28 sierpnia 2021

Urzędnicy: To nie są uchwały anty-LGBT. Uchwała: "My, radni, sprzeciwiamy się ideologii LGBT"

Małopolska może stracić fundusze unijne przez utrzymanie deklaracji "anty-LGBT". Podobny los może niedługo spotkać także cztery inne województwa. Wszystkie idą w zaparte: twierdzą, że uchwały przeciwko LGBT wcale nie są przeciwko LGBT

Homofobia może kosztować polskie regiony miliony euro. Ostrzegała przed tym już w maju 2021 urzędniczka Komisji Europejskiej Maria Galewska. Chodzi o uchwały i deklaracje anty-LGBT, które przyjęło pięć województw: małopolskie, łódzkie, świętokrzyskie, lubelskie i podkarpackie.

Jak pisaliśmy w OKO.press, KE ocenia, że takie dokumenty mogą godzić w art. 7 rozporządzenia ogólnego polityki spójności. Mówi on o obowiązku zapobiegania dyskryminacji podczas przygotowywania i wdrażania funduszy europejskich.

Na razie list ostrzegawczy w tej sprawie dostała tylko Małopolska. Radni nawet głosowali w sprawie wycofania się z deklaracji anty-LGBT, jednak bezskutecznie. Większość PiS w sejmiku województwa opowiedziała się za utrzymaniem dyskryminującego dokumentu, o czym pisaliśmy tutaj:

Co z pozostałymi czterema województwami? Galińska już w maju zgłaszała zastrzeżenia także do ich uchwał anty-LGBT. Na razie jednak - jak potwierdzają biura prasowe wszystkich czterech urzędów marszałkowskich - oficjalnie ostrzeżenie do nich nie dotarło.

Zapytaliśmy, czy sejmiki planują wycofać się z dyskryminujących stanowisk.

Łódzkie i Karta Praw Rodzin

Biuro prasowe odpowiada krótko: "Ani Zarząd Województwa Łódzkiego, ani Sejmik WŁ nie przyjął w tej kadencji żadnej uchwały, która w jakikolwiek sposób dyskryminowałaby środowiska LGBT".

To nie do końca prawda. Rzeczywiście, radni wojewódzcy nie głosowali za uchwałą czy deklaracją "anty-LGBT". Jednak w styczniu 2020 roku przyjęto Samorządową Kartę Praw Rodzin, przygotowaną na podstawie propozycji Ordo Iuris. Co w niej znajdziemy?

Na przykład kilkukrotne powoływanie się na definicję małżeństwa jako "związku kobiety i mężczyzny". Samorządowcy deklarują również "wzmacnianie rodzin jako podstawowych wspólnot społecznych i zapewnianie im ochrony przed wpływami ideologii podważających autonomię i tożsamość rodziny".

Posłanka Lewicy Razem, Paulina Matysiak, już podczas głosowania zarzucała, że zawarte w projekcie zapisy dzielą i kategoryzują rodziny. Później komentowała, że Karta jest "dokumentem dyskryminującym między innymi osoby samotnie wychowujące dzieci i osoby o orientacji nieheteroseksualnej i niecispłciowe".

Od Samorządowej Karty Rodzin odcina się również miasto Łódź. Miejscy radni na najbliższej sesji mają głosować "w sprawie zagrożenia utraty przez województwo łódzkie środków unijnych w związku z przyjętą przez sejmik Samorządową Kartą Rodziny".

"Trzeba dawać gwarancję realizowania europejskich praw. Karta Praw Podstawowych zakazuje jakiejkolwiek dyskryminacji. Jeśli mówimy, że nie wspieramy wszystkich rodzin, to sami wystawiamy sobie świadectwo" - mówił w Radiu Łódź radny Marcin Bugajski, przewodniczący klubu KO.

Podkarpackie nie chce afirmacji

Tomasz Leyko, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, zwraca uwagę, że dokument przyjęty przez radnych "nie jest uchwalą anty-LGBT, a jedynie sprzeciwiającą się nadmiernej afirmacji i promocji ruchów LGBT".

Sprawdźmy więc, co się w niej znalazło. Już w samym wstępie czytamy: "Kierując się dobrem wspólnym, troską o rodzinę oraz dzieci a także poszanowaniem zasad konstytucji RP Sejmik Województwa Podkarpackiego wyraża sprzeciw wobec działań zmierzających do promocji ideologii tak zwanych ruchów LGBT, których cele pozostają w głębokiej sprzeczności z zasadą wolności, tradycyjnymi wartościami chrześcijańskimi oraz prawem naturalnym".

Dalej możemy dowiedzieć się, że "ideologia" towarzysząca "ruchom LGBT" wywiera wpływ na różne sfery życia i "ingeruje w sferę prywatną przysposobioną wyłącznie rodzinie".

"Jako radni Województwa Podkarpackiego deklarujemy przywiązanie do tych zasad, które budują siłę podkarpackich i polskich rodzin, a które mają swoje źródło w wartościach chrześcijańskich i naszej polskiej tradycji" - czytamy w uchwale.

Dzięki niej region stracił już środki z Funduszy Norweskich . Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Chodziło o finansowanie projektu „Szlak Karpacki – odkrywanie, promocja i ochrona bogactwa kulturowego i przyrodniczego regionu Karpat”, który miał kosztować w sumie 8 mln zł. Znaczącą część tej kwoty miały pokryć fundusze z Norwegii, Islandii i Lichtensteinu.

Pomimo tego, że urzędnicy wojewódzcy nie widzą w swoim dokumencie zapisów "anty-LGBT", pojawił się pomysł wycofania uchwały. Jak informuje rzecznik urzędu, opozycja złożyła już stosowny projekt.

"Projekt nie został odrzucony, ale skierowany do dwóch sejmikowych komisji" - informuje Tomasz Leyko. Dodaje także, że KE poprosiła władze wojewódzkie o wyjaśnienia w sprawie kontrowersyjnej uchwały. "Samorząd złożył obszerne informacje nt. realizacji Regionalnego Programu Operacyjnego. Wyjaśnienia zostały przyjęte przez Komisje Europejską" - pisze dalej w mailu rzecznik.

W stopce, obok danych kontaktowych, ma wpisane hasło województwa podkarpackiego: "przestrzeń otwarta".

Świętokrzyskie nie widzi problemu

Po odpowiedzi, jaka przyszła z Urzędu Marszałkowskiego, widać, że odcinanie się od hasła "anty-LGBT" jest standardem. To kolejne województwo, które informuje, że sejmik "nie podejmował uchwały, którą można zdefiniować jako deklarację anty-LGBT". Zamiast tego w 2019 przyjęto stanowisko dotyczące "dezaprobaty wobec promocji ideologii LGBT w życiu publicznym".

"Nie ma żadnych podstaw, aby wiązać dystrybucję środków unijnych ze stanowiskiem Sejmiku, które nie ma charakteru prawa miejscowego, nie tworzy nowego porządku prawnego i nie nakłada żadnych zobowiązań na Zarząd Województwa Świętokrzyskiego. Nie mamy również żadnych sygnałów, aby prawa osób LGBT były w jakikolwiek sposób naruszane w ramach wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego" - pisze dalej biuro prasowe.

W przyjętym przez radnych stanowisku czytamy, że wyrażają "głęboką dezaprobatę i głęboki sprzeciw wobec prowadzonych przez liberalne środowiska polityczne prób promocji ideologii opartej na afirmacji LGBT, stojących w jawnej sprzeczności z dziedzictwem kulturowym i wielowiekowymi tradycjami chrześcijańskimi nie tylko Regionu Świętego Krzyża, ale także Polski i Europy".

Dalej jest o ingerowaniu w edukację dzieci i wychowanie ich w zgodzie z przekonaniami rodziców, a także o tolerancji, z której Polska przecież słynie, a która stała się "zakładnikiem środowisk LGBT w walce o wprowadzenie tej ideologii w szkołach, a także życiu publicznym i politycznym".

Już w zeszłym roku pojawiła się propozycja wycofania się z uchwały. "Nie ma czegoś takiego jak ideologia LGBT" – mówił wtedy Grzegorz Świercz, radny z klubu Świętokrzyscy Samorządowcy. "Nie możemy tych ludzi marginalizować, eliminować i stwarzać kolejnego frontu do dyskryminacji" – dodał.

Wniosek jednak przepadł. 11 radnych nie chciało wycofać się z uchwały, dwóch wstrzymało się od głosu, a czternastu nie przyszło. Tylko trzech radnych głosowało za odrzuceniem deklaracji anty-LGBT.

Przy okazji groźby utraty środków przez Małopolskę, temat uchwały powrócił również w Świętokrzyskiem. Marszałek województwa, Andrzej Bętkowski nie widzi jednak w stanowisku z 2019 roku niczego złego. "Jako osoba, która ma i miała wiele do czynienia z wychowaniem młodego pokolenia, która te wartości rodzinne w działalności społecznej dostrzega, to uważam, że pewne działania środowisk, które lansują ideologię LGBT, nie idą w zgodzie" - mówił w rozmowie z "Wyborczą".

Lubelskie z medalami Czarnka i przeciw "homopropagandzie"

Województwo Lubelskie jako jedyne z czterech zapytanych nie usiłowało przekonywać, że uchwały aty-LGBT nie przyjęło. Przewodniczący sejmiku Jerzy Szwaj poinformował również, że na piątek 27 sierpnia została powołana specjalna sesja w sprawie wycofania się z uchwały. To wynik wniosku radnych KO, którzy szacują, że przez dyskryminujący dokument region może stracić nawet 10 mld złotych.

"Utrata środków będzie porażką Przemysława Czarnka. To będzie wstyd dla niego, że Lubelszczyzna ucierpi przez jego walkę ideologiczną. Będzie grabarzem marzeń o bogatej i zasobnej Lubelszczyźnie" - komentował senator Polski 2050 Jacek Bury podczas konferencji prasowej. Uchwała została przyjęta jeszcze gdy Czarnek był lubelskim wojewodą - w kwietniu 2019 roku. Pojawił się na obradach i nawet zabrał głos, obiecując radnym medale "za walkę z LGBT". Wręczył je kilka tygodni później, a na uroczystości pojawili się radni z klubów PiS i PSL.

W przyjętym w 2019 r. stanowisku możemy znaleźć - ponownie - zapisy o "obronie rodziny i szkoły", chrześcijańskich wartościach. Radni deklarują również, że nie pozwolą "na wywieranie administracyjnej presji na rzecz stosowania poprawności politycznej (słusznie zwanej „homopropagandą”) w wybranych zawodach".

Co wynikło ze specjalnej sesji 27 sierpnia? Niestety: nic. Uchwała została utrzymana 17 głosami radnych PiS. Za wyrzuceniem dokumentu do kosza opowiedziało się 14 radnych KO, PSL, Polski 2050 i Lewicy.

"Broniąc tej haniebnej uchwały w w myśl własnych poglądów narażacie interes publiczny. Potraficie zagwarantować, że nie nie stracimy środków? Czy złożycie mandaty, kiedy okaże się inaczej?" - mówił obecny podczas obrad aktywista Bart Staszewski.

Uchwała przeciwko ideologii LGBT została podtrzymana na sesji sejmiku województwa Lubelskiego. Lubelskiemu grozi utrata miliardów złotych.

— Bart Staszewski ?️‍??? (@BartStaszewski) August 27, 2021

Radny KO Krzysztof Komorowski proponował, by uchwalić nowe stanowisko - takie, które nie będzie nikogo dyskryminowało, ale jednocześnie uwzględni wartości, na które zwracają uwagę urzędnicy z PiS. "To nie są wasze pieniądze. To środki dla lubelskich przedsiębiorców, instytucji kultury, lubelskiej ochrony zdrowia" - mówił.

Głos zabrali również radni, którzy wcześniej poparli uchwałę. W tym Piotr Rzetelski, radny PSL: "Pewne zdarzenie, otworzyło mi oczy - po olimpiadzie, gdy prezydent pogratulował naszej znakomitej olimpijce Jolancie Ogar-Hill, która zdobyła srebny medal - używając tylko jednego nazwiska, omijając nazwisko po jej żonie. To są ludzie normalni. Przeczytałem jej wywiady, dużo zrozumiałem. Takie osoby mają w Polsce ciężki żywot. Do kolegów z PiS: bardzo proszę, zagłosujmy za uchyleniem tej uchwały" - mówił.

"Dwa lata temu naruszyliśmy konstytucyjne prawa człowieka, nie ma ideologii LGBT - są ludzie" - dodał Marek Kos, również z PSL.

Po głosowaniu radny Komorowski rozdał samorządowcom z PiS-u "medale wstydu", na wzór odznaczeń przyznanych przez Przemysława Czarnka.

"Tak zwana uchwała anty-LGBT nadal będzie dyskryminować setki tysięcy osób LGBT mieszkających w województwie lubelskim, a Unia Europejska na dyskryminację się nie godzi" - komentowała po obradach Kampania Przeciw Homofobii. "Głosując przeciwko odrzuceniu uchwały hańby radne i radni PiS odrzucili fundamentalne wartości, na których opiera się Unia Europejska. Pokazali/ły, że za nic mają godność ludzką i poszanowanie praw człowieka, w tym praw mniejszości".

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne