Niemal 70 proc. osób LGBTA w Polsce doświadcza jakiejś formy przemocy. Policyjne statystyki odnotowują promil tych przypadków, a politycy zgodnie twierdzą, że problemu nie ma. "Dopóki nie będziemy zgłaszać przestępstw, nie będziemy mogli wywierać nacisku" - mówią przedstawiciele organizacji pozarządowych i biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

Pierwszy raz polski rząd do corocznego raportu przygotowywanego przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE zgłosił przypadki przestępstw motywowanych nienawiścią na tle orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. Z ponad 800 wszystkich przestępstw z nienawiści zgłoszonych przez polski rząd w 2016 roku – dwanaście z nich miało tło homofobiczne lub transfobiczne. W zeszłym roku polski rząd nie zgłosił żadnego przypadku.

To wciąż mniej niż raportują organizacje pozarządowe. W 2016 roku odnotowały one 45 podobnych incydentów, z czego OBWE 25 uznało za przestępstwa. Na liście znajdują się m.in.:

  • atak na biuro Kampanii Przeciw Homofobii;
  • pobicie mężczyzny, który podczas Marszu Równości stanął w obronie dziewczyny, której napastnik wyrwał tęczową flagę;
  • pogróżki i homofobiczne komentarze w transporcie publicznym;
  • zamalowanie homofobicznymi napisami plakatu, który przedstawia przytulających się gejów.
  • Przeczytaj więcej o raporcie OBWE

    OBWE dane do raportu zbiera od państw członkowskich oraz organizacji pozarządowych. Informacje publikowane są z podziałem na rodzaj czynu (np. groźby, pobicia, czy zabójstwa) i jego motywację (np. opartą o kolor skóry, religię czy orientację seksualną).

    Fragment raportu z podziałem na kategorie

Wierzchołek góry lodowej

Od lat największym mankamentem dyskusji o przestępstwach z nienawiści – szczególnie tych motywowanych uprzedzeniami na tle orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej – jest zjawisko under-reportingu. Większość incydentów nie jest zgłaszanych organom ścigania i instytucjom publicznym. Z raportu RPO z 2016 roku wynika, że na policję zgłasza się mniej niż 4 proc. wszystkich pokrzywdzonych.

Zupełnie inny obraz wyłania się z badań. W Polsce żyje ok. 2 mln osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Z opublikowanego w listopadzie 2017 roku obszernego raportu Lambdy Warszawa, Kampanii Przeciw Homofobii i Fundacji Trans-fuzja „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce” wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat (2015-2016) średnio 69 proc. z nich doświadczyło incydentu lub przestępstwa motywowanego nienawiścią. W porównaniu z ostatnim badaniem przeprowadzanym w latach 2010-2011 odnotowano wzrost. Wtedy 14 proc. badanych deklarowało, że doświadczyło przemocy fizycznej, a 44 proc – psychicznej.

W latach 2015 – 2016 z przemocą najczęściej spotykały się osoby transpłciowe –  aż 79 proc. badanych.

Wykres z badania „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016”

Najczęstszą formą przemocy, z którą spotykają się osoby nieheteroseksualne i transpłciowe to przemoc werbalna – doświadczyło jej aż 64 proc. badanych. Kolejne są: groźby – 34 proc; wandalizm i odmawianie świadczenia usług – 27 proc.; przemoc seksualna 14 proc.

Co dziesiąta osoba LGBTA w Polsce doświadczyła przemocy fizycznej (dokładnie 11 proc.).

I nie są to pojedyncze incydenty. Najczęściej osoby LGBTA w Polsce – w zależności od miejsca zamieszkania – spotykają się z homofobicznymi i transfobicznymi zdarzeniami średnio trzy razy w ciągu dwóch lat.

Co utrudnia zgłaszanie przestępstw z nienawiści?

Wykazanie nieadekwatności statystyk policyjnych do rzeczywistej skali przemocy to jeden z głównych celów raportu OBWE. W Polsce od lat organizacje pozarządowe wskazują na niewydolność systemu ochrony prawnej i instytucji publicznych. Największą luką w polskim prawie jest brak rozpoznania motywacji homofobicznej czy transfobicznej przestępstw z nienawiści w kodeksie karnym. Jak wynika ze statystyk prokuratury najwięcej postępowań prowadzonych jest na podstawie art. 256 : „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2″ oraz art. 257 k.k.: „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

W 2016 roku było to w sumie aż 69 proc. wszystkich spraw.

Jednak w przepisach brakuje przesłanek takich jak: płeć, orientacja seksualna, tożsamość płciowa czy niepełnosprawność. Polski rząd do uzupełnienia tych przepisów zobowiązał się już dwukrotnie na forum międzynarodowym. Stało się to w 2012 i 2017 roku w ramach procedury Powszechnego Przeglądu Okresowego przed Radą Praw Człowieka ONZ. Jaka jest szansa na ich wdrożenie? Karolina Więckiewicz ze Stowarzyszenia Lambda Warszawa uważa, że należy pytać, sprawdzać i rozliczać rząd z deklaracji, które składa na forum międzynarodowym. Jednocześnie podchodzi do nich sceptycznie. „Po pierwsze, tych rekomendacji w ogóle nie byłoby, gdyby nie aktywna działalność organizacji pozarządowych na arenie międzynarodowej. Po drugie, polski rząd nie raz kłamał podczas sprawozdania przez Radą Praw Człowieka ONZ mówiąc, że rekomendacje są niepotrzebne, bo takie przepisy już znajdują się w polskim prawie. I wreszcie, to już drugi raz kiedy polski rząd deklaruje uzupełnienie przepisów dotyczących przestępstw z nienawiści” – wymienia Więckiewicz.



Brak zaufania do organów ścigania i instytucji publicznych

Poza wadliwym prawem problemem jest brak zaufania do organów ścigania. Poza obawami o doświadczenie wtórnej homofobii czy transfobii ze strony funkcjonariuszy problemem jest też bagatelizowanie tła konkretnych przestępstw. Dobrym obrazem niewłaściwego zachowania służb są postępowania prowadzone po atakach na organizacje pozarządowe – Lambdę Warszawa i Kampanię Przeciw Homofobii. Mimo że obydwa postępowania zostały umorzone ze względu na niewykrycie sprawcy, to służby pomijały homofobiczne tło ataków. Więckiewicz mówiła: „Jednak rzucono kamieniem w okno, w którym wisiała tęczowa flaga, a na drzwiach wyryto znak »zakaz pedałowania«. Mimo ewidentnych sygnałów służby zignorowały fakt, że ataki motywowane były konkretnymi uprzedzeniami”.

W 2015 roku – jeszcze za czasów rządów PO-PSL – wprowadzono narzędzie, które umożliwia policjantom oznaczenie motywacji przestępstwa bez względu na jego kwalifikację prawną. Karolina Więckiewicz z Lambdy podkreślała, że to po stronie policji leży odpowiedzialność sprawdzenia jakie było tło przestępstwa. Mówiła też, że „im wcześniej ujawni się motywacja – na etapie postępowania przygotowawczego – tym lepiej dla samego postępowania”. Anna Mazurczak z biura Rzecznika Praw Obywatelskich dodała, że ustalenie motywacji jest też kluczowe dla osób doświadczających tych przestępstw. Mówiła: „konsekwencje psychiczczne i społeczne dla osób, które doświadczają przestępstw z nienawiści są o wiele poważniejsze, niż osoby bez motywacji uprzedzeniowej”. Jednym z ważnych elementów, by poradzić sobie z traumą jest jej uznanie, czyli usłyszenie komunikatu od organów ściagania lub sądu „to czego doświadczyłeś/łaś to przestępstwo motywowane homofobią, to się nie powinno wydarzyć”.



Anna Mazurczak podkreślała, że brak zaufania do instytucji publicznych przekłada się nawet na zaufanie do urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Mówiła: „do biura Rzecznika wpływa tylko kilka takich spraw rocznie, a wszystkie z nich są zgłaszane przez organizacje pozarządowe, a nie bezpośrednio przez pokrzywdzonych czy media. W zeszłym roku przeprowadzaliśmy badanie dotyczące ciemnej liczby w statystykach dotyczących przestępstw z nienawiści. Porównywaliśmy jak często zgłaszane są przestępstwa motywowane uprzedzeniami w porównaniu do innych przestępstw. Sprawdzaliśmy też te liczby dla konkretnych mniejszości. Okazało się że ponad 95 proc. osób, które doświadczyły znieważenia na tle homofobicznym nie zgłosiło tego na policję. Wniosek ogólny jest taki, że osoby dotknięte przestępstwem z nienawiści rzadziej zgłaszają sprawy organom ścigania niż osoby, których dotyczą inne przestępstwa. W zasadzie bez organizacji pozarządowych nie mielibyśmy żadnej wiedzy, że podobne postępowania się toczą”.

Próbując znaleźć jakiś pozytywny trend w działaniach służb Anna Mazurczak mówiła o pierwszych – dokładnie trzech – przypadkach postępowań dotyczących zdarzeń o podłożu homofobicznym lub transfobicznym, które prokurator zdecydował się objąć ściganiem z urzędu, a nie są prowadzone z oskarżenia prywatnego. Co to oznacza?

Przede wszystkim ciężar zebrania materiału dowodowego, szukania świadków czy wniesienia oskarżenia spoczywa na prokuratorze, a nie pokrzywdzonych.

I wreszcie – brakuje sygnału ze strony rządzących

„Przestępstwa z nienawiści motywowane uprzedzeniami mają się tak dobrze właśnie dlatego, że słowa potępienia nie płyną z góry – ze strony rządzących” – mówiła Karolina Więckiewicz. Anna Mazurczak dodała, że do biura Rzecznika wpływa też coraz więcej skarg na homofobiczne wypowiedzi polityków, urzędników czy przedstawicieli mediów.


OKO obserwuje służby. Uważnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Masz cynk?