"Większa część Ukrainy jest bezpieczna. Niech wracają do siebie". Kłamstwa czeskiej opozycji
Czeskie partie opozycyjne wykorzystują zniecierpliwienie części Czechów pomocą Ukrainie i wsparciem dla Ukraińców, którzy uciekli do Czech, we własnej politycznej grze. I używa do tego kłamstw. Demaskujemy
Nawet czeski prezydent Miloš Zeman, niegdyś jeden z najbardziej sprzyjających Putinowi polityków w Unii Europejskiej, stwierdził, że atak na Ukrainę był dla niego „zimnym prysznicem”, a Putin powinien być sądzony za zbrodnie wojenne.
Zmiana podejścia głowy państwa ogólnie oddaje pozytywne nastroje Czechów wobec Ukraińców, a także pokaźne wsparcie obecnego rządu Petra Fiali dla Kijowa. Czeska opozycja wykorzystuje jednak zniecierpliwienie niektórych Czechów pomocą Ukrainie we własnej politycznej grze. Szczególnie teraz, gdy koalicją rządzącą wstrząsnął skandal korupcyjny.
I używa do tego kłamstw.
Nowa propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. W cyklu „Sobota prawdę ci powie” znajdziecie fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.
Pomoc potrzebna, lecz zbyt szczodra
Czesi są w czołówce państw wysyłających pomoc do Ukrainy, niemniej wsparcie jest w Czechach mniejsze niż w Polsce. Według Instytutu Gospodarki Światowej w Kiel, Czechy są na dwunastym miejscu pod względem wartości wysłanej pomocy do Ukrainy (350 milionów euro), Polska zajmuje piąte miejsce tego rankingu (2 miliardy 750 milionów euro).
Samych uchodźców jest w Czechach znacznie mniej niż w Polsce. Według rządowych obliczeń, od początku wojny do dziesięciomilionowych Czech trafiło 300 000 Ukraińców.
A jednak, według sondażu agencji Focus, mimo że niemal dziewięciu na dziesięciu Czechów wspiera pomoc uchodźcom wojennym i pomoc humanitarną dla Ukrainy, 60 proc. badanych uważa, że ta pomoc jest zbyt szczodra.
Takie tendencje wybrzmiewają też w wypowiedziach polityków czeskiej opozycji parlamentarnej, czyli partii SPD i ANO.
Wojny nie ma, lub nie było
Na większości ukraińskich terytoriów wojny nie ma. Przynajmniej tak się wydaje Tomio Okamurze, założycielowi i jednemu z liderów skrajnie prawicowej czeskiej partii SPD (Wolność i Demokracja Bezpośrednia).
Okamura znany jest z kontrowersyjnych poglądów na temat migracji i Unii Europejskiej; takie wypowiedzi zaskakują mniej więcej tak, jak gdyby padły z ust Janusza Korwina-Mikke.
Okamura mówi m.in.: „Jest to tak, że ruch SPD jest jedyną partią w Izbie Poselskiej [niższej izbie czeskiego parlamentu], która jasno mówi, że mamy rozsądnie pomagać [i to] tylko prawdziwym uchodźcom wojennym, tylko na naprawdę niezbędny okres, a po tym, jak w danym miejscu wojna się skończy, albo jeśli jej tam w ogóle nie było – w gruncie rzeczy wojna nie rozgrywa się na większości terenów Ukrainy, ani na większości terytorium Ukrainy jej nie było – powinni wrócić do Ukrainy”.
"W gruncie rzeczy wojna nie rozgrywa się na większości terenów Ukrainy, ani na większości terytorium Ukrainy jej nie było"
Okamura nie był pierwszą osobą w parlamencie, która wypowiedziała podobne słowa; co więcej, to stwierdzenie nie padało wyłącznie z ust działaczy SPD. 31 maja Milan Brázdil, poseł opozycyjnego, liberalnego ANO, które jeszcze do zeszłego roku wraz z socjaldemokratami współtworzyło rząd, stwierdził, że wojny w Ukrainie w obecnym czasie nie ma.
Brázdil: „Na większości terytorium Ukrainy się nie walczy, tam się chodzi do pracy, jakoś funkcjonuje służba zdrowia. Chciałbym też zaznaczyć, że ci ludzie albo się rozmyślą i wrócą do domu, albo, jeśli naprawdę chcą tu zostać i pracować, do tych trzech, może do dwóch miesięcy – proszę ocenić, co jest bardziej odpowiednie – pracę tu znajdą, pracy jest dość, a my ich chętnie zatrudniamy”.
Wypowiedź Brázdila padła podczas parlamentarnej dyskusji na temat nowelizacji prawa dotyczącego uchodźców z Ukrainy w Czechach. Jednym z punktów spornych był okres, w którym państwo miało zapewniać uchodźcom bezpłatne ubezpieczenie zdrowotne przed zatrudnieniem się. Projekt rządowy przewidywał okres półroczny, jednak parlamentarzyści z ANO chcieli go skrócić do kilku miesięcy.
Brázdil określił pół roku na znalezienie pracy jako „luksusowe”. Michal Zuna z liberalno-konserwatywnego TOP 09 chwilę po wystąpieniu deputowanego ANO zwrócił uwagę na to, że przecież w momencie dyskusji wielu uchodźców było już przecież w Czechach od trzech miesięcy. W końcu zdecydowano się na okres 150 dni.
Putin został powstrzymany?
Co więcej, 9 czerwca były premier Czech z ANO, Andrej Babiš, stwierdził, że jest przeciwny wysyłkom broni do Ukrainy. Stało się to podczas objazdu po Czechach, który relacjonował tygodnik „Respekt”. W miejscowości Terezín były premier został zapytany o opinię na temat wojny w Ukrainie.
Babiš: „Będziemy teraz rozmawiać z Zełenskim w Izbie Poselskiej. Nie sądzę, że powinniśmy kontynuować wysyłkę broni. Wysyłaliśmy już broń i zatrzymaliśmy Putina. Chciał zająć całą Ukrainę, [ale] to mu się, dzięki Bogu, nie udało. A w tej chwili myślę, że Europa pomaga Ukrainie, dostarcza jej mnóstwo broni, ale my już jej dostarczyliśmy za 3,5 miliarda [koron czeskich – ok. 66 milionów złotych], a nasza własna armia też nie jest w zbyt dobrym stanie”.
Jeden z uczestników spotkania nazwał takie podejście Babisza jako „Monachium”, szybko jednak został uciszony przez zwolenników polityka, którzy mówili, że „im więcej się daje broni, tym więcej jest martwych”.
Rakiety trafiają, a czeską armię pogrążał sam premier
Wypowiedzi tych wszystkich polityków mijają się z prawdą. Po pierwsze, mimo że główna linia frontu przebiega na wschodzie Ukrainy, cała Ukraina jest celem rosyjskich ataków rakietowych. W ciągu ostatniego miesiąca rakiety uderzały, m.in., w Kijów, obwód lwowski, obwód żytomirski, obwód czenichowski, czy Umań.
Niepokój w zachodniej części Ukrainy związany jest też z doniesieniami, jakoby Białoruś przygotowywała wojska do ataku.
Znaleźć pracę w Ukrainie czasów wojny jest trudno. Jak podaje Deutsche Welle, połowa Ukraińców straciła pracę z powodu napaści Rosji lub ich dochody zostały znacznie zmniejszone.
Co więcej, dłuższy czas na znalezienie pracy przez uchodźców jest bezpośrednim wsparciem Ukrainy w działaniach wojennych. Emigracja do innych krajów i możliwość znalezienia pracy w Europie jest szansą nie tylko dla uchodźców, ale i sposobem na odciążenie gospodarki całego państwa, o czym pisaliśmy już wcześniej.
Poza tym, jak zauważa „Deník N” komentując wypowiedź Babisza, Putin wcale nie został zatrzymany. Ukraina dalej potrzebuje broni, szczególnie w okresie dramatycznego etapu wojny w Donbasie.
Jedna piąta ukraińskiego terytorium znajduje się obecnie pod rosyjską okupacją. „Deník N” sugeruje, że w związku z utrudnionym przepływem informacji z tych terenów, nie jest wykluczone dokonywanie przez Rosjan ludobójstw podobnych do tych, ujawnionych w Buczy.
Przypomina też, że ANO, partia Babisza zarządzała ministerstwem obrony od 2014 do 2021 roku, i mimo że były premier twierdzi, że „armia nie jest w zbyt dobrym stanie”, sam odebrał czeskiemu wojsku 10 miliardów koron, aby pozyskać przychylność Komunistycznej Partii Czech i Moraw w głosowaniu nad budżetem.

Komentarze