Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski mówił w TVN24, że "trzeba było sprawdzić" otwartość władz Białorusi. PiS przytulał się do Łukaszenki, chociaż powinien doskonale znać naturę jego reżimu. Przypominamy ministrowi, jak "sprawdzanie" Łukaszenki w wykonaniu PiS wyglądało

Występ ministra Waszczykowskiego w programie „Jeden na jeden” w TVN24 stał się sławny m.in. dlatego, że minister spraw zagranicznych mówił w nim o rzekomym sfałszowaniu wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej (twierdząc, że ma ekspertyzy prawne, które tego dowodzą – piszemy o tym tutaj).

Prowadzący program Bogdan Rymanowski rozpoczął jednak rozmowę z Waszczykowskim od spraw Białorusi. 25 marca reżim Łukaszenki wysłał jednak wojsko przeciw pokojowym demonstrantom obchodzącym Dzień Wolności. Wcześniej zatrzymano setki działaczy opozycji (relacja TV Biełsat tutaj).

„Czy Polska nie zgrzeszyła naiwnością wobec Łukaszenki?” – pytał Rymanowski.

„Nie, bo była to koncepcja całej Unii Europejskiej” – tłumaczył Waszczykowski. „W ubiegłym roku dał wiele przykładów otwartości, gotowości do odwilży politycznej (…) Trzeba skorzystać z tej otwartości i myśmy sprawdzili. (…) Ubiegły rok przyniósł wiele rozwiązań pozytywnych (…). Te wizyty przyniosły szereg pozytywnych efektów otwarcie gospodarcze, otwarcie w dziedzinie edukacji, Białorusini otworzyli się na współprace historyczną, przekazali pewne dokumenty z czasów II wojny światowej”.

Rymanowski: „Ale na ulicy się nic nie zmieniło. Jak pałowali, tak pałują”.

Waszczykowski: „W ostatnich dniach tak. Myśmy dali tutaj wyraz dezaprobaty”.


W ubiegłym roku [Łukaszenka] dał wiele przykładów otwartości, gotowości do odwilży politycznej.
Trzeba było skorzystać z tej otwartości i myśmy sprawdzili.

Witold Waszczykowski, "Jeden na jeden" w TVN24 - 27/03/2017

"Jeden na jeden" w TVN24


półprawda. Półprawda. Reżim trochę złagodnial, ale pozostał reżimem


OKO.press przypomina ministrowi, jak wyglądała „odwilż” ze strony PiS. Jej symbolem była wizyta w Mińsku marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego w grudniu 2016 r. Jak relacjonował wówczas Biełsat: „W głównym programie informacyjnym białoruskiej TV państwowej „Panorama” wizycie Stanisława Karczewskiego poświęcono aż 12 minut – dokładnie relacjonując wszystkie punktu wizyty łącznie z wysłuchaniem koncertu w Białoruskiej Opery Narodowej”. Karczewski wsławił się wtedy opinią, że białoruski dyktator to „ciepły człowiek”. Wcześniej, w październiku 2016 r., Mińsk odwiedził wicepremier Mateusz Morawiecki, który mówił o „normalizacji” i zapowiadał współpracę gospodarczą.

Tydzień po wizycie Karczewskiego w Mińsku media informowały, że rząd zamierza obciąć dotację dla telewizji Biełsat – z 17 do 5 mln złotych. Jak pisaliśmy w styczniu 2017 r. w OKO.press, Waszczykowski plątał się, uzasadniając tę decyzję – zmieniając jej oficjalne powody.



Dziś Białoruś dołącza do długiej listy porażek dyplomacji PiS – zainwestowany w „odwilż” prestiż polskiej dyplomacji (oraz ustępstwo wobec reżimu w sprawie Biełsatu) nie przyniosło planowanych efektów. Łukaszenka znów sięgnął po przemoc w rozprawie z opozycją.

Tymczasem natura reżimu na Białorusi powinna być politykom PiS doskonale znana – Łukaszenka jest mistrzem w grze dyplomatycznej z Rosją i Zachodem, w zależności od potrzeb (i gospodarczych korzyści) zbliżając się albo do jednych, albo do drugich, i zaostrzając albo liberalizując politykę wewnętrzną.

Minister Waszczykowski może nauczy się tego tym razem.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press