08 kwietnia 2020

Każdy może zagłosować jako Duda, Kaczyński czy Sasin. Dziurawy system głosowania korespondencyjnego

Jedyną gwarancją, że głos w wyborach prezydenckich oddaje uprawniona osoba, ma być jej pisemne oświadczenie z nazwiskiem i numerem PESEL. Ale PESEL wielu ludzi można znaleźć w dostępnych publicznie rejestrach spółek i innych podmiotów, a podpis można sfałszować. Wyjaśniamy, jak ktoś nieuczciwy mógłby zagłosować np. jako Kaczyński albo Duda

Politycy koalicji rządzącej chcą, by najbliższe wybory prezydenckie odbyły się w drodze głosowania korespondencyjnego. Jarosław Kaczyński przekonuje, że takie głosowanie będzie całkowicie bezpieczne dla zdrowia i życia ludzi. I że jest trudniejsze do sfałszowania niż normalne wybory w lokalach.

Z każdą godziną pojawia się jednak coraz więcej dowodów na to, że organizowane naprędce wybory korespondencyjne mogą zakończyć się katastrofą.

Internauci zwracają uwagę na możliwość sfałszowania głosu każdego wyborcy, którego numer PESEL widnieje w dostępnych publicznie rejestrach sądowych.

Gwarancja, która niczego nie gwarantuje

Według ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na prezydenta RP, każda osoba uprawniona do głosowania ma otrzymać pocztą pakiet wyborczy. Znajdą się w nim:

  • karta do głosowania,
  • „oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania”,
  • koperta na kartę do głosowania,
  • koperta zwrotna na cały pakiet
  • oraz instrukcja głosowania.

Po wypełnieniu karty do głosowania wyborca ma ją włożyć do koperty na kartę do głosowania i zakleić.

Następnie musi wypełnić oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu, podając w nim swoje imię, nazwisko oraz numer PESEL.

Kopertę z kartą do głosowania i oświadczenie ma włożyć do koperty zwrotnej, zakleić ją i wrzucić w dniu głosowania do specjalnie przygotowanej skrzynki pocztowej.

Oświadczenie ma gwarantować, że głos w wyborach odda uprawniona osoba, a nie ktoś inny, kto np. przypadkiem wszedł w posiadanie jej karty do głosowania. Komisje wyborcze będą otwierały najpierw tylko koperty zwrotne - sprawdzą, czy dane podane w oświadczeniach zgadzają się z tymi ze spisu wyborców. Jeśli wszystko będzie się zgadzało - koperta z kartą do głosowania trafi do urny. I głos zostanie policzony w wyborach.

Ale jeśli:

  • w kopercie nie będzie podpisanego oświadczenia,
  • wyborca nie poda w oświadczeniu swoich danych,
  • albo „koperta zwrotna, do której dołączono oświadczenie (…) z danymi tego wyborcy, została już wcześniej wrzucona do urny”

karta do głosowania zostanie uznana za nieważną.

Innymi słowy: jeśli komisja otrzyma kopertę z oświadczeniem podpisanym np. przez Jarosława Kaczyńskiego i wrzuci do urny dołączony do niej głos, nie może włożyć do urny kolejnego głosu z dołączonym oświadczeniem na to samo nazwisko.

Problem w tym, że ktoś nieuczciwy, mógłby bez najmniejszego problemu sfałszować oświadczenie Kaczyńskiego, zagłosować za niego i tym samym pozbawić go głosu w wyborach.

Dotyczy to wszystkich osób, których numery PESEL podawane są w dostępnych publicznie rejestrach sądowych spółek, fundacji, stowarzyszeń itd.

Jak zwrócili uwagę internauci, PESEL Jarosława Kaczyńskiego można znaleźć we wpisie sądowym fundacji Instytut Im. Lecha Kaczyńskiego. Są tam z resztą również numery PESEL wieloletnich współpracowników Kaczyńskiego - wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego i przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego.

Fragmenty odpisu z KRS fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Anonimizacja numerów PESEL - redakcja OKO.press.

Z kolei np. PESEL prezydenta Andrzeja Dudy widnieje we wpisach stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego. Podobnie jak PESEL ministra Jacka Sasina, który ma nadzorować całą operację z organizacją wyborów korespondencyjnych.

Fragmenty odpisu z KRS stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego. Anonimizacja numerów PESEL - redakcja OKO.press.

Jeśli do komisji wyborczej trafi kilka oświadczeń wypełnionych na to samo nazwisko, nie będzie ona miała żadnej możliwości weryfikacji, które z oświadczeń jest prawdziwe. Nie będzie przecież miała ani oryginałów podpisów wyborców do porównania z tymi z oświadczeń ani kompetencji by prowadzić grafologiczne analizy.

Jest kara, ale nie ma jak ustalić kto to zrobił

Za podrobienie oświadczenia grozi odpowiedzialność karna - do 3 lat więzienia. Ale w praktyce nie ma żadnej możliwości ustalenia, kto wrzucił do skrzynki wyborczej kopertę z podrobionym oświadczeniem.

Ryzyko fałszerstw wyborczych jest więc ogromne.

Art. 18. 1. Kto kradnie kartę do głosowania lub oświadczenie, o którym mowa w art. 3 ust. 3 pkt 5 podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

2. Tej samej karze podlega, kto umieszcza w nadawczej skrzynce pocztowej, o której mowa w art. 5 ust. 2, przerobioną lub podrobioną kartę do głosowania lub oświadczenie, o którym mowa w art. 3 ust. 3 pkt 5

Udostępnij:

Bianka Mikołajewska

Od wiosny 2016 do wiosny 2021 roku wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne