Obozy, w których tłoczą się tysiące uchodźców - ludzi takich jak Ty, Twoja siostra, Twój bratanek i Twoja córka - są miejscem wstydu „Europy” aspirującej do miana wielkiej cywilizacji, dającej lekcje moralności innym pozaeuropejskim społeczeństwom. Znieczulica to epidemia gorsza od tej, której tak się boimy - pisze dr hab. Izabela Wagner

„Brudna robota jest wykonywana przez innych, za przyzwoleniem, w cieniu naszych codziennych żyć i trosk. Spycha się brudną robotę na tych, którzy ją skrzętnie wykonają z dala od naszego pola widzenia” – pisze dr hab. Izabela Wagner*, socjolożka prowadząca badania w ośrodkach dla uchodźców w południowych Włoszech.

Wagner pisze o tym, jak język pomaga europejczykom wyprzeć ze świadomości fakt, że odmawiają pomocy ludziom, którzy walczą o życie. Kluczową rolę odgrywa tu termin „migrant”, który robi karierę od 2015 roku.

„O to właśnie chodziło politykom – o zdehumanizowanie uchodźców, o zepchnięcie do jednej wielkiej kategorii tak wielkiej, że nic z niej nie wynika”

– wskazuje Wagner.

„Co by się stało gdybyśmy nagle zaczęli używać odpowiedniego terminu? Okazałoby się, że każdy z nas może być pociągnięty do odpowiedzialności za obojętność. Za brak pomocy. Za pasywność i znieczulicę. Za to co teraz robimy”.

Poniżej jej tekst – mocny apel do nas wszystkich.


Od redakcji: Trwa międzynarodowa rozgrywka uchodźcami. Turcja wbrew umowie z Unią otworzyła drogę do Europy i zachęca zdesperowanych i wymęczonych wojną ludzi do szturmowania greckiej granicy. Towarzyszy temu narastająca niechęć lokalnej społeczności, często podsycana przez władzę.

Rośnie przyzwolenie na obojętność i agresję, także ze strony policji i służb granicznych. Podczas próby przejścia przez granicę z rąk greckiej straży miał zginąć Ahmed Abu Emad, Syryjczyk, który uciekał z Aleppo – grecki rząd zaprzecza. Na greckiej wyspie Lesbos ok. 100 mieszkańców zebrało się, żeby nie dopuścić łodzi z uchodźcami do brzegu. Nagrywający to niemiecki dziennikarz został pobity. Ataki i groźby śmierci dotykają też pracowników organizacji pomocowych.

Dzisiaj (9 marca) o 18.00 odbędzie się pikieta przed siedzibą Komisji Europejskiej w Polsce (Jasna 14, Warszawa) pod hasłem: „Stop nieludzkiej polityce Grecji”, organizowana przez inicjatywę Dom Otwarty.

Pół godziny przed pikietą organizatorzy złożą w Komisji petycję, którą można podpisać pod tym adresem.


Słowo o tonącym

Wyobraźmy sobie, że ktoś tonie. Stojący wokół mówią:

  1. on jest w wodzie;
  2. ona nie umie pływać;
  3. ono się topi.

Wszystkie te trzy określenia odnoszą się poprawnie do sytuacji tonącego. Każde z nich, jest prawdziwe, ale ma inną konsekwencję.

Pierwszemu – przebywającemu w wodzie – niekoniecznie trzeba pomóc. Olimpijska pływaczka czy długodystansowy amator pływający kilka godzin dziennie są w wodzie i nic im się nie dzieje.

Drugiej osobie – nieumiejącej pływać – też może się niekoniecznie coś stać, bo nie umie pływać, ale może sobie poradzi, bo np. ma grunt pod nogami. Ta sytuacja już wprawia w lekkie zakłopotanie i otrzymujący informację będzie się zastanawiał, czy i jak interweniować.

Trzecie określenie – „ono się topi” – wymaga natychmiastowej pomocy. Akcji już – tu i teraz – trzeba skoczyć do wody, podać rękę, rzucić koło ratunkowe! Jeżeli tego nie zrobimy, to nie tylko będziemy moralnie “złymi ludźmi”, ale prawnie odpowiemy z paragrafu nieudzielenia pomocy potrzebującym.

Analogicznie jest z terminologią używaną w odniesieniu do uchodźców.

Migranci

„Migrant” to szeroka kategoria, tak jak „przebywający w wodzie”. Oznacza osoby w stanie migracji, czyli: przemieszczania się; bycia na obcym terytorium; nie tam gdzie się urodziła i wychowała.

To polski naukowiec pracujący w USA; lekarz wykształcony w Rumunii, pracujący i żyjący we Włoszech; czy prawnik urodzony w Algierii wykształcony i pracujący we Francji. To mogą być osoby z Azji zajmujące się starszymi europejczykami lub sprzątające panie z Ukrainy w Polsce.

Ponieważ prawnie nie ma określonej regulacji międzynarodowej określającej ten status – odnosi się on więc do każdej osoby w sytuacji migracji.

To wygodny termin, bo może odnosić się do wykształconych specjalistów, którzy wybierają nowy kraj do życia i pracy, ale też do osób wykonujących niskopłatną pracę, której lokalna ludność się nie podejmuje. Dawniej potocznie używano terminów „imigracja” i „emigracja”, które nawet wśród młodego pokolenia badaczy migracji zanikają. To wynik tego, że mamy do czynienia z innym typem procesów migracyjnych niż 100 lat temu. Dzisiaj jest to ruch wahadłowy, czy też przemieszczanie się z kontynentu na kontynent w poszukiwaniu lepszego życia.

Imigranci

„Imigrant” to osoba, która przyjechała do nas i zostanie. Stara się wejść w nowe społeczeństwo, co jest nazywane asymilacją (w USA), integracją (EU), czy absorbcją (Izrael). Tak czy inaczej, to długi proces rozkładający się na życie wielu pokoleń.

W przypadku „imigrantów” już wiadomo, że są w sytuacji szczególnej i obie strony – przyjmujący i przybysz – muszą się do siebie odnieść. Można się dostosować, ale można odmówić – nie ma tu przymusu.

Uchodźcy

Uchodźca to tonący. Uchodźca to człowiek w sytuacji zagrożenia życia.

To syn, który już więcej nie zobaczy matki; to córka, która uciekła w ostatniej chwili przed bombardowaniem; to brat, który nie chciał być wcielony do terrorystycznej grupy i siostra, którą sprzedano, ale zdążyła uciec, zanim nowy właściciel po nią przyszedł.

To dziecko, które ucieka dorastając na rękach matki uciekającej – to dziewczynka biegnąca u boku ojca, który stracił wszystkich członków rodziny w ostatniej epidemii eboli i marzy o tym aby córka żyła w kraju którym nie ma tej strasznej choroby i dzieci chodzą do szkoły.

Brat, córka, siostra i mama wraz z dziećmi – to są uchodźcy, prawdziwi ludzie tacy jak Twój brat, Twoja siostra, córka wujek i siostrzeniec… oni toną!

Tutaj nie ma sytuacji, w której się zastanawiamy, czy pomóc, czy nie. Trzeba natychmiast pomagać. Jak? Po prostu tak, jak od zawsze pomagało się uciekającym z miejsc, gdzie żyć nie można.

W końcu trzeba przyjąć do wiadomości, że gdy ktoś wsiada na ponton, który niekoniecznie dopłynie na drugi brzeg i ryzyko utonięcia jest coraz większe, to nie dlatego aby mieć lepsze buty czy nowszy samochód, ale dlatego, że każdy dzień w ich miejscu urodzenia mógł być ostatni.

Nie chodzi tutaj o to, aby deliberować nad warunkami życia uchodźców w miejscu ich urodzenia. To tak jakbyśmy pytali tonącego, do jakiej szkoły chodził i dlaczego wszedł do wody, skoro się topi? Trzeba rzucić koło – czyli wyciągnąć tonącego z wody.

Wielka hipokryzja

Obozy, w których tłoczą się tysiące uchodźców – takich jak Ty, Twoja siostra, twój bratanek i Twoja córka – są miejscem wstydu “Europy” aspirującej do miana wielkiej cywilizacji dającej lekcje moralności innym pozaeuropejskim społeczeństwom.

To wielka hipokryzja. Dając lekcje i podpisując piękne zobowiązania – jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka – nie stosujemy ich wcale. To tak jakbyśmy uczyli cały świat rzucać koła ratunkowe – produkujemy je i sprzedajemy za dobrą cenę – natomiast sami zostawiamy tonących u naszych drzwi.

Od dzisiaj ten przykład nie jest metaforą – po tym co się dzieje na Lesbos i strzelaniu do uciekinierów na pontonach przez grecką (europejską) straż graniczną na oczach całego świata – można powiedzieć, że nawet tych tonących podtapiamy.

Rzucić koło

Nie mamy prawa nie tylko podtapiać tonących, ale jesteśmy zobowiązani prawem udzielić im natychmiastowej pomocy! Rzucić koło, wysuszyć, nakarmić, zorganizować miejsce do spania.

Toną rodziny z dziećmi – tacy sami ludzie jak Twoja Matka i Ojciec, brat Jacek i siostra Ania, uchodźcy to także dzieci. Takie jak Twoje – jak Twoja córka Małgosia i syn Janek – dokładnie tacy sami.

Twoje dzieci mają dom? One też muszą mieć jak najszybciej dom. Obóz dla uchodźców, w którym nic nie funkcjonuje dobrze oprócz organizacji przestępczych – wcale nie stworzonych przez uchodźców, ale przez przyjmujących, bo migranci to wielki biznes – nie jest miejscem, w którym powinny przebywać dzieci. Twoja Małgosia i Janek by tam nie mogły żyć!

