0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 25.06.2026 Warszawa . PKiN . Sesja absolutoryjna Rady m.st. Warszawy oraz nt. nieprawidlowosci w Szpitalu Poludniowym . Prezydent m.st. Warszawy Rafal Trzaskowski . Fot. Michal Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl25.06.2026 Warszawa ...

„Jeszcze tylko ta jedna afera i wakacje!” – żartowali warszawscy radni w kuluarach w czasie nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy 25 czerwca.

Doroczna sesja, podczas której Rafał Trzaskowski z łatwością uzyskiwał absolutorium, zamieniła się w kilkunastogodziną awanturę wokół Szpitala Południowego. Przyszli nie tylko warszawscy radni, ale też posłowie – PiS-u, KO, Lewicy i Razem. Były ogólnopolskie media, w tym Patryk Słowik z Zero.pl, który ujawnił nieprawidłowości na SOR w Szpitalu Południowym.

Czy skończy się na Warszawie? Czy warszawski SOR „zarazi” całą rządzącą koalicję? Wszystko może mieć znaczenie w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych jesienią 2027 r.

Czy będzie z tego referendum?

„Referendum! Referendum!” – skandowała grupa osób siedząca na miejscach dla mieszkańców, gdy Rafał Trzaskowski mówił: „Nie będę wahał się z podjęciem decyzji, ale podejmuję decyzję w oparciu o fakty”. W rękach trzymają kartki z napisem „Odwołujemy prezydenta Warszawy” i logotypem SOR.

Sukces referendum krakowskiego, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO, zwiększył apetyt opozycji na usuwanie władz innych miast.

View post on Twitter

Inicjatywę Stołeczna Operacja Referendalna – w skrócie oczywiście SOR – ogłosił Maciej Wilk. Wykorzystuje stronę sor.waw.pl. Posługiwanie się tym adresem i logotypem SOR wzbudziło krytykę, bo może wprowadzać mieszkańców w błąd i podważać zaufanie do całego systemu ratownictwa.

Jeszcze kilka dni wcześniej Wilk zbierał podpisy pod wnioskiem o inne referendum: „Tak dla obywateli”. Siedem pytań, wśród nich m.in. o likwidację Senatu i możliwość elektronicznego zbierania głosów pod wnioskami o referenda. Wilk był także twarzą akcji „Tak dla CPK” i stałym współpracownikiem Kanału Zero. Po tym jak zaczął organizować warszawskie referendum, Kanał Zero zakończył z nim współpracę.

Przeczytaj także:

Prezydent z teflonu?

Na pytanie, czy ze sprawy Szpitala Południowego będzie referendum, ważny parlamentarzysta KO, zagadnięty w kuluarach sesji Rady Warszawy, uśmiecha się i kręci głową.

Wymienia po kolei argumenty przeciw: bardzo trudno byłoby zebrać podpisy (potrzeba ich ponad 130 tys.), PiS jest tu słaby, a Rafał Trzaskowski dobrze reaguje. Według polityka sygnalista, dr Emil Jędrzejewski, który powiedział w mediach, że w Szpitalu Południowym z powodu zaniedbań umierają ludzie, okazał się niewiarygodny, co osłabia przekonanie wyborców, że afera ma duże znaczenie.

Trudno też przypisać winę KO, bo w aferze nie pojawiają się znane nazwiska, które kojarzyłaby szeroka publiczność. PiS domagał się dymisji zastępczyń Trzaskowskiego Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry, ale żadna z nich nie jest polityczką, którą kojarzy przeciętny wyborca. Niska rozpoznawalność ogólnopolska jest ich tarczą ochronną.

— Krakowskie referendum kosztowało miliony. W Warszawie potrzeba by jeszcze większych pieniędzy. Kto miałby je wyłożyć? Nie widać teraz takiej osoby – mówi poseł KO.

Mój rozmówca twierdzi zarazem, że afera „będzie raczej ogólnopolska niż warszawska” i to Donald Tusk ma większy problem niż Rafał Trzaskowski. Dlaczego? Pozycja Trzaskowskiego w Warszawie jest niezachwiana, zaufanie ogromne, a sympatia zdecydowanej większości mieszkańców wciąż niezaprzeczalna.

Według opozycji wystarczy, że problemy głównej partii rządzącej nawarstwiają się w okresie przedwyborczym.

— O nas też mówiono, że jesteśmy teflonowi, a z partii walczącej z patologiami staliśmy się partią władzy. Afery się odkładają — mówi mi polityk PiS, również spotkany na sesji rady stolicy.

W PiS nie ma jeszcze decyzji

Na warszawską sesję przybyli i zabierali głos posłowie PiS Sebastian Kaleta i Piotr Gliński. Gliński, były minister kultury w rządzie PiS, zarzucił Trzaskowskiemu budowanie „brudnej wspólnoty” i tworzenie ośmiornicy. Pytał, czy mieszkańcy, którzy wybrali władze miasta z KO, zdecydowali też, „żeby wasi politycy zasiadali w radach nadzorczych?"

— Co najmniej od roku, a może od 20 lat, mamy aferę przedkładania interesów własnych nad dobro publiczne — mówił Gliński, wystawiając łatwą piłkę Trzaskowskiemu i innym politykom KO.

Prezydent Warszawy mógł drwić: — Pouczanie mnie przez polityków PiS, że politycy są w radach nadzorczych? Trzaskowski zaznaczył, że za PiS politycy nie podejmowali takich decyzji jak on – nie odwoływali rad nadzorczych i nie uruchamiali nadzwyczajnych kontroli.

Czy poza podgryzaniem Trzaskowskiego w czasie sesji i poza konferencjami prasowymi PiS spróbuje prezydenta Warszawy odwołać? Po sukcesie krakowskiego referendum pojawiły się komentarze, że będzie teraz fala referendów w różnych miastach, a PiS spróbuje odwołać rządzących z KO np. w Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu czy właśnie w Warszawie.

— Nie ma decyzji w PiS. My bardzo precyzyjnie wybieramy te referenda, w które będziemy się angażować — mówi mi polityk partii Kaczyńskiego.

Parlamentarzysta PiS twierdzi jednak, że dla jego partii decyzja wcale nie jest taka prosta i „będzie zależała od tego, czy są jakiekolwiek szanse na sukces. Czy sondaże pokażą, że to osłabi poparcie dla KO i dla samego Trzaskowskiego”.

Krach zaufania

Cytowany wcześniej parlamentarzysta KO mówił, że sprawa Trzaskowskiego omija w odbiorze społecznym. Politycy KO cytowali w rozmowach z dziennikarzami sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski. Zaledwie 17,4 proc. pytanych wskazało władze Warszawy jako odpowiedzialne za aferę. Więcej uznaje za winnych władze szpitala (26 proc.) i cały rząd Donalda Tuska (33,4 proc.).

Jednak społeczna percepcja zmienia się. W piątek rano, dzień po warszawskiej sesji, ukazał się inny sondaż: comiesięczne badanie zaufania do polityków prowadzone przez Ibris dla Onetu. Co prawda takie badania zaufania budzą wątpliwości co do przedmiotu badań – czy jest to raczej rozpoznawalność niż niezdefiniowane zaufanie? – jednak nie można ich bagatelizować, bo politycy nie tylko je czytają, ale też uznają je za rzetelne odzwierciedlenie emocji społecznych.

W tym badaniu Karol Nawrocki zanotował rekordowe 55 proc. zaufania (niemal 40 proc. osób mu nie ufa). Natomiast największy spadek w rankingu należy do Rafała Trzaskowskiego: 32,5 proc. osób deklaruje zaufanie do niego – o 5,6 pkt proc. mniej niż przed miesiącem. Badanie zostało przeprowadzone już po doniesieniach o milionowych zarobkach Dawida Kacprzyka, niesławnego koordynatora SOR w Szpitalu Południowym i byłego radnego KO w warszawskiej dzielnicy Ursus.

Czy Lewica się odetnie?

Polityk PiS uważa, że zebranie 130 tys. podpisów pod wnioskiem referendalnym to nie jest problem. — Jeśli będzie taka decyzja [o referendum], to trzeba będzie przemyśleć, jak skonstruować komitet wyborczy – nie może być czysto PiS-owski, ale nasi wyborcy muszą wiedzieć, że jesteśmy w to zaangażowani — mówi poseł PiS. — Dużo będzie zależało od Lewicy — dodaje.

Dlaczego? Referendum krakowskie skończyło się sukcesem, bo jego podłożem było zniechęcenie i wkurzenie najróżniejszych grup. Można było opowiadać, że angażuje osoby od prawa do lewa. Inicjatwywa samego PiS-u z pewnością byłaby w Warszawie skazana na porażkę.

Na razie Lewica zagłosowała przeciwko absolutorium dla Trzaskowskiego, a lewicowe polityczki krytykowały prezydenta w czasie sesji. Radna Agata Diduszko-Zyglewska zadała całą serię konkretnych pytań o to, jak będzie wyglądał audyt. Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Nowej Lewicy, mówiła: „Zareagował pan cudownie, ale dlaczego nie reagował pan wcześniej? Obecne tu osoby chcą wiedzieć, co zostanie zrobione, żeby takie sytuacje się nie powtarzały. To nie jest temat, który załatwimy tutaj, to jest temat dla rządu”.

Gdy wróciła na miejsce, siedzący obok Piotr Gliński skomentował: „Ale się pani odcina”.

Mój rozmówca z PiS dodaje, że Miszalski przegrał też dlatego, że nie wpisywał się w wyobrażenie mieszkańców Krakowa o tym, jak zachowuje się prezydent miasta. A z Trzaskowskim jest inaczej, bo „jest taki, jakim chcą go ludzie”.

Na razie Trzaskowski ma chwilę wytchnienia. Absolutorium uzyskał 36 głosami za przy 22 przeciwnych i jednym wstrzymującym się. Za głosował klub KO, przeciw – PiS i Lewica.

Niemoc czy siła Trzaskowskiego?

Dla wyborców to ważne, by w takiej sytuacji mieli poczucie, że ktoś kontroluje sytuację. Wydaje się, że na razie Trzaskowski sprawia takie wrażenie. Wielokrotnie podkreślając, co już zrobił. Słowa „odwołałem”, „nakazałem”, „wyjaśniam” padały z ust prezydenta często w czasie sesji Rady Warszawy.

Nawet to, że nie odpowiedział na SMS-a doktora Jędrzejewskiego (co wynika z wywiadu w Kanale Zero, wbrew wcześniejszym informacjom, że odpowiedział) może działać na korzyść Trzaskowskiego. Dlaczego? Bo trzyma się procedur i domaga się informacji formalnie na piśmie, a nie prywatnie przez komunikator.

Z drugiej strony, trzymanie się procedur bywa przez wyborców odbierane jako oznaka słabości. Osoba z administracji rządowej znająca badania dotyczące rządu Donalda Tuska powiedziała mi kiedyś, że przekraczanie zasad wyborcy uznają za siłę i sprawczość. Powoływanie się na ścieżki formalne i przepisy odbierają jako usprawiedliwianie się z własnej niemocy. W sprawach ważnych dla wyborców albo takich, gdzie w grę wchodzi krzywda ludzka, wyborcy wręcz chcą, by rządzący działali na granicy prawa i nie trzymali się formalizmów.

Nowy zawód: menager inb

Choć informacje o zarobkach Kacprzyka pojawiały się najpierw na kontach na portalu X, to Patryk Słowik z portalu Zero.pl opisał sprawę szczegółowo. To Zero (Kanał i portal) prowadzi sprawę Szpitala Południowego. Najpierw pisali o Kacprzyku, przyspieszonej ścieżce korzystania z procedur medycznych dla polityków (słynny już „salonik VIP”), w końcu szef medium Krzysztof Stanowski przeprowadził wywiad z doktorem Jędrzejewskim, gdzie padły oskarżenia o mordowanie ludzi na SOR.

— Ta sprawa pokazuje, że afery rozchodzą się inaczej. Szybciej, a media tradycyjne podejmują afery ujawnione w internecie” — mówi mi polityk PiS. Parlamentarzysta dodaje, że Krzysztof Stanowski „dobrze to rozgrywa: dawkuje, już dwa tygodnie jest w stanie utrzymać uwagę”. W rzeczywistości, gdzie wszystko przedawnia się po kilku dniach – jest to osiągnięcie.

Politycy KO przyznają, że zauważyli tę strategię dawkowania napięcia. — Wiedzieliśmy, że odpali bombę przed radą Warszawy — mówi mi poseł KO.

Gdy cytuję słowa jednego z warszawskich radnych, że „jeszcze tylko ta afera i wakacje”, rozmówca z PiS odpowiada: — W tym roku ludzie będą siedzieć na plaży i sprawdzać, co tam nowego wybuchło. Radni KO się boją, ręce im się trzęsą – będą kolejne afery.

Parlamentarzysta z PiS żartuje, że pojawił się nowy zawód: „menedżer inb”. Tym menedżerem jest Krzysztof Stanowski i jest w tym świetny.

W wielogodzinnej sesji Rady Warszawy brał udział dziennikarz zero.pl Patryk Słowik. „Chciałem zadać pytanie pani przewodniczącej, pani Malinowskiej-Grupińskiej. Chciałem zadać pytanie, czy 25 czerwca 2026 roku to nie jest dobry dzień na złożenie najpierw rezygnacji z funkcji przewodniczącej, a potem na złożenie mandatu radnej miasta stołecznego Warszawy?„ — powiedział Słowik w czasie sesji, robiąc wrażenie, że – mówiąc kolokwialnie – „coś na nią ma”.

— To jest zastraszanie. Teraz każdy z nas będzie się zastanawiał, czy nasza szpitalna dokumentacja gdzieś nie wycieknie. Politycy też mają prawo do prywatności — mówi mi polityk KO.

Kilka godzin wcześniej wniosek o odwołanie Malinowskiej-Grupińskiej złożył radny Piotr Szyszko z PiS-u, sugerując dość niedwuznacznie, że miała ona korzystać z „saloniku VIP” w Szpitalu Południowym.

Malinowska Grupińska odpowiedziała Szyszce: „Nie byłam w żadnym saloniku nigdy. Pierwszy raz usłyszałam, że takie miejsce jest w Szpitalu Południowym z doniesień prasowych”.

Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Komentarze