Sławomir Broniarz to awanturnik i bogacz, który chce obalenia PiS. Rząd próbuje przywrócić porządek i troszczy się o dzieci, które Broniarz straszy i naraża na stres. Nauczyciele, rodzice i uczniowie solidarnie sprzeciwiają się szaleństwu ZNP. Taki obraz strajku nauczycieli pokazywano przez cały tydzień widzom "Wiadomości". Analizujemy propagandę TVP

Od 8 kwietnia 2019 w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP poświęciła strajkowi 10 materiałów przez pięć dni.

  • 8 kwietnia: „Jednak strajk. 15 proc. podwyżki to za mało” i „Sławomir Broniarz – związkowiec czy polityk?”;
  • 9 kwietnia: „Strajk trwa, egzaminy się odbędą”, „Strajk za wszelką cenę”;
  • 10 kwietnia: „Szef ZNP nadal straszy” i „Egzaminy bez problemu”;
  • 11 kwietnia: „Polityczna gra ZNP?” „Egzamin bez przeszkód we wszystkich szkołach”;
  • 12 kwietnia: „Egzaminy zgodnie z planem. Co z maturami?”, „Szef ZNP straszy maturzystów”.

Warto przeanalizować je razem, bo wszystkie przedstawiają ten sam, spójny obraz strajku nauczycieli.

Broniarz – bogacz, polityk opozycji

„Wiadomości” zwykle potrzebują „złego”. Był nim Paweł Adamowicz, regularnie bywa „złym” Donald Tusk czy Grzegorz Schetyna. Już po samych tytułach materiałów widać, kto tę rolę tę pełni w kontekście strajku nauczycieli. Sławomir Broniarz straszy uczniów i maturzystów.

Chociaż przewodniczący ZNP często występuje razem z przedstawicielem Forum Związków Zawodowych, Sławomirem Wittkowiczem, „Wiadomości”  Wittkowicza ignorują. Czarny charakter jest jeden: Broniarz. A pracownicy TVP sięgają po szeroki arsenał form oczerniania szefa ZNP.

Według „Wiadomości” Broniarz to polityk, a jego partią jest „opozycja”.

Autorzy programu przywołują lata 2012-2015 (rządy PO-PSL), kiedy nie było podwyżek dla nauczycieli: „Wtedy Sławomir Broniarz nie protestował”. To zwyczajne kłamstwo. Nauczyciele zrzeszeni w ZNP manifestowali na ulicach Warszawy:

Według „Wiadomości” Broniarz „oficjalnie wprowadził ZNP do koalicji z SLD”. To kolejne kłamstwo. Kiedy lektor wypowiada te słowa, przez kilka sekund pokazywany jest Broniarz i były przewodniczący SLD, Grzegorz Napieralski. O co chodzi? W sierpniu 2011 podpisali oni „Porozumienie na rzecz statusu zawodowego nauczycieli”. Dotyczyło przede wszystkim ochrony Karty Nauczyciela. Podobne porozumienie ZNP przesłało wówczas do pięciu innych partii: PO, PiS, SLD, PSL i PJN. Później podpisały je również PO i PSL.

W kilku materiałach „Wiadomości” wykorzystują słowa Broniarza, który gościł na konwencji Platformy Obywatelskiej i zaczął przemówienie od zwrotu do przewodniczącego PO: „Kochany panie Grzegorzu, dziękuję za zaproszenie”.

9 kwietnia w TVN24 Broniarz odniósł się do tego:

„Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zaprosi mnie na swoją konwencję i pozwoli przez te trzy minuty mówić o edukacji, także bardzo chętnie przyjdę”.

Mówiąc o Broniarzu, TVP używa charakterystycznego języka. W „Wiadomościach” słyszymy że „szef ZNP ciągle upiera się przy żądaniach” (podkreślenie – OKO.press), a nie, że walczy o realizację postulatów nauczycieli. Słyszymy też, że walczy o zachowanie lukratywnej posady. Oraz o obalenie rządu:

„Obecny strajk ZNP to dokładna realizacja instrukcji Bartosza Kramka z fundacji Otwarty Dialog w sprawie obalenia rządu. Mowa jest tam o rozmowach z ZNP i paraliżu państwa strajkiem generalnym nauczycieli”.

TVP ma do szefa ZNP pretensje, że nie zawiesił strajku, choć apelował o to premier Mateusz Morawiecki. Zadaniem przywódcy związkowego nie jest oczywiście odpowiadanie na prośby i apele rządu. Ma on kierować związkiem i protestem zgodnie z prawem i potrzebami nauczycieli.

Ale przecież dla „Wiadomości” Broniarz nie jest związkowcem – jest politykiem, bogaczem i awanturnikiem.

Władza chroni dzieci

„Wiadomości” to tuba PiS, w której politycy tej partii mogą wygłaszać swoje tezy bez obawy, że ktoś je podważy.

Mamy więc premiera Morawieckiego, który mówi: „Uważamy, że już bardzo dużo zaoferowaliśmy” i opowiada o swoim pomyśle okrągłego stołu z nauczycielami po świętach. Nie dowiemy się jednak, co sądzą związkowcy o tym, żeby rozmowy odsuwać o ponad tydzień.

O przebiegu strajku opowie widzom TVP Błażej Poboży, rzecznik klubu PiS w warszawskiej radzie miejskiej: „Niezgodnie z obowiązującym prawem, takie otrzymuję sygnały od mieszkańców, część szkół jest zamknięta”. Bez kontry.

Wiceminister edukacji Maciej Kopeć mówi o Sławomirze Broniarzu: „Żeby nie straszył rodziców, nie straszył uczniów. Dzieci mają wystarczająco stresu z samym egzaminem, z tą atmosfera, którą stworzyli strajkujący”. Bez innego głosu.

Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak reprezentuje oburzoną część PiS: „Co to jest, proszę państwa? Nauczyciele wszywają do tego, żeby zrobić krzywdę uczniom? To rzecz niebywała. To skandal”. Bez odpowiedzi nauczycieli.

Z kolei rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak tonuje nastroje: „Pragnę uspokoić przede wszystkim rodziców i uczniów, nie ma podstaw prawnych, że [egzaminy] mogłyby być nieważne”

Odpowiedzialna za negocjacje ze strajkującymi Beata Szydło mówi: „Zapraszamy do podpisania porozumienia i zapraszamy również do drugiej części tego porozumienia, czyli rozmowy przy okrągłym stole o tym, w jaki sposób można zbudować nowy kontrakt społeczny dla nauczycieli tak, żeby zagwarantować podwyżki”. Związkowcy to kontrowali, ale nie w TVP.

Szydło pokazuje, że nie rozumie znaczenia słowa „porozumienie”. Według słownika PWN „porozumienie” oznacza:

  1. „zgoda na coś”,
  2. „wzajemne zrozumienie”,
  3. „umowa, układ”.

W żadnym z tych znaczeń nie mieszczą się ani rozmowy na zasadach dyktowanych przez rząd, ani narzucanie warunków porozumienia.

W „Wiadomościach” mamy zatem: awanturniczego Broniarza, któremu przeciwstawia się odpowiedzialna partia rządząca, która dba o dzieci, szuka zgody, a strajk uważa za skandal. Mamy też „totalną opozycję”.

Totalni

Z „Wiadomości” dowiemy się, ze za strajkiem opowiada się opozycja, a w jej wypowiedziach jest „sporo histerii”.

Usłyszymy też, że „strajk popiera Rafał Trzaskowski, który na początku roku zrezygnował z podwyżek dla warszawskich nauczycieli”, „Co oczywiste, podwyżki osłabiłyby wolę strajkowania nauczycieli”. W innym materiale pada, że prezydent Warszawy zrezygnował z podwyżek na prośbę związkowców z ZNP.

Tymczasem Rafał Trzaskowski w marcu 2019… przyznał nauczycielom podwyżki. Rada Warszawy przyjęła ten projekt jednogłośnie. Nie dowiemy się też z „Wiadomości” o staraniach Trzaskowskiego, aby w warszawskich szkołach odbył się egzamin gimnazjalny.

Na antenie TVP wspomina się, że za rządów PO-PSL podwyżki dla nauczycieli były zamrożone w latach 2012-2015. Nie ma słowa o podwyżkach, jakie rząd PO-PSL przyznał nauczycielom w latach 2008-2012. Dowiadujemy się, że „podniesiony został wiek emerytalny nauczycieli”. Tak oczywiście było, bo podniesiony został wiek emerytalny wszystkich pracujących. Jednak sformułowanie ma pogłębić wrażenie, że Platforma Obywatelska szczególnie gnębiła nauczycieli.

„Złych” grają też popularni w ostatnich wyborach prezydenci – Hanna Zdanowska (Łódź), Jacek Sutryk (Wrocław) i Rafał Trzaskowski. „Wiadomości” podważają zapewnienia prezydentów, że nauczyciele nie stracą finansowo z powodu strajku. Na ratunek przychodzi pani z Izby Obrachunkowej, która tłumaczy, że wynagrodzenie za strajk się nauczycielom nie należy i będzie potrącone z pensji w kolejnym miesiącu.

Rodzice, nauczyciele, dzieci

W czwartek 11 kwietnia w „Wiadomościach” pojawia się JEDEN ojciec, który popiera strajk. Mówi: „Mi to jako rodzicowi nie przeszkadza, popieram”. Wśród wszystkich strajkowych materiałów to głos wyjątkowy, właściwie jedyne zdanie poparcia oprócz Broniarza i Wittkowicza.

„Wiadomości” eksponują bowiem niezadowolonych rodziców: „To jest myślenie tylko i wyłącznie o własnych interesach, na pewno nie o dzieciach” – mówi matka. Inne opowiadają, że nie mają co zrobić z dziećmi.

A nauczyciele? Przez pięć dni strajku nie pojawia się ANI JEDNA wypowiedź samych strajkujących, chociaż strajkują setki tysięcy nauczycieli. „Wiadomości” znajdują natomiast nauczycielkę, która jako jedyna w swojej szkole nie pracuje. Inna mówi: „Jest to strajk polityczny i nie ma za bardzo nic wspólnego z naszymi problemami”.

W propagandzie można wykorzystać także dzieci. Po dwóch setkach z wypowiedziami trzech gimnazjalistów o nerwach przed egzaminem, głos autora materiału mówi: „dodatkowych i niepotrzebnych [nerwów – przyp. OKO]. Chodzi o akcję strajkową nauczycieli zorganizowaną przez ZNP i FZZ”. Nic w wypowiedziach tych uczniów nie wskazywało na to, by mówili o czymkolwiek innym niż przedegzaminacyjny stres.

Towarzystwo wzajemnej adoracji

A komentatorzy, eksperci? Najczęściej to dziennikarze prawicowych pism lub sprzyjający PiS akademicy.

Szczególnie obrzydliwy komentarz pada po wypowiedzi Marii Tomaszewskiej, dyrektor Ośrodka dla Dzieci Niewidomych w Owińskach. Dyrektorce nie udało się skompletować komisji wyborczej i w szkole nie odbył się egzamin. Komentuje Miłosz Manasterski, dyrektor portalu Agencja Informacyjna i prezes Związku Pisarzy Katolickich:

„W Internecie nic nie ginie, Internauci szybko znaleźli oświadczenie majątkowe pani dyrektor. 120 tys. pensji rocznie, 100 tys. oszczędności, dom i mieszkanie wartości ponad 750 tys. złotych, mercedes. To przemawia do wyobraźni, czyli w oświacie można zarabiać przyzwoicie, trzeba też się przyzwoicie zachowywać”.

Trudno zrozumieć, dlaczego program atakuje dyrektorkę i jako argumentu używa jej majątku. Nikt nie mówi ani słowa o pensjach i majątku dyrektorów szkół, gdzie egzaminy ostatecznie udało się przeprowadzić. Tym dyrektorom dziękowała przecież wicepremier Szydło. W wypowiedzi Manasterskiego chodziło wyłącznie o upokorzenie dyrektorki szkoły.

Poza tym?

  • Jerzy Jachowicz z tygodnika „Sieci” o strategii ZNP po tym, jak udało przeprowadzić się egzamin: „Program pana Broniarza legł w gruzach, rozsypał się”;
  • Marzena Nykiel, naczelna portalu wPolityce.pl, publicystka „Sieci”: „Chodzi po prostu o rozróbę polityczną. Taka zadyma polityczna miała pokazać, że państwo PiS jest po prostu nieudolne, rządy PiS prowadzą do chaosu”;
  • Ponownie Manasterski: „Co by się nie działo, jakby te negocjacje nie przebiegały, uczniowie nie powinni być pokrzywdzeni, czyli wszystkie strajki powinny być zawieszone teraz na czas egzaminów”;
  • Maciej Chudkiewicz, przedstawiony jako publicysta TVP 3: „To jest zło. Jeżeli ktoś walczy o swoje prawa, to nie może przy okazji brać zakładników”;
  • Wojciech Biedroń z „Sieci” o wywieraniu presji na niestrajkujących nauczycieli: „Mamy z drugiej strony przykład takiego oszalałego, zdziczałego zupełnie ataku, nieuprawnionego nacisku na tych ludzi. Przerażające są te pogróżki, wywieranie presji”;
  • Adrian Stankowski z „Gazety Polskiej” o twórczości strajkowej nauczycieli: „Wszelkie dodatkowe akcje tylko odzierają środowisko nauczycielskie z powagi”;
  • pojawia się też Michał Karnowski, który mówi, że w strajku nauczycieli jest dużo polityki;
  • Aleksander Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu nazywa ZNP „klasyczną partią opozycyjną”.

Głos z offu podpowiada

Jeżeli odpowiedni dobór cytatów, faktów i rozmówców nie wystarczy, aby przekazać widzowi, co ma myśleć, na pomoc przychodzą autorzy materiałów i ich komentarze:

  • „Chaosu podczas egzaminów udało się uniknąć i trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkim jest to na rękę”;
  • „Nikt nie ma złudzeń. Strajk wybuchł, bo idą wybory”;
  • „Skuteczne zorganizowanie egzaminów przez resort oświaty, dzięki zaangażowaniu tysięcy wolontariuszy wywołało wściekłość niektórych strajkujących”;
  • „Choć trwa strajk nauczycieli, z przeprowadzeniem egzaminów nie było najmniejszych problemów”;
  • „Poczucie niepewności udzielało się gimnazjalistom”;

Żadne z tych zdań nie jest nośnikiem obiektywnej informacji. Wszystkie to sugestie, niedopowiedzenia, insynuacje i czysta publicystyka. Otwarte pozostaje pytanie o odbiór i skuteczność tak topornej propagandy. Nauczyciele są dużo liczniejszą grupą zawodową niż np. sędziowie, na których „Wiadomości” również organizowały nagonki.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym