TVP otrzymała od Skarbu Państwa 800 mln zł pożyczki - to ogromna kwota, sięgająca jej rocznych przychodów reklamowych, większa niż połowa całego budżetu firmy. Cel? "Poprawa oferty programowej". Według Jana Dworaka, byłego szefa KRRiT, TVP nie będzie w stanie spłacić tego długu.

Kiepska sytuacja finansowa Telewizji Polskiej to nie nowina. Spółka ma kłopoty od wielu lat, głównie z powodu słabej ściągalności abonamentu (na 13,6 mln gospodarstw domowych abonament płaci zaledwie 1,1 mln). A jednak sytuacja TVP pod rządami Jacka Kurskiego jest wyjątkowo zła. Rok 2016 został zamknięty z długiem w wysokości 180 mln, na dodatek coraz gorzej rysują się perspektywy wpływów z reklam – najważniejszego źródła dochodów Telewizji.

Prezes Jacek Kurski o pożyczkę ubiegał się już na początku kwietnia tego roku. Wtedy, mimo znanych już – kiepskich – wyników finansowych za rok 2016, rząd odrzucił pomysł.

Jednak 21 lipca umowa o finansowaniu TVP z funduszy Skarbu Państwa została podpisana.

„Pieniądze z pożyczki służą podtrzymaniu TVP przy życiu, a gdzieś z tyłu jest nadzieja obecnych władz telewizji, że staną na nogi, gdy wejdzie w życie nowa forma abonamentu” – mówi OKO.press Krzysztof Luft, były członek KRRiT. „A jednak nadzieje mogą okazać się płonne, bo ta ekipa przychodziła do władzy z obietnicą modernizacji systemu finansowania i budowy telewizji, mediów narodowych. Na razie skończyło się na obsadzeniu mediów publicznych swoimi ludźmi, a nowej wersji abonamentu nie ma”.

Kto zrobił tę dziurę?

Od przejęcia władzy w TVP Jacek Kurski systematycznie oskarża poprzedników o doprowadzenie do zapaści finansowej firmy. Jego poprzednik Janusz Daszczyński twierdzi, że zostawiał TVP z ponad 70 mln zł w kasie i księgowym długiem na poziomie 36 mln zł. W porównaniu z poprzednimi latami byłby to całkiem niezły wynik. Od 2011 roku prezes Juliusz Braun próbował wyprowadzić firmę z zapaści – ostatecznie po zwolnieniach i restrukturyzacji (w tym głośnej sprawie outsourcingu pracowników TVP) Telewizja zaczęła balansować wokół zera. Prezes Kurski przekonuje, że to blaga, a on przejmował firmę ze „sfałszowanym budżetem”.

Według danych księgowych w 2015 roku TVP miała 902 mln zł przychodów komercyjnych (to głównie reklamy) oraz 390 mln zł przychodów z abonamentu. W 2016 roku, a więc w okresie rządów prezesa Kurskiego, wpływy komercyjne wyniosły 872 mln zł, wpływy z abonamentu zaś – 365,5 mln zł. Przyczyn wysokich strat upatruje się m.in. w wydatkach: 50 mln zł za prawo do transmisji 11 meczów Euro 2016 czy 6 mln za obsługę Sylwestra w Zakopanem. Sytuacji finansowej nie poprawiały też hojne nagrody wypłacane przez Kurskiego pracownikom oraz podwyżka pensji prezesa TVP i wiceprezesa.

Już w lipcu 2016 roku firma wypuściła obligacje za 300 mln zł, którymi w połowie pokryła fundusz płac w firmie. Teraz sytuację ekonomiczną ma ratować pożyczka rządu.

Telewizja jak kopalnie

Szczegółów pożyczki nie znamy, ale jak zwracają uwagę osoby związane z TVP w poprzednich latach, telewizji nie można wprost wspierać finansowo, bo stałoby to w sprzeczności z zasadami unijnymi. Unia nie pozwala państwom dotować własnych firm, by nie zaburzać konkurencyjności na rynku. Te same zasady, które uniemożliwiają bezpośrednie zastrzyki gotówki dla niewydolnego górnictwa czy nierentownych stoczni – Komisja Europejska godzi się jedynie na programy wspierające restrukturyzację lub wygaszanie takich zakładów.

Aby uniknąć oskarżeń o niedozwoloną pomoc publiczną, rząd Beaty Szydło musiał więc pieniądze dla TVP przekazać w formie pożyczki, której udzielono na warunkach rynkowych. Czyli dokładnie jakich?

Gdy jeszcze wiosną 2017 roku TVP starała się o pożyczkę z Banku Gospodarki Krajowej, scenariusz zakładał porównanie oferty banków komercyjnych i zapisanie w umowie z Telewizją zbliżonych warunków spłaty. Ostatecznie jednak pożyczki TVP udzielono z Funduszu Reprywatyzacji – po likwidacji Ministerstwa Skarbu fundusz przeszedł bowiem w gestię kancelarii premiera, a PiS uchwalił w grudniu 2016 roku ustawę pozwalającą udzielać z tych środków pożyczek spółkom skarbu państwa – takim jak TVP.

Kredyt dla TVP nie jest nowością. Firma korzystała już z tego rodzaju rozwiązań, które pozwalały jej zapewnić płynność finansową. Jak jednak zwracał uwagę Juliusz Braun, gdy pojawiły się pierwsze informacje o planach wzięcia pożyczki przez prezesa Kurskiego, wcześniej były to kwoty sięgające kilkudziesięciu milionów.

Banki komercyjne przed udzieleniem pożyczki sprawdzają stan majątku firmy, jej wyniki finansowe, dotychczasową historię kredytów i otoczenie rynkowe, w jakim działa (a więc wyniki innych firm mediowych, szczególnie liderów na rynku, jak TVN czy Polsat). W przypadku Telewizji niemałe znaczenie miałaby jej pozycja na rynku reklamowym i poziom oglądalności – od tego zależą bowiem ceny emitowanych w TVP reklam i jej dochody. A z tym jest krucho.

Słaba oglądalność dobija TVP

„Jacek Kurski okazał się słabym menadżerem – mówi OKO.press Jan Dworak, do 2016 roku przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. – Całkowicie zarzucił dbanie o poziom oglądalności, co w sytuacji, gdy reklamy stanowią mniej więcej 2/3 budżetu firmy, może się okazać zabójcze”.

Łączny udział w rynku wszystkich kanałów Telewizji Polskiej w 2016 roku wyniósł 29,38 proc., co stanowiło o 5,86 proc. mniej niż w 2015 roku (dane Nielsen Audience Measurement). Grupa Polsat notowała w tym zestawieniu 22,53 proc. udziału w rynku, czyli o 1,81 proc. więcej niż rok wcześniej. Trzeci w roku 2016 był TVN, którego łączny udział wyniósł 21,15 proc. (o 4,08 proc. więcej niż rok wcześniej).

Dane z tego roku są jeszcze gorsze – w maju TVP1 straciła w porównaniu z tym samym miesiącem w 2016 roku 11,3 proc. widzów, a TVP2 – 15,6 proc. widzów.

Inne zestawienie pokazuje, że choć w pierwszym półroczu 2017 spadła oglądalność wszystkich tradycyjnych telewizji (zyskały natomiast np. kanały informacyjne), to spadki notowane przez TVP są najwyższe: TVP1 ma mniej widzów o 12,6 proc. w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku, a TVP2 o 7,2 proc. mniej. Dla porównania Polsat stracił 2 proc. widzów, TVN zaś 6,4 proc.; jednocześnie TVN24 zyskało 18 proc. nowych widzów. Grupa TVN jest też liderem w grupie wiekowej 16-49 lat, a więc najcenniejszej z punktu widzenia reklamodawców.

Reklamy w TVP nieustannie więc tanieją. Za 30-sekundowy blok reklamy przy „Wiadomościach” trzeba, według ostatnich informacji, zapłacić ok. 6 tys. złotych. Dla porównania w TVN trzeba wyłożyć ok. 24 tys.

„Rząd bierze TVP na utrzymanie”

Rozmówcy OKO.press wskazują, że TVP będzie miała ogromne problemy z tak wielkim kredytem. „Przy obecnym zarządzie, przy obecnych przepisach dotyczących abonamentu i jakości tego, co prezentowane jest na ekranie, nie spłacą tej pożyczki – mówi Jan Dworak. – To wygląda jak pieniądze na przetrzymanie do stycznia 2019 roku, kiedy być może wejdzie w życie ustawa o opłacie audiowizualnej i zapewni stały dopływ środków na konta telewizji”.

Według Juliusza Brauna pożyczka od Skarbu Państwa dla telewizji to jawne oddanie władzy politykom nad medium publicznym.

„Rząd przejął publiczną telewizję na swoje utrzymanie” – komentuje Braun, który właśnie zwrócił się do Krzysztofa Czabańskiego, przewodniczącego Rady Mediów Narodowych, o wyjaśnienia. Pożyczka będzie uruchamiana partiami – o tym, czy przydzielić telewizji kolejną transzę, będzie decydował minister finansów lub inna instytucja znajdująca się pod wpływem rządu.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym