Nie wiemy, czy wyrok na Polechu II i Poliszu - przywiezionych do Borek i trzymanych w zagrodzie - został już wykonany, czy też żubry czeka egzekucja, gdy tylko w Nadleśnictwie przestanie obowiązywać zakaz komercyjnego odstrzału. Po tekstach OKO.press i sukcesie petycji w obronie żubrów, wstrzymano zabijanie, ale tylko do końca stycznia

Wstrzymanie komercyjnych polowań w Nadleśnictwie Borki do końca stycznia 2017 to tylko małe ustępstwo potężnego lobby zwolenników tego procederu.

Po całej serii tekstów OKO.press, i sukcesie petycji przeciw polowaniom ogłoszonej przez OKO.press i Greenpeace, 9 stycznia 2017 Dyrektor Lasów Państwowych zarządził kontrolę w Nadleśnictwie Borki, tam gdzie co rok są zabijane żubry przez myśliwych. Na razie przyjechała jedna osoba i przegląda dokumenty.

OKO.press ma dla kontrolerów jeszcze jeden przykład skazania na śmierć dwóch zdrowych, kilkuletnich żubrów.

8 stycznia opisaliśmy losy czterech z sześciu żubrów sprowadzonych jesienią 2014 r. do Borek z rezerwatu Jankowice, rzekomo do dalszej hodowli, a faktycznie na odstrzał dla majętnych myśliwych z zagranicy. Opisaliśmy kiedy i z czyjej ręki zginęli Plewan, Potam, Pokręt i Potomny – piękne, zdrowe kilkuletnie żubry.

Nie wiedzieliśmy, co się stało z pozostałymi dwoma.

Z informacji, które dostaliśmy właśnie od jednego z czytelników wynika, że ówczesny nadleśniczy Borek Piotr Gawrycki nie zdążył zorganizować komercyjnego polowania na te dwa żubry w wyznaczonym terminie do 31 grudnia 2015.

Dlatego 20 stycznia 2016 r. wystąpił do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o nowe zezwolenie na:

  • „1. Zabicie przez odstrzał 2 osobników żubrów byków dowiezionych z Nadleśnictwa Kobiór, nr rod. 11772 POLECH II ur. 2010r„ nr rod. 11963 POLISZ ur. 2011 r.,
  • 2. Umyślne wprowadzenie ich do środowiska przyrodniczego na czas ich eliminacji.
    Wywożenie poza granicę kraju głowy i skóry żubrów wymienionych w punkcie 1.”

Nadleśniczy proponuje ustalić termin wywozu spreparowanych trofeów żubra –„do 30 czerwca 2017 roku”.

Nie wygląda na to, by Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska miał problem z taką decyzją.  Zgodę podpisał 5 lutego 2016. Ważna jest przez cały 2016 r.

Czy Nadleśnictwo zdążyło sprzedać śmierć tych dwóch żubrów jakiemuś myśliwemu – niestety nie wiemy.

„Zgoda na odstępstwo od czynności zakazanych”

OKO.press zwróciło uwagę na język urzędowy obowiązujący przy zabijaniu żubrów. Nadleśniczy pisze we wniosku: „Zwracam się z prośbą o wydanie zezwolenia na następujące czynności zakazane względem gatunku żubr (Bison bonasus) w celu realizacji „Programu ochrony żubra w Puszczy Boreckiej”.

A GDOŚ wydaje zgodę „na odstępstwo od czynności zakazanych wobec innych niż dziko występujące zwierząt objętych ochroną gatunkową ścisłą”.

Czyli komercyjne zabijanie żubrów służy ochronie żubra.

Lobby hodowlane nie ustępuje

Decyzja Dyrektora Lasów Państwowych o wstrzymaniu komercyjnego odstrzału żubrów w Puszczy Boreckiej wcale nie oznacza rezygnacji z odstrzału żubrów – gdzie indziej i w dłuższej perspektywie – jako metody hodowli tego zagrożonego gatunku, chronionego prawem krajowym i unijnym.

Uzasadniając swoją decyzję z 9 stycznia Dyrektor Lasów Konrad Tomaszewski jednocześnie przekonuje, że odstrzał jest konieczny i służy rozwojowi populacji żubrów w Polsce.

„Odstrzał osobników chorych lub zbyt licznych i zbyt słabych, by przyjęło je dane stado, od zawsze był przykrym, lecz niezbędnym elementem strategii programu odtwarzania i ochrony populacji żubra.

Ten program odniósł ogromny sukces i dlatego zrobimy wszystko co możliwe, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości, jakie mogą go dotyczyć”.

Borki dobre do zabijania

Dyrektor wyjaśnia, że do Borek przewożone są „osobniki z zamkniętych hodowli, rezerwatów i zagród pokazowych w Polsce, które w ocenie komisji złożonych z naukowców i specjalistów muszą zostać wyeliminowane. W hodowlach, w przeciwieństwie do stad wolno żyjących, nie wykonuje się bowiem odstrzałów, tymczasem Nadleśnictwo Borki ma odpowiednie warunki i doświadczenie, by przeprowadzać to w sposób jak najbardziej sprawny i humanitarny.”

I uspokaja: „Odstrzały nie są polowaniem: eliminowane są konkretne, wskazane żubry, wcześniej oddzielone od stada, a całość odbywa się pod nadzorem pracownika nadleśnictwa, pełniącego w razie potrzeby rolę dodatkowego strzelca”.

Ten dodatkowy strzelec towarzyszy myśliwemu, który strzela do żubra z bliska, bo te zwierzęta nie uciekają przed ludźmi. Lasy kasują myśliwego na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Podobne poglądy ma pani prof. Wanda Olech-Piasecka, która od połowy ub. roku jest przewodniczącą Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Jest też dziekanem wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW i prezesem Stowarzyszenia Miłośników Żubrów: „To są trudne decyzje, ale musimy brać pod uwagę wszystkie czynniki, które mogą zmniejszać szanse na przeżycie i utrzymanie stada jako całości. Żubrów co roku nam przybywa, ale jeszcze pozostają gatunkiem zagrożonym.

Dlatego ważniejsza jest ochrona całej populacji, niż interes pojedynczych osobników”.

Według informacji Lasów Państwowych w Polsce żyje blisko 1600 żubrów. Ponad 1300 w stadach wolno żyjących, ‚pozostałe w zamkniętych hodowlach, rezerwatach i zagrodach pokazowych.

Lasy tłumaczą, że żubry są gatunkiem objętym ochroną ścisłą; „eliminacja”  pojedynczych osobników jest możliwa tylko „jeśli podyktowane jest to interesem całej populacji, a odpowiednią zgodę wyda GDOŚ.”

Uzasadnieniem do odstrzału jest dla Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska m.in. „choroba zakaźna, niekorzystny genotyp, obrażenia lub inne objawy wpływające na zbyt słabą kondycję danego żubra, by mógł on być zaakceptowany przez stado, a także zbyt duża liczebność stada, które nie jest w stanie wyżywić się na danym terenie”.

Zostawmy żubry sobie

Z tym sposobem myślenia nie zgadza się liczne grono przyrodników.

Prof. Rafał Kowalczyk dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, mówił niedawno dla OKO.press: „Odstrzał żubrów, gatunku ściśle chronionego polskim i europejskim prawem, nie ma sensu.

Z sufitu brane są wszelkie oceny, że żubrów jest za dużo. Żubry nie stanowią żadnego zagrożenia. Trzeba pozwolić żubrom całkowicie zdziczeć, ograniczyć ich dokarmianie zimą, pozwalać im zejść z tego świata w sposób naturalny.

Pani prof. Olech-Piasecka uważa, że należy zabijać sztuki 12-14 letnie, które nie przyczyniają się do rozrodu. Przecież takie zwierzęta odgrywają w stadzie ważną rolę społeczną, uczą młode, często to one prowadzą stado”.

Taki pogląd ma poparcie ponad 50 tys. osób, które podpisały już petycję OKO.press i Greenpeace do premiera o zakaz komercyjnego i selekcyjnego odstrzału żubrów.

Apelujemy do Czytelniczek i Czytelników o pomoc w zbieraniu kolejnych podpisów – petycja jest tutaj.

Akcja trwa.

Abonament na wolność słowa

OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Redaktor w OKO.press. Inżynier elektronik, który lubi redagować. Kiedyś konstruował układy scalone (cztery patenty), w 1989 roku zajął się pisaniem i redagowaniem tekstów w „Gazecie Wyborczej”. W latach 80. pomagał w produkcji i dystrybucji „Tygodnika Mazowsze” i w prowadzeniu podziemnej Wszechnicy „Solidarności”. Biegle zna pięć języków, trzy – biernie. Kolekcjonuje wiedzę na każdy temat. Jego tekst „Zabić żubra” rozpoczął jeden z najgłośniejszych cykli w OKO.press.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press