19 lutego 2021

Rząd: jest trzecia fala pandemii, jest wariant RPA. Będzie zakaz przyłbic i chust [WYKRESY]

Przyśpieszenie na wielu frontach epidemii: gwałtownie rośnie liczba zakażeń i odsetek bardziej zaraźliwego brytyjskiego wariantu wirusa. Ale też 15 marca ruszą szczepienia osób przewlekle chorych, a 22 marca osób w wieku 60-65 lat

W piątek 19 lutego Ministerstwo Zdrowia poinformowało o wykryciu 8 777 nowych zakażeń. To trzeci dzień z kolei, kiedy zakażenia oscylują wokół 9 tys.

I potwierdzenie trendu, który widać również w skierowaniach na testy PCR wystawianych przez lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej, które wzrosły o 18 proc. w stosunku do zeszłego tygodnia. O 400 osób wzrosły w tym okresie również hospitalizacje – w piątek w szpitalach było 12 441 pacjentów cierpiących na COVID-19.

Trzecia fala i wirus z Afryki

Dlatego na piątkowej konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski nie przebierał w słowach:

„Trzecia fala pandemii już jest w Polsce, trzeba to wyraźnie powiedzieć"

– mówił

Wzrost zakażeń to skutek poluzowania restrykcji, ale być może odczuwamy już również skutki pojawienia się w Polsce nowych wariantów koronawirusa. Szczególnie szybko rozprzestrzenia się wariant z Wielkiej Brytanii, B.1.1.7, który jest do 56 proc. bardziej zaraźliwy od dotychczas dominujących. „Na początku, kiedy zaczęliśmy to badać, stanowił on około 5 proc. sekwencjonowanych próbek, teraz już blisko 10 proc." – mówił minister. Poinformował też o wykryciu w Polsce pierwszego przypadku zakażenia wariantem z Republiki Południowej Afryki. Ten z kolei zawiera kluczową mutację białka szczytowego koronawirusa, co zmniejsza skuteczność dostępnych szczepionek. Wariant B.1.351 wykryto u pacjenta z okolic Suwałk.

Czy Polska jest przygotowana na trzecią falę epidemii? Minister Niedzielski zapewniał, że tak – przypominał, że na pacjentów z COVID czeka 26 tys. łóżek w szpitalach. Jednak nie przeciwdziałamy wystarczająco aktywnie rozprzestrzenianiu się wirusa. Testy wykonywane są głównie u osób z objawami, ale już nie u osób, które miały z nimi kontakt. To wbrew rekomendacjom Światowej Organizacji Zdrowia, która zaleca szerokie testowanie, także osób niemających objawów choroby i ograniczanie w ten sposób ognisk epidemicznych.

Tymczasem nawet zabójcza jesienna fala zachorowań nie przybliżyła nas znacznie do odporności zbiorowiskowej – według badań Państwowego Zakładu Higieny przeciwciała wobec SARS-CoV-2 ma 36,5 proc. mieszkańców Krotoszyna, ale tylko 8,8 proc. grójczan. Odsetek dla Warszawy wynosi 17,3 proc. Większość ekspertów uważa, że dopiero gdy przeciwciała (czy to po szczepieniu, czy przechorowaniu) ma co najmniej 70 proc. populacji, epidemia ostatecznie wygasa.

Minister zdrowia zaapelował tymczasem do odpowiedzialności Polaków – zachowywania dystansu, noszenia maseczek, mycia rąk. I zapowiedział, że

w najbliższym czasie przyłbice i chusty znikną z listy akcesoriów, którymi można zasłaniać usta i nos tam, gdzie jest taki obowiązek. Rada medyczna przy premierze ma również zarekomendować noszenie maseczek medycznych zamiast materiałowych.

To zgodne z ostatnimi badaniami na temat skuteczności różnych sposobów na zasłanianie twarzy. Na cenzurowanym są zwłaszcza przyłbice, zza których wirusy wraz z kropelkami śliny przedostają się bokami. Ostatnim „krzykiem mody" jest zaś noszenie podwójnych maseczek – jednorazowej, a na niej drugiej z tkaniny. Według amerykańskich Centrów ds. Kontroli i Prewencji Chorób taki sposób możemy zablokować do 90 proc. więcej wirusów.

