W środę poinformowaliśmy, że kierujemy przeciwko władzom Telewizji Polskiej dwie sprawy sądowe oraz składamy zawiadomienie do prokuratury. W odpowiedzi TVP wydała komunikat.

W komunikacie oświadczyła, że „respektuje obowiązki wynikające z ustawy o dostępie do informacji publicznej” i „stanowczo zaprzecza jakoby Telewizja Polska zlekceważyła pytania dziennikarzy portalu OKO.press”.

Niestety – delikatnie mówiąc – TVP mija się z prawdą.

Jak pisaliśmy w artykule, dziennikarze OKO.press w ostatnich tygodniach zwrócili się do TVP z pytaniami dotyczącymi dwóch spraw: kosztów transmisji telewizyjnej Światowych Dni Młodzieży oraz warunków emisji spotu reklamowego MON.

Na maile dotyczące zlotu młodzieży, telewizja przez dwa miesiące nie zareagowała w ogóle – choć, zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, państwowe spółki (a taką jest TVP SA) powinny w ciągu 14 dni udzielić odpowiedzi na pytania dotyczące ich działalności.

Na pytania o spot MON, uzyskaliśmy tylko częściową odpowiedź – w pozostałej części TVP zasłoniła się tajemnicą przedsiębiorstwa. I znów: zgodnie z prawem, wszelkie dane, które dotyczą wykonywania zadań publicznych i gospodarowania publicznymi pieniędzmi – a o takie prosiliśmy – są informacją publiczną. Nie ma znaczenia, czy zadania te realizuje firma prowadząca także komercyjną działalność (jak TVP) czy urząd.

TVP SA nie wypełniła więc obowiązków wynikających z ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W komunikacie TVP pisze również:

Jesteśmy zaskoczeni sytuacją, w której wewnętrzna korespondencja pracowników naszej spółki została upubliczniona, równie mocno zaskakuje nas jednak treść samej korespondencji, ponieważ w żaden sposób nie licuje ona ze standardami obowiązującymi w TVP. Dlatego też nie wykluczamy konsekwencji służbowych.”

Oko.press także jest zaskoczone tym, że pracownicy TVP przesłali nam swoją wewnętrzną korespondencję. Jeszcze bardziej zaskakuje nas jednak to, w jaki sposób pisze się w niej o naszym dziennikarzu. Przypomnijmy – Joanna Stempień- Rogalińska z Centrum Informacji TVP ostrzegała, że telewizja nie może „pozwolić sobie na nadmierną szczerość” wobec niego, bo „to nie jest życzliwy dziennikarz”. 

Z nieoficjalnych informacji jakie napłynęły do nas z TVP wynika, że wymiana maili dotycząca dziennikarza OKO.press i w ogóle udostępniania informacji „nieżyczliwym” mediom była znacznie obszerniejsza, niż to, co omyłkowo trafiło do nas. W związku z tym, że może być ona dowodem przestępstwa polegającego na nieudzieleniu informacji publicznej i ograniczeniu prawa mediów do informacji, występujemy o jej zabezpieczenie do prokuratury.

***

W sprawach o udostępnienie informacji korzystamy i – jeśli tylko będzie to możliwe – będziemy korzystali w przyszłości ze wsparcia ekspertów Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Organizacja od lat prowadzi działania na rzecz jawności życia publicznego. Uczestniczyła w kilkuset sprawach sądowych o udostępnienie danych.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym