Agata Kołodziej
Agata Kołodziej
Komisja Nadzoru Finansowego już w 2018 roku złożyła zawiadomienie ws. spółki BitBay (obecnie Zondacrypto). Katowicka Prokuratura Regionalna umorzyła śledztwo z absurdalnego powodu. A potem przez cztery kolejne lata uparcie odrzucała odwołania KNF. W tle – „żołnierz” Ziobry
17 kwietnia 2026 roku Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo dotyczące działalności giełdy Zondacrypto.
Jednocześnie w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej od 2022 roku toczy się postępowanie w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka – założyciela giełdy BitBay, której bezpośrednim kontynuatorem jest Zondacrypto.
Było jednak jeszcze trzecie śledztwo prowadzone przez śląską prokuraturę, o którym ostatnio nikt zdaje się nie pamiętać. A to ono wydaje się w tej historii kluczowe.
I udowadnia, że to nie tak, że polskie organy państwa nie wiedziały, co się dzieje. Ktoś wiedział, a przynajmniej podejrzewał, że coś tu jest nie tak. To Komisja Nadzoru Finansowego, która zaczęła działać w tej sprawie już w 2018 roku.
To wtedy KNF wpisała giełdę BitBay na listę ostrzeżeń publicznych. To znany fakt. W tym samym czasie KNF ostrzegła banki, które w efekcie wypowiadały BitBay umowy na prowadzenie rachunków. To był główny powód, dla którego spółka uciekła za granicę – w Polsce nikt nie chciał z nią już współpracować.
Ale również wtedy, w lutym 2018 roku, KNF złożyła zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury Okręgowej w Katowicach – w dalszej kolejności sprawą zajmowała się jednostka wyższego szczebla, czyli katowicka Prokuratura Regionalna. Chodziło o świadczenie usług płatniczych bez stosownego zezwolenia KNF – złamanie art. 150 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych.
To, co się w tej sprawie działo później, jest co najmniej zaskakujące.
Otóż Prokuratura Regionalna w Katowicach podzieliła stanowisko KNF i przyznała, że spółka BitBay naruszyła art. 150 ustawy o usługach płatniczych.
Tak – spółka świadczyła usługę płatniczą.
Tak – powinna uzyskać zezwolenie KNF na świadczenie usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej.
Nie – nie zrobiła tego.
Kara za naruszenie tych przepisów, jaka groziła wówczas prezesowi BitBay, to 5 mln zł grzywny i do dwóch lat pozbawienia wolności. Kary mogłyby zostać orzeczone przez sąd rozdzielnie lub łącznie.
BitBay jednak kary nie poniósł. Żadnej.
Bo Prokuratura Regionalna w Katowicach 29 marca 2019 roku umorzyła to postępowanie. Dlaczego? „Z uwagi na brak znamion czynu zabronionego strony podmiotowej – umyślności działania”.
Innymi słowy,
prokuratura uznała, że BitBay złamał prawo, ale... nie wiedział, że je łamie.
A więc prezesowi giełdy, którym wówczas był jeszcze Sebastian Suszek, nie można przypisać za to odpowiedzialności, bo jego działanie nie było umyślne. I w dodatku miał „usprawiedliwioną nieświadomość bezprawności swoich działań”.
To uzasadnienie prokuratury, o którym jeszcze w 2020 roku pisał „Dziennik Gazeta Prawna”, jest – mówiąc eufemistycznie – pokrętne, bo zasada, według której nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania, jest podstawowym elementem współczesnych systemów prawnych.
To uzasadnienie jest nawet podwójnie absurdalne. W tamtym momencie giełda BitBay działała już na rynku cztery lata. To nie była nowa, dopiero co stworzona firma, która startuje i jeszcze nie do końca rozeznała się w obowiązujących ją przepisach.
W tym czasie firma chwaliła się w swoich materiałach, że ma odpowiednie procedury AML (dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu) oraz cały zespół, który się tym zajmuje. Mając (przynajmniej we własnym wyobrażeniu) tak rozbudowany dział prawno-finansowy, by obsłużyć skomplikowane i wymagające procedury AML, ta sama spółka skutecznie przekonała prokuratorów, że nie wiedziała, jak dochować zupełnie podstawowych procedur związanych z uzyskaniem zezwolenia na świadczenie usług płatniczych.
Nic więc dziwnego, że Komisja Nadzoru Finansowego nadal nie odpuszczała. Już w kwietniu 2019 roku zaskarżyła decyzję o umorzeniu śledztwa. Efekt ten sam – śledztwo zostało przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach ponownie umorzone w 2020 roku.
I to nadal nie koniec. KNF ciągle naciskała. Złożyła kolejne zażalenie na decyzję o umorzeniu. Sprawą zajęła się Prokuratura Krajowa, której szefem w tamtym czasie był Bogdan Święczkowski.
Dodatkowo pod koniec 2021 roku KNF złożyła uzupełnienie do swojego pierwotnego zawiadomienia. W uzupełnieniu dorzuciła zarzut blokowania możliwości wypłaty zdeponowanych na rachunkach giełdy środków jej użytkowników – to art. 284 Kodeksu karnego.
Mówiąc wprost: przywłaszczenie.
Przypomnę, że był to już czas, kiedy publicznie padły wobec giełdy BitBay zarzuty, że pieniądze na jej uruchomienie pochodzą ze źródeł kryminalnych, a dokładnie wyłudzeń podatku VAT, w co zamieszane miały być osoby z kręgów zorganizowanych grup przestępczych, w tym człowiek w przeszłości skazany na 18 lat więzienia za współudział w zabójstwie.
Już rok wcześniej, w 2020 roku, informacje te ujawnili dziennikarze „Superwizjera” TVN. Jak twierdzą, proponowano im nawet 1 mln zł łapówki, by przestali się zajmować tym tematem.
Mimo tak niepokojących medialnych doniesień ostatecznie Prokuratura Krajowa nie zrobiła z tym nic, a Prokuratura Regionalna w Katowicach podtrzymała swoje wcześniejsze decyzje i ostatecznie umorzyła postępowanie 15 czerwca 2022 roku (co się uprawomocniło ostatecznie 12 maja 2023 roku).
Prokuratura Regionalna w Katowicach – ta, która nieustannie umarzała śledztwo, mimo że sama przyznała, że podejrzany może być winny – była w tym czasie pod specjalną opieką ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Nieprzerwanie kierował bowiem tą placówką prokurator Tomasz Janeczek – człowiek uznawany za najwierniejszego prokuratora „dobrej zmiany”, bliski współpracownik Bogdana Święczkowskiego (wówczas pełniącego funkcję Prokuratora Krajowego) oraz Zbigniewa Ziobry (wówczas Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego).
Zatrzymując się na chwilę przy Ziobrze, należy przypomnieć, że na początku kwietnia tego roku Donald Tusk ujawnił notatkę ABW, z której wynikało, że Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrytpo (dawniej BitBay) dokonał wpłaty 450 tys. zł na rzecz fundacji Instytut Polski Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobro.
Wpłata miała miejsce przełomie października i listopada 2025 roku, a więc na miesiąc przed głosowaniem nad odrzuceniem pierwszego weta prezydenta Karola Nawrockiego dot. ustawy kryptowalutowej.
Te niepokojące związki Zondacrypto z politykami prawicy (finansowanie kongresu CPAC w Rzeszowie tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich, szczyt w Waszyngtonie z prezydentem Nawrockim w roli głównej transmitowany przez TV Republika itd.) zostały już szeroko opisane. Zostawmy je zatem na rzecz przyjrzenia się prokuratorowi Janeczkowi.
Obecnie nie kieruje on już Prokuraturą Regionalną w Katowicach. To dlatego, że Zbigniew Ziobro po przegranych przez PiS wyborach, w ostatnich dniach swojego urzędowania w Ministerstwie Sprawiedliwości, powołał go na stanowisko zastępcy Prokuratora Generalnego do spraw wojskowych. Był listopad 2023 roku.
Ruch ten był postrzegany jako wzmocnienie wpływów ziobrystów w prokuraturze. I to na dłużej, bowiem Janeczka nie da się z jego obecnej funkcji odwołać bez zgody prezydenta – zapewniły to zmiany wprowadzone przez ziobrystów. Donald Tusk próbował prokuratora Janeczka odwołać w czerwcu 2024 roku. Bez zaskoczeń – prezydent się nie zgodził.
Warto cofnąć się jednak jeszcze o kilkanaście lat. Kariera Tomasza Janeczeka przyspieszyła za pierwszych rządów PiS, kiedy szybko awansował na szefa katowickiej prokuratury. To on nadzorował śledztwo w sprawie tzw. mafii węglowej. To on miał naciskać na podwładnych, aby wydali nakaz zatrzymania byłej posłanki SLD Barbary Blidy (podczas tych czynności Blida popełniła samobójstwo) – pisał w 2024 roku Onet, podkreślając, że
"Katowice za czasów pierwszych rządów PiS – a zwłaszcza tamtejsze prokuratury – stały się dla Ziobry miejscem, do którego kierował niemal wszystkie śledztwa o zabarwieniu politycznym”.
Prokuratorzy, z którymi wówczas rozmawiał portal, mówili wprost: Janeczek jest człowiekiem, który „ideowo jest całym sercem i duszą po stronie dobrej zmiany”.
„Janeczek to najbardziej zaufany człowiek Ziobry, tak za pierwszych rządów PiS, jak i teraz. Jest pod szczególną ochroną” – mówiła Onetowi prok. Katarzyna Kwiatkowska, szefowa niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia (LSO).
Ta „szczególna ochrona” miała polegać m.in. na tym, że Tomasz Janeczek dwukrotnie uczestniczył w kolizjach drogowych i nie poniósł za nie odpowiedzialności, co z kolei szczegółowo opisywała „Gazeta Wyborcza”.
Raz sąd uznał, że zarówno prokurator Janeczek, jak i drugi uczestnik kolizji są współwinni. Drugi kierowca został przez sąd ukarany, Janeczek miał jednak immunitet prokuratorski, więc zgodnie z procedurą jego sprawę przekazano do odpowiedniego rzecznika dyscyplinarnego prokuratury. Tylko że rzecznik dyscyplinarny nie wszczął nigdy żadnego postępowania.
Drugi raz, po stłuczce z udziałem prokuratora Janeczka, przybyli na miejsce policjanci w notatce służbowej stwierdzili, że winny jest jednoznacznie szef Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Tylko że postępowanie w tej sprawie szybko przeniesiono do Myszkowa, a tamtejsza komenda powołała biegłego, który uznał, że nie da się ustalić, kto był winny tej stłuczce. I znów obyło się bez kary, bo wszystko zamieciono pod dywan.
Zadaliśmy Prokuraturze Regionalnej w Katowicach pytania dotyczące przebiegu procedury związanej z zawiadomieniem złożonym przez KNF i kolejnymi uzupełnieniami do niego oraz odwołaniami od decyzji o umorzeniu postępowania. Chcemy też poznać uzasadnienia prokuratorskich decyzji. Na odpowiedzi czekamy.
Afery
Zbigniew Ziobro
Prokuratura
Afera Zondacrypto
Bodgan Święczkowski
KNF
Prokuratura Regionalna
Tomasz Janeczek. BitBay
Zondacrypto
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Komentarze