Minister Niedzielski nie poinformował w piątek, kiedy ta zmiana zostanie wprowadzona. Przyłbice to standardowe wyposażenie osób obsługujących kasy w dużych sklepach. Na pewno trudniej będzie im wytrzymać całą zmianę w maseczce.

O dwa miliony szczepionek więcej

Odpowiedzialny za Narodowy Program Szczepień przeciwko COVID-19 szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk zapowiedział na tej samej konferencji prasowej nowości. Przede wszystkim przedstawił nowy harmonogram szczepień, uwzględniający również dostawy od AstryZeneki i perturbacje w związku z opóźnianiem dostaw przez wszystkie trzy firmy.

nowy harmonogram szczepień

Dzięki temu, że preparat firmy AstraZeneca i Uniwersytetu Oksfordzkiego został dopuszczony do użycia w Unii Europejskiej,

będzie można zaszczepić w I kwartale o milion osób więcej niż prognozowano w poprzednim harmonogramie, czyli ponad 4 mln.

W związku z tym jeszcze w marcu zacznie się szczepienie kolejnych grup:

  • 15 marca osób przewlekle chorych (dializowanych, wymagających mechanicznej wentylacji, w trakcie choroby nowotworowej);
  • od 22 marca służb mundurowych i osób w wieku 60-65 lat.

Osoby 60 plus wyprzedzą więc w kolejce 600 tys. 70 plus, którym nie udało się zarejestrować na szczepienia w I kwartale, a także te w wieku 65-70 lat – dla nich nie podano jeszcze nawet terminu początku zapisów. To dlatego, że sześćdziesięciolatkowie będą szczepieni preparatem AstraZeneca, rekomendowanym przez radę medyczną do tylko do 65. roku życia z powodu niewystarczających badań skuteczności wśród starszych grup wiekowych.

Można się spodziewać, że taka decyzja wzbudzi protesty i frustrację „pominiętych", którzy muszą czekać na kolejne dostawy szczepionek Pfizera i Moderny (w ich przypadku nie ma górnych ograniczeń wiekowych). Minister Dworczyk po raz kolejny powtórzył, że zapisy na drugi kwartał nie zostaną otwarte, jeśli rząd nie dostanie wiarygodnych gwarancji od producentów na temat wiosennych dostaw.

To prawda, że wszystkie trzy firmy wprowadziły zamieszanie w dostawach w I kwartale, spowolniając je, przesuwając lub nawet znacznie redukując, jak AstraZeneca. Z tego względu na trzy tygodnie, do 7 marca zostały przerwane szczepienia grupy „zero", czyli osób związanych ze służbą zdrowia. Już raczej nie lekarzy (zaszczepiło się 94 proc. z nich), pielęgniarek czy ratowników medycznych, ale osób niezaangażowanych bezpośrednio w pracę z pacjentami, jak farmaceuci, diagności, pracownicy administracji itp.

Jednak rząd najwyraźniej chce obciążyć koncerny także zamieszaniem spowodowanym przesunięciem największych tygodniowych dostaw do punktów szczepień z poniedziałków na wtorek i środę. Szef Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski tłumaczył, że z powodu zmniejszenia dostaw zrezygnowano z buforu, czyli zostawiania w magazynie połowy szczepionek na drugą dawkę. W związku z tym po każdej dostawie trzeba podzielić i rozesłać o wiele więcej dawek niż przedtem.

Z tego powodu kilkanaście tysięcy seniorów dowiedziało się, że ich poniedziałkowe szczepienia muszą zostać przesunięte, a punkty szczepień zostały zdezorientowane napływającymi w ostatniej chwili zapowiedziami, że dostawa przyjdzie później. Dopiero teraz Kuczmierowski poinformował, że dostaw do punktów w poniedziałki nie będzie już na stałe.

Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli chodzi o tempo szczepień na tle innych krajów Unii Europejskiej wypadamy bardzo dobrze. W ilości dawek na 100 mieszkańców wyprzedza nas tylko mała Malta i nieduża Dania.

wykres – liczba dawek na 100 mieszkańców, 18.02

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne