Wdepnąć we Frondę
fot. OKO.press

Wdepnąć we Frondę

10 czerwca 2015 roku w portalu Fronda ukazał się artykuł „Sieg heil, panie Grabowski, trzykrotnie sieg heil”. Autor, Tadeusz G., jest prezesem zarządu i współwłaścicielem tego „portalu poświęconego”, a artykuł recenzował głośną książkę prof. Jana Grabowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich badaczy Holocaustu – „Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942–1945. Studium dziejów pewnego powiatu” (Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2011).

Już tytuł artykułu jest efektowny, ale to dopiero początek – redaktor G. pracę prof. Grabowskiego uznał za antypolską, a jego samego opisał jako tego, który „został zasponsorowany przez jedną z niemieckich fundacji kultury, które korumpują, pardon, sponsorują na całym świecie wydarzenia zdejmujące z Niemców odpowiedzialność za zbrodnie popełnione podczas wojny”.



Prof. Grabowski wytoczył prezesowi Frondy.pl sprawę o zniesławienie. Pełnomocnikiem redaktora G. został profesor nauk prawnych i oblat benedyktyński Michał Królikowski (b. wiceminister sprawiedliwości za czasów min. Jarosława Gowina i min. Marka Biernackiego), a prof. Grabowskiego reprezentował znany warszawski mecenas – Krzysztof Stępiński.

Mowy końcowe adwokatów przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa (III Wydział Karny) zