Dochodzenie zależnej od rządu prokuratury w sprawie Andrzeja Rzeplińskiego jest naruszeniem zasady trójpodziału władzy i próbą zastraszenia Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma żadnych wątpliwości, że „trzema sędziami” są wybrani 7 października 2015 r. Roman Hauser, Krzysztof Ślebzak i Andrzej Jakubecki, od których Andrzej Duda nie odebrał ślubowania


Jest to próba, jak rozumiem - nieudolna - ingerencji w niezależność i odrębność władzy sądowniczej

Andrzej Rzepliński, Polska Agencja Prasowa - 18/08/2016

fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta


prawda. Prawda. Poza polityką nie istnieje uzasadnienie decyzji prokuratury.


Rytualnie powtarzane sformułowanie „trzech sędziów Trybunału” odnosi się do trzech stanowisk sędziowskich Trybunału Konstytucyjnego, które próbowano obsadzić dwukrotnie: raz zrobił to Sejm VII kadencji, w którym większość miała Platforma Obywatelska i PSL, po raz drugi próbował zrobić to Sejm VIII kadencji, w którym większość ma Prawo i Sprawiedliwość.

Od blisko roku PiS twierdzi, że „trzema sędziami” są: Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński. Prezes Trybunału Konstytucyjnego natomiast czeka, aż prezydent Andrzej Duda przyjmie ślubowanie od „trzech sędziów” wybranych 8 października 2015 roku Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka i Andrzeja Jakubeckiego.

18 sierpnia rzecznik katowickiej prokuratury poinformował, że wszczęto śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez Andrzeja Rzeplińskiego – właśnie przez niedopuszczenie do orzekania trzech sędziów – tych, przy których upiera się PiS.

W tym sporze PiS racji nie ma. Sędziami Trybunału Konstytucyjnego są Hauser, Ślebzak i Jakubiecki. Nie mogą orzekać, ponieważ Andrzej Duda nie odebrał od nich ślubowania. Cioch, Morawski i Muszyński natomiast nie są sędziami Trybunału, ponieważ wybrano ich na już obsadzone stanowiska.



„Mały” zamach PO na Trybunał

W 2015 roku kadencje kończyło aż pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego – trzech 6 listopada, a dwóch na początku grudnia (dokładnie: 2 i 8 grudnia). Natomiast nowa kadencja Sejmu, który wybiera sędziów Trybunału, zaczynała się między tymi dwoma datami – Sejm VIII kadencji rozpoczął pracę 10 listopada.

Wiedząc o tym, większość PO-PSL przygotowała „mały zamach” na Trybunał – w ustawie uchwalonej 25 czerwca wprowadziła przepisy, które pozwoliły większości PO-PSL wybrać nie trzech, a pięciu sędziów Trybunału. Platforma przekonywała, że wybierając dwóch sędziów „na zapas”, chce zapobiec sytuacji, w której kolejny Sejm nie zdąży na czas wybrać sędziów, co skutkować będzie brakiem ciągłości prac Trybunału. Również tych dwóch, których powinna wybrać większość parlamentarna w następnej kadencji. Ustawę podpisał Bronisław Komorowski.

8 października większość PO-PSL postanowiła, że stanowiska obejmą: 7 listopada Roman Hauser, Krzysztof Ślebzak i Andrzej Jakubiecki, 3 grudnia Bronisław Sitek, a 9 grudnia Andrzej Sokala.

Konstytucja stanowi, że choć sędziowie są wybrani przez Sejm, to potem składają jeszcze ślubowanie przed prezydentem. A Andrzej Duda – który urząd objął 8 sierpnia – po prostu zignorował decyzje większości rządu PO-PSL. Ani Hauser, Ślebzak i Jakubecki, ani Sitek i Soka nie zostali zaproszeni przez Kancelarię Prezydenta w celu złożenia ślubowania.



PiS rozpoczyna wojnę z Trybunałem

Dwa porządki prawne w Polsce powstały w listopadzie 2015 roku. Jeszcze 23 października grupa posłów PiS złożyło do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności czerwcowej ustawy z Konstytucją, jednak 10 listopada wniosek został wycofany. To wtedy PiS podjęło decyzję o rozpoczęciu legislacyjnej wojny z ustrojem Polski, której celem jest sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego lub obsadzenie go swoimi ludźmi.

19 listopada Sejm głosami PiS uchwalił ustawę – natychmiast podpisaną przez Andrzeja Dudę – która unieważniała wybór dokonany przez Sejm poprzedniej kadencji. Została ona natychmiast zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. 25 listopada Sejm – głosami PiS i Kukiz’15 – podjął pięć uchwał „w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej” uchwał Sejmu poprzedniej kadencji.

Te uchwały są najsłabszym punktem pisowskiej ofensywy z jesieni ubiegłego roku. Sejm po prostu „stwierdza”, że uchwały podjęte przez poprzedni Sejm „nie mają mocy prawnej”.

sejm.gov.pl
sejm.gov.pl

Na jakiej podstawie – nie wiadomo. W uchwałach nie jest wymieniona żadna podstawa prawna uchwały Sejmu. Teoretycznie nie musi jej tam być, ale bez podstawy prawnej podejmowane są uchwały okolicznościowe, upamiętniające wydarzenia historyczne.

Uchwały o obsadzie stanowisk zawierają odniesienie do przepisów, na podstawie których Sejm podejmuje decyzję. Na przykład uchwała o wyborze marszałka Sejmu, dokonana zaledwie tydzień przed uchwałami „unieważniającymi”, które podstawy prawnej nie miały, brzmi następująco:

sejm.gov.pl

Wyrok z 3 grudnia

W międzyczasie, 17 listopada, wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją ustawy z 25 czerwca złożyła do Trybunału Konstytucyjnego grupa posłów Platformy Obywatelskiej. Politycy tej partii zorientowali się, że tylko Trybunał Konstytucyjny może ustalić właściwy stan prawny.

Wyrok w sprawie ustawy z 25 czerwca Trybunał Konstytucyjny wydał 3 grudnia, którym Trybunał uporządkował sprawę wyboru sędziów. Trybunał stwierdził, że konstytucja nie pozwalała posłom Sejmu VII kadencji – czyli PO-PSL – na wybór dwóch sędziów, których kadencje rozpoczynały się już w czasie kolejnej kadencji Sejmu. Natomiast wybór „trzech sędziów” – Hausera, Ślebzaka i Jakubeckiego – Trybunał uznał za zgodny z konstytucją. Pozbawione podstawy prawnej uchwały „unieważniające” uznał za wyrażenie „stanowiska politycznego”, które nie mają mocy wiążącej prezydenta RP.

Trybunał stwierdził również, że wybór sędziów TK należy do wyłącznej kompetencji Sejmu.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Zubik podkreślił, że prezydent ma konstytucyjny obowiązek niezwłocznego zaprzysiężenia wybranych sędziów i jakakolwiek inna wykładnia tego przepisu jest niedopuszczalna.

Ponieważ Art. 190 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 roku stanowi, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne i mają moc powszechnie obowiązującą, zgodnie z polską konstytucją „trzema sędziami” są ci, których wybrał Sejm VII kadencji.

Andrzej Duda jednak orzeczenie zignorował i nie odebrał ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm w październiku, a PiS nadal upierało się, że ich wybór został unieważniony. Teraz do forsowania tego pomysłu zatrudniona zostaje prokuratura.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press