0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

8 sierpnia 2025 w państwach Unii Europejskiej wchodzi w życie większość przepisów Europejskiego Aktu o Wolności Mediów. Rozporządzenie jest częścią unijnego pakietu obrony demokracji. Ma pomóc rozwijać jednolity rynek mediów i lepiej chronić wolność i pluralizm mediów w państwach Unii, w tym przed zakusami rządzących polityków.

Po uchwaleniu unijnych przepisów w 2024 roku państwa UE miały czas, żeby przejrzeć krajowe uregulowania i praktykę, i dostosować je do standardów unijnego rozporządzenia.

Jednak większość państw UE, w tym Niemcy, Francja i Polska, się z tym spóźnia.

Europejski Akt o Wolności Mediów stanowi przełomowy moment w historii prawa Unii Europejskiej. Do tej pory większość regulacji dotyczących mediów, z wyjątkiem sektora audiowizualnego, pozostawała w kompetencji państw członkowskich.

Rozporządzenie wprowadza minimalne unijne standardy dotyczące niezależności organów regulacyjnych mediów, niezależności mediów publicznych, ingerencji państwa w rynek mediów, czy ochrony dziennikarzy.

Europejski Akt o Wolności Mediów nakłada obowiązki i zakazy nie tylko na państwa, lecz także na wielkie firmy technologiczne będące właścicielami mediów społecznościowych oraz na właścicieli mediów tradycyjnych. Ci ostatni mają w swoich organizacjach wprowadzić standardy gwarantujące niezależność redakcyjną, przy jednoczesnym zachowaniu ogólnej linii programowej ustalonej przez właścicieli, a także ujawniać w publicznej bazie strukturę własności mediów i otrzymywane od państwa środki finansowe.

Przeczytaj także:

Obiecana ustawa medialna

Rząd koalicji 15 października, po budzącym kontrowersje prawne przejęciu mediów publicznych w grudniu 2023 roku, zapowiedział kompleksową reformę medialną. Miała ona być zgodna z nowymi przepisami unijnymi, rozwiązać istotny problem ustrojowy poprzez likwidację Rady Mediów Narodowych oraz dostosować system do współczesnych realiów rynku medialnego, który, w wyniku zmian technologicznych, znacznie odbiega od stanu przewidzianego w uchwalonej w 1992 roku ustawie o radiofonii i telewizji.

Ministerstwo Kultury w 2024 roku przedstawiło założenia ustawy medialnej i przeprowadziło konsultacje społeczne w sprawie założeń. 26 lipca wiceminister kultury poseł KO Maciej Wróbel napisał na X, że projekt ustawy medialnej jest gotowy (na zdjęciu dołączonym do wpisu na X trzyma projekt założeń). Projekt ustawy nie został ogłoszony publicznie.

Jednym z ważniejszych zadań stojących przez nową ministrą kultury Martą Cienkowską, polityczką Polski 2050, jest doprowadzenie do wejścia ustawy w życie.

Założenia ustawy medialnej zakładały:

  • likwidację Rady Mediów Narodowych;
  • wzmocnienie niezależności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przez wyższe wymogi stawiane członkom KRRiT, ograniczenie uprawnień przewodniczącego KRRiT;
  • zmiany sposobu wyboru członków rad nadzorczych mediów publicznych; powoływałaby ich KRRiT wraz z Ministrem Kultury w drodze otwartego naboru;
  • zlikwidowanie abonamentu na media publiczne i zastąpienie go subwencją w wysokości 0,09 proc. PKB;
  • utworzenie ogólnopolskiej, publicznej bazy mediów zawierającej informacje o strukturze własności mediów;
  • mechanizmy oceniające koncentracje, fuzje i przejęcia na rynku mediów i ich wpływ na pluralizm mediów;
  • uregulowanie rozdzielania środków publicznych na reklamę i inne usługi w mediach, tak, by było to transparentne, obiektywne i niedyskryminujące;
  • zakaz wydawania prasy i prowadzenia mediów przez jednostki samorządu terytorialnego oraz ich spółki.

Hołownia chce dogadać się z Nawrockim

24 lipca Marszałek Sejmu Szymon Hołownia w czasie spotkania z wówczas jeszcze prezydentem-elektem Karolem Nawrockim poruszył temat ustawy medialnej. Ambicją ugrupowania Hołowni jest przygotowanie ustawy akceptowalnej dla prezydenta Nawrockiego. Projekt ma być opracowany w porozumieniu z Radą Mediów Narodowych. Sugeruje to, że ten organ, wbrew początkowym obietnicom koalicji 15 października, nie zostanie zlikwidowany.

