Nowelizacja ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury pozwoli Zbigniewowi Ziobrze nie tylko obsadzić pięćset wolnych etatów sędziowskich wybranymi przez siebie ludźmi, ale również odwoływać ich, jeśli się nie sprawdzą w roli oficerów politycznych. Nikomu nie przeszkadza, że projekt jest sprzeczny z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego

Projekt ustawy przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Dokument zamieszczony na stronach Rządowego Centrum Legislacji w większości poświęcony jest zmianom w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.

Większość zmian ma na celu podporządkowanie Szkoły ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu w jednym. To Zbigniew Ziobro wyda rozporządzenia niezbędne dla funkcjonowania szkoły, będzie powoływać członków Rady szkoły, akceptoować jej budżet i wykonywać właściwie wszystkie czynności związane z wprowadzeniem absolwentów do zawodu.

Minister sprawiedliwości ma również prawo do zgłoszenia wiążącego sprzeciwu wobec planu mianowania kogoś na wykładowcę w KSSiP. W ten sposób Ziobro pilnuje, by studentom nie przydarzyła się przykrość słuchania prawników o niewłaściwych poglądach.

Również egzaminy zdadzą ci, którzy spodobają się władzy – aż siedem z dziewięciu osób w komisjach egzaminacyjnych mianowanych będzie przez ministra sprawiedliwości. Egzaminy są przeprowadzane w formule pisemnego zadania praktycznego i ustnego omówienia wskazanego casusu prawnego. W tej sytuacji ich ocena zależy od członków komisji.

Kluczowe zmiany ukryte są w dalszej części projektu. Asesorami sędziowskimi – czyli osobami przygotowującymi się do roli sędziego – zostaną tylko ci, którzy po 36-miesięcznej aplikacji zdadzą egzamin sędziowski i wybiorą sobie miejsce z listy, którą przygotowuje minister sprawiedliwości. Każde zwalniające się stanowisko sędziowskie minister może przekształcić w stanowisko asesorskie.



Sprzeczność aktów prawnych autorstwa Ziobry

W ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury i po nowelizacji autorstwa Ziobry pozostanie art. 68, który stanowi, że „5 maja 2009 r. ustaje powierzenie asesorom sądowym pełnienia czynności sędziowskich”. Ten zapis stanowił realizację wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2007 roku, w którym TK orzekł, że nie można powierzać wydawania wyroków asesorom jako „podmiotom ustrojowo nieodpowiadającym wymaganiom stawianym sędziom i nieposiadającym stosownych gwarancji niezależności” i dał ustawodawcy 18 miesięcy na poprawienie przepisów.

W 2009 roku instytucja asesora sędziowskiego zniknęła z porządku prawnego. Przywrócono ją po żmudnych konsultacjach, ustawą z 2015 r., ale według jej zapisów asesorów o dalece ograniczonych kompetencjach miał powoływać – tak samo, jak sędziów – prezydent. Ich odwołanie nie zależało już od widzimisię ministra sprawiedliwości, ale od samorządu sędziowskiego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Chodziło od to, by kierować się wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który uzasadnił, dlaczego niekonstytucyjny jest pomysł, aby tonące w nadmiarze spraw sądy wzmocnić asesorami. Najważniejszym błędem było to, że asesor miał być odwoływalny, a decyzję o jego odwołaniu podejmował minister sprawiedliwości.



„Ważnym argumentem przemawiającym za niezgodnością z Konstytucją powierzenia asesorowi czynności sędziowskich jest dopuszczalność jego odwołania. (…) O zwolnieniu nie decyduje sąd, ale Minister Sprawiedliwości. Oznacza to, iż niezależnie od tego, czy zwolnienie z funkcji asesora podlega kontroli sądowej, nie są spełnione istotne warunki niezależności od organów pozasądowych wynikające z Konstytucji” – pisali sędziowie TK w 2007 roku, uchylając prawo ministra sprawiedliwości do mianowania asesorów.

W nowelizacji Ziobry utrącający takie praktyki artykuł 68 ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury pozostał nietknięty. A jednocześnie powstał dokładnie odwrotny zapis. Art 2. ust. 37 nowelizacji stanowi nie tylko, że „asesorów sądowych mianuje Minister Sprawiedliwości na czas nieokreślony”, ale również, że to ministrowi ślubować będą nowi asesorzy.

Radykalnie poszerzono również ich kompetencje. Wbrew wyrokowi Trybunału nowelizacja Ziobry wprowadza możliwość „powierzenia asesorom pełnienia obowiązków sędziego” oraz zajmowanie przez nich stanowisk funkcyjnych.



Stada przypilnuje nowa, wspaniała Krajowa Rada Sądownictwa

W sprawowaniu kontroli nad asesorami pomocna będzie przejmowana przez PiS Krajowa Rada Sądownictwa. Piętnastu sędziów, których dotąd wybierały, zgodnie ze standardami międzynarodowymi, samorządy sędziowskie, teraz wybrać ma sejmowa większość PiS. Nowa KRS będzie miała prawo oprotestować pełnienie przez asesora obowiązków sędziego oraz złożyć wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Ukarany asesor może stracić pracę lub zostać przeniesiony do innego sądu bez możliwości odwołania.

To niebezpieczeństwo dotyczyć będzie zresztą wszystkich sędziów sądów powszechnych, którzy podpadną władzy: oprócz już prowadzonych postępowań prokuratorskich nowelizacja ustawy o KRS spowoduje, że łatwiej będzie postawić ich przed sądem koleżeńskim.

Obecna KRS, której kadencję PiS chce wbrew konstytucji przerwać, ostro skrytykowała nowy projekt. W opinii przesłanej do rządu członkowie KRS piszą, że „Zaproponowane rozwiązania nie służą umocnieniu gwarancji prawa do sądu, a jedynie rozszerzeniu uprawnień Ministra Sprawiedliwości w odniesieniu do funkcjonowania sądownictwa powszechnego”.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym