Jak zobaczyłem w telewizorach, ile ludzi bierze pieniądze z różnych fundacji, to włosy mi stanęły na głowie: "jaki ja jestem cymbał, że do tej pory wszystko wydawałem ze swoich pieniędzy!" - mówi w rozmowie z OKO.press satyryk Jan Pietrzak.
W tym roku jego organizacja dostała już ponad 500 tys. zł dofinansowania z Fundacji PZU i Narodowego Centrum Kultury

Na początku listopada Fundacja Jana Pietrzaka „Towarzystwo Patriotyczne” zorganizowała w Teatrze Narodowym w Warszawie koncert z okazji Święta Niepodległości. Podczas imprezy wystąpili m.in. Jan Pietrzak, Jerzy Zelnik (publicznie popierający PiS), Ewa Dałkowska (ostatnio odtwórczyni roli Marii Kaczyńskiej w filmie „Smoleńsk”) i Ryszard Makowski (kiedyś członek kabaretu OT.TO; dziś głównie komentator i felietonista prawicowych mediów).

Wejście na koncert było płatne. W zależności od miejsca na widowni, kosztowało 40 lub 50 zł.

Jak ustalił portal OKO.press, impreza została dodatkowo dofinansowana przez Fundację PZU i Narodowe Centrum Kultury.

Fundacja kontrolowanego przez państwo ubezpieczyciela wyłożyła na nią 400 tys. zł, a dysponujące publicznymi pieniędzmi na kulturę NCK – 100 tys. zł.

Fundacja prawdziwych patriotów

Towarzystwo Patriotyczne działa od 2011 roku. Jego prezesem jest żona Jana Pietrzaka – Katarzyna. W zarządzie zasiadają także prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz i były szef Solidarności Janusz Śniadek.

Fundacja stawia sobie za cel promowanie wartości patriotycznych w życiu publicznym, a zwłaszcza w kulturze. W rozmowie z OKO.press, Pietrzak tłumaczy, że za rządów Donalda Tuska, gdy powstawało Towarzystwo „patriotyzm w Polsce był przy mediach Michnika i zdominowany przez michnikowszczyznę. W gruncie rzeczy był wyklęty i zakazany.” I że fundację powołał „na przekór” ówczesnym władzom, „które szczerze nienawidzą polskości”.



Satyryk od kilku lat, nie przebierając w słowach, atakuje PO i innych przeciwników politycznych PiS. O prezydencie Bronisławie Komorowskim mówił, że jest „cymbałem”, „baranem” i „złodziejem”; o Donaldzie Tusku – że „to wyjątkowo pokraczna kreatura” i że jego działania „sprowadzają się do zdrady Polski”. Wyborcy Stefana Niesiołowskiego to, według niego, „wszy” i „pluskwy”. A obecna opozycja – „kupa idiotów”.

Siebie – choć w czasach PRL był członkiem PZPR i występował na najważniejszych scenach w kraju – Pietrzak przedstawia jako poszkodowanego przez ówczesny system i walczącego antykomunistę.

Po ostatnich wyborach parlamentarnych mówił w prawicowych mediach, że nareszcie, „po raz pierwszy w Polsce nie ma komuny u  władzy”. Od lat popiera PiS i wychwala prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W 2010 r., gdy Kaczyński kandydował na prezydenta, Pietrzak był członkiem jego honorowego komitetu. A w ubiegłym roku Towarzystwo Patriotyczne przyznało Kaczyńskiemu nagrodę „Żeby Polska była Polską”.

07.05.2010 WARSZAWA , MUZEUM CHOPINA , JAROSLAW KACZYNSKI I JAN PIETRZAK PODCZAS PREZENTACJI SPOLECZNEGO WARSZAWSKIEGO KOMITETU POPARCIA W WYBORACH PREZYDENCKICH DLA KANDYDATURY JAROSLAWA KACZYNSKIEGO NA URZAD PREZYDENTA . FOT. WOJCIECH OLKUSNIK / AGENCJA GAZETA
07.05.2010 r. Jan Pietrzak podczas prezentacji honorowego komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach na prezydenta RP. Fot. Wojciech Olkuśnik/ Agencja Gazeta

Pół miliona od „dobrej zmiany”

Kwota, którą Towarzystwo Patriotyczne dostało z Fundacji PZU i Narodowego Centrum Kultury przewyższa całe roczne budżety tej organizacji z wcześniejszych lat (w 2014 r. miała łącznie nieco ponad 100 tys. przychodu, w 2015 r. – nieco ponad 400 tys. zł).

Jak twierdzi Pietrzak, 100 tys. zł od NCK przeznaczono na wynajem sali, w której odbywał się „Koncert Niepodległości”. – Po raz pierwszy nie graliśmy w świetlicach, wynajętych salach klubowych, tylko zagraliśmy w Teatrze Narodowym. I to była bardzo godna sprawa – mówi.

Nie wiadomo, na co poszło 400 tys. zł z Fundacji PZU. Władze tej fundacji nie udzieliły nam odpowiedzi na pytania.

Pietrzak, pytany przez nas o dofinansowanie jakie w tym roku otrzymało Towarzystwo Patriotyczne, początkowo twierdził, że dopiero „stara się” ono o wsparcie z Fundacji PZU i innych. – Jak zobaczyłem w telewizorach, ile ludzi bierze pieniądze z różnych Fundacji, to włosy mi stanęły na głowie: jaki ja jestem cymbał, że do tej pory wszystko wydawałem ze swoich pieniędzy, których mi jednak ubywa, bo jestem coraz starszy i mniej pracuję – tłumaczył.

Gdy zapytaliśmy, czy wystąpił już o wsparcie, odparł: „Złożyłem wniosek. Może się uda”. A gdy ujawniliśmy, że wiemy o 400 tys. zł, które dostało Towarzystwo z Fundacji PZU, wściekł się i rzucił słuchawką.



Solidarność przyjaciół

Od kilku miesięcy szefem rady Fundacji PZU jest Andrzej Gelberg, były redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność”. W latach 90., gdy szefował tygodnikowi, jego felietonistą został Jan Pietrzak. Współpraca zaowocowała trwającą do dziś przyjaźnią między Gelbergiem a Pietrzakiem. Mówili o niej w jednej z audycji „Radia Solidarność”.

Zapytaliśmy Gelberga: czy jako szef rady Fundacji PZU miał wpływ na przyznanie 400 tys. zł wsparcia Towarzystwu Patriotycznemu? I czy ich przyjacielska relacja miała wpływ na pozytywne rozpatrzenie wniosku o dofinansowanie?

jan-pietrzak-andrzej-gelberg
Jan Pietrzak i Andrzej Gelberg

Gelberg odpisał nam, że „nie ośmieliłby się” nazwać relacji z Pietrzakiem „przyjacielskimi”. A gdyby tak było „traktowałby to jako wyróżnienie i powód do dumy.”

Wyjaśnił również, że wnioski o dotacje powyżej 100 tys. zł rozpatrywane są przez całą radę Fundacji PZU. „W interesującym Pana przypadku opinia Zarządu, jak i Rady była w sprawie aplikacji Towarzystwa Patriotycznego pozytywna. (…) nie wypieram się, że miałem wpływ na ostateczną decyzję Rady, ale w takim samym stopniu, jak każdy jej członek.”

Fundacja PZU co roku przeznacza na realizację swoich celów statutowych kilkadziesiąt milionów złotych. W czerwcu br. w „Sygnałach Dnia” obecny prezes PZU – Michał Krupiński, pytany o to, czy za rządów PO nie dochodziło do nieprawidłowości w wydatkowaniu tych pieniędzy, mówił, że władze spółki badają tę sprawę. I przekonywał: „Nie może być tak, aby tego typu fundacje, w szczególności Fundacja PZU należąca do bardzo ważnej firmy finansowej, tylko i wyłącznie wspierała pewne środowiska czy inne fundacje. Nam zależy, aby fundacja wspierała ostatecznych beneficjentów, młodych ludzi, którzy chcą poprawiać swoją edukację, i taki jest cel fundacji pod naszym zarządzaniem.”



„Dumnie pojęta polskość”

Jeszcze niedawno także Jan Pietrzak bardzo krytycznie wypowiadał się o finansowaniu rozmaitych imprez i koncertów przez podmioty dysponujące publicznymi pieniędzmi. W marcu br. w warszawskim Klubie Ronina mówił: „Ja bardzo popieram swobodę dla artystów. Tylko za swoje pieniądze. A, za moje nie! Bo ja całe życie jestem artystą.

Od 55 lat utrzymuję się wyłącznie z pieniędzy, które uzbieram u publiczności. W życiu żadnego funduszu nie dostałem od żadnego samorządu i budżetu. Nigdy!”

W rozmowie z OKO.press Pietrzak przyznał jednak, że Narodowe Centrum Kultury, oprócz listopadowego koncertu, dofinansowało imprezę Towarzystwa Patriotycznego w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Jej uczestnicy tańczyli poloneza w centrum Warszawy. – Wyszliśmy z Placu Zamkowego na Krakowskie Przedmieście i doszliśmy przez Plac Piłsudskiego do Ogrodu Saskiego. Piękna impreza. Bardzo kolorowa. (…) dostaliśmy lekkie dofinansowanie na to z Narodowego Centrum Kultury – mówi.

Towarzystwo Patriotyczne
Impreza „Czas poloneza” zorganizowana przez Towarzystwo Patriotyczne

Pytany o plany Towarzystwa Patriotycznego na przyszły rok, satyryk wyliczył, że:

  • w maju będzie ono znów organizowało ulicznego poloneza z okazji 3 Maja,
  • w sierpniu- imprezę w rocznicę Bitwy Warszawskiej,
  • we wrześniu –  koncerty „Mobilizacja” w rocznicę wybuchu II wojny światowej,
  • a w listopadzie – tradycyjnie już „Koncert Niepodległości”.

Czy fundacja ubiega się o dofinasowanie tych wydarzeń z fundacji prowadzonych przez państwowe spółki ?

– Wnioskujemy do różnych instytucji, ale nie wiem, czy się uda” – mówi Pietrzak. I dodaje, że liczy także na wsparcie z resortu kultury:

– Mam nadzieję, że ministerstwo kultury będzie nam pomagać, bo robimy rzeczy, których nikt inny nie robi. Właśnie różnego rodzaju imprezy i dużo mamy jakiś różnych i nowych pomysłów. Wszystko to, co robimy, ma służyć podtrzymywaniu dumnie pojętej polskości.

Dziennikarz "Superwizjera" TVN


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]