Minister Szyszko zażartował, że zastrzelony w Niemczech polski żubr przyszedł odtworzyć populację żubra, której nie ma za Odrą od 200 lat. Ten nieśmieszny dowcip opiera się na niewiedzy ministra, bo w Niemczech żubry są. Żyje wolne stado w Nadrenii Północnej-Westfalii i wiele grup na terenach zamkniętych. Razem 573 sztuk i czwarte miejsce na świecie

15 września 2017 polską opinią publiczna wstrząsnęła informacja, że w Niemczech zastrzelono żubra, który przywędrował zza polskiej granicy. Zwierzę od lat żyło w Polsce, gdzie cieszyło się sympatią lokalnej społeczności. Żubr bywał m.in. w miejscowości Owczary w województwie lubuskim. Nie bał się ludzi i nic mu z ich strony nie groziło. Żubr jest w Polsce zwierzęciem objętym ścisłą ochroną gatunkową.

Jak informował portal TVN24, początkowo Niemcy próbowali żubra złapać, ale nie znaleziono weterynarza, który miałby środek usypiający. Ostatecznie żubra zastrzelił myśliwy w okolicach niemieckiego Lebus, bo lokalne władze uznały zwierzę – bezpodstawnie – za niebezpieczne. „Bardzo chętnie byśmy po to zwierzę pojechali i przewieźli je z powrotem do nas – komentowała Anna Malinowska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych. – Jesteśmy zbulwersowani i rozczarowani, bo tego żubra można było uratować. Przewiezienie żubra to nie jest problem, ale musielibyśmy o tym wiedzieć”.

Niemiecki oddział organizacji ekologicznej WWF poinformował, że przygotowuje zarzuty przeciwko lokalnym niemieckim władzom, które podjęły decyzję o zastrzeleniu zwierzęcia.

„Heheszki” ministra Szyszki

Na żarty z tej ponurej sytuacji pozwolił sobie minister środowiska Jan Szyszko. Na antenie TVP1 powiedział o zabitym żubrze:


Przeszedł biedak, chciał odtworzyć tą populację, która występowała na terenie Niemiec, która kiedyś tam występowała, ale został stamtąd wyeliminowany. Skoro został wyeliminowany [...] 200 lat temu, to teraz też mu się należało, po co ma wracać z powrotem.

Jan Szyszko, TVP1 - 28/09/2017

Fot. Marek Podmokly / Agencja Gazeta


Półprawda. W Niemczech również są wolno żyjące żubry


Najpierw o tym, co jest prawdą w słowach szefa resortu. Rzeczywiście – jak czytamy na stronie Zagrody Żubrów Wyspy Uznam –  żubry zniknęły z niemieckiej ziemi w XVIII w. A dokładnie zimą 1755 roku w Prusach Wschodnich ostatnie cztery zwierzęta miały zostać złapane i przewiezione do parku przyrodniczego w Berlinie. Pochwycono trzy z nich, czwarty uciekł. Wkrótce został zabity przed dwóch kłusowników. Za swój czyn dostali wyrok 10 lat więzienia w twierdzy Kostrzyn.

Ale minister Szyszko nie powiedział/nie wiedział, że obecnie w Niemczech jest wolno żyjące stado: w paśmie górskim Rothaargebirge w Nadrenii Północnej-Westfalii. Zwierzęta wypuszczono na wolność w 2013 roku po kilkuletnim okresie przygotowań do samodzielnego życia.

Jak pisał portal „Deutsche Welle”, inicjatywa osiedlenia w Niemczech wolno żyjących żubrów wyszła w 2003 roku od księcia Richarda Sayn-Wittgenstein-Berleburg. Największego w RFN prywatnego właściciela lasów. Arystokrata już wcześniej dał się poznać jako miłośnik zagrożonych gatunków. Do swoich lasów sprowadził m.in. bociana czarnego. Projekt merytorycznie wsparli również polscy naukowcy z Instytutu Biologii Ssaków PAN, m.in. dr hab. Rafał Kowalczyk.

Według danych z końca 2016 roku, w Rothaargebirge żyją 22 żubry. Jest to jedyna wolno żyjąca populacja na zachód od Polski.

W Niemczech żubry mieszkają również w Brandenburgii i Dolnej Saksonii, ale na terenach grodzonych. Jest ich razem aż 573, co stanowi jedną trzecią polskiej populacji, najliczniejszej w Europie i na świecie – 1698 osobników, z czego 1455 na wolności.

Niemcy są na czwartym miejscu na świecie: za Polską, Białorusią i Rosją, ale najwyraźniej ta wiedza nie dotarła do ministra środowiska Jana Szyszki.

Polskie żubry na celowniku

Minister Szyszko „śmieszkuje”, a tymczasem w pierwszej połowie września Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych wydała wyrok śmierci na 40 żubrów: 20 z Puszczy Boreckiej i 20 w Puszczy Knyszyńskiej.



Wydano również zgodę na wywóz trofeów po zabitych żubrach z Polski. Mamy do czynienia z komercyjną ofertą Lasów Państwowych, kierowaną również do zagranicznych amatorów myśliwskich wrażeń.

„Decyzja o odstrzale żubrów wpisuje się w eksploatacyjne podejście do przyrody, które obecnie prezentują Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe”

– mówi OKO.press badacz żubrów dr hab. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN z Białowieży. „Takie polowania obniżają rangę gatunku, który w Polsce jest symbolem ochrony przyrody. Nie może być na to zgody” – dodaje naukowiec.

A Greenpeace dodaje: „Żaden z aktów prawnych regulujących ochronę żubra nie zezwala na zarządzanie populacją żubra w formie regulowanych polowań”.

Zachęcamy do podpisania petycji do premier Beaty Szydło o powstrzymanie planów odstrzału żubrów:



Abonament na wolność słowa!

lub

Przez przelew tradycyjny lub PayPal

Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym