0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Konrad Kozlowski / Agencja Wyborcza.plFot. Konrad Kozlowsk...

„Mam przed sobą treść uchwały zarządu krajowego Koalicji Obywatelskiej. Potwierdzam: podjęto decyzję o rozwiązaniu struktur regionalnych małopolskiej KO” – potwierdza w rozmowie z OKO.press Krzysztof Nowak, dotychczasowy sekretarz regionu, również odwołany z funkcji.

Donald Tusk odwołał cały zarząd regionu małopolskiej KO, z przewodniczącym Aleksandrem Miszalskim na czele oraz Radę Regionalną. Miszalski stracił też stanowisko w zarządzie krajowym partii.

Poseł Marek Sowa (wiceprzewodniczący małopolskiej KO, również odwołany z zarządu regionu) dla OKO.press:

„Nie jestem zaskoczony tą decyzją. Dobrze, że tak się stało. Aleksander Miszalski przegrał przecież referendum, a sytuacja, którą obserwujemy od tygodnia [referendum odwoławcze odbyło się w niedzielę, 24 maja – przyp.red.] i zachowanie nie tylko przewodniczącego, ale i jego otoczenia sprawia, że rozwiązanie struktur to najbardziej optymalna i naturalna decyzja”.

W KO wrze. „Najpierw wybory, potem porządek w partii”

Jak słyszymy, decyzja zarządu krajowego KO ma skutek natychmiastowy. Donald Tusk odgórnie wskazał, że do momentu rozpisania nowych wyborów w małopolskich strukturach partii i wyłonienia członków nowego zarządu, obowiązki komisarza pełnić będzie Dorota Niedziela, wicemarszałkini Sejmu i polityczka KO z Oświęcimia.

06.03.2024 Warszawa , ulica Wiejska , Sejm . Poslanka KO Dorota Niedziela przemawia podczas pierwszego dnia 7. Posiedzenia Sejmu .
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
Dorota Niedziela komisarzem KO w Małopolsce. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Przed Niedzielą trudne zadanie: posłanka musi przeprowadzić małopolską Koalicję Obywatelską przez zbliżające się wybory prezydenckie w Krakowie. Te mają odbyć się w przeciągu najbliższych 90 dni, a więc najprawdopodobniej pod koniec sierpnia. KO, jak słyszymy, nie ma wybranego kandydata. Rozmowy wciąż trwają.

KO wie, że gra o dużą stawkę. Chodzi bowiem nie tylko o władzę w mieście (którą straciło po zaledwie dwóch latach rządów), ale i poparcie przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się jesienią przyszłego roku. Oddanie Krakowa będzie dla Koalicji fiaskiem i poważnym uszczerbkiem na wizerunku partii, która za rok powalczy o sejmowe i senackie być albo nie być.

W rozmowach z czterema politykami z lokalnej KO słyszymy, że choć zarząd odwołano, a oficjalnych rozmów i spotkań z Dorotą Niedzielą jeszcze nie było, partia najpewniej podejmie decyzję o rozpisaniu wewnętrznych wyborów na jesień. „Teraz priorytetem jest odzyskanie Krakowa” – słyszę.

„Wszystkie ręce na pokład” – mówi mi drugi z lokalnych działaczy partii. „Decyzję premiera przyjmujemy z pokorą i szacunkiem. Trudno mówić o szoku czy trzęsieniu ziemi, bo wszyscy się jej przecież spodziewaliśmy” – dodaje. „To była tylko kwestia czasu”.

Miszalski miał zrezygnować sam. Ale nie ustąpił

Wewnątrz Koalicji już od poreferendalnego poniedziałku mówiło się, że Tusk będzie chciał odwołać Miszalskiego z funkcji. Premier jednak oczekiwał, że były prezydent Krakowa sam złoży mandat i honorowo poda się do dymisji. Jak wówczas słyszeliśmy od polityków z krakowskiej KO, Aleksander Miszalski nie chciał tym oczekiwaniom się podporządkowywać.

"Przed nami prawdopodobna fala potencjalnych referendów w całym kraju. Gdybyśmy mieli za każdym razem oczekiwać, że odwołany samorządowiec złoży dokumenty i wycofa się z polityki, to zaraz brakłoby nam ludzi” – usłyszałam od polityka wysoko postawionego w krakowskich strukturach KO tuż po wynikach referendum.

