0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Roman Bosiacki / Agencja GazetaRoman Bosiacki / Age...

Agata Adamek zapytała w TVN24 Bognę Janke, prezydencką minister, dlaczego na zwołane przez prezydenta na piątek posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęcone sytuacji wokół Rosji i Ukrainy nie dostał zaproszenia Donald Tusk, szef największej partii opozycyjnej. Pani minister popisała się odpowiedzią.

"Szczegóły z tego spotkania nie będą jawne. Z tego co wiem, pan przewodniczący Tusk nie ma uprawnień, by uczestniczyć w takim posiedzeniu. Donald Tusk nie jest posłem" - powiedziała. I jeszcze raz powtórzyła, że "jeśli to, co będzie omawiane na radzie, jest objęte klauzulą, są informacje niejawne, to trudno zapraszać osoby, które nie posiadają uprawnień".

Po obradach prezydent Andrzej Duda dziękował "za niezwykle odpowiedzialną, patriotyczną postawę jeżeli chodzi o polityków, którzy reprezentują nasze społeczeństwo" i wychwalał (także samego siebie) za konstruktywną, poważną debatę, ale nie skorzystał z okazji, by zaprosić do rozmowy najważniejszego w tej chwili polityka opozycji. Sprawdzamy, czy nie mógł, czy nie chciał tego zrobić.

Z tego co wiem, pan przewodniczący Tusk nie ma uprawnień, by uczestniczyć w takim posiedzeniu. Donald Tusk nie jest posłem. Jeśli to, co będzie omawiane na radzie, jest objęte klauzulą, to trudno zapraszać osoby, które nie posiadają uprawnień

Wywiad w TVN24,28 stycznia 2022

Sprawdziliśmy

Przepisy cytowane na stronie BBN jasno wskazują, że prezydent może zaprosić na posiedzenie Rady m.in. byłych premierów

Trudno powiedzieć, czy minister Janke może być aż tak niekompetentna, czy aż tak - trudno użyć innego słowa - bezczelna. Przepisy, które powinna przecież znać choćby z prezydenckiej strony Biura Bezpieczeństwa Narodowego pokazują, że nie mówi prawdy.

Zgodnie z Konstytucją (art. 135) "Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest organem doradczym Prezydenta Rzeczypospolitej w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa Państwa". Jej skład został ustalony m.in. zarządzeniem Bronisława Komorowskiego z 24 maja 2010 roku, kiedy po katastrofie smoleńskiej pełnił jako marszałek Sejmu obowiązki prezydenta. W par. 5 określił, że w posiedzeniach Rady "na zaproszenie prezydenta mogą brać udział także byli prezydenci i byli premierzy RP", a także "inne osoby, których udział jest wskazany ze względu na przedmiot rozpatrywanych spraw".

Prezydencka strona Biura Bezpieczeństwa Narodowego czarno na białym podaje skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Cytujemy:

„W skład Rady wchodzą:

  • Marszałek Sejmu;
  • Marszałek Senatu;
  • Prezes Rady Ministrów;
  • Minister Obrony Narodowej;
  • Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji;
  • Minister Spraw Zagranicznych;
  • Koordynator służb specjalnych;
  • Szefowie ugrupowań politycznych posiadających klub parlamentarny, klub poselski lub koło poselskie albo przewodniczący tych klubów lub kół, albo osoba wskazana przez przewodniczącego klubu parlamentarnego, klubu poselskiego lub koła poselskiego spośród posłów, senatorów lub posłów do Parlamentu Europejskiego;
  • Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej;
  • Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego;
  • W posiedzeniach Rady, na zaproszenie Prezydenta Rzeczypospolitej, mogą uczestniczyć byli Prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej oraz byli Prezesi Rady Ministrów;
  • Prezydent Rzeczypospolitej może zapraszać do udziału w pracach Rady również inne osoby, których udział jest wskazany ze względu na przedmiot rozpatrywanych spraw".

Niezaproszenie Donalda Tuska, najdłużej rządzącego w III RP premiera (2007-2014), a obecnie lidera największej partii opozycyjnej, w dodatku polityka z największym w Polsce doświadczeniem w sprawach międzynarodowych, jest w oczywisty sposób gestem politycznym. Tusk jest dla obozu PiS i propagandy prorządowej wrogiem nr 1, obarczanym winą za wszystkie błędy, porażki i grzechy - także własne grzechy obecnej władzy. Zaproszenie Tuska na tak istotne spotkanie oznaczałoby uznanie go za partnera i mogłoby zburzyć tę narrację.

OKO.press wielokrotnie opisywało rolę, jaką "wina Tuska" odgrywa w propagandzie obozu rządowego. Zarzuty, które padają wobec byłego premiera i przewodniczącego Rady Europejskiej (2014-2019), wykraczają często poza obszar jakiejkolwiek racjonalności, ale liczy się w nich wyłącznie wzbudzanie niechęci i lęku przed najważniejszym obecnie liderem opozycji.

Przeczytaj także:

Ta konsekwentna narracja jest skuteczna. Od lat Donald Tusk ma wyjątkowo duży tzw. elektorat negatywny, w październiku 2019 w sondażu Ipsos dla OKO.press aż 44 proc. osób badanych twierdziło, że gdyby wystartował w wyborach prezydenckich, to "na pewno na niego nie zagłosują" i to był rekordowy wynik (drugi był Robert Biedroń - 43 proc., trzeci Andrzej Duda - 37 proc.). W grudniowym (2021) sondażu CBOS brak zaufania do Tuska deklarowało 50 proc. Gorszy wynik mieli tylko Jarosław Kaczyński (57 proc.) i Zbigniew Ziobro (51 proc.).

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze