PiS przekonuje, że musi obezwładnić Trybunał Konstytucyjny, ponieważ w przeciwnym razie sąd konstytucyjny rozniesie w pył program wyborczy partii rządzącej - między innymi wyrzucając do kosza program 500 złotych. Orzecznictwo Trybunału wskazuje, że TK mógłby co najwyżej uznać, że program należy bardziej sprawiedliwie zaadresować

Ten argument wymyślił Jarosław Kaczyński, który tuż po zaprzysiężeniu rządu Beaty Szydło zdecydował, że PiS rozpocznie wojnę z Trybunałem Konstytucyjnym. 10 listopada PiS wycofało z Trybunału Konstytucyjnego swój wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją ustawy z 25 czerwca 2015 roku (na podstawie której koalicja PO-PSL wybrała pięciu zamiast trzech sędziów). 19 listopada  PiS uchwaliło swoją ustawę i wybrało swoich pięciu sędziów.

15 listopada Kaczyński tak uzasadniał wojnę z Trybunałem w Telewizji Republika:


Chodziło o to, żeby powstała trzecia izba parlamentu, która bez żadnej legitymizacji powstrzymywałaby wszelkie reformatorskie działania naszej strony. (...) Żeby władza nie mogła nic zmienić i się skompromitowała.

Jarosław Kaczyński, Telewizja Republika - 25/11/2015

fot. Telewizja Republika


zbity zegar. Zupełnie nic nie potwierdza opinii prezesa.


Za prezesem powtarzali politycy PiS:

  • Zbigniew Ziobro: „500 złotych na dzieci, obniżenie wieku emerytalnego – oni tego nie chcieli, myśleli, że załatwią przez politycznie wybranych sędziów, którzy zdominowali TK”.
  • Patryk Jaki: „Obawiam się, że Trybunał Konstytucyjny w składzie takim, jakiego chciała PO, będzie blokował najważniejsze reformy i najważniejsze zmiany, na przykład 500 złotych na dziecko”.
  • Elżbieta Rafalska: „Różne rzeczy mogą się pojawić. Pojawiały się głosy, że wyłączenie pierwszych dzieci może być niekonstytucyjne. Granice bzdury zostały wielokrotnie przekroczone”.

Wyjątkiem od reguły okazał się Kazimierz Ujazdowski – były minister kultury i dziedzictwa narodowego, a obecnie eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości. Wystąpił przeciwko PiS i namawia do kompromisu ws. Trybunału Konstytucyjnego.


Trybunał Konstytucyjny nigdy nie był instytucją neoliberalną. Nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że teraz zakwestionuje ustawę 500 plus.

Kazimierz Ujazdowski, "Rzeczpospolita" - 03/09/2016

fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


prawda. Prawda. Niekonstytucyjność 500 plus byłaby sprzeczna z orzecznictwem TK.


Gdzie 500 plus zderza się z konstytucją

W tym sporze to Ujazdowski ma rację – nie ma bowiem żadnych argumentów wskazujących na to, że TK mógłby program 500 plus uznać za niegodną z konstytucją.

Pierwszy i podstawowy problem to brak wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Nawet gdyby sędziowie płonęli dziką żądzą posłania programu na śmietnik, i tak nie mogą tego zrobić ponieważ nikt nie zwrócił się o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci.

Po drugie, żaden z polityków PiS nie przedstawił nigdy pomysłu, w jaki sposób i na jakiej podstawie Trybunał mógłby wydać wyrok likwidujący program 500 plus. Nie wiadomo, jakie normy konstytucji mogły zostać złamane przy tworzeniu programu.

W 500 plus najbardziej ryzykowne jest to, że z programu wykluczono rodziny z jednym dzieckiem (które nie spełniają kryterium dochodowego), natomiast nie ustalono żadnego górnego progu dochodów, dzięki czemu do pomocy uprawnione są nawet najzamożniejsze rodziny.

Ustalenie dolnego, przy braku górnego progu dochodowego może być naruszeniem zasady równości – tym bardziej, że nie stoi za tą decyzją inna zasada konstytucyjna, na przykład dążenie do większej sprawiedliwości społecznej.

Być może wątpliwa mogłaby być wysokość świadczenia, ponieważ nie jest uzależniona od żadnych czynników – wynosi po prostu 500 złotych i nie jest waloryzowana.



Orzecznictwo TK

Analiza orzecznictwa wskazuje jednak, że PiS nie ma większych powodów do obaw. Nie istnieje żadne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które zakazywałoby ustanowienia i realizacji nowego świadczenia . Są orzeczenia wskazujące, że Trybunał nie zakwestionowałby 500 plus.

W szeregu wyroków Trybunał stworzył spójną linię orzeczniczą, w której hierarchii zasad konstytucyjnych wysoko stoi sprawiedliwość społeczna, ale wielokrotnie podkreślano, że ustawodawca może elastycznie kształtować ograniczenia w dostępie do świadczeń. Trybunał uznaje dwa argumenty: ograniczenia budżetowe oraz istnienie innych elementów wsparcia państwa.

Oba te argumenty mają znaczenie przy wątpliwościach dotyczących konstytucyjności programu 500 plus. Na tle dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego nie sposób wyobrazić sobie argumentacji nakazującej zamknięcie programu PiS –  taki wyrok byłby właściwie zaprzeczeniem  jego linii orzeczniczej.

Uznanie ustawy o 500 plus za niezgodną z konstytucją jest niewyobrażalne. Trybunał Konstytucyjny mógłby co najwyżej zakwestionować część przepisów i polecić PiS poprawienie programu tak, aby – kosztem tych, dla których 500 złotych nie jest istotną pozycją w budżecie domowym – do programu włączyć większą liczbę rodzin z jednym dzieckiem.


340 złotych na dzieci

Linię orzeczniczą Trybunału Konstytucyjnego tworzą dziesiątki orzeczeń oraz ich uzasadnień. OKO.press wybrało dwa przykładowe, które mogą pokazać, jak Trybunał Konstytucyjny buduje hierarchię wartości konstytucyjnych i przestrzega prawa prawodawcy do swobodnego kształtowania polityki.

W 2012 roku Trybunał Konstytucyjny nie uznał za niezgodną z konstytucją ustawy o świadczeniach rodzinnych, która ograniczała wysokość dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu samotnego wychowywania dziecka do kwoty 340 złotych miesięcznie – i to niezależnie od liczby dzieci. TK podkreślił, że nie oceniał kwoty świadczenia, ale zasadę, że jego wysokość była niezależna od liczby dzieci.

Mogłoby to pozwolić obronić 500 plus, z którego arbitralnie wykluczono rodziny z jednym dzieckiem – w orzeczeniu sprzed czterech lat Trybunał wskazał bowiem, że prawodawca ma możliwość adresowania pomocy do wybranych rodzin, jeśli służy to lepszej realizacji zasad sprawiedliwości społecznej.

W tym samym roku Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował kwotowej waloryzacji emerytur. Stwierdził, że nie można mówić o naruszeniu zasady równości tylko dlatego, że rząd zdecydował się na określenie podwyżki w złotówkach, skoro w wyniku tej decyzji bogatsi emeryci nie stracili, a biedniejsi zyskali.

Analogicznie Trybunał mógłby uznać, że ci, którzy dodatku w wysokości 500 złotych nie otrzymują – czyli rodziny z jednym dzieckiem, o dochodach powyżej 801 złotych na osobę – nie tracą dostępu do świadczeń, które państwo ma obowiązek zapewnić obywatel/kom, mimo iż nie są adresat/kami akurat tego programu – ale jego prowadzenie nie jest konstytucyjnym obowiązkiem państwa.

Inne orzeczenia, które warto wziąć pod uwagę, to te dotyczące płacy minimalnej oraz OFE, w których uzasadnieniach TK obszernie omawia obowiązki państwa wobec obywateli przy różnych mechanizmach ich realizacji.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press