Prawdziwa skala zakażeń w naszym kraju może być ogromna, ale Polacy mówią: "mnie to nie dotyczy". Grupą, wśród której najrzadziej udaje się wykryć chorobę we wczesnym stadium są kobiety. Tymczasem dzięki lekom z HIV można już normalnie żyć, to stygmatyzacja zabija

Według danych Krajowego Centrum ds. AIDS w Polsce każdego dnia co najmniej 3 osoby dowiadują się, że są zakażone HIV. Liczba nowo wykrytych zakażeń co roku przekracza tysiąc osób – w 2018 było ich 1 275.

Polskie bolączki, to:

  • brak wiedzy (1/4 Polaków wciąż boi się komara);
  • odsuwanie od siebie problemu: „mnie to nie dotyczy”, mówi 85 proc. Polaków. Tylko 5 proc. kiedykolwiek wykonało test;
  • późne wykrywanie – nie maleje liczba wykryć w stadium AIDS, 50 proc. osób, które dowiadują się, że mają HIV są rozpoznawane późno;
  • rezygnowanie z leczenia – między punktem diagnostycznym, a lekarzem „gubi się” nawet 42 proc. pacjentów;
  • stygmatyzacja i strach.

„Widzimy wierzchołek góry lodowej. Odsetek osób, które dowiadują się o swoim zakażeniu, powinien spadać po 30 latach epidemii na świecie, a wydaje się, że jesteśmy wciąż w fazie wzrostowej” – mówiła dr. Magdalena Ankiersztejn-Bartczak z Fundacji Edukacji Społecznej podczas konferencji „Rola samorządów w przeciwdziałaniu HIV”.

„Myślę, że gdybyśmy zaczęli porządnie testować, to skala zachorowań by nas zaskoczyła” – dodaje.

Ale się nie badamy, chociaż HIV, to już nie wyrok.

Choroba przewlekła

„N=n” ogłoszono podczas 22 Międzynarodowej Konferencji AIDS w 2018 roku w Amsterdamie. Równanie dla większości niezrozumiałe, dla wielu wyczekiwane z nadzieją, rewolucyjne dla wszystkich.

Niewykrywalne = niezakaźne, oznacza że jeśli chory na HIV przy pomocy leków osłabi wirusa do poziomu, kiedy staje się niewykrywalny w badaniu, to znaczy, że nie może też nikogo zakazić. Osłabiony wirus staje się niegroźny.

Oznacza to, że:

  • HIV ze śmiertelnej choroby zakaźnej stało się chorobą przewlekłą;
  • chory może wieść zupełnie normalne życie, mieć rodzinę, dzieci;
  • wirus można całkowicie zlikwidować na świecie.

Żeby to osiągnąć, wystarczy się zbadać i leczyć. W Polsce zarówno badania, jak i leczenie jest darmowe – gorzej z dostępnością (Punktów Konsultacyjno Diagnostycznych – PKD jest w całej Polsce 30), a przede wszystkim – świadomością.

Nie dotyczy

Z badań przeprowadzonych przez Krajowe Centrum ds. AIDS wynika, że choć 97 proc. Polaków słyszało o wirusie (głównie z mediów, bardzo niewielu ze szkoły czy od lekarza), tylko 5 proc. kiedykolwiek zrobiło badania.

Tylko 5 proc. deklarowało też, że w przyszłości test zrobi lub raczej zrobi. 31 proc. uważało, że na pewno nie, 28, że raczej nie. Reszta była niezdecydowana. Powód braku zainteresowania testowaniem na HIV? „Nie dotyczy mnie ten problem” uważa ponad 80 proc. Polaków.

Źródło: Krajowe Centrum ds. AIDS

„To dość zaskakujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że co 3 osoba wciąż uważa, że można się zakazić przez pocałunek, a co czwarta, że pijąc z butelki albo przez ukąszenie komara” – komentuje Ankiersztejn-Bartczak.

Niemal co piąty Polak uprawiający seks, przyznał, że kiedyś zdarzyło mu się uprawiać seks poza związkiem, także co piąta osoba przyznała się, że uprawiała seks niezabezpieczony prezerwatywą z osobą, o której zdrowiu seksualnym nic nie wiedziała.

Wczesne i późne zakażenia

W walce z HIV ważnym wskaźnikiem jest wczesne wykrywanie. Polska ma z tym ogromny problem. Według danych Polskiego Zakładu Higieny, średnia wykrywania to nadal ok. 3 lat od zakażenia. W niektórych regionach – znacznie dłużej. W 2018 wykryto prawie 800 nowych przypadków AIDS.

„W Polsce 30 do 50 proc. pacjentów zjawia się w opiece za późno, ok. 20 proc ma już AIDS. Liczba pacjentów z rozpoznaniem w fazie AIDS od lat nie spada i jest bardzo wysoka w porównaniu do innych krajów Europy” – wskazuje dr Justyna Kowalewska.

Grupą, wśród której najrzadziej udaje się wykryć chorobę we wczesnym stadium są kobiety, których w ogóle przychodzi do punktów zdecydowanie mniej niż mężczyzn. Analizując mapę epidemiologiczną Polski, zapadalność na AIDS jest wyraźnie związana z ilością wykonywanych testów w danym regionie.

„Widzimy wyraźnie, że tam, gdzie testuje się dużo, diagnoza jest szybsza i mało pacjentów zgłasza się z AIDS. To przede wszystkim: Warszawa, Wrocław, Kraków”

– mówi prof. Magdalena Rosińska z Polskiego Zakładu Higieny.

Za pomocą wypracowanych przez Unię Europejską narzędzi oszacowała liczbę nierozpoznanych zakażeń. Podczas gdy w województwie mazowieckim liczba jest niska i ciągle spada, na wschodzie kraju aż 1/3 zakażeń może wciąż nie być rozpoznanych. „Jeśli wykluczymy największe miasta: Warszawa, Kraków, Poznań, Szczecin, Wrocław, zapadalność staje się wyższa”.

Mieszkańcy mniejszych miejscowości są więc najbardziej narażeni na wysoki wskaźnik zakażeń i późne wykrywanie HIV. Dlaczego? Rosińska podejrzewa, że winny jest gorszy dostęp do badań, wiedzy i działań prewencyjnych. Większa jest też stygmatyzacja, która odstrasza od badań.

Znikający pacjent

„Z Punktu testowania do Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie jest 11 min tramwajem, na piechotę 25” – wyliczyła dr Justyna Kowalewska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, która od 20 lat leczy pacjentów chorych na HIV.

Okazuje się, że te 11 minut, to dla niektórych bariera nie do przekroczenia.

„Pacjenci do mnie nie docierają. Przychodzą 10 lat później, a wtedy mają już chłoniaka albo gruźlicę. To okropnie frustrujące, bo to często młodzi ludzie, którzy mogliby żyć zupełnie normalnie. Gdyby tylko przyszli wcześniej” – tłumaczyła.

Dr Kowalewska przez dwa lata badała, co dzieje się z pacjentami, którzy testują się w Punkcie Konsultacyjno Diagnostycznym w województwie mazowieckim i mają wynik dodatni. Okazało się, że spośród osób ze zdiagnozowanym HIV:

  • 6 proc. pacjentów nie przychodzi nawet odebrać wyniku przesiewowego w PKD;
  • 12 proc. nie odbiera wyników kolejnego testu potwierdzającego wynik przesiewowy;
  • 6 proc. przychodzi odebrać wynik testu potwierdzającego, ale nie zgadza się na odkodowanie – czyli wręczenie dokumentu, który informuje, że dana osoba ma HIV – niezbędnego, żeby zacząć leczenie;
  • 18 proc. z tych, które przeszły wszystkie etapy i tak nie zgłasza się do poradni.

42 proc. pacjentów ze zdiagnozowanym HIV w ciągu dwóch lat nie zgłosiło się na leczenie. „Spośród osób, które się zgłosiły ponad 75 proc. zrobiło to w ciągu pierwszego miesiąca”- mówi Kowalewska. „Więc to albo decyzja: tak, idę od razu, albo: nie, nie zgłaszam się przez wiele lat”.

Kto znika?

Wśród osób, które się zgłaszają, zdecydowana większość, jest po teście w Punkcie Konsultacyjno Diagnostycznym. Powodów wysokiej zgłaszalności może być kilka:

  • chory nie dostaje tam tylko wyniku, ale również wszystkie informacje o ty, co dalej;
  • do PKD chodzą zwykle osoby bardziej świadome zagrożenia i konieczności badania, a więc także chętniejsze do leczenia;
  • większość zgłaszających się do PKD (1/3) to mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami (MSM) – to grupa, w której diagnozuje się najwięcej przypadków HIV, ale też ta, która najczęściej się bada i najszybciej decyduje na leczenie.

Kto ma najmniejsze szanse zgłoszenia się do opieki zdrowotnej? Z badań dr. Kowalewskiej wynika, że są to:

  • osoby z niższym wykształceniem – 42 proc, mniejsze szanse w porównaniu z tymi, które mają wyższe wykształcenie;
  • osoby heteroseksualne i biseksualne;
  • osoby wykonujące test na HIV po raz pierwszy;
  • osoby w stałych związkach, które nie stosują prezerwatyw – o 40 proc mniejsze szanse na podjęcie leczenia niż te, które prezerwatywy stosują nawet w stałym związku.

Związek między podjęciem leczenia – a więc ratowaniem własnego zdrowia i ochroną zdrowia innych, wydaje się zatem wyraźnie wiązać z poziomem świadomości oraz podejściem do seksualności.

Badania krajowego Centrum ds. AIDS wskazują, że:

  • chociaż ponad 50 proc Polaków uważa stosowanie prezerwatyw za przejaw odpowiedzialności, to 25 proc. jest zdania, że proszenie stałego partnera o używanie zabezpieczenia świadczy o braku zaufania,
  • niestosowanie prezerwatyw w stałym związku łączy się z poczuciem, że stałość, to bezpieczeństwo i pewne problemy „nas nie dotyczą”
  • oraz ogólną tendencją do niepytania partnerów o seksualną przeszłość.

Stygmatyzacja zabija

Skąd strach przed HIV, który paraliżuje i powoduje odrzucenie problemu, zagrożenia, diagnozy?

„Dzięki leczeniu osoby chore na HIV nie zakażają – mogą mieć dzieci, a nawet rodzić naturalnie. Dochodzi do pełnej normalizacji ich życia” – mówi Kowalewska. „Tak to przynajmniej wygląda z punktu widzenia medycznego, wielkim problemem pozostaje stygmatyzacja i dyskryminacja”.

„Ciągle zdarzają się sytuacje, że rehabilitant odmawia masażu osobie zakażonej, dentysta odmawia przyjęcia. I to w Warszawie w 2019 roku!” – mówi dr Ankiersztejn-Bartczak. „Co czwarta osoba mówi, że po ujawnieniu informacji o zakażeniu, była dyskryminowana”.

„Efekt jest taki, że osoby zakażone nie mówią o swoim zakażeniu, więc w przestrzeni publicznej ich nie widzimy”.

Według badań Krajowego Centrum ds. AIDS: 2 proc. Polaków deklaruje, że zna osobę zakażoną. 48 proc. podjęłoby się opieki nad chorą osobą, a tylko 51 proc. utrzymywałoby kontakty z osobą chorą na HIV.

Pacjentów przybywa, koszty mają maleć

W 2019 roku ministerstwo przeznaczyło na zakup leków antyretrowirusowych 318 mln zł. O To 99 proc. wszystkich środków przeznaczanych na leczenie i profilaktykę HIV/AIDS.

W 2019 roku pojawił się też problem z dostępnością leków, część dostawców w ogóle nie przystąpiła do przetargu, prawdopodobnie dlatego, że Ministerstwo Zdrowia naciska na obniżenie kosztów leczenia i cen leków.

„Dziennik Gazeta Prawna” informował, że ministerstwo miało firmom farmaceutycznym postawić zaporowe warunki, które części z nich się nie opłacały – np. obniżenie stawki o 30 proc.

„Pacjentów co roku przybywa, zwiększają się zatem koszty, a my co roku dostajemy informację, że mamy ograniczyć koszty leczenia” – mówi dr. Barbara Daniluk – Kula, zastępca dyrektora Krajowego Centrum ds. AIDS.

Profilaktyka na barkach samorządów

Na działania profilaktyczne pozostaje 1 proc. ministerialnych pieniędzy, z którego 91 proc. idzie na samą działalność PKD. Organizacje takie jak Fundacja Edukacji Społecznej mogą organizować akcje profilaktyczne, prowadzić edukację w szkołach czy rozdawać ulotki dzięki dużemu wsparciu samorządu.

Problem w tym, że:

  • samorządy pieniędzy będą miały coraz mniej, bo są obarczane kosztami nieudolnych reform PiS.
  • bez edukacji seksualnej i przy upartym spychaniu seksualności do sfery tabu, szans na walkę z HIV maleją.

Musimy dzisiaj edukować się sami. Wszystkie informacje o HIV znajdziecie na stronie FES. Anonimowo, bezpłatnie i bez skierowania zbadać można się tutaj.

"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press