Poseł PiS, Szymon Giżyński, stwierdził, że w sensie politycznym, moralnym i społecznym nie ma w Polsce problemu mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści. W kontekście alarmujących informacji ze strony prokuratury i organizacji pozarządowych, a także doniesień medialnych z polskich ulic, to dość odważne twierdzenie

Prawo niepotrzebne, wystarczy dekalog – ogłosił poseł Giżyński podczas sejmowej obrad Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.


Problem [mowy nienawiści] jest, ale problemu w sensie politycznym, w sensie społecznym, w sensie moralnym ze względu na jego znikomą obecność w życiu publicznym nie ma.

Szymon Giżyński, Obrady Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych - 30/11/2016

07.03.2015 Czestochowa , III aleja NMP . Posel PiS Szymon Gizynski . Czestochowski marsz patriotyczny w obronie demokracji i wolnych mediow , zorganizowany przez lokalny PiS . Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta


Fałsz. To zaklinanie rzeczywistości wbrew danym


Poseł Giżyński twierdzi, że problemu nie ma w oparciu o informacje, których dostarczyli jego przedmówcy: dr hab. Lech Nijakowski (stały doradca komisji), Adam Knych z MSWiA i komisarz policji, Marek Lewicki.

Jednak zarówno te wystąpienia, jak i inne dane m.in. dostarczone przez organizacje pozarządowe obecne na komisji, nie wskazują na to, że mowa nienawiści i przestępstwa z nienawiści nie są problemem.

Dr hab. Lech Nijakowski omawiał różne definicje mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści – innymi posługują się organy publiczne, a innymi organizacje społeczne. Stąd też różne statystyki. Socjolog zaznaczył jednak, że mowa nienawiści (czyli np. krzywdzące stereotypy) może prowadzić do przestępstwa np. dewastacji miejsc kultu religijnego. Zauważył też, że „raz uruchomiona przemoc, nienawistna mowa napędza się”, czyli narasta, niezależnie od tego, czy spiralę przemocy rozpoczyna mowa nienawiści w internecie, czy też działania w realu.

Przedstawiciele organów państwowych mówili z kolei o tym, jakimi narzędziami posługuje się policja, by przestępstwom z nienawiści przeciwdziałać.

Obaj podkreślali, że walka z mową nienawiści w Internecie oraz przestępstwami z nienawiści jest ważnym zadaniem dla policji, określonym jako priorytet na lata 2016-2018 r.

Od czerwca 2015 r. Polska jest sygnatariuszem Konwencji Rady Europy o cyberprzestępczości, i to wymusza konkretne działania. Potrzebę monitoringu w sieci, jak zaznacza Knych, widzą także organizacje międzynarodowe, takie jak OBWE i ONZ.

Wydaje się, że stwierdzenie, że dla bardzo wielu podmiotów walka z cyberprzestępczością w kontekście mowy nienawiści jest priorytetem, wyklucza stwierdzenie, że problemu nie ma.

A jednak Adam Knych z MSWiA podał dane, według których rzeczywiście przestępstw z nienawiści jest mniej niż w 2015 r. W 2015 r. wszczętych było 976 spraw, a w okresie od 1 stycznia do 31 października 2016 r. – 694. Z tego wynika, że w 2015 r. prokuratura zajmowała się średnio 81 sprawami w miesiącu, a w 2016 r. – 69 sprawami.

Nawet to jednak nie powinno skłaniać posła do tak radykalnego unieważnienia problemu. Rewolucyjnymi tezami zasłynął także na innym posiedzeniu komisji (z 27 kwietnia 2016 r.), kiedy to przedstawicielka MSWiA przedstawiła inne dane – w 2015 r. zanotowano trzykrotne zwiększenie liczby przestępstw motywowanych nienawiścią. Bez względu na dane poseł ironizował:

„Czy może pan prokurator powiedzieć, bo być może tego zabrakło na tej kilkudziesięciu liście jaki jest stosunek Polaków do Malgaszów i Zulusów? Może by tę metodologię rozszerzyć, mówię całkowicie poważnie, jak się zachowują Polacy ze względu na pewne preferencje, np. na kolor noszonych skarpetek albo smakoszy zup: jak się zachowują miłośnicy zalewajki, grochowej, kapuśniaku czy szczawiowej w odniesieniu do tego bardzo poważnego problemu.”