Sam Aleksander Miszalski w piątek wieczorem, o godzinie 17 oficjalnie ogłosił, że nie zamierza wycofywać się z polityki.

"Przed Krakowem ważny moment i decyzje, które będą miały wpływ na przyszłość całego naszego regionu.

Niezależnie od politycznych sporów zawsze starałem się kierować jednym – dobrem Krakowa. To się nie zmieniło, również dziś najważniejsze jest dla mnie to, aby nasze miasto rozwijało się ambitnie, odpowiedzialnie i z myślą o kolejnych pokoleniach„ – napisał na Facebooku. ”Kocham Kraków i jestem dumny, że przez ostatnie dwa lata mogłem uczestniczyć w jego rozwoju".

Bez względu na to, jakie decyzje przyniesie przyszłość, nadal będę angażował się w sprawy miasta i wspierał działania, które służą mieszkańcom. Nie zamierzam znikać – ogłosił Miszalski.

I dodał: „Nadal będę zabierał głos w sprawach ważnych dla naszego miasta. Zamierzam również zaangażować się w nadchodzącą kampanię wyborczą”. Wpis opatrzył grafiką ze znamiennym cytatem: „Można mnie pokonać, ale nie da się mnie zabić. Nie zamierzam wycofywać się z życia publicznego”.

Przeczytaj także:

„Jak znam Aleksandra, to będzie bardzo, bardzo intensywnie pomagać, żeby Kraków odzyskać. Choć działać będzie pewnie w innej roli, jak każdy z nas. Jestem jednak pewien, że nie powiedział w polityce ostatniego słowa” – słyszę dziś w KO.

PiS nie czeka do wyborów

Odwołanie prezydenta Krakowa rozbudziło polityczne apetyty w prawicy. Z samego rana po niedzielnym referendum do stolicy Małopolski przyjechał Przemysław Czarnek, wspierany m.in. przez Beatę Szydło, Ryszarda Terleckiego czy Andrzeja Adamczyka.

Oficjalnie ogłoszony kandydat na premiera przez prezesa PiS grzmiał, że „to początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Tuska”. Na działania nie trzeba było długo czekać: Marek Suski, szef radomskich struktur PiS, już ogłosił, że zarząd jednogłośnie zdecydował o przystąpieniu partii do zbierania podpisów potrzebnych do referendum, w którym może zostać odwołany prezydent Radosław Witkowski.

Odwołanie prezydenta to jedno. Trudniejszym zadaniem jest jednak wygranie wyborów. PiS, który nie ma społecznego poparcia w mieście, wie, że sam walki o fotel prezydenta miasta nie wygra. Dlatego co chwila partia Kaczyńskiego apeluje do Konfederacji, by ci wystawili wspólnego kandydata. Pierwsza taka sugestia, choć nie wyrażona wprost, pojawiła się w poreferendalny poniedziałek w rozmowach z dziennikarzami.

Teraz zaproszenie do wspólnego startu Czarnek wykrzykuje oficjalnie: „Miasto musi być zarządzane tak, jak powinno być zarządzane. Żeby tak było, trzeba wybrać prezydenta. W imieniu Prawa i Sprawiedliwości, jako wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, w uzgodnieniu z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim i panem Piotrem Milowańskim, sekretarzem generalnym naszych struktur, zwracam się do Krzysztofa i do Sławka – do Krzysztofa Bosaka i do Sławka Mentzena – zwracam się do Konfederacji: Krzysiu, Sławku, wybierzmy wspólnego kandydata na prezydenta Krakowa” – apelował 29 maja w Gdańsku Przemysław Czarnek.

Konfederacja propozycją zdaje się jednak niezainteresowana. Partia już oficjalnie ogłosiła nazwisko swojego kandydata (to Bartosz Bocheńczak, który odpowiadał za kampanię prezydencką Sławomira Mentzena), a do stolicy Małopolski w piątek przyjechali liderzy partii, by ogłosić początek kampanii wyborczej. Prawica wie, że nie wygra wyborów – ale w Krakowie walczy o poszerzanie wpływów, rozpoznawalność lokalnych działaczy i tym samym wyższy wynik w przyszłoroczonych wyborach parlamentarnych.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze