0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Wlodek / ...

Jak dowiaduje się OKO.press, sprawa dyscyplinarna przeciwko profesorowi Piotrowi Borkowi, rektorowi UKEN odwołanego przez ministra edukacji Marcina Kulaska w listopadzie 2025 roku, trafiła do Komisji Dyscyplinarnej Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. I tam czeka na formalne rozpoczęcie.

„Uchybił godności zawodu”

Zarzuty są poważne. Chodzi o odmowę wykonywania orzeczeń sądów przez prof. Borka w sprawie przywrócenia do pracy dwójki profesorów, których wcześniej, z naruszeniem prawa, zwolnił z pracy. Rektor zignorował postanowienia sądowe dotyczące tymczasowego przywrócenia „pod tablicę” wykładowców – Łukasza Zweiffla oraz Niny Pluty-Podleszańskiej na czas toczących się postępowań sądowych, jako tzw. środek zapobiegawczy.

Politolog w międzyczasie wygrał przed sądem sprawę o niesłuszne zwolnienie z pracy, a rektor przyjął go z powrotem w październiku 2025 roku – po to, by w listopadzie zwolnić go znowu. Sprawa iberystki do dziś jest badana przez sąd. Plutę-Podleszańską, która przewodniczyła związkowi zawodowemu Inicjatywa Pracownicza na UKEN, rektor zwolnił w trybie dyscyplinarnym za zorganizowanie demonstracji w obronie zwalnianych pracowników i przeniesienie 60 minut zajęć ze studentami na inny, ustalony z nimi wcześniej, dzień.

Przeczytaj także:

Jak potwierdziliśmy w ministerstwie, Rzecznik Dyscyplinarny 30 grudnia 2025 roku postawił rektorowi zarzut dokonania „czynu uchybiającego obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu”. I przekazał sprawę Komisji Dyscyplinarnej przy RGNiSW. Wniosek ten wpłynął do nich 19 stycznia i czeka na formalne wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

To w świecie akademickim jest odpowiednikiem postępowania sądowego, już po śledztwie i zarzutach. Najsurowsza kara, jaka grozi za złamanie art. 275 pkt 1 prawa o szkolnictwie wyższym to zakaz wykonywania pracy na uczelni do pięciu lat lub zakaz wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego nawet przez dekadę.

Równolegle do postępowania dyscyplinarnego sprawę bada prokuratura. Zawiadomienie w sprawie systemowego naruszania praw pracowniczych przez Piotra Borka złożyła posłanka Lewicy, Daria Gosek-Popiołek.

Twarze PiS-u odwołane. Najpierw Borek, potem Stawarz

Piotr Borek rektorem UKEN w Krakowie (znanego dawniej jako Uniwersytet Pedagogiczny) formalnie nie jest od 12 listopada 2025. Ministerstwo Nauki jesienią usunęło go ze stanowiska pod rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli od razu. O szczegółach tamtego odwołania, za którym stało rażące i uporczywe łamanie prawa oraz niezgodne z prawem zwalnianie wykładowców i pracowników administracji potwierdzone kontrolami Państwowej Inspekcji Pracy, a także niegospodarności i wątpliwości przy wydawaniu środków publicznych, oraz powiązaniach rektora z PiS-em i roztaczanym na ich kadencji parasolem ochronnym pisaliśmy na łamach OKO.press tutaj:

Profesor Borek do dziś wojuje z resortem, odwołując się od decyzji, zasypując pismami i uniemożliwiając w ten sposób uprawomocnienie się decyzji oraz rozpisanie wyborów na uczelni. Uniwersytetem od trzech miesięcy kieruje prof. Wojciech Bąk, najstarszy członek Senatu UKEN. I to on w ostatnich dniach stycznia zdecydował o odwołaniu z funkcji kanclerza UKEN oraz prorektora ds. rozwoju i kształcenia Roberta Stawarza – prawej ręki byłego rektora, mocno związanego z Prawem i Sprawiedliwością.

Stawarz nie tylko publicznie pokazywał się na wiecach i spotkaniach partii Jarosława Kaczyńskiego (również tych, które toczyły się za zamkniętymi drzwiami). Oficjalnie poparł kandydaturę Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, używając do tego uniwersyteckiej afiliacji (czym chętnie Nawrocki chwalił się na swojej stronie internetowej). Profesor wszedł też w skład 3-osobowego zarządu fundacji Pro Universitas działającej przy UKEN. Ta ogłosiła publiczną zbiórkę pieniędzy dla rannej w Ukrainie wykładowczyni uczelni. Zebrano ponad 160 tysięcy złotych, opłacono kilka pierwszych faktur i za jego rządów na dwa lata zupełnie zniknęła. Kasę wypłacono dopiero po interwencji dziennikarzy i upublicznieniu sprawy.

Zarówno rektor, jak i Dział Promocji UKEN nie odpowiedział na nasze pytania o powody zdymisjonowania prof. Stawarza. Wysłaliśmy je mailowo w poniedziałek, wtorek i środę. Nie odebrano również telefonu.

Piotr Trojański, przewodniczący związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza wyjaśnia, że zmiany kadrowe są bezpośrednią konsekwencją raportu Najwyższej Izby Kontroli, która wizytowała UKEN. „NIK wprost wskazał, że jedna osoba nie może łączyć funkcji Prorektora ds. Kształcenia i Rozwoju, któremu podlega największa liczba jednostek administracyjnych uczelni oraz funkcji kanclerskiej, któremu z kolei podporządkowana jest cała administracja. Kontrola wykazała też szereg innych nieprawidłowości w zarządzaniu uczelnią; zdecydowana większość z nich dotyczy spraw, za które odpowiadał odwołany już prorektor Stawarz” – tłumaczy.

Budynek Uniwersytetu im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie
Budynek Uniwersytetu im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

Prof. Bąk odwołał Stawarza ze wszystkich tych funkcji. Prorektorem ds. Kształcenia (nazwę przy okazji zmieniono) został prof. Jacek Chmieliński, kanclerzem – Aneta Wójcik. Zmiana nastąpiła z pierwszym dniem lutego.

Druzgocąca dla UKEN kontrola NIK

Nieprawidłowości na UKEN Najwyższa Izba Kontroli dopatrzyła się jednak więcej. Bartłomiej Pograniczny z NIK wylicza, że Izba kontrolowała krakowski uniwersytet przez siedem miesięcy, do kwietnia do listopada ubiegłego roku. Robiła to w ramach wyrywkowej kontroli kilku uczelni publicznych, koncentrując się na ich gospodarce finansowo-majątkowej.

„Opracowaliśmy wystąpienie pokontrolne, do którego uniwersytet nie zgłosił zastrzeżeń” – przekazuje nam Pograniczny z NIK. O szczegółach mówić jednak nie chce, powołując się na tajemnicę kontrolerską. „Publikacja informacji o wynikach tej kontroli planowana jest na maj” – słyszymy.

Władze uczelni wynikami tej kontroli, a dokładniej: jej najbardziej problematycznymi elementami, podzieliło się z pracownikami. Ze strony internetowej Inicjatywy Pracowniczej dowiadujemy się, że NIK miał określić system kontroli zarządczej pod rządami Piotra Borka „dysfukcyjnym”. Byłemu prorektorowi Robertowi Stawarzami jeszcze przed odwołaniem cofnięto pełnomocnictwa do wykonywania czynności z zakresu prawa pracy w stosunku do pracowników. Kontrola miała też wskazać na problemy w zakresie zamówień publicznych.

NIK na tapet wziął również horrendalne sumy, jakie uczelnia wydawała na opiekę prawną, nie tylko reprezentując przed sądem uczelnię, ale i Piotra Borka jako takiego.

Izba zaleciła uczelni podjęcie działań zmierzających do odzyskania tych pieniędzy.

Jak podaje Inicjatywa Pracownicza, same koszty obsługi prawnej dotyczącej odwołania prof. Borka z funkcji rektora pochłonęły blisko 39 tysięcy złotych. Prof. Piotr Trojański: „Interweniowaliśmy u ministerstwa ws. wydatkowania pieniędzy uczelni na obronę własną rektora Piotra Borka. Minister Marcin Kulasek do tego pisma się jednak jeszcze nie ustosunkował. Dziwi nas ta opieszałość, zwłaszcza że NIK w swoim raporcie wyraźnie wskazał na nieprawidłowości w tym zakresie”. Resort nauki prowadzi w tej sprawie jedynie „czynności nadzorcze”.

Najpierw zwolnił, teraz płaci

O ponad milionie wydanych złotych może z kolei mówić UKEN w kontekście masowych zwolnień za kadencji Piotra Borka. Rektor zwolnił przynajmniej 80 osób. Przeszło połowa z nich, bo 45 pracowników sprawy oddało do Sądu Pracy. Rozstrzygnięcia nie doczekało się kilkanaście z nich. Reszta jest już zamknięta; albo zakończyła się ugodą i odszkodowaniem dla pracownika, albo decyzją sądu potwierdzającą bezprawne zwolnienie. Uczelnia przed Sądem Pracy nie wygrała żadnej ze spraw.

W obronie zwalnianych występowała np. Państwowa Inspekcja Pracy, która dwukrotnie pozwała Piotra Borka za bezprawne zwalnianie pracowników na zwolnieniach lekarskich i tzw. etatach chronionych. Jedna sprawa, dotycząca m.in. zwolnienia Niny Pluty-Podleszańskiej, zakończyła się z powodu przedawnienia. Sąd Apelacyjny potwierdził, że doszło do przewlekłości postępowania i nakazał Sądowi Okręgowemu w Krakowie wypłatę odszkodowania. Druga sprawa z powództwa PIP, również dotycząca zwolnień nadal toczy się w sądzie.

Piotr Trojański: „Obserwujemy jednak tę samą grę ze strony prof. Piotra Borka, czyli granie za zwłokę. Kiedy przed sądem toczyła się pierwsza sprawa, rektor nie pojawiał się na rozprawach, nie odbierał zawiadomień, w końcu ogłosił, że stracił zaufanie do swojego odbiorcy i chciałby nowego, z urzędu. Teraz broni go tamten adwokat. Obawiam się, że mimo potwierdzonego przewlekania postępowania, sytuacja się powtórzy. A sędzia, podobnie jak poprzedni, na pierwszej rozprawie z powództwa PIP rozkłada ręce i przyzwala na takie postępowanie, twierdząc, że prawo do obrony jest święte. W efekcie jesteśmy świadkami podobnej kpiny z urzędu sądu i z wymiaru sprawiedliwości, która dzieje się za ich pełnym przyzwoleniem” – mówi związkowiec.

;
Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze