22 lipca 2021

Tusk mówi o 250 milionach drzew wyciętych za rządów PiS. Sprawdzamy prawdziwą skalę wycinek

Skala wycinek rośnie - to fakt, który widać w statystykach i o którym otwarcie mówią Lasy Państwowe. Donald Tusk twierdzi, że za rządów PiS wycięto 250 mln drzew. Sprawdzamy, jak jest naprawdę

Lasy Państwowe co roku udostępniają dane dotyczące wycinek, lesistości i zysków ze sprzedaży drewna. Śledzi to również Główny Urząd Statystyczny.

Co z tych danych wynika? Przede wszystkim to, że skala pozyskania drewna z roku na rok rośnie. Zdarzają się lata z niewielkimi spadkami, ale pozyskujemy obecnie o 2,5 razy więcej drewna niż w 1990 roku. Ten proces nie zaczął się rok ani dwa lata temu. Systematyczne wzrosty wycinek notujemy już od lat 90.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka: przede wszystkim większe zapotrzebowanie na surowiec oraz to, że lasy sadzone po wojnie osiągnęły już dojrzałość.

Skalę wycinek Lasy Państwowe podają w milionach metrów sześciennych. W statystykach pojawia się termin "grubizna" - jest to drewno okrągłe ze średnicą w cieńszym końcu co najmniej 7 cm w korze lub 5 cm bez kory. Grubizna z korą to grubizna "brutto". LP podają jednak wartości netto.

Tyle z teorii.

O wycinkach drzew mówił Donald Tusk na wiecu w Gdańsku. Przy okazji skrytykował politykę ekologiczną i energetyczną Prawa i Sprawiedliwości. Przywołał nieudaną inwestycję w Ostrołękę C, budowę nowego bloku w elektrowni Turów czy zapowiedzi dotyczące stworzenia polskiego samochodu elektrycznego.

Wycięli w czasie swoich rządów 250 milionów drzew. To ich ekologia, walka z katastrofą klimatyczną
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
wiec w Gdańsku,19 lipca 2021

Ta wypowiedź teoretycznie może zgadzać się z rzeczywistością. Sprawa nie jest jednak tak prosta.

Przede wszystkim, wycinek nie przelicza się na sztuki drzew – wszystkie dostępne dane są podawane w milionach metrów sześciennych.

„Ja z przelicznikiem na sztuki w oficjalnych statystykach się nigdy nie spotkałem” – mówi w rozmowie z OKO.press prof. Michał Żmihorski z Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk. „Można przyjąć bardzo orientacyjny przelicznik, według którego 1 metr sześcienny to jedno drzewo. Ale wycina się nie tylko te duże i dojrzałe sztuki. W ramach przerzedzania usuwa się drzewa już nawet kilkuletnie. Sadzi się kilka albo kilkanaście tysięcy sadzonek na hektar i w ciągu około stu lat usuwa stamtąd aż 95 proc. drzew. Zostają tylko te proste i zdrowe. Czy taką kilkuletnią sosenkę, sięgającą nam do pasa, uznamy w takim przeliczniku za wyciętą sztukę drzewa?” – zastanawia się.

Sprawdźmy więc, czy przeliczając metry sześcienne na sztuki (choć, podkreślmy jeszcze raz, jest to bardzo orientacyjne wyliczenie) otrzymamy ogłoszoną przez Donalda Tuska liczbę 250 milionów drzew.

Wycinki w lasach i lex Szyszko

Tutaj jednak pojawia się kolejna wątpliwość: czy na drzewa przeliczamy grubiznę brutto, czy netto. Jeśli uznamy, że brutto (czyli drewno z korą), to wartości za czasów rządów PiS od 2016 roku (PiS wygrał wybory na jesień 2015) do 2019 wynoszą kolejno: 46,6 mln m3; 50,7; 52; 49,2 (takie dane podaje GUS). W 2020 było to około 46 mln m3 brutto. Za pierwszą połowę 2021 roku danych na razie nie ma.

W sumie: 244,5. mln metrów sześciennych, czyli - uznajmy w zaokrągleniu - sztuk. Wydaje się, że Donald Tusk mógł swoje 250 milionów drzew wziąć właśnie z takiej statystyki.

Jeśli uznalibyśmy, że przeliczyć należy grubiznę netto, suma za lata 2016-2020 wynosi około 195 mln m3.

Do tego można doliczyć drzewa ścięte po wprowadzeniu tzw. lex Szyszko, czyli nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Jaka to skala?

Lex Szyszko obowiązywała tylko przez pół roku, od stycznia do czerwca 2017. Prof. Zbigniew Karaczun z SGGW w rozmowie z "Wyborczą" szacował, że podczas obowiązywania przepisów mogliśmy stracić około 3 milionów drzew. "Biorąc pod uwagę całą gospodarkę leśną, może się wydawać, że trzy miliony drzew to niewiele. Ale rosnąc na obszarach zurbanizowanych, odgrywały one inną rolę i miały inną wartość dla człowieka" - komentował naukowiec.

Ile drzew wycięliśmy za Tuska?

Jeśli mówimy o wycinka za rządów PiS, nie możemy zadać pytania o ich skalę za poprzednich rządów.

Donald Tusk był premierem w latach 2007-2014. Patrząc na dane dotyczące pozyskania grubizny brutto w tych latach dostajemy sumę 327 mln m3. Jeśli doliczymy do tego 2015 rok - kiedy premierem była już Ewa Kopacz - wychodzi w sumie ok. 372 mln m3. To dane GUS.

Pozyskanie grubizny netto w latach 2007-2015 to około 298 mln m3 - to już informacje opublikowane przez Lasy Państwowe.

Trzymając się wyliczeń netto, można powiedzieć, że za rządu PO-PSL rocznie pozyskiwano średnio 33,15 mln m3 grubizny. Za PiS - 39 mln m3.

Wycinek jest coraz więcej

Zobaczmy zatem, jak rosła skala wycinki. W 2007 roku pozyskano 32,3 mln m3 grubizny netto. Najwyższy wynik podczas rządów PO-PSL zanotowaliśmy w roku wyborów, 2015: 36,5 mln m3.

W 2016 roku pozyskanie wyniosło już 37,4 mln m3. W 2017 wzrosło do 40,6 mln m3, a w 2018 do 41,6 mln m3. Kolejne dwa lata to spadki - odpowiednio 38,9 mln m3 i 36,6 mln m3. Jak informują Lasy Państwowe, plan na 2021 rok to 40 mln m3 drewna - prawie najwięcej w historii. Drewna - czyli grubizny i drobnicy (np. gałęzi).

Co stoi za rosnącą skalą wycinek?

"Przyczyn jest kilka. Pierwszą z nich jest starzenie się plantacji zasadzonych po wojnie. Zasadzone wtedy sosny dziś już są w takim wieku, że opłaca się je wycinać" - wyjaśnia prof. Michał Żmihorski z IBS PAN "Po drugie, klimat się zmienia i coraz więcej drzew usycha lub jest atakowanych przez tak zwane szkodniki. To prowadzi do sytuacji, w której leśnicy wykonują cięcia sanitarne, nawet tam, gdzie wcześniej nie planowali wycinki"

"Co mnie jednak niepokoi, to intensyfikacja wycinki tam, gdzie do tej pory była prowadzona rzadko i wchodzenie z cięciami w lasy cenne przyrodniczo. Mówię tu na przykład o wycinaniu starych jodeł w tych częściach Puszczy Karpackiej, które jeszcze kilka lat temu były wyłączone z gospodarki leśnej. Inny przykład: w 2017 roku, w ramach słynnej walki z kornikiem, w Puszczy Białowieskiej wycięto około 200 tysięcy drzew!" - dodaje.

Jego zdaniem większa skala wycinek może być również związana z eksportem drewna i uznawanie biomasy leśnej za OZE. Negatywny wpływ, jak dodaje naukowiec, będzie miała również przyjęta w ubiegłym roku ustawa o OZE, która rozszerzyła definicję drewna energetycznego, zwiększając możliwości spalania biomasy pochodzącej z lasów w elektrowniach. Pisaliśmy o tym tutaj:

Na stronie internetowej Lasów Państwowych można przeczytać, że pozyskanie drewna rośnie również przez zwiększony popyt: "Głównym dostawcą surowca na polski rynek są Lasy Państwowe, które pokrywają ponad 90 proc. zapotrzebowania krajowego przemysłu i mieszkańców. Aby zaspokoić rosnący popyt, leśnicy zwiększają pozyskanie drewna: od 1990 r. wzrosło ono przeszło dwukrotnie – do 38,5 mln m3 w 2015 r. Natomiast w 2017 r. pozyskano 42,2 mln m3, zwiększenie ilości drewna było związane z uprzątaniem skutków nawałnicy, która zniszczyła ponad 80 tys. ha lasów, głównie na Pomorzu, Kaszubach i Wielkopolsce".

Rośnie lesistość, ale coraz mniej lasów naturalnych

Lasy Państwowe podkreślają, że gospodarka leśna to nie tylko wycinki, ale również nasadzenia. W ubiegłym roku LP pisały na swojej stronie: "W Polsce lasów wciąż przybywa. Lesistość kraju została zwiększona z 21 proc. w roku 1945 do 29,6 proc. obecnie (według danych Głównego Urzędu Statystycznego z grudnia 2018)".

Rzeczywiście, powierzchnia Polski pokryta lasami rośnie. Jednak prof. Żmihorski zwraca uwagę na to, jakich lasów mamy coraz więcej. A jakie jednocześnie tracimy.

„Mamy wzrost powierzchni pokrytej drzewami, ale on niekoniecznie oznacza wzrost powierzchni pokrytej lasem. To nie jest tożsame” – tłumaczy. „Musimy zastanowić się, co nazywamy lasem, a co plantacją. Z mojej perspektywy, ale także innych biologów i wielu leśników, znaczna część lasów sadzonych w Polsce to właśnie plantacje.

Mamy gdzieś puste pole, przyjeżdża ciągnik, orze bruzdy w ziemi i sadzi się w nich drzewka w rządkach. One są pielęgnowane, pryskane pestycydami, często też ogrodzone. To klasyczna definicja plantacji. Nie wliczałbym jej do powierzchni lasów. Jeśli już – to do zadrzewienia” – mówi prof. Żmihorski.

Dodaje również, że jednocześnie spada w Polsce powierzchnia lasów naturalnych. „Tam, gdzie wycina się 150-letnie drzewa i sadzi w zamian młode, przywiezione ze szkółki, tracimy naturalny charakter lasu” – zaznacza.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne