Kacper Płażyński (29 lat) w Gdańsku ma być dowodem na młodość, świeżość i energię PiS, nawet jeśli za atakowanie prezydenta Adamowicza dorobił się już synekury w państwowej spółce Energa. Średnia wieku kandydatów Zjednoczonej Prawicy w dużych miastach jest o prawie 10 lat niższa niż obecnych prezydentów (45:54 lat). PiS próbuje powtórzyć numer z Dudą

Aż sześciu kandydatów przed czterdziestką obóz Zjednoczonej Prawicy wystawił na prezydentów dużych miast:

  • Kacpra Płażyńskiego (29 lat) w Gdańsku;
  • Patryka Jakiego (32 lata) w Warszawie (pisaliśmy o nim tu);
  • Michała Wypija (33 lata) w Olsztynie;
  • Waldemara Budę (35 lat) w Łodzi;
  • Sylwestra Tułajewa (36 lat) w Lublinie;
  • Zbigniewa Rasielskiego (39 lat) w Toruniu.
  • Zobacz pozostałą 12 kandydatów

    Pozostali zaprezentowani na konferencji prasowej 26 kwietnia kandydaci to:

    • Jacek Żalek (45 lat) w Białymstoku (nasz tekst o Żalku tutaj)
    • Tomasz Latos (54 lata) w Bydgoszczy
    • Sebastian Pieńkowski (45 lat) w Gorzowie
    • Mirosława Stachowiak-Różecka (44 lata) we Wrocławiu
    • Violetta Porowska (49 lat) w Opolu
    • Tadeusz Zysk (64 lata) w Poznaniu
    • Wojciech Buczak (63 lata) w Rzeszowie
    • Bartłomiej Sochański (63 lata) w Szczecinie
    • Piotr Barczak (44 lata) w Zielonej Górze.

    Ponadto PiS poparł kandydatury dwóch urzędujących prezydentów Wojciecha Lubawskiego (64 lata) w Kielcach i Marcina Krupy (42 lata) w Katowicach. Tej dwójki nie braliśmy pod uwagę licząc średni wiek kandydatów.

Smoleńsk i komisje sejmowe

Do grona młodych kandydatów można także zaliczyć 40-letnią Małgorzatę Wasserman, która jest wyraźnie młodsza od piastującego od 2002 roku fotel prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego (rocznik 1947). Z wymienionych wyżej polityków to Wasserman i Jaki cieszą się największą popularnością w mediach. Zawdzięczają to pracy w komisjach: Wasserman w komisji ds. Amber Gold, a Patryk Jaki w komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.

Praca w sejmowych komisjach to dobry sposób na zrobienie kariery w PiS. Podobną ścieżkę obrał Zbigniew Ziobro, który 15 lat temu, w 2003 roku, budował wizerunek nieustępliwego szeryfa podczas posiedzeń komisji śledczej ds. Afery Rywina. Rok wcześniej, w 2002 roku, Ziobro przecierał polityczny szlak próbując zostać prezydentem Krakowa, tak jak teraz Wasserman. Zresztą to protekcja ojca posłanki, Zbigniewa Wassermana, zapewniła Ziobrze w 2001 roku stanowisko wiceministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka.

Zbigniew Wasserman, od założenia partii w 2001 roku stanowił pierwszy garnitur polityków Prawa i Sprawiedliwości. Maciej Płażyński, jeden z „trzech tenorów” – założycieli Platformy Obywatelskiej, rozstał się z partią, a w 2007 roku kandydował do Sejmu z ramienia PiS. Obaj zginęli w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.

Dzieci obu wystartują w najbliższych wyborach samorządowych jako kandydaci Prawa i Sprawiedliwości. To jasny sygnał dla wyborców PiS.

Nawet jeśli partia rezygnuje z comiesięcznych wieców na Krakowskim Przedmieściu, a raport podkomisji Antoniego Macierewicza nie zastąpił raportu komisji Jerzego Millera to katastrofa smoleńska wciąż stanowi dla partii Jarosława Kaczyńskiego paliwo polityczne. W polityce-metafizyce PiS krzywda ojców ma dawać tytuł do sukcesu dzieci.

Być jak Sebastian Kurz

To właśnie Kacper Płażyński, syn zmarłego w katastrofie lotniczej byłego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego, jest najmłodszym kandydatem ze wszystkich zaprezentowanych przez PiS. 29-letni absolwent gdańskiego wydziału prawa przykuwa uwagę: jest szczupły, wysoki i czesze się w charakterystyczny sposób, jakby kopiował fryzurę Sebastiana Kurza, 31-letniego kanclerza Austrii.

 

Płażyński do PiS wstąpił po wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Od tego czasu społeczna aktywność Płażyńskiego nabrała sporego rozpędu. Młody prawnik angażował się w walkę z prywatnymi parkingami powstającymi w pasie ruchu, oraz w próbę reaktywacji klubu sportowego Gedania (a przynajmniej blokadę decyzji o budowie osiedla na dawnym terenie klubu).

25 maja 2017 Płażyński złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prawnik oskarżył prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i wiceprezydenta Macieja Lisickiego o nieprawidłowości w sprzedaży mieszkań komunalnych na jednym z gdańskich osiedli. Płażyński uznał, że miasto nie miało prawa sprzedawać ich z 90-procentową bonifikatą i zwracał uwagę na to, że mieszkania trafiały do wpływowych w Gdańsku osób, np. wysoko postawionych funkcjonariuszy policji, co wydawało mu się podejrzane.

1 czerwca 2017 roku objął stanowisko kierownika w pionie do spraw korporacyjnych w spółce Energa S.A. Dyrektorem Energii był wówczas Daniel Obajtek, wieloletni wójt Pcimia. O tym, jak PiS obsadził Energę swoimi ludźmi pisaliśmy tutaj.

Komentując start Płażyńskiego w wyborach, Paweł Adamowicz napisał: „Maciej Płażyński był jednym ze współzałożycieli Platformy Obywatelskiej – demokratą. Dziś usłyszeliśmy to nazwisko wypowiedziane przez Jarosława Kaczyńskiego – antydemokratę, bo Kacper Płażyński, syn jednego z trzech „tenorów” PO, będzie kandydatem PiS na prezydenta Gdańska.

To kandydat bez doświadczenia samorządowego, za to z synekurą w państwowej spółce Energa. Chcąc zostać dobrym samorządowcem powinien rozpocząć swoją pracę na rzecz Gdańska od tego, by zostać radnym miasta, czy dzielnicy i poznać od podszewki ten samorządowy chleb.

Ale może kompetencje nie są tu najważniejsze? Może liczy się tylko znane nazwisko?”.

Sześć razy Duda

Wypominany przez prezydenta Adamowicza brak doświadczenia nie musi być odbierany przez wyborców jako minus. Przeciwnie, Jarosław Kaczyński decydując się na taki dobór kandydatów liczy, że będą oni odbierani jako ludzie niezwiązani z miejskimi układami. Jednocześnie brak długiego stażu partyjnego sprawia, że szyld Prawa i Sprawiedliwości nie ciąży tak mocno jak w przypadku kandydatów-spadochroniarzy, wysyłanych do walki o władzę w regionach wprost z sejmowych korytarzy.

Jarosław Kaczyński postara się wykorzystać młodość i zapał kandydatów, którzy zachęceni zwycięstwem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, spróbują przekuć kampanię w spór pokoleniowy – krucjatę młodych przeciwko starym.

W wyborach prezydenckich Andrzeja Dudę poparło aż 61 proc. wyborców w wieku 18-29 lat. Komorowskiego 39 proc. Okazało się, że jest to elektorat, który odpowiednio zmobilizowany może decydować o wyniku wyborów. W pozostałych grupach wiekowych różnice nie przekraczały kilku punktów, a wśród 30-latków wygrywał Komorowski.

Najmłodsza szóstka kandydatów Zjednoczonej Prawicy jest od prezydenta jeszcze młodsza, to ludzie urodzeni w latach 80., nieskażeni PRL, dla których Okrągły Stół to stara historia.

Co ważne, „młodzi” kandydaci niczego nie ryzykują. Nawet jeśli osiągną fatalne wyniki, będą mieć jeszcze wiele okazji, żeby się odbić.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!