Nie ma tam podstawowych warunków higieny. Aż cud, że nie wybuchła jeszcze epidemia cholery… W Mori – obozie – mieszka ponad dziesięć razy tyle osób, na ile był przeznaczony. Mało kogo to obchodzi. A powinno, bo tonącemu trzeba pomóc!

Europejska znieczulica to epidemia groźniejsza od tej, której teraz wszyscy się tak boimy!

Wiele książek napisano na ten temat – w jaki sposób zabijamy/dyskryminujemy pewne grupy. Nowo przybyli są często tą gnębioną populacją (wiemy to z historii).

Brudna robota

Z bogatej literatury migracyjnej i socjologicznej wybiorę jeden artykuł, esej Everetta Hughesa z 1962 roku Good People and Dirty Work („Dobrzy ludzie i brudna robota”) To świetna analiza procesu likwidowania niechcianej populacji.

Brudna robota jest wykonywana przez innych, za przyzwoleniem, w cieniu naszych codziennych żyć i trosk. Spycha się brudną robotę na tych, którzy ją skrzętnie wykonają z dala od naszego pola widzenia.

Hughes pisał o drugiej wojnie światowej – przestrzegając, że jest to proces przekładany na inne społeczeństwa, czasy i sytuacje. Niestety miał rację.

W tym procesie ważna jest dehumanizacja – to, w jaki sposób odczłowieczamy innych. Słowa mają tu kluczowe znaczenie.

Wróćmy teraz do „migranta”. To ktoś, kto zdecydował się na przybycie do Europy. I jest tutaj, ale nie zostanie długo. W przeciwieństwie do imigranta, który się osiedla, migrant pobędzie i pójdzie dalej – taka jego natura. Nie mamy co się nim zajmować, ani go wdrażać w meandry naszej kultury. Po co? Niech idzie dalej! Już!

Tę postawę potwierdzają badania robione w południowych Włoszech. Ludzie uważają nawet, że migrant nie jest pejoratywnym określeniem, ale neutralnym. Takim „politycznie poprawnym”. Dla nich imigrant jest terminem pejoratywnym. Tak więc mówimy grzecznie “migrant”, bo wiemy, że to mniej ofensywne – on bowiem tu z nami nie zostanie! Ten językowy paradoks pokazuje, jak bardzo nie chcemy “nowych”, “obcych”, bo przecież po co?

Termin “migrant” do niczego nie zobowiązuje. Pasuje świetnie do naszych płynnych czasów – jest taki sam: niedookreślony – płynny – mglisty. W każdym razie szczególnie nas nie absorbuje.

I tak z sytuacji osoby, która nie udziela pomocy konającemu – przechodzimy do kategorii przechodnia, który ocenia, że tonący “przebywa w wodzie”.

„Migrant” zwalnia z obowiązku pomocy

Karierę terminu “migrant” obserwuję od 2015 roku, kiedy pracowałam w południowych Włoszech i raziły mnie dziennikarskie komentarze na temat uchodźców.

Jako socjolożka wiem, że termin ten ma konotację prawną. Dlatego też osoby, które mają przyznany status uchodźcy – politycznego czy humanitarnego – są tak nazywane, a osoby ubiegające się o ten status są nazywane asylum seeker (poszukąjcy azylu) W języku francuskim (także angielskim) jest używany termin exiléexiled – określający osoby przebywające na wygnaniu – wychodźców. To także termin obligujący do ratowania.

Politycy i dziennikarze coraz częściej używali terminu „migranci” w odniesieniu do kolejnych fal uchodźców z Syrii czy Afryki, Afganistanu czy Bangladeszu.

Wpoili nam, że uchodźcy – tacy ludzie jak Twoja Ciocia Zosia i kuzyn Franek – nie zostaną na długo i sobie pójdą, bo tam skąd przyszli, wcale źle im tak nie jest.

Termin migrant się zadomowił bardziej niż ci ludzie, którzy są tak nazywani. I tak się stało, że dzisiaj już nawet ci, którzy pomagają, nie widzą, jak bardzo jest szkodliwy. Dlaczego jest szkodliwy? Dlatego, że zwalnia nas z odpowiedzialności. Z obowiązku pomocy.

O to właśnie chodziło politykom – o zdehumanizowanie uchodźców, o zepchnięcie do jednej wielkiej kategorii tak wielkiej, że nic z niej nie wynika.

To są uchodźcy! Musimy im pomóc!

Co by się stało gdybyśmy nagle zaczęli używać odpowiedniego terminu? Okazałoby się, że każdy z nas może być pociągnięty do odpowiedzialności za obojętność. Za brak pomocy. Za pasywność i znieczulicę. Za to co teraz robimy.

Jeżeli chcemy coś zmienić – zacznijmy od używania odpowiednich terminów.

Osoba, która decyduje się na przepłynięcie przeładowanym pontonem ryzykując życie, z pewnością nie jest szalonym hazardzistą, ale ucieka od strasznego życia, w którym każda minuta może być ostatnia.

Tymczasem „migrantami” nazywamy dzieci, których aż tyle jest w obozach! Takich jak Twoje dzieci, które teraz są w szkole, gdy czytasz ten artykuł.

To są uchodźcy! Musimy im pomóc!

*Dr hab Izabela Wagner (prof. Collegium Civitas); Fellow Institute Convergence Migration Paris – prowadzi badania etnografczne w ośrodkach dla uchodźców w południowych Włoszech – projekt HOPE wsparty grantem NCN OPUS

Autorka zrezygnowała z honorarium wyrażając w ten sposób wsparcie dla OKO.press.

Dziękujemy!

Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Komentarze

  1. Ferdinand Wspanialy

    Wszak do tej pory UE była cacy (zwłaszcza kanclerz Niemiec), bo uprawiała politykę multi-kulti. Przyzna Pani, Pani Wagner, że tylko Polska i Węgry realizowały (i nadal realizują) tradycyjne wartości europejskie w kontrze z wartościami lewackimi. A teraz w obliczu nieposłuszeństwa obywatelskiego zwykłych unijnych zjadaczy chleba (np. patrole obywatelskie na greckich wyspach) i utraty przywileju władzy eurokraci poszli (czy też udają, że poszli) po rozum do głowy, a lewactwo szaleje kolejny raz epatując "pedagogiką wstydu i empatii".

    • Krzysztof Skladanowski

      Tradycyjną wartością europejską jest gościnność i pomoc obcym. Pojęcie uchodźcy wynika z tej tradycyjnej europejskiej wartości. Czy mylę się?

    • Mateusz Głazowski

      O czym acan wypisuje? Pani Wagner używa właściwych określeń na zachowania Europejczyków. Podsycana jest psychoza zagrożenia koronawirusem, nikt nie gra larum kiedy umierają nieszczęśliwi Syryjczycy. Uciekają spod bomb i pożarów mając nadzieję na znalezienie pomocy w Europie a mieszkańcy tejże mówią "Wracajcie do siebie". Oni już nie mają gdzie wracać!

      • Marcin Szporko

        Nie mają? W większości Syrii panuje już spokój. A dlaczego to ci tzw. "uchodźcy" nie szukają pomocy u swoich braci z Arabii Saudyjskiej, Iranu czy Kataru? Z jakiej racji Europejczycy mają przedkładać potrzeby obcych nad potrzeby Niemców, Greków czy Polaków? Sentymentalizm i pięknoduchostwo są takie sympatyczne i takie głupie jednocześnie… Na szczęście Europa zmądrzała – ma dość najazdu kamuflowanego jako "ucieczka spod bomb"

  2. Agnieszka Charzynska

    Pani redaktor uratowała tonącego, pożyczyła mu ręcznik i bluzę, poczęstowała kanapkami. A tonący ukradł pani telefon i zrobił awanturę, że kanapki nie były halal.

    • Krzysztof Skladanowski

      Pani Agnieszko, sam przeszedłem obóz dla uchodźców (w Austrii) i na własne oczy widziałem niewdzięczność polskich uchodźców, nie mówiąc o rozróbach w ich wykonaniu. Radzę nie wypowiadać się w tematach, o których się nie ma pojęcia.

      • TW Balbina

        Emigracja, to tak naprawdę najczęściej, brak zgody obywatela na sposób zarządzania państwem ,które opuszcza ,nie widząc nadziei na zmianę kierunku w jakim zmierza.Odnosząc to do Polski ,mamy kraj, z którego masowo, od pokoleń emigrują miliony, które nie widzą perspektyw na normalne uczciwe i spokojne życie.Historia ,ostatnich kilku pokoleń pokazuje,że Polacy nie potrafią dobrze zarządzać krajem i prowadzić go drogą rozwoju i dobrobytu. Nawet utrata państwowości na ponad sto lat była spowodowana czynnikami wewnętrznymi i na własne życzenie. Ostatni epizod nagłego postępu i rozwoju Polski ,nie notowanego od stuleci był efektem oddania części rządów i suwerenności Unii Europejskiej. Niestety, ten epizod dobiega końca pod przeważającym naporem naszego warcholstwa, egoizmu i megalomanii.

      • Agnieszka Charzynska

        Po prostu wkurzają mnie rozpaczliwe teksty redaktorek, które siedząc w wygodnych strzeżonych biurowcach chcą ściągać zagrożenie dla polskich kobiet. Tak, młodzi bezrobotni agresywni mężczyźni, wychowani w opresyjnej wobec kobiet kulturze, mogą być sprawcami wielu przestępstw. I nie można jednocześnie być "za" prawami kobiet i "za" przyjmowaniem muzułmańskich imigrantów, bo to się wyklucza. Tak, jak nie można być "za" ochroną klimatu i "za" budowaniem nowych kopalni węgla. A o zgwałceniu w moim wpisie nie było słowa. Aha, polecam poczytać np. The devil's tinderbox albo Dark Hours, a może Pan zrozumie niestosowność w nazywaniu dorosłych mężczyzn uchodźcami (o ile mówimy o obszarze, na którym jest wojna).

          • Agnieszka Charzynska

            Nie fiksacja, tylko statystyka.
            https://telewizjarepublika.pl/rapor­t-onz-75-proc-imigrantow-to-mezczyz­ni,23429.html
            Tak, jak prawdą jest, że szeregowy WP to najprawdopodobniej młody mężczyzna, z wykształceniem poniżej wyższego i dobrym stanem zdrowia (a nie 30-letnia prawniczka z lekkim stopniem niepełnosprawności). Albo że aktywna zawodowo tancerka w Polsce to najprawdopodobniej młoda, niezbyt wysoka i bezdzietna kobieta, a nie 40 – letnia matka trójki dzieci, mająca 180 cm wzrostu. To wynika ze statystyk. Według statystyk 3/4 imigrantów to mężczyźni w wieku poborowym. Więc chyba nie są to osoby, które powinny uciekać przed wojną?

          • Pawel Bartolik

            Ach tak, mężczyzna w wieku poborowym i zdrowy, więc jaki z niego może być uchodźca… Zdaniem naszych mądrych głów jego najwyższym obowiązkiem moralnym jest umożliwienie jego poboru do armii i – w wypadku Syryjczyka – zdychanie za Asada.

  3. Przemek Nies

    Większość z tych ludzi to młodzi, silni, dwudziestoparoletni migranci. Z powodu polityki Niemiec w 2015 roku, które łamiąc prawo międzynarodowe (umowa z Dublina) otworzyły granice dla wszystkich, bez żadnego sprawdzania i rozróżniania, doprowadzając do kryzysu, teraz cierpią prawdziwi uchodźcy, których już nikt nie chce. Podziękować powinni za swój obecny los polityce Niemiec i Komisji Europejskiej oraz Tuskowi.

    • Mateusz Głazowski

      Większość Polaków , którzy wyjeżdżali do różnych krajów Europy i świata w latach 1982-1986 też była młoda, sprawna. 80. latkowie nie przeżyją warunków ucieczki. Mamy rozumieć, że w 2015 docierały do Europy tysiące pozorantów a teraz są prawdziwi uchodźcy, ale Europa już się nimi nie musi przejmować. Za nasze zbydlęcenie znowu winni obcy i oczywiście Tusk.

      • Agnieszka Charzynska

        Ale ci Polacy pracowali na budowach, a nie żyli z zasiłków. Nie popełniali tak wielu przestępstw. Uczyli się języka i nikogo siłą nie nawracali na swoją wiarę. Poza tym, uchodźcą jest się w pierwszym bezpiecznym kraju (np. w Libanie). A nie w kraju, w którym są wysokie zasiłki. I na koniec, sama bieda i brak demokracji nie są przesłanką, żeby ktoś dostał status uchodźcy.Dlaczego wszyscy "uchodźcy" chcą się dostać do Niemiec? Bo tam są dla imigrantów zasiłki i mieszkania. Jakoś nie było chętnych do osiedlenia się w Czechach, Słowenii albo do pozostania w Grecji. Kto może migruje do Niemiec na zasiłek. Więc są to zwykli imigranci szukający łatwego życia. Jeżeli ktoś naprawdę był prześladowany – to zwykle, po pierwsze nie ma pieniędzy na podróż do Europy, po drugie, jest obarczony rodziną, zwykle liczną. A po trzecie, w Europie nie szuka kraju z najlepszym socjalem.

      • TW Balbina

        Krzysztof&Mateusz, Wasze opinie prezentowane w tej konkretnej ale i wielu innych sprawach, wynikają z doświadczenia życiowego, popartego dodatkowo kulturą osobistą i środowiskiem.Po drugiej stronie macie Panowie, w najlepszym wypadku młode, zindoktrynowane osoby ,które zarażono jadem poprzez TV Trwam,TVP,Dziennik Polski umiejętnie podsycanym polityką dezinformacji Kremla, którego skuteczność w czynieniu zła jest legendarna. Wracając do meritum, miałem okazję spędzić pełne pięć lat mojego życia będąc konsultantem w krajach muzułmańskich.Ludzie tam, jak wszędzie, pragną żyć dostatnio, kształcić dzieci ,jeździć na wakacje itd. Agresja wobec kobiet, czy ich złe traktowanie w tych krajach, dotyczy zazwyczaj niżów społecznych w taki samym stopniu jak wszędzie a między innymi w Polsce.Za słynnym polskim, i niby śmiesznym sloganem ,'baby do garów' kryje się ogromna fala przemocy,pogardy i kołtuństwa, występujących szczególnie, podobnie jak tam na obszarach wiejskich,małomiasteczkowych i wśród proletariatu.

        • Agnieszka Charzynska

          Ile w Polsce w ostatnim roku było religijnie motywowanych zabójstw kobiet? Tak, kultura chrześcijańska też dyskryminacje kobiety (chociażby przez uznanie, że prawa płodu są ważniejsze od praw kobiety), ale nie ma czegoś takiego, jak katolickie zabójstwo honorowe. Na przykład. Nie ma przyzwolenia na poligamię i śluby małych dziewczynek. Tak, w krajach katolickich też są gwałty, pedofilia i przemoc. Ale wielu katolików ma odwagę to potępiać, a żaden tego głośno nie popiera. W islamie wspomniane zjawiska są legitymizowane przez religię. Więc jest to duża różnica.

          • Mariusz Was

            Czym się różni , jak piszesz, "religijnie motywowane zabójstwo", od "zwykłego" zabójstwa ? Zwłaszcza dla ofiary.

          • Grzegorz Graff

            @Mariusz Was Dla ofiary nie ma to znaczenia, ma natomiast dla społeczeństwa i w konsekwencji dla kolejnych potencjalnych ofiar. Zbrodnia motywowana religią – jak w islamie – nie spotyka się z karą dla sprawców, bo w bardzo pokrętnej wykładni tego systemu to ofiara jest winna zbrodni. W przypadku "zwykłego" zabójstwa od razu wkracza prokurator, prawo, otwarte potępienie zbrodniarza przez społeczeństwo. W tym pierwszym przypadku system prowokuje do kolejnej zbrodni, a w drugim jak może, tak zapobiega. Czy teraz jest to jasne?

  4. TW Balbina

    1.Granice UE ,powinny być uszczelnione, bo albą to mają być prawdziwe granice albo udawane.
    2.Polska swego czasu przyjęła Pół Miliona Czeczenów, którzy nie wpłynęli negatywnie na sytuację społeczną w najmniejszym stopniu, co ,potwierdza, że obecnie, mamy jedynie do czynienia z populistyczną, podłą i cyniczną grą, takich kanalii jak, Orban,Kaczyński, Farage ,Le Penne .
    3.Jako Polacy, niestety nie mamy wpływu na co idą nasze podatki, w istniejących systemach takich jak,amerykański,niemiecki czy duński ,podatnicy realnie decydują, gdzie idą podatki i mają rokroczną sprawozdawczość w tym zakresie i autentyczny wpływ na bieżącą ocenę i korektę, jeśli jest taka potrzeba.
    4.Polska pod rządami PIS stała się państwem bezprawia, w którym prawa do równości,godności i sprawiedliwości zostały podeptane wraz z Konstytucją.

  5. Karol Wielki

    Nareszcie zdrowy rozsądek bierze górę. Polska i Węgry dały przykład 5 lat temu. Niestety przez 5 lat za mało zrobiono w celu uszczelnienia granic EU.

  6. Konserwatywny Socjalista

    Tylko część tych przybyszów są uchodźcami. Wielu z nich to migranci z Pakistanu, Afryki itd … To nie byłoby wielkim problemem, gdyby nie to, że europejskie kraje mają ograniczoną zdolność integracji chaotycznej imigracji z krajów o innej kulturze. Grozi destabilizacja, głównie polityczna.

    Ci co chcą pomagać, powinni skupić się na pomocy dla krajów skąd migranci przychodzą. Minimum to powstrzymanie się od destabilizowania ich.

    • Agnieszka Charzynska

      Czy bogate kraje arabskie nie chcą przyjąć swoich braci w wierze? Nie chcą. A dlaczego? Bo wiedzą, że ci ludzie nie będą pracować. A dlaczego islamscy imigranci nie kierują się do krajów islamskich? Bo wolą żyć z socjalu w Europie.

  7. Daniel Czabaj

    Zgadzam się że to nasi "bracia". Ludzie tacy jak każdy inny, ale to nie jest naturalna sytuacja w której obowiązuje zasada gościnności. Faktem jest że nasi "bracia" są manipulowani przez stronę trzecią, czyli Turcję. Erdogan spodziewa się kolejnej fali uchodźców i chce przerzucić na nas część ciężaru konsekwencji za swoje własne operacje militarne. Nie ma na to zgody. Uchodźcy są niewinni, ale naiwnością jest niezauważenie że są narzędziem w rękach większej siły. Ta cała akcja z przywożeniem uchodźców autokarami, i wmawianie im że granice są otwarte. Bardzo naturalne.. Przyjmując uchodźców pozwalamy Turcji na militarne panoszenie się, bo zdejmujemy z niej odpowiedzialność za cierpienie które tworzy.
    Poza tym przekonywanie do przyjęcia uchodźców powinny robić osoby które same przyjęły jakąś rodzinę. Tylko to wymaga trochę większego wysiłku niż pisanie o znieczulicy i spychanie odpowiedzialności na instytuje. Grekom należy się wsparcie a nie sabotaż zza kilku bezpiecznych granic. Oni znają temat o wiele lepiej niż my.

  8. Marcin Świtała

    Uchodźcy (lub migranci wg innych) toną. Są zawracani i nawet ostrzeliwani. Tak Grecja wykonuje wreszcie swoje obowiązki ochrony zewnętrznych granic UE. To widok bolesny, ale niestety to konieczność. Konieczność obrony obywateli UE. Jest mi bardzo szkoda tych ludzi, ale jako obywatel Polski, a więc i UE oczekuję od rządzących poszczególnymi krajami UE, jak i od urzędników unijnych skutecznych działań, które zapewnią ochronę mnie i mojej rodzinie. Unia nie jest już w stanie przyjąć więcej uchodźców! Jest jak ta szalupa ratunkowa na wzburzonym morzu, na której schronili się rozbitkowie z tonącego statku: Inni pywający jeszcze w morzy rozbitkowie w ogromnej liczbie próbują dostać się na naszą już przeciążoną szalupę. Niestety każdy dodatkowy człowiek może ją zatopić. Z ogromnym bólem serca walimy więc tych biedaków wiosłami po głowach i odpływamy od nich, by się samemu ratować. To nie jest brak serca, to obrona konieczna. To jak najbardziej normalna reakcja ludzi w sytuacji zagrożenia, a z tym mamy do czynienia w związku z uchodźcami/migrantami. Państwa UE mają przede wszystkim obowiązki wobec swoich obywateli! Jeśli ktoś tego nie rozumie jest jak niebezpieczny szaleniec, który woli wyciągać z morza wszystkich bez opamiętania, by w konsekwencji zatopić własną szalupę i utopić wszystkich już uratowanych, dla własnego dobrego samopoczucia, że tuż przed śmiercią swoją i swoich bliskich, było się takim dobrym empatycznym osobnikiem.

      • Marcin Świtała

        Ja niestety widzę te oznaki: ratowanie gospodarek południowej Europy poprzez dodruk euro, kryzys migracyjny lat 2015 – 2019, kryzys klimatyczny, czy ostatnio koronawirus. Czy to mało objawów? Zazdroszczę dobrego samopoczucia! Negowanie tych problemów niechybnie skończy się ludową rewoltą i totalnym zwycięstwem nacjonalizmów i radykalizmów w Europie, a bardzo bym tego nie chciał. Można wytykać i wyśmiewać projekt tzw. "zjednoczonej Europy", ale jednak dał nam szansę żyć w miarę spokojnych czasach, bez wojen i masakr, które Europa zna z historii.
        Prezydent USA Harry Truman podejmując decyzję o zrzuceniu bomb atomowych na dwa japońskie miasta w 1945 r. uśmiercił setki tysięcy ludzi. I bez pełnego kontekstu można by uznać, że to była zbrodnia. Ale z drugiej strony uratował, jak się szacuje, kilka lub kilkanaście milionów istnień ludzkich (amerykanów, ale gł. japończyków), gdyby nie podjął takiej decyzji i zdecydował się na kampanię konwencjoanlną. Nie zapominajmy przy tym, że to nie USA w wojnie z Japonią były agresorem. Toczyły więc tzw. "wojnę sprawiedliwą" i, co zrozumiałe, chciały ją zakończyć zwycięstwem. I Truman ją zakończył! Przyczynił się niestety przy tym do śmierci kilkuset tysięcy ludzi, ale mógł też – kilkunastu milionów. I ta parpektywa stawia w zupełnie innym świetle ocenę moralną jego decyzji. Bycie politykiem to paskudna robota. My obywatele demokratycznych społeczeństw najmujemy ich, by dbali o nas i takie dylematy brali na swoje sumienia. Czy to obojętność? Z perspektywy skrajnego pacyfisty – tak! Z perspektywy zwykłego, zatroskanego o swoją rodzinę człowieka – nie! To jedyna racjonalna reakcja na zagrożenia. Po prostu tak urządzony jest ten świat i tak działa ludzka psychika. Kto tego nie rozumie, jest niebezpiecznym ideologiem i tak samo zagraża trwałości UE jak skrajna prawica.

        • Krzysztof Skladanowski

          Nic mi nie wiadomo o dodruku euro, szczególnie że to raczej złotówka traci. Natomiast odpowiedzią na światowe kryzysy powinna być pogłębiona integracja Europy. Jeżeli większość ludzi jest tego świadoma, to projekt UE ma niezłe perspektywy.

          Kryzys którego nie wymieniłeś to depopulacja Europy. Może warto się zastanowić, czy integracja uchodźców nie mogłaby tu pomóc, jeżeli wszelkie argumenty moralne trafiają w pustkę i znaczą mnie jako niebezpiecznego ideologa zagrażającego trwałości UE.

          • Marcin Świtała

            Nie Ciebie miałem na myśli pisząc o niebezpiecznych ideologach. Na myśli miałem raczej panią Wagner. Integracja uchodźców to proces długotrwały i wymagający społecznej akceptacji. Jest jak najbardziej chwalebny i w dluższej perspektywie może być receptą na wzmiankowaną przez ciebie depopulację Europy. Nie wróżę jednak temu szansy wbrew społeczeństwu. Edukacja ludzi w tym zakresie jest długotrwała, a problem mamy teraz.
            Ponadto uważam, że moja racjonalizacja jest lepsza od podgrzewania emocji antyimigranckich, co czynią nacjonaliści wszelkiej maści dla swoich politycznych celów. Tak samo jest też lepsza od "pseudolewicowej wrażliwości" przejawiającej się najczęściej poczuciem wyższości moralnej jej przedstawicieli i wzgardą dla plebsu, który jej nie rozumie. Tylko dzięki racjonalizacji, czyli włączeniu rozumu w proces poznawczy, możemy nie dać się ponieść emocjom. Bo one mogą nas doprowadzić do rzezi i wojen lub totalnego chaosu, biedy i anarchii.

    • Agnieszka Charzynska

      Wreszcie rozsądny głos. Jeżeli z powodu ratowania 100 imigrantów zginie 1 Polka – to państwo polskie będzie winne zdrady wobec własnej obywateli.

  9. Vladis Thesaurus

    Spora część komentatorów (by nie rzec: większa połowa) w kwestii emigrantów ekonomicznych (tzw. uchodźców) stoi na stanowisku prawicowego konserwatyzmu, co dobrze wróży na przyszlość.

  10. Marcin Szporko

    I co? Europa ma przyjąć każdego, kto postanowi się do niej przeprowadzić? Bo on ma taką potrzebę, a Europa jest od jej zaspokojenia?
    Metafora z tonięciem ma wzruszyć czytelników i przekonać ich do tzw. "uchodźców", więc pociągnijmy tę metaforę dalej – jeśli na łódź ratunkową obliczoną na 20 osób wciągnie się 100, to utoną wszyscy. To okrutne – ale niech raczej toną oni, a nie my.
    Europa wreszcie nabiera rozumu, jak widać Orban miał rację już w 2015, kiedy kazał odrutować granice – pamiętam jak liberałowie i lewica chętnie utopili by go w łyżce wody. Teraz Ursula van der Leyden sama mówi że Grecja jest tarczą Europy. A grecka straż graniczna wreszcie robi to do czego jest, czyli strzeże granic. A gdy ktoś chce tę granicę łamać , to się go powstrzymuje. Mam nadzieję że wystarczy gaz i gumowe kule, a kiedy to nie wystarczy to ostra amunicja.
    I to nie "wstyd Europy" ale rozsądek Europy.
    Dla wszystkich rozwianych lewicowców mam dobrą radę – wygrajcie wybory i wtedy będziecie wpuszczać do Europy każdego. Ale na to się raczej nie zanosi. Mało wam Orbana i Kaczyńskiego? Dalej promujcie wpuszczanie nachodźców, to doczekacie się kanclerza Niemiec z AfD i prezydent LePen w Pałacu Elizejskim…

  11. Marcin Szporko

    "Politycy i dziennikarze coraz częściej używali terminu „migranci” w odniesieniu do kolejnych fal uchodźców z Syrii czy Afryki, Afganistanu czy Bangladeszu."
    Ooo, w Bangladeszu jest wojna, przed którą trzeba uchodzić? I to przez pół świata, do Europy? Podobnie jak w np. Nigerii, Ghanie, czy Gabonie? To przykład na lewicową demagogię.
    A "brudną robotę" ktoś musi wykonywać, gdyby nie było asenizatorów, to zalało by nas łajno. Gdyby nie straż graniczna (która wreszcie wypełnia swoje obowiązki) zalała by nas fala nachodźców. Dlatego szacunek, solidarność i wsparcie należy się asenizatorom i pograniczniakom. A nie tym którzy chcą się wedrzeć na siłę do Europy…

  12. Wojtek Sontag

    Uchodźca wojenny, to osoba uciekająca z terenu wojną, do najbliższego bezpiecznego miejsca (kilkadziesiąt, kilkaset km dalej, lub sąsiedni kraj). Imigrant zarobków, to osoba, która przemierza często wiele tysięcy kilometrów, do kraju w którym panują lepsze warunki ekonomiczne. Nie wiem czego Pani doktor rehabilitowana nie rozumie w tych banalnie prostych założeniach… ludzi nielegalnie próbujących przekroczyć granicę, trzeba traktować, jak ludzi nielegalnie próbujących przekroczyć granicę. I rozkurzyc mafie organizujące przepływ do Europy na pontonach nie nadających się absolutnie do takich rejsów.

Masz cynk?