się taka sytuacja, warto zwrócić na to uwagę i delikatnie zasugerować kierownikowi sklepu, że w takich sytuacjach łamane jest prawo.

Mimo wszystko sukces

Czy mimo chorób wieku dziecięcego można uznać start systemu kaucyjnego za sukces? Zapchane automaty mogą irytować, ale może wskazują, że ludzie przyzwyczajają się do kaucji. To dobry prognostyk na przyszłość?

System działa. Rzeczywiście cierpi na pewne bolączki wieku dziecięcego, ale zdecydowanie jest sukcesem. Przed jego startem mieliśmy gminne systemy zbiórki, które nie radziły sobie z tymi tego typu opakowaniami, zbierały je często w odpadach zmieszanych. Oczywiście w tej sytuacji można wciąż wysegregować butelkę, ale to jest wysoki koszt, między innymi oczyszczenia opakowania. Materiał z takiego opakowania, które miało kontakt z różnymi odpadami we frakcji zmieszanej, nie nadaje się też już do kontaktu z żywnością. Można z niego zrobić na przykład doniczkę, ale w praktyce nie wykorzysta się go do wyprodukowania kolejnej butelki. W ten sposób nie można domknąć obiegu zamkniętego opakowań w gospodarce.

Jaki według pana wynik zbiórki osiągniemy na koniec roku? Zwycięży obecny wśród niektórych “gen sprzeciwu”, czy dociągniemy do poziomu innych państw, które w ostatnich latach zaczynały z systemem?

Myślę, że będzie jakiś stopień oporu, w związku z tym po pierwszym roku możemy osiągnąć wskaźnik w okolicach 70-75 proc. To trochę mniej niż na Słowacji po pierwszym roku – tam było to 79 proc. Mimo wszystko, to wciąż o niebo lepiej, niż przed wprowadzeniem kaucji.

;
Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze