400 razy mniej niż Niemcy, prawie dwa razy mniej niż Czechy ‒ tyle Polska wyda na pomoc uchodźcom. Rząd zapewnia, że choć pokrzywdzonych przez wojnę nie przyjmujemy, to za granicami kraju prowadzimy „szeroką akcję humanitarną”. To gruba przesada

O tym, że uchodźcom należy pomagać finansowo, w obozach na Bliskim Wschodzie wielokrotnie mówili politycy obozu rządzącego. „Chcemy pomóc, ale tam na miejscu” – tłumaczył Jarosław Kaczyński i apelował o udzielenie pomocy finansowej krajom, w których są obozy dla uchodźców. W podobnym tonie wypowiadał się prezydencki minister Krzysztof Szczerski w listopadzie 2011: należy „pomagać ludziom tam, gdzie są najbliżej swoich domów, żeby dać im też nadzieję powrotu do siebie”. „Blisko domów”, czyli w Libanie, Jordanii czy w Iraku, gdzie w sumie przebywa prawie 2 mln uchodźców. A szerokiej akcji humanitarnej, jaką rzekomo prowadzi Polska, mówiła premier Beata Szydło.


W obozach dla uchodźców, ale też w miejscowościach w tych państwach, jest prowadzona szeroka akcja humanitarna, przy udziale polskiego rządu.

Beata Szydło, "Rzeczpospolita" - 27/07/2016

Fot. Lukasz Krajewski / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Polska pomoc humanitarna to połowa czeskiej i 1/400 niemieckiej.


Sprawdziliśmy, jaka jest skala tej pomocy. Czy Polska faktycznie pomaga w tak znaczny sposób, by mogło to usprawiedliwiać uchylanie się od przyjmowania uchodźców u nas?

Okazuje się, że wydatki Polski na pomoc humanitarną należą do najniższych w Unii. Są niższe nawet od mniejszych od nas sąsiadów z Grupy Wyszehradzkiej.

Mniej hojni niż Czesi

Przypomnijmy ustalenia, które w lutym zapadły na londyńskiej międzynarodowej konferencji „Wspierając Syrię i region”. Polska zadeklarowała 3 miliony euro w 2016 r. na Europejski Fundusz Pomocy ds. Kryzysu w Syrii. Tyle samo zadeklarowali np. Węgrzy, Słowacy czy Brytyjczycy. Czesi – 5 mln euro, Włosi 8 mln, a Duńczycy – 10 mln.

Na tej samej konferencji kraje UE ogłosiły, że będą wspierać uchodźców z Syrii w obozach na terenie sąsiadujących z nią krajów. Jak wywiązują się z tych zobowiązań kraje naszego regionu? Według wyliczeń portalu uchodzcy.info na pomoc Syryjczykom Słowacja łącznie przeznaczy 4,7 mln euro, Węgry 5 mln, Czechy 7 mln. Polska oprócz 3 mln na Fundusz Pomocy zadeklarowała dodatkowe 1,5 mln euro na pomoc uchodźcom z Syrii w państwach ościennych.

Ostatnio polski MSZ ogłosił konkurs na zagospodarowanie tych pieniędzy. 5 749 367 zł, czyli ok. 1,3 mln euro na pomoc humanitarną w Libanie, Jordanii i irackim Kurdystanie dostaną Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Caritas Polska i Polska Misja Medyczna. Łącznie Polska wyda więc na uchodźców 4,3 mln euro. To mniej niż zadeklarowały mniejsze od nas kraje Grupy Wyszehradzkiej, na przykład niż siedem razy mniej ludna od Polski Słowacja. To także 400 razy mniej od Niemiec, które w 2016 r. na pomoc humanitarna wyda 1,2 mld euro.

W tym samym konkursie MSZ przeznaczył dodatkowo 1 485 950 zł (0,3 mln euro) na pomoc na wschodzie Ukrainy, gdzie działać będą Polska Akcja Humanitarna i Caritas Polska.

W 2017 r. roku na te same cele MSZ przeznaczy dwukrotnie większe kwoty, czyli łącznie 14,4 mln zł (3,4 mln euro). Jeśli polski wkład do Europejskiego Funduszu Pomocy ds. Kryzysu w Syrii w przyszłym roku się nie zmieni, wciąż będziemy przeznaczać na pomoc Syryjczykom mniej (6,4 mln euro) niż prawie cztery razy mniej ludne od Polski Czechy (7 mln euro).

Jak to się ma do zapewnień, że będziemy pomagać na tyle, na ile pozwala nam sytuacja gospodarcza, czyli PKB? Czechy czy Słowacja faktycznie mają nieco wyższe PKB i PKB na głowę niż Polska – ale nie aż czterokrotnie, tylko o najwyżej jedną czwartą.

Skąpimy na pomoc

Polska w niewielkim stopniu angażuje się także w inne formy międzynarodowej pomocy najbiedniejszym regionom globu.

W ostatnich dwóch latach Polska nie przeznaczyła ani złotówki na Światowy Fundusz Żywności prowadzony przez ONZ.

Według OECD suma wydatków Polski na pomoc krajom rozwijającym się wyniosła w 2015 roku ok. 500 mln dolarów. To prawie dziesięciokrotny wzrost od 2000 roku. Jednocześnie to wciąż bardzo mało – ok. 0,1 proc.

Uchodźczy alarm

Wojna wygnała dotąd z Syrii prawie 5 mln osób. Większość znajduje się w obozach dla uchodźców w Turcji (2,7 mln), Libanie, Jordanii i Iraku. Ponad milion osób wystąpiło o azyl w Unii Europejskiej, która ma ponad 500 mln mieszkańców.

Rząd PO-PSL zadeklarował w 2015 r., że Polska w ciągu dwóch lat przyjmie ponad 6 tys. uchodźców z obozów w Grecji i Włoszech. Tymczasem rząd PiS wydał rozporządzenie pozwalające na relokację zaledwie 400 uchodźców w ciągu roku. Polska jak dotąd nie przyjęła żadnego.

Abonament na wolność słowa

OKO liczy uchodźców. I rozlicza polityków.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.

Filip Konopczyński
Filip Konopczyński

Współzałożyciel, członek zarządu i analityk Fundacji Kaleckiego. Prawnik i Kulturoznawca, absolwent MISH UW. Współpracownik i doradca ds. międzynarodowych Instytutu Myśli Demokratycznej powołanego przez Roberta Biedronia. Publikował też m.in. w Gazecie Wyborczej, Krytyce Politycznej, Przekroju, Newsweeku, Kulturze Liberalnej, Res Publice Nowej.


Masz cynk?