W czteroosobowej rodzinie, minimum egzystencji na jedną osobę wynosi 503 złote. Życie poniżej tego minimum to poważne zagrożenie dla zdrowia. W 2018 roku skrajne ubóstwo w Polsce wzrosło. Wśród dzieci o 1,3 pkt proc, co oznacza 92 tys. więcej dzieci żyjących w skrajnej biedzie. Winny jest wzrost cen i brak waloryzacji świadczeń społecznych

„Ten rząd, poprzedni zresztą też, nie interesuje się pomocą społeczną. Interesuje się głównie świadczeniami społecznymi, a i tutaj popełnia błędy” – mówi OKO.press profesor Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.

W lipcu rozmawialiśmy z nim na temat danych GUS, według których ubóstwo w Polsce ponownie rośnie. Tym razem analizujemy dane dotyczące skrajnego ubóstwa wśród dzieci.

Skrajne ubóstwo to życie poniżej minimum egzystencji (nazywanego też minimum biologicznym). To najniższa kwota, która umożliwia w ciągu miesiąca nabyć dobra, które pozwolą na podtrzymanie funkcji życiowych i sprawności psychofizycznej.

Innymi słowy: życie poniżej tego minimum to zagrożenie dla zdrowia i życia. Wśród dzieci, które są w fazie rozwojowej, jest to szczególnie niebezpieczne i może rzutować na ich całe życie.

W 2018 liczba dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie wzrosła o 92 tys. – z 325,7 tys. do 417,1 tys.

503 złote na osobę

Minimum egzystencji liczone jest przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS). Jest prawie o połowę niższe niż minimum socjalne, czyli standard zaspokojenia potrzeb biologicznych i społecznych na minimalnym poziomie.

W 2018 roku minimum egzystencji wyniosło 591 złotych dla gospodarstwa jednoosobowego i 2014,27 złotych dla gospodarstwa czteroosobowego z dwójką dzieci: jednym w wieku 13-15, drugim w wieku 4-6 lat. To 503,57 złotych na osobę.

IPiSS rozkłada tę kwotę na poszczególne koszty. Czytając poniższe dane, warto pamiętać, że to miesięczne wydatki na całą, czteroosobową rodzinę:

  • żywność: 940,05 zł;
  • mieszkanie: 705,96 zł;
  • edukacja: 60,85 zł;
  • odzież i obuwie: 96,69 zł;
  • leki: 50,52 zł;
  • higiena: 64,27 zł;
  • pozostałe wydatki: 95,92 zł.

Wzrost ubóstwa

Według GUS w 2018 roku dla całej populacji skrajne ubóstwo wzrosło z 4,3 proc. do 5,4 proc. Wśród dzieci (GUS definiuje je jako osoby do 17 roku życia) wzrosło z 4,7 proc. do 6 proc.

To przede wszystkim efekt trzech zjawisk:

  • niewaloryzowania świadczeń socjalnych,
  • wyższej inflacji,
  • wyjścia z rynku pracy części kobiet z niższym wykształceniem.

EAPN (European Anti-Poverty Network – Europejska Sieć Przeciwdziałania Ubóstwu) to europejska federacja organizacji walczących z ubóstwem. Polski komitet Sieci został powołany w 2007 roku.

Według samej organizacji, jej celem jest:

„monitorowanie i recenzowanie działań zadań państwa w sferze walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym oraz współkształtowanie polityki społecznej w tym zakresie na poziomie ogólnopolskim oraz europejskim”.

Na swojej stronie na FB organizacja opublikowała dwa wykresy:

Źródło: Facebook EAPN Polska

Pierwszy polega na danych GUS, drugi to szacunek na podstawie danych GUS o ubóstwie i danych GUS o liczbie dzieci.

Z tych danych wynika, że liczba dzieci żyjących poniżej minimum biologicznego wzrosła aż o 92 tysiące. To wzrost o 28 proc. w stosunku do roku 2017.

Skrajne ubóstwo wśród dzieci utrzymywało się w Polsce na podobnym poziomie w latach 2011-2014, później spadało. Najwyraźniejszy spadek to rok 2016. W 2017 roku osiągnęło 4,7 proc., w 2018 roku – 6 proc.

W spadku w latach 2015-2017 pomógł program 500 plus, który zagwarantował rodzinom z dziećmi zastrzyk gotówki. Najubożsi dostawali go od początku na pierwsze dziecko. Wygląda jednak na to, że ten efekt ma swoje granice.

Wzrost cen

Osoby biedne, a szczególnie te skrajnie ubogie, zdecydowaną większość swojego miesięcznego budżetu wydają na konsumpcję. W przypadku skrajnie ubogich może to być przede wszystkim żywność. Ta drożeje.

„Wiemy, że ceny rosną, czasem szybciej, czasem wolniej” – mówi OKO.press profesor Ryszard Szarfenberg, przewodniczący EAPN Polska i naukowiec z UW. „W Polsce, w związku z szybkim wzrostem gospodarczym i innymi czynnikami, wzrost cen jest zauważalny. W tym wzrost cen żywności, na którą osoby ubogie wydają sporą część swoich budżetów domowych. Z tej perspektywy niewaloryzowanie świadczeń pieniężnych oznacza, że tracą one realną wartość. Rodzina nie może pozwolić sobie na tyle, co wcześniej za tę samą kwotę”.

To szczególnie zauważalne w tym roku, ale dane na temat ubóstwa GUS obejmują rok 2018. Jednak już w 2018 roku wzrost cen niektórych produktów był zauważalny. Ogółem żywność w grudniu 2018 roku była droższa niż w grudniu 2017 zaledwie o 0,9 proc. Wyraźnie wyróżnia się jednak wzrost trzech absolutnie podstawowych grup towarów:

  • mąki – o 4,3 proc.;
  • pieczywa – o 9,1 proc.;
  • warzyw – o 10,1 proc.

Inny wysoki wzrost to paliwo do prywatnych środków transportu. Ogółem to wzrost o 7,6 proc., ale olej napędowy – aż o 12,9 proc. Rosną więc koszty transportu – zarówno indywidualnego, jak i prywatnego transportu publicznego, który dominuje w małych miejscowościach, gdzie ubóstwo jest większe.

Źródło: GUS

Jak pisaliśmy wyżej, wysokość minimum to 2014,27 złotych dla gospodarstwa czteroosobowego z dwójką dzieci: jednym w wieku 13-15, drugim w wieku 4-6 lat. To 503,57 złotych na osobę.

Minimum egzystencjalne jest podnoszone co roku. W 2008 roku dla gospodarstwa czteroosobowego wynosiło 1402 złote i przez następne trzy lata rosło o ok. sto złotych rocznie. Wysokość zmiany jest związana z inflacją. W 2000 roku przekroczyło 1000 złotych, w 2010 – 1500.

Problem z brakiem waloryzacji

Kwota dochodu, poniżej której rodzina zostaje uznana za skrajnię ubogą, zmienia się więc stale. Tymczasem świadczenia socjalne nie podlegają corocznej automatycznej waloryzacji. Skrajnym przypadkiem jest zasiłek okresowy, który można otrzymać ze względu na długotrwałą chorobę, niepełnosprawność, bezrobocie. Dla osoby samotnej ostatni raz waloryzowany był w 2004 roku i wynosi 418 złotych.

Ryszard Szarfenberg: „Rząd powie: nie waloryzowaliśmy ani 500 plus, ani progów, ani też zasiłków rodzinnych i progów do zasiłków rodzinnych, ale płace rosną, więc te rodziny mogą uzupełnić sobie dziury w budżecie domowym ze wzrostu płac, bo przecież płaca minimalna rośnie.

Z takim rozumowaniem jest zasadniczy problem. Załóżmy, że matka trójki dzieci miała umowy zlecenia na 500 złotych. Dostaje teraz świadczenia na wszystkie dzieci i decyduje: nie opłaca mi się pracować za te 500 złotych. Wówczas traci 500 złotych, omija ją wzrost płacy minimalnej — w umowie była stawka godzinowa, dostałaby nieco więcej niż wcześniej. To oznacza, że w budżecie takiej rodziny jest wyrwa, której nie rekompensuje w żaden sposób wzrost gospodarczy i wydatki rodziny nie nadążą za inflacją.

Wyrwa bierze się z dwóch czynników. Pierwszy to niewaloryzowanie 500 plus i zasiłków rodzinnych oraz ich progów. Drugi to 500 plus, który przed usunięciem kryterium, mógł do pracy zniechęcać. Kobiety decydują się wyjść z rynku pracy, gdy to, co im oferuje, jest niskiej jakości pracą i płacą. Te decyzje oznaczają, że nie ma dodatkowego dochodu i nie ma korzyści, które wynikają ze wzrostu płacy minimalnej czy też ogólnego wzrostu płac, który jest w Polsce zauważalny”.

Rząd nie interesuje się polityką społeczną

W zasiłkach rodzinnych przewidziany ustawodawca przewidział mechanizm, w którym co trzy lata rząd w procesie trójstronnym z pracodawcami i pracownikami decyduje, czy zwaloryzować zasiłki rodzinne. Podobnie jest przy świadczeniu 500 plus.

Szarfenberg: „Ten mechanizm nie działa. Jeśli mamy wysoki wzrost cen z roku na rok, a czekamy trzy lata, żeby ewentualnie świadczenia podwyższyć, to pojawiają się luki, które odpowiadają za wzrost ubóstwa. W 2009 roku było to najbardziej skandaliczne, kiedy rząd stwierdził, że nie będzie podwyższał progów i tym samym świadczeń z pomocy społecznej. Rok później progi spadły poniżej minimum egzystencji. Osoba skrajnie uboga mogła nie zakwalifikować się do zasiłku!

Waloryzacja świadczeń rodzinnych (w tym 500 plus) i z pomocy społecznej powinna być automatyczna i coroczna.

Ten rząd, poprzedni zresztą też, nie interesuje się pomocą społeczną. Interesuje się głównie świadczeniami rodzinnymi, a i tutaj popełniane są te same błędy.

W 2018 roku podjęto świadomą decyzję, że nie będzie waloryzacji zasiłków rodzinnych i progów do nich. Uzasadnienie, że wprowadzono 500 plus jest mało przekonujące. Nie wprowadzano nowego świadczenia z hasłem, że będzie cięte to, które już jest.

Podobnie jest z becikowym. To rząd PiS becikowe wprowadził za swojej pierwszej kadencji w latach 2005-2007. Platforma tego nie wycofała, chociaż byli bardzo krytyczni. Ale nikt od czasu wprowadzenia tego świadczenia nie podniósł jego poziomu, to nadal 1000 złotych. A 1000 złotych teraz to realnie jest obecnie około 800 złotych.

W zasiłkach rodzinnych jest mechanizm złotówka za złotówkę — co oznacza, że jeżeli zarabiam złotówkę więcej powyżej progu, to tę złotówkę mi się zabiera ze świadczenia. To złe i demotywujące – zarobię o 10 złotych więcej, stracę 10 złotych. Zupełnie się to nie opłaca. Należy to zmienić. np. 50 groszy za złotówkę – zarobię 10 złotych, tracę ze świadczenia 5 złotych, to mnie mniej demotywuje”.

Mechanizm „złotówka za złotówkę” to pomysł rządu Ewy Kopacz, ministrem pracy i polityki społecznej był wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz, obecny szef PSL. Został wprowadzony ustawą z maja 2015. Ustawę poparł jednogłośnie cały Sejm, „za” zagłosowało 412 posłów.

Czy czeka nas dalszy wzrost ubóstwa?

Czego możemy spodziewać się w 2019 roku? Według GUS w czerwcu 2019 w stosunku do czerwca 2018 wzrosty cen żywności są znacznie wyższe niż te między końcem 2017 a końcem 2018 roku. Żywność ogółem zdrożała o 6,2 proc.

Niektóre podstawowe towary drożeją jeszcze szybciej:

  • warzywa – 27,3 proc.;
  • cukier 23,3 proc.;
  • pieczywo – 9,8 proc.;
  • mąka – 9,4 proc.;

W lipcu pisaliśmy, że za wzrost cen warzyw nie odpowiada bezpośrednio rząd PiS. Główną przyczyną są upały i anomalie powodowe spowodowane zmianami klimatu.

Szarfenberg: „Sytuacja w przyszłym roku jest trudna do przewidzenia. Mamy rozszerzenie programu 500 plus. Rodziny, które nie obawiają się, że stracą to świadczenie i są świadome, że za tyle samo mogą kupić mniej, mogą mieć większą motywację do podjęcia pracy. Sytuacja na rynku pracy zapewne będzie równie dobra, jak w tym roku. Wzrost cen też  jest trudny do przewidzenia, np. nie wiadomo, co ze wzrostem cen energii”.

Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    Dzieci z biednych rodzin, często z tzw. marginesu społecznego, powinny mieć zapewnione bony na odzież i przejazdy, bądź bezpłatne przejazdy, bezpłatne wyposażenie do szkoły, 2 bezpłatne posiłki w szkolnej stołówce. Dawanie pieniędzy rodzicom tych dzieci nie wpływa na poprawę ich sytuacji.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!