Do piątku przed wyborami był jak kryształ: uczciwy, niezłomny urzędnik prześladowany z zemsty przez podatkowe mafie. W poniedziałek po wyborach stał się balastem, kłopotem, człowiekiem, którego honor zobowiązuje do dymisji. Pokazujemy, jak Prawo i Sprawiedliwość nagle zmieniło opinię o Marianie Banasiu

21 września 2019 roku „Superwizjer” TVN ujawnia, że prezes NIK, były minister finansów w rządzie PiS i były szef Krajowej Administracji Skarbowej, wynajmuje kamienicę szemranym biznesmenom od seksbiznesu. Ale partia Jarosława Kaczyńskiego staje murem za swym kamratem.

„To jest swoistego rodzaju zemsta na panu prezesie, który jest człowiekiem kryształowym, niezwykle uczciwym, bardzo solidnym, twardym politykiem. Moje jednoznaczne wrażenie jest takie, że jest to pełna manipulacja od początku do końca”

– tak 22 września w RMF FM ocenił ustalenia dziennikarzy marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Dzień później swoją teorię na temat Banasia wyłożył w TVN europoseł PiS Ryszard Czarnecki: „Jest ofiarą oskarżeń, a fakt, że zamierza wystąpić na drogę sądową, pokazuje, że prawda leży po jego stronie. Jest człowiekiem uczciwym, nie mam co tego żadnych wątpliwości i daje rękojmię, że to, co robi, robi zgodnie z powszechnie przyjętą definicją uczciwości”.

Dla świętego spokoju oświadczeniu majątkowemu prezesa NIK miało przyjrzeć się Centralne Biuro Antykorupcyjne.

To są właśnie standardy PiS

Jednak kampania wyborcza wchodziła pod koniec września w decydującą fazę, więc władze PiS zdecydowały, że prezes NIK 23 września taktycznie weźmie urlop do dnia głosowania. A oficjalnie: „do czasu wyjaśnienia wątpliwości”. Ale partyjna opowieść o prezesie się nie zmieniła.

Banasiowi wsparcie dały „Wiadomości” TVP, które zaprosiły go tego samego dnia jako gościa.

„To wielka manipulacja i prowokacja przeciwko mnie i rządowi, któremu miałem zaszczyt służyć”

– mówił Banaś. Poinformował o urlopie i wyjaśnił, dlaczego go bierze: – „To są właśnie standardy PiS, działaczy związanych z tą opcją. W przeciwieństwie do działaczy totalnej opozycji”.

Marszałek Karczewski również nie tracił rezonu: – „Propaństwowiec, przyczynił się do zlikwidowania mafii VAT-owskiej. Na pewno ma wielkie osiągnięcia. Uważam, że prezes postąpił właściwie, wnioskując o urlop do czasu zakończenia kontroli CBA” – mówił 25 września na konferencji prasowej.

Tego samego dnia wytyczne w sprawie opowieści na temat Banasia dał sam prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński:

„Marian Banaś zabrał co najmniej dwieście kilkadziesiąt miliardów przestępcom”

– mówił szef partii rządzącej w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej.

W OKO.press pokazywaliśmy, że prezes opowiada o bzdury, ale w przekazie obozu władzy nie chodziło o przesadnie obsesyjne trzymanie się faktów, tylko podtrzymywanie jasnego i stałego przekazu: „Marian Banaś to uczciwy urzędnik i ofiara zemsty mafii, której zabrał miliardy”.

I tak należy docenić pewną powściągliwość propagandy władzy, bo gdyby chcieli, mogliby przekonywać, że na Banasia dybią… islamscy terroryści.

O ich powiązaniach z polską mafią opowiadał sam Banaś: – „Mafie podatkowe wciąż mają się w Polsce dobrze. A na dodatek są często organizowane przez zorganizowane grupy przestępcze, by finansować działalność islamskich terrorystów” – mówił obecny szef NIK 8 września 2018 roku na antenie RMF FM.

OKO.press ujawnia nowe fakty w sprawie Banasia

Wróćmy jednak do głównego wątku, bo po reportażu TVN media ujawniały kolejne szczegóły działalności biznesowej Mariana Banasia i jego rodziny.

W OKO.press 4 października ujawniliśmy m.in., że Banasiowi kamienicę w Krakowie podarował znajomy. Że spółka syna Banasia dostała na jej remont ok. 81 tys. zł z UE i budżetu państwa, a na remont innej kamienicy otrzymała co najmniej 482 tys. zł dotacji i 151 tys. zł pożyczki z dwóch funduszy dysponujących publicznymi pieniędzmi. Wzięła też ok. 2,3 mln zł pożyczek z kontrolowanego przez państwo banku.

Ale w PiS o Banasiu zdanie było niezmienne – kryształ.

Mateusz Morawiecki, 6 października, telewizja wPolsce.pl:

„Mam na tyle wyrobią opinię, na ile znam fakty, a one są bardzo jednoznaczne. Jeśli ktokolwiek miałby coś na sumieniu, to złożyłby »donos« z prośbą o pełną weryfikację jego oświadczenia majątkowego? Tak zrobił Marian Banaś”

– mówił premier. I dodawał: – „Marian Banaś ma przepiękny życiorys. W czasie stanu wojennego siedział długo w więzieniu. W latach III RP zawsze starał się o dobrą Polskę. Jemu w dużym stopniu zawdzięczamy tę skuteczną walkę z mafiami VAT-owskimi”.

Od anioła do złośliwego diabełka

Jednak tuż po wyborach (co za przypadek!) okazało się, że kontrola CBA wykazała nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym Banasia. Politycy obozu władzy nieoficjalnie zażądali od swojego człowieka podania się do dymisji. To jedyny sposób, by usunąć go ze stanowiska, bo zgodnie z ustawą prezes NIK jest nieusuwalny przed końcem kadencji.

Ku zdumieniu partii i dziennikarzy, Banaś, zapewniający wcześniej o lojalności wobec PiS, teraz się zbuntował. We wtorek 15 października odmówił dymisji i wydał buńczuczne oświadczenie, w którym podkreślił, że w przyszłości również nie ma mowy o rezygnacji.

I nagle nie dość, że przestał być kryształowy, to okazało się, że nic, ale to nic, nie ma wspólnego z Prawem i Sprawiedliwością.

„Prezes Najwyższej Izby Kontroli pracuje już na swój wizerunek” – stwierdził w środę Joachim Brudziński i dodał, że

szef NIK nie był nigdy członkiem PiS.

Sekundował mu senator PiS Jan Żaryn: – „Sprawa prezesa NIK-u to jest sprawa wizerunkowa samego pana Banasia.

„Prawo i Sprawiedliwość byłoby w bardziej komfortowej sytuacji, gdyby do tego wyboru nie doszło”

– to już refleksja marszałka Karczewskiego, wcześniej zagorzałego kibica Banasia.

„Powinien rozważyć dymisję” – rzekł w TVN Patryk Jaki, eurodeputowany z listy PiS.

W swoim stylu nad losem Banasia zadumał się wicepremier Jarosław Gowin: – „Jeżeli dokument CBA będzie zawierał poważne zarzuty, to faktycznie będzie to poważny problem. Liczymy na to, że szef NIK zachowa się honorowo” – powiedział Gowin w radiu ZET.

Na razie milczą inni prominentni admiratorzy talentu Banasia: szef PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Skąd ta powściągliwość? Cóż, jak informował „Fakt”, szef NIK, wybrany głosami posłów PiS, ma czarny pas w karate kyokushin.

Przyznajmy, odezwać się trochę strach.

Prześwietlamy, pytamy, interweniujemy - i nie odpuszczamy.
Pomóż nam prowadzić dziennikarskie śledztwa.

Pochodzi z Sieradza. Socjolog, redaktor, publicysta. Wieloletni dziennikarz i redaktor "Gazety Wyborczej".


Komentarze

  1. No i mamy zgryz dla PiS-u. Banaś im teraz nie pasuje, ale jak zaczną go za mocno grillować, to co wtedy będzie? Tak, tak, zgadliście. Kontrola NIK, o zgrozo, w Srebrnej… I to dopiero będzie to hitchcockowskie trzęsienie ziemi, po którym napięcie będzie tylko narastać.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press