Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
03 lipca 2021

Tusk wrócił na 100 proc. i nie chce się przyzwyczajać do władzy PiS. Pokaz determinacji lidera PO

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy ktoś oprócz Donalda Tuska może być przywódcą PO, w sobotę 3 lipca te rozterki się rozwiały. Były premier przyszedł, wziął władzę w partii i w tej roli od razu poczuł się komfortowo. Jakby od siedmiu lat nic się nie zmieniło

Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki był jednym z najważniejszych tematów politycznych czerwca, odkąd były premier i szef Rady Europejskiej zapowiedział w rozmowie z Agatą Adamek w TVN24, że nosi się z takim pomysłem. Kuluary huczały od spekulacji, jak na "powrót króla" zareaguje młodsze pokolenie w Platformie, które nadawało ton w ugrupowaniu od momentu, gdy w styczniu 2020 roku Borys Budka wygrał wybory na przewodniczącego z Grzegorzem Schetyną.

Mnożyły się pytania: czy postawią się Tuskowi, czy spróbują zablokować jego powrót, czy Budka ustąpi ze stanowiska, co zrobi Trzaskowski, który właśnie miał startować z inicjatywą "Campus Polska Przyszłości"? Spekulacje podgrzał sam prezydent Warszawy, zapowiadając, że jeśli Budka ustąpi z funkcji przewodniczącego, on sam zapewne wystartuje przeciwko Tuskowi w wyborach wewnętrznych w Platformie.

W sobotę 3 lipca 2021 wszystkie te spekulacje wydają się już pieśnią przeszłości - Tusk wrócił, witany entuzjastycznie przez członków Rady Krajowej PO i dał do zrozumienia, że władzą z nikim dzielić się raczej nie zamierza. A jeśli już, to na własnych warunkach.

Budka ustępuje z radością? "Trzeba przekazać pałeczkę"

Jeśli sądzić po przemówieniu ustępującego szefa Platformy, Borys Budka abdykację przyjął z dużą ulgą.

"Trzeba zastąpić rząd PiS i odbudować światową reputację Polski, wizerunek naszego kraju, a nade wszystko normalne, partnerskie relacje w Unii Europejskiej. Wiecie co? Nikt dzisiaj tego nie zrobi lepiej, niż były premier, były przewodniczący Rady Europejskiej" - mówił Budka.

I dodawał: "Czasami jak w sztafecie trzeba przekazać pałeczkę, żeby wspólnie osiągnąć zwycięstwo. Dlatego dzisiaj panie premierze, drogi Donaldzie, chcę ci przekazać stery Platformy Obywatelskiej. Chcę, żebyś poprowadził nas do zwycięstwa".

Chcąc nie chcąc, przyznawał tym samym, że nie podołał roli szefa Platformy, że sam do zwycięstwa jej nie poprowadzi, rządu PiS zastąpić nie zdoła, a reputacji Polski nie naprawi. Mowa Budki - choć nieco upokarzająca, jeśli traktować odchodzącego szefa PO jako polityka z aspiracjami przywódczymi - była jednak dobrym wstępem do wystąpienia Donalda Tuska - im bardziej Budka przyznawał się do porażki, tym mocniej później wybrzmiewała determinacja powracającego lidera do pokonania Prawa i Sprawiedliwości.

Bo to właśnie determinacja, wiara w zwycięstwo i zagrzewanie do walki były motywami przewodnimi przemówienie nowego szefa PO.

Tusk wrócił. Będzie walka z PiS na wszystkich frontach

Przemówienie Donalda Tuska było jednocześnie mową motywacyjną, nawołującą do zwarcia partyjnych szeregów, sygnałem dla Jarosława Kaczyńskiego, że Tusk w wojnie z PiS nie zamierza brać jeńców i przekazem dla pozostałych partii opozycyjnych, że programowe niuanse i dostrzeganie dobrych elementów w działaniach obozu władzy to już przeszłość.

Nowy szef PO jasno dał do zrozumienia, że od tej pory nie będzie żadnego "ale", a po Platformie Tuska można spodziewać się konfrontacji z partią Kaczyńskiego na wszelkich możliwych frontach.

"Gdybym nie wierzył, że jesteście gotowi naprawdę do wyjątkowych rzeczy, czynów, to bym nie wracał do polskiej polityki, a dzięki wam, waszej otwartości, gotowości podjęcia razem walki, jestem tutaj dzisiaj na 100 proc." - mówił Tusk do partyjnych kolegów i koleżanek.

Podkreślał, że czuje się odpowiedzialny za losy Platformy, że zwycięstwo z PiS jest możliwe, że po drugiej stronie nie stoją giganci, że potrzeba tylko wiary i determinacji, by ich pokonać. I on tę determinację ma. "Nie wygra ten, kto nie wierzy we własne siły. Nie wygra partia, która nie bardzo wierzy w cel własnego istnienia" - deklarował.

I szybko zdefiniował pole walki i oś podziału: "Dzisiaj zło rządzi w Polsce, wychodzimy na pole, żeby bić się ze złem".

Nie zostawił też wątpliwości, że jego plan polityczny to powrót do podziału "PiS kontra reszta świata", czyli w domyśle PiS kontra Platforma. Polaryzacja sceny politycznej i ustawienie PO jako głównego przeciwnika obozu władzy była najmocniejszym i najbardziej czytelnym przekazem mowy byłego premiera:

"Może PiS jest zły, ale parę rzeczy... - furii dostaję, kiedy to słyszę. Bo zło, które czyni PiS, jest tak ewidentne, bezwstydne i permanentne. Dzieje się każdego dnia, w każdej sprawie. Może ta bezwstydna determinacja w czynieniu złych rzeczy spowodowała, że ludzie w Polsce opuścili ręce w przekonaniu, że chyba nic się nie da zrobić" - mówił Tusk.

I podkreślał, że to nie jest jego filozofia: "Zwykli ludzie nie mają dylematów moralnych, intelektualnych, filozoficznych, które by im uniemożliwiły ocenę rzeczywistości. Ci ludzie podchodzą do mnie i mówią: »Panie, wróć pan, zrób porządek, bo przecież z nimi się nie da wytrzymać«". Czy trzeba właściwie czegoś więcej?".

Tusk, czyli przyjaciel Bidena w kontrze do przyjaciół Putina

Tusk przedstawiał się jako polityk formatu światowego, podkreślał swoją przyjaźń z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem w kontrze do PiS, które według niego - chcący, czy niechcący - realizuję w Polsce agendę Władimira Putina.

Wytykał też władzy błędy w walce z pandemią koronawirusa: "Wszędzie na świecie rządy robiły błędy, zdarzały się pomyłki, złe strategie. Ale właściwie nigdzie, a na pewno w Europie, nie spotkałem polityków, którzy mają władzę, wokół szaleje zaraza, ludzie umierają, a oni kombinują jak zarobić. Ja się do tego nie przyzwyczaję, wy się do tego też nigdy nie przyzwyczaicie" - mówił nowy szef Platformy.

Powiedział też, że katastrofa klimatyczna odbiera młodym nadzieje na przyszłość, wspominał Strajk Kobiet i brutalną reakcję władzy na uliczne protesty, wytykał powiększanie długu publicznego, za który "reszta Polaków będzie musiała zapłacić".

Ale jego przemówienie nie było skonstruowane jako wystąpienie programowe, ale jako terapeutyczne do wewnątrz partii i mobilizacyjne do wyborców.

"Wiecie co jest dzisiaj politycznie największym problemem? Nie brak programów, wizji, idei, ich dość sporo powstało bardzo ciekawych. To, co jest najważniejsze w polityce i to, co jest tak ważne dzisiaj, nie tylko dla Platformy, to jest odzyskanie wiary w sprawczość i w możliwość wygranej" - deklarował Tusk.

Nie znamy jeszcze szczegółów roszad na stanowiskach kierowniczych w Platformie. W najbliższych godzinach powinniśmy się dowiedzieć jaka w nowym rozdaniu będzie rola Borysa Budki i Rafała Trzaskowskiego oraz kiedy w PO odbędą się wybory na przewodniczącego partii, do których musi dojść z powodów formalnych.

Wiadomo na razie, że Tusk po jednogłośnym głosowaniu Rady Krajowej wrócił do zarządu PO. O nowych szczegółach poinformujemy w kolejnych tekstach.

Wkrótce też całe przemówienie Donalda Tuska.

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne