Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie nieudostępnienia przez TVP informacji naszemu portalowi. Mimo znacznego przekroczenia przez TVP terminu odpowiedzi na pytania, prokurator Grzegorz Skrzypek uznał, że sprawa jest zamknięta

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez władze TVP złożyliśmy 27 czerwca 2016 – ponad trzy miesiące temu. Pisaliśmy, że prezes telewizji Jacek Kurski i wiceprezes Maciej Stanecki (którzy odpowiadają za całokształt działalności spółki) oraz Joanna Stempień- Rogalińska z Centrum Informacyjnego TVP złamali prawo, nie udzielając nam informacji.

Chodziło o brak odpowiedzi na pytania, jakie skierowaliśmy do telewizji przygotowując artykuł o spotach Ministerstwa Obrony Narodowej, promujących szczyt NATO w Polsce. Chcieliśmy wiedzieć ile razy i w jakich programach emitowane były reklamówki, a także jaki był koszt emisji.

W e-mailach kierowanych do TVP (pierwszy 10 maja), powoływaliśmy się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którą każda instytucja dysponująca środkami publicznymi, ma obowiązek udzielania odpowiedzi na pytania dotyczące jej działalności.

Zgodnie z prawem, TVP powinna przesłać nam taką odpowiedź w ciągu 14 dni. Ponaglana przez nas odpisała 24 maja, ale nie udzielając informacji, o które pytaliśmy. Dopiero 28 lipca lipca TVP odpowiedziała, ale nadal nie na wszystkie pytania – zasłaniając się tajemnicą handlową.  A kolejne prośby o uzupełnienie informacji spotkały się z odmową.

W dodatku do jednego z e-maili skierowanych do nas 13 czerwca 2016, dołączono omyłkowo wewnętrzną korespondencję, w której pracownicy TVP naradzali się, czy mogą udostępnić dziennikarzowi OKO.press więcej danych.

Joanna Stempień- Rogalińska przestrzegała, by tego nie robić, argumentując, że dziennikarz „nie jest życzliwy” obecnym władzom telewizji.

W zawiadomieniu do prokuratury wskazaliśmy więc, że osoby odpowiedzialne w TVP za udostępnianie informacji publicznych nie tylko nie dopełniły obowiązku, ale odmawiając nam informacji, kierowały się złą wolą.



Po publikacji OKO.press, w której opisaliśmy całą historię i informowaliśmy o skierowaniu sprawy do prokuratury i sądu administracyjnego, TVP w końcu przesłała nam odpowiedzi. Prowadząca sprawę Prokuratura Rejonowa Warszawa- Mokotów uznała więc, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa. – Nie ma tu podstaw do uznania, że złamane zostało prawo. Podał pan do protokołu, że się wywiązali z obowiązku i sprawa jest zamknięta – tłumaczy naszemu dziennikarzowi prokurator Grzegorz Skrzypek.

Według niego nie ma znaczenia, że TVP odpowiedziała nam dopiero po wielu tygodniach, a pełną odpowiedź uzyskaliśmy dopiero po tym, jak skierowaliśmy sprawę na drogę prawną.

Dobra zmiana w informowaniu

Odcięcie od informacji dziennikarzy, krytycznych wobec rządzących, jest jednym z elementów pisowskiej „dobrej zmiany” w instytucjach i spółkach państwowych. Dziennikarze OKO.press niemal na każdym kroku spotykają się z łamaniem przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. W ubiegłym tygodniu skierowaliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kierownictwo MON – w tym ministra Antoniego Macierewicza.



W sprawach o udostępnienie informacji korzystamy i – jeśli tylko będzie to możliwe – będziemy korzystali w przyszłości ze wsparcia ekspertów Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Organizacja od lat prowadzi działania na rzecz jawności życia publicznego. Uczestniczyła w kilkuset sprawach sądowych o udostępnienie danych.

 


 

Dziennikarz "Superwizjera" TVN


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym