Minęło pół roku od wejścia w życie zawieszenia broni między Hamasem a Izraelem w strefie Gazy. Warunki tego porozumienia są nieustannie łamane przez Izrael, a część z nich nigdy nie weszła w życie.
Gdy uwaga świata skupiona była na wojnie USA i Izraela z Iranem i izraelskiej inwazji na Liban, Izrael nadal regularnie bombardował Strefę Gazy – i niemal codziennie ginęli tam ludzie. Do Strefy dociera jedynie 20 proc. skierowanej tam pomocy humanitarnej, a ponad 1,5 miliona Palestyńczyków grozi głód. Dzieje się tak, choć od 10 października 2025 roku obowiązuje zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem. Właśnie minęło pół roku od jego wejścia w życie.
Tymczasem w ciągu 40 dni, które minęły od rozpoczęcia wojny Izraela i USA z Iranem do momentu ogłoszenia w niej zawieszenia broni, Siły Obronne Izraela nie bombardowały Strefy Gazy jedynie przez trzy doby (sic!). W wyniku przeprowadzonych w tym czasie przez Izrael ataków w Strefie Gazy zginęło 107 Palestyńczyków. 342 zostało rannych.
W środę 8 kwietnia izraelski dron uderzył w pojazd, którym przez ruiny zburzonego przez Izraelczyków miasta Gaza podróżował dziennikarz stacji Al-Jazeera Mohammed Wiswash w towarzystwie jeszcze jednej osoby. Wiswash jest już jedenastym reporterem arabskiej stacji telewizyjnej o globalnym zasięgu, który zginął w trakcie wojny w Strefie Gazy. Siły Obronne Izraela natychmiast ogłosiły, że Wiswash był współpracującym z Hamasem terrorystą, Stacja stanowczo temu zaprzecza. Al Jazeera w oświadczeniu nazwała zabójstwo Wiswasha przez Siły Obronne Izraela „umyślnym i zaplanowanym przestępstwem”.
6 kwietnia izraelski atak lotniczy przeprowadzony w pobliżu szkoły w centralnej części Gazy zabił nie mniej niż 10 Palestyńczyków i ranił kilku innych. Do ataku doszło po starciach mieszkańców Gazy z jedną ze wspieranych przez Izrael funkcjonujących na terenie Strefy klanowych milicji.
5 kwietnia izraelski pocisk uderzył w grupę mieszkańców zgromadzonych w centralnej części miasta Gaza – obyło się bez ofiar śmiertelnych, jednak wiele osób zostało rannych.
To tylko kilka przykładów ataków z ostatnich dni. Tak jednak wyglądają realia w Gazie w całym okresie obowiązywania zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem.
Warunki formalnie zawieszenia broni, które obowiązuje od 10 października 2025 roku, nie są przez Izrael przestrzegane.
Po pierwsze – porozumienie zakładało całkowite przerwanie działań wojennych, czego obie strony nie dotrzymują, choć prowadzą operacje o zdecydowanie niższej intensywności niż w trakcie otwartej fazy konfliktu. Konflikt pozostaje jednak skrajnie asymetryczny – na jeden pocisk wystrzelony przez Hamas przypadają dziesiątki i setki wystrzelonych przez Izrael. W trakcie zawieszenia broni – czyli od 10 października zeszłego roku do dziś – zginęło już w Strefie Gazy z rąk Izraela 738 Palestyńczyków, a ponad 2000 zostało rannych.
Po drugie – Izrael zobowiązał się do przepuszczania do Strefy Gazy konwojów z pomocą humanitarną. Tymczasem większość z nich od października jest zatrzymywana. Izrael przepuścił przez granicę jedynie ok. 5000 z przewidzianych w porozumieniu na ten czas 23 400 ciężarówek. Stanowi to zaledwie nieco ponad 20 procent zagwarantowanej skali pomocy.
Po trzecie – dotrzymanie przez Izrael porozumienia w zakresie wycofania wojsk z nadmorskiej części Strefy Gazy skutkuje tym, że pozostała część terytorium Strefy jest nadal okupowana przez Izraelczyków. Tak powstał szczelny pierścień dookoła części nieokupowanej. Pogłębia to izolację ponad 2 milionów palestyńskich mieszkańców Strefy i wpływa na pogorszenie warunków ich życia.
W Strefie Gazy nadal panuje kryzys humanitarny i żywnościowy – a sytuacja nie ulega poprawie. Według prognoz międzynarodowego Komitetu Monitorowania Głodu 77 procent mieszkańców Strefy Gazy doświadcza kryzysu żywnościowego (co dotyczy łącznie 1,6 mln osób). 570 tysięcy z nich jest bezpośrednio zagrożonych głodem — ich sytuację oznaczono czwartym stopniem na pięciostopniowej skali IPC (Integrated Food Security Scale Classification), której piąty stopień oznacza głód.
Nowe dane na ten temat powinny zostać opublikowane w maju. Izrael prowadzi w krajach Zachodu zorganizowane kampanie dezinformacyjne dotyczące skali kryzysu humanitarnego w Gazie. Anna Mierzyńska opisywała jedną z nich w OKO.press.
W Strefie Gazy brakuje nie tylko żywności, ale i wody. W kilku rejonach Strefy odbyły się na początku kwietnia protesty przebywających w obozach wysiedleńców z terenów spustoszonych przez Izrael. W obozie Al-Mawasi w południowej części Strefy zdobycie wody wymaga dwukilometrowego marszu do punktu jej wydawania, a następnie wielogodzinnego oczekiwania w kolejkach.
Izrael nie dotrzymuje również warunków porozumień dotyczących ewakuacji medycznej rannych i ciężko chorych z Gazy. Od 28 lutego miały obowiązywać nowe zasady ewakuacji medycznej – każdego dnia Gazę miało móc opuścić 50 chorych lub rannych wraz z 1-2 osobami towarzyszącymi. Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej ma to dotyczyć łącznie około 18 tysięcy mieszkańców Gazy, w tym ok. 4 tysięcy dzieci.
Izrael tymczasem od 28 lutego do dziś przepuścił przez prowadzące do Egiptu przejście graniczne jedynie 625 osób, co stanowi jedynie 8 procent uzgodnionego limitu (do dziś pozwalającego na ewakuację 7800 osób).
Według wstępnych danych Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej zebranych do 1 kwietnia łączna liczba palestyńskich ofiar śmiertelnych w strefie Gazy osiągnęła 72 289 osób. 21 283 spośród nich to dzieci. 172 040 palestyńskich mieszkańców Strefy Gazy w wyniku konfliktu odniosło rany.
Dziennikarz, publicysta, rocznik 1978. Pracowałem w "Dzienniku Polska Europa Świat" (obecnie „Dziennik Gazeta Prawna”) i w "Polsce The Times" wydawanej przez Polska Press. W „Dzienniku” prowadziłem dział opinii. W „Polsce The Times” byłem analitykiem i komentatorem procesów politycznych, wydawałem też miesięcznik „Nasza Historia”. Współprowadziłem realizowany we współpracy z amerykańską fundacją Democracy Council i Departamentem Stanu USA cykl szkoleniowy „Media kontra fake news”, w ramach którego ok 700 dziennikarzy mediów lokalnych z całej Polski zostało przeszkolonych w zakresie identyfikacji narracji dezinformacyjnych i przeciwdziałania im. Wydawnictwo Polska Press opuściłem po przejęciu koncernu przez kontrolowany przez rząd PiS państwowy koncern paliwowy Orlen. Wtedy też, w 2021 roku, wszedłem w skład zespołu OKO.press. W OKO.press kieruję działem politycznym, piszę też materiały o polityce krajowej i międzynarodowej oraz obronności. Stworzyłem i prowadziłem poświęcony wojnie w Ukrainie cykl „Sytuacja na froncie” obecnie kontynuowany przez płk Piotra Lewandowskiego.
Dziennikarz, publicysta, rocznik 1978. Pracowałem w "Dzienniku Polska Europa Świat" (obecnie „Dziennik Gazeta Prawna”) i w "Polsce The Times" wydawanej przez Polska Press. W „Dzienniku” prowadziłem dział opinii. W „Polsce The Times” byłem analitykiem i komentatorem procesów politycznych, wydawałem też miesięcznik „Nasza Historia”. Współprowadziłem realizowany we współpracy z amerykańską fundacją Democracy Council i Departamentem Stanu USA cykl szkoleniowy „Media kontra fake news”, w ramach którego ok 700 dziennikarzy mediów lokalnych z całej Polski zostało przeszkolonych w zakresie identyfikacji narracji dezinformacyjnych i przeciwdziałania im. Wydawnictwo Polska Press opuściłem po przejęciu koncernu przez kontrolowany przez rząd PiS państwowy koncern paliwowy Orlen. Wtedy też, w 2021 roku, wszedłem w skład zespołu OKO.press. W OKO.press kieruję działem politycznym, piszę też materiały o polityce krajowej i międzynarodowej oraz obronności. Stworzyłem i prowadziłem poświęcony wojnie w Ukrainie cykl „Sytuacja na froncie” obecnie kontynuowany przez płk Piotra Lewandowskiego.
Komentarze