W 2016 roku PiS powołał Radę Mediów Narodowych, drugi organ regulujący media, który dubluje kompetencje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Do RMN z KRRiT przeniesiono uprawnienia do powoływania rad nadzorczych mediów publicznych i Polskiej Agencji Prasowej.

W październiku 2024 roku Sejm odwołał z Rady Mediów Narodowych powołanego przez PiS Krzysztofa Czabańskiego, który od 2016 roku przewodniczył radzie. Powodem odwołania było naruszenie przez Czabańskiego przepisu ustawy o RMN zakazującego członkom rady uczestniczenia „w podmiocie będącym dostawcą usługi medialnej lub producentem radiowym lub telewizyjnym”. Czabański zasiada w radzie fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, który jest właścicielem spółki Srebrna, a ta jest udziałowcem spółki, która ma udziały w spółce wydającej telewizję Republika.

Nowym członkiem i przewodniczącym Rady Mediów Narodowych został poseł Koalicji Obywatelskiej Wojciech Król. Oprócz niego w RMN zasiadają przedstawiciele Lewicy Robert Kwiatkowski i Marek Rutka oraz przedstawiciele PiS Joanna Lichocka i Piotr Babinetz. Koalicja rządząca, mając większość w Radzie Mediów Narodowych, nie musi się spieszyć z likwidacją tego organu.

Rada Mediów Narodowych ostatnio obsadziła rady nadzorcze Radia Katowice, Radia Wrocław i Radia Lublin. Wybrała prawników, którzy nie są członkami partii politycznych.

Długa droga do wejścia unijnych standardów w życie

Michael McGrath, unijny komisarz ds. sprawiedliwości, demokracji i praworządności, optymistycznie ocenił, że Europejski Akt o Wolności Mediów „toruje drogę do bezpieczniejszego, bardziej przejrzystego i pluralistycznego krajobrazu medialnego, takiego, w którym obywatele mogą ufać, że otrzymywane wiadomości opierają się na faktach, a nie na interesach biznesowych czy politycznych”.

Pytanie brzmi, czy i w jaki sposób Europejski Akt o Wolności Mediów będzie faktycznie stosowany. W wielu krajach UE obowiązują przepisy gwarantujące niezależność organów nadzorujących media czy bezstronność mediów publicznych, jednak praktyka często wygląda zupełnie inaczej. Problem ten dotyczy nie tylko Polski, lecz także Węgier, Włoch czy Grecji. Ten ostatni kraj od lat zajmuje najniższą pozycję spośród państw UE w rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic — w tym roku uplasował się na 89. miejscu.

8 lipca Parlament Europejski debatował nad wdrażaniem Europejskiego Aktu o Wolności Mediów w poszczególnych państwach. Podczas dyskusji niemiecka europosłanka Sabine Verheyen z Europejskiej Partii Ludowej, przewodnicząca grupie roboczej Parlamentu ds. nadzorowania realizacji rozporządzenia, przestrzegała: „Widzimy znajomy schemat. Rozporządzenie jest wychwalane, ale gdy przychodzi do wdrażania, nagle zapada cisza. Potem zaczynamy mówić o wyjątkach, okresach przejściowych, narodowych wrażliwościach, a ja mówię jasno: to za mało!”.

Państwa członkowskie mają obowiązek dostosować swoje krajowe przepisy do Europejskiego Aktu o Wolności Mediów, a Komisja Europejska oraz nowo utworzona Europejska Rada ds. Usług Medialnych będą monitorować ten proces.

Komisja powinna uwzględniać postępy lub ich brak we wdrażaniu rozporządzenia w dorocznym raporcie o stanie praworządności, począwszy od przyszłego roku i w kolejnych latach. Ponadto Komisja może wykorzystać Europejski Akt o Wolności Mediów jako podstawę do wszczynania postępowań w przypadku niewypełniania obowiązków wynikających z prawa UE, a w razie potrzeby kierować sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nie wiadomo, jaka będzie jednak ku temu wola polityczna.

;
Na zdjęciu Anna Wójcik
Anna Wójcik

Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.

Komentarze