Więcej rasizmu na ulicach

Dane z MSWiA nie zgadzają się z danymi prokuratury krajowej. Różnice w statystyce mogą wynikać z przyjęcia różnych podstaw do wyliczeń. Według prokuratury, jak wynika z najnowszego raportu, ilość przestępstw z nienawiści w ostatnim roku wzrosła. Połowa postępowań dotyczyła przestępstw w internecie.

Przestępstwa z nienawiści. Nowe sprawy 2005-2016

Liczba nowych postępowań w sprawach o przestępstwa z nienawiści. Rok 2016 = podwojona liczba I półrocza

Prokuratura Krajowa

O sprawie pisaliśmy w tekście „Muzułmanie najczęstszymi ofiarami przestępstw nienawiści. Raport prokuratury krajowej.”



To jednak nie wszystko. Organizacje pozarządowe alarmują, a media co chwilę donoszą o nowych przypadkach pobić na tle narodowościowym. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia usłyszeliśmy o dwóch takich przypadkach. 29 listopada 2016 r. pobity został student pochodzący z Nigerii, o czym pisaliśmy w tekście „Doktorant z Nigerii pobity i zaatakowany gazem w Warszawie. Nikt mu nie pomógł”.



Dwa dni później trzech studentów z Turcji i Bułgarii zostało napadniętych w tramwaju w Bydgoszczy. W październiku 2016 r. trzech studentów z Turcji studiujących w Toruniu zostało zmuszonych do klęczenia przez 45 min. i przepraszania za swoje pochodzenie. Inne sprawy z 2016 r. opisaliśmy w tekście „Gowin zachwycony polską tolerancją”.



W kwietniu 2016 r. Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita opublikowała wynik monitoringu dotyczący mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści w okresie wrzesień 2014 r. – kwiecień 2016 r. Monitoring pokazuje zdecydowany wzrost ataków i wypowiedzi o podłożu rasistowskim.

„Śmietnisko myśli ludzkiej” czy narastający problem społeczny

Poseł rozwijał swoją myśl dalej: „I morale, i autorytet ludzi, którzy na poziomie tego śmietniska myśli ludzkiej, którym jest internet w tych rejonach, o których państwo mówili się poruszają, to to jest zerowe oddziaływanie.

My się tego wstydzimy, ale zostawiamy tych półgłówków, matołów samych sobie. To jest jakiś margines kompletnie niezauważalny, nieistotny.

Czy jakiś przedstawiciel wspaniałej mniejszości, czy go to w ogóle dotyka, że jakiś bałwan coś takiego mówi? W żadnym stopniu”.

Trudno naprawdę udowodnić tezę, że, gdy w strukturach europejskich i w krajach UE tworzy się kolejne programy do walki z mową nienawiści, sprawa dotyczy „marginesu”, który na nikogo nie ma wpływu.

Z nienawistnych komentarzy znani są przede niektórzy politycy m.in. poseł Stanisław Pięta (wypowiedź o „dzikich ludziach” czy „cywilizacji białego człowieka”), Paweł Kukiz (posty na fb dotyczące muzułmanów), Jarosław Kaczyński (wypowiedź o uchodźcach roznoszących choroby).

Równie trudno udowodnić tezę, że internetowy hejt nie wpływa na nikogo i „rozsądni ludzie” na niego nie reagują. W ciągu ostatnich lat kilkakrotnie media w różnych krajach obiegała informacja o samobójstwie ofiar nienawiści. W Polsce najgłośniejsza była sprawa śmierci Dominika z Bieżunia w 2015 r. Pod koniec listopada 2015 r. TVP podało informację o śmierci gimnazjalistki z Giżycka. W tym przypadku także podejrzewa się samobójstwo z powodu fali hejtu. Podobnych przypadków jest dużo więcej.

Hasła zasłyszane w przestrzeni publicznej, także w internecie, nawet na „śmietnisku myśli ludzkiej”, mogą niespodziewanie nabrać mocy. 4 października 2016 r. w Świnoujściu odbył się marsz „przeciw islamizacji Polski”. Chwilę później w jednej z miejscowych podstawówek szóstoklasiści pobili kolegę o obcobrzmiącym nazwisku, nazywając go uchodźcą i imigrantem. Koledzy znali się sześć lat.


Abonament na wolność słowa

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym