"Tymczasowe aresztowanie dla oskarżonego jest jak więzienie" - pisał RPO do TK w 2016 roku. W Polsce zdarza się coraz częściej i trwa coraz dłużej. Fundacja Helsińska widzi w tym skutki "ostrej" polityki karnej rządu PiS i prokuratury Ziobry. Choć TK nie stwierdził niekonstytucyjności, długi areszt odzwierciedla patologie polskiego wymiaru sprawiedliwości

Na to orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich musiał poczekać trzy i pół roku.

Adam Bodnar wystąpił do TK w styczniu 2016 roku. Bodźcem była sprawa kibica Macieja Dobrowolskiego, który ponad trzy lata przesiedział w areszcie w oczekiwaniu na ostateczny wyrok. To nie wyjątek. Jak podkreślił RPO, tymczasowe aresztowanie dłuższe niż 2 lata zdarza się w Polsce często. A w przepisach kodeksu postępowania karnego nie ma określonej jego maksymalnej długości. Problem dotyczy setek osób.

źródło: raport HFPC „Tymczasowe Aresztowanie (Nie)Tymczasowy Problem”

W środę 10 lipca 2019 TK w pełnym składzie zadecydował: brak maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania po skazującym wyroku sądu pierwszej instancji jest zgodny z Konstytucją.

„Ustawodawca nie ma więc bezwzględnego konstytucyjnego obowiązku wprowadzenia regulacji, zakreślającej maksymalny termin stosowania tego środka zapobiegawczego po wydaniu pierwszego wyroku przez sąd I instancji” – napisali sędziowie TK w komunikacie po orzeczeniu.

Wyrok zapadł większością głosów. Zdanie odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski, Piotr Tuleja i Małgorzata Pyziak-Szafnicka. RPO nie chciał, by w składzie orzekającym znaleźli się trzej „dublerzy”, osoby wybrane na miejsca już obsadzone w TK: Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak. Trybunał odrzucił jednak jego prośbę.

„Wyrok zapadł z udziałem trzech dublerów, więc w naszym rozumieniu jest obarczony wadą” – komentuje dla OKO.press dr Piotr Kładoczny, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

RPO pyta TK

RPO poprosił Trybunał o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją dwóch artykułów Kodeksu postępowania karnego:

  • Art. 258 § 2 mówi, że potrzeba zastosowania tymczasowego aresztu może być motywowana surową karą grożącą oskarżonemu – co najmniej 8 lat więzienia lub w sytuacji, gdy sąd I instancji skazał go na nie mniej niż 3 lata;
  • Art. 263 § 7 zezwala sądom na przedłużanie tymczasowego aresztowania po wyroku sądu I instancji – jednorazowo nie więcej niż o 6 miesięcy – nie oznacza natomiast maksymalnego czasu jego trwania i nie precyzuje, na jakiej podstawie takie aresztowanie może być przedłużone.

Zdaniem RPO przepisy te są niezgodne z konstytucyjnymi zasadami:

  • poszanowania godności człowieka (art. 30 Konstytucji);
  • demokratycznego państwa prawnego (art. 2);
  • ograniczenia konstytucyjnych wolności tylko, gdy jest to konieczne (art. 31 ust. 3)
  • nietykalności i wolności osobistej (art. 41 ust. 1);
  • prawa do poinformowania o powodach zatrzymania (art. 42 ust. 3);
  • stosowania odpowiedzialności karnej tylko wobec osób, które dopuściły się czynu zabronionego (art. 42 ust. 1)
  • prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki (art. 45 ust. 1).

RPO podkreślił, że tak sformułowane przepisy naruszają również art. 6 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Mówi on, że każdego oskarżonego uznaje się za niewinnego do czasu udowodnienia mu winy.

Kontrowersyjny wyrok

W wyroku z 10 lipca Trybunał odniósł się jednak wyłącznie do art. 263 § 7. W braku jednoznacznego limitu trwania tymczasowego aresztowania nie doszukał się sprzeczności z art. 41 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3.

Orzeczenie budzi kontrowersje. W uzasadnieniu swojego wniosku RPO w 2016 roku pisał, że z perspektywy podejrzanego trzymanego w areszcie tymczasowe aresztowanie jest jak więzienie. Różnica między nimi jest jednak fundamentalna –

przy aresztowaniu, które ma być środkiem zapobiegawczym, nie trzeba udowodnić winy.

Zdaniem Bodnara wystarczającą przesłanką do zasądzania i przedłużania aresztu nie powinien być nieprawomocny wyrok sądu pierwszej instancji – bo taki wyrok nie obala zasady domniemania niewinności. „Nie można przecież w żadnym wypadku wykluczyć, że wyrok zostanie zmieniony przez sąd II instancji na korzyść oskarżonego” – dodał Rzecznik i powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Zdaniem dr. Piotra Kładocznego z HFPC wiele zależy jednak od konkretnej sytuacji. Oskarżony, któremu grozi surowy wyrok, może bowiem próbować utrudnić postępowanie lub nawet uciec.

Były takie przypadki jak 11-letni areszt tymczasowy – brzmi jak zupełny skandal. Ale dotyczył on człowieka, który niewątpliwie był zabójcą, groziło mu dożywocie, które zostało zresztą orzeczone w pierwszej i drugiej instancji. Sąd Najwyższy ten wyrok uchylił z powodów formalnych – na którejś z rozpraw dwóch oskarżonych miało jednego obrońcę. Sprawa musiała iść do ponownego rozpoznania” – tłumaczy Kładoczny.

„Wyobrażam sobie dylemat sędziego: człowiek siedzi w areszcie już 5 lat, jest raczej zabójcą, ale postępowanie trzeba powtórzyć. Czy miałby wypuścić go na wolność? Nawet jeżeli nikogo nie zabije, to szansa, że będzie siedział pokornie i czekał na nowy wyrok, jest niewielka” – dodaje.

Sprecyzować przesłanki

Trybunał orzekał już raz w sprawie tego samego art. 263 § 7 – w listopadzie 2012 roku uznał za niekonstytucyjny fakt, że przepis ten nie precyzuje przesłanek, na podstawie których można przedłużyć tymczasowe aresztowanie. Wyrok do dziś nie został wykonany.

Trybunał stoi więc na stanowisku, że problemem nie jest brak maksymalnej granicy takiego aresztowania, ale fakt, że sąd decyduje o nim na podstawie niejasnych przesłanek.

„Systemowo bezpieczniejszym i bardziej elastycznym rozwiązaniem jest zapewnienie osobie tymczasowo aresztowanej, że konieczność jej przetrzymywania w areszcie będzie podlegała periodycznej, rzetelnej kontroli niezależnego sądu na podstawie ściśle określonych, precyzyjnych przesłanek” – napisali sędziowie TK w komunikacie po wyroku z 10 lipca 2019.

Trybunał zastosował tzw. postępowanie sygnalizacyjne – zwrócił ustawodawcy uwagę na konieczność wykonania wyroku z 2012 roku. Czyli dodania do art. 263 § 7 konkretnych przesłanek – powodów przedłużenia tymczasowego aresztowania.

W obecnym stanie prawnym sąd może zadecydować o tymczasowym aresztowaniu i jego przedłużeniu na podstawie grożącej oskarżonemu surowej kary (zgodnie z art. 258 § 2). Może to zrobić bez badania, czy spełnione są wymogi z art. 258 § 1, czyli:

  • uzasadniona jest obawa ucieczki lub ukrycia się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu;
  • uzasadniona jest obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne.

Problem: przewlekłość postępowań

„Problem polega na przewlekłości postępowań w Polsce. Sama przesłanka surowej kary określona w art. 258 § 2 nie byłaby zła, gdybyśmy szybko rozpoznawali sprawy i tymczasowe aresztowania by się nie przedłużały. Gdyby to działo się bez zbędnej zwłoki, nikt nie zgłaszałby pretensji ani w Strasburgu, ani na tle prawa konstytucyjnego. Przewlekłość generuje szereg patologii” – mówi Piotr Kładoczny.

Problem rzeczywiście był wielokrotnie zgłaszany Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka. M.in. w 2018 roku w sprawie Burża przeciwko Polsce ETPCz orzekł, że Polska naruszyła art. 5 konwencji praw człowieka. Długość aresztu, którą badał Trybunał wyniosła 3 lata, 2 miesiące i 9 dni.

„Teraz prawo jest elastyczne, ale korzystamy z tego aż zanadto. Sam przepis istniał od dawna, a liczba tymczasowych aresztowań w latach 2009-2015 spadała. Potem zaczęła gwałtownie rosnąć, chociaż przepis się nie zmienił. Sama zmiana praktyki stosowania tego przepisu jest możliwa i mogłaby być wystarczająca” – dodaje Kładoczny.

źródło: raport HFPC „Tymczasowe Aresztowanie (Nie)Tymczasowy Problem”

Rządy prokuratorów

Z raportu HFPC „Tymczasowe Aresztowanie (Nie)Tymczasowy Problem” wynika, że jedną z przyczyn wzrostu liczby tymczasowo aresztowanych jest wzrost liczby wniosków prokuratury pod rządami Zbigniewa Ziobry. Jest też odzwierciedleniem „ostrej” polityki karnej rządu PiS.

„Liczba wniosków prokuratorskich o zastosowanie tymczasowego aresztowania na etapie postępowania przygotowawczego pomiędzy 2009 a 2015 rokiem spadła o ponad 14 tysięcy. Jednakże już od 2016 roku do końca 2018 roku widoczny jest wyraźny wzrost w tym zakresie” – czytamy w raporcie.

„Liczba wniosków jest wprost proporcjonalna do liczby orzeczonych aresztów.

To zatem aktywność prokuratorów determinuje liczbę orzeczonych aresztów, a co za tym idzie, ocenę społeczną na temat sprawności państwa w zakresie wymiaru sprawiedliwości”

– piszą eksperci HFPC.

„Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny otrzymał instrumenty […] wpływania na sędziów. Możliwość wymiany prezesów sądów, wpływ na obsadę Sądu Najwyższego oraz KRS, a w szczególności możliwość kreowania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy w ostatecznej instancji odpowiadają przed nowo powołaną Izbą Dyscyplinarną SN, to środki, które pozwalają na uzyskanie pewnych efektów orzeczniczych” – przypominają badacze.

Zdaniem ekspertów Fundacji przykładem na taki wpływ może być sprawa sędzi Aliny Czubieniak, która uchyliła tymczasowy areszt wobec niepełnosprawnego intelektualnie chłopaka. Sędzię ukarano dyscyplinarnie.

„Sprawa ta stanowi ostrzeżenie dla innych sędziów, by pochopnie nie uchylali aresztów tymczasowych, a raczej orzekali je tak, jak wskazuje bieżąca polityka karna” – piszą w raporcie.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Masz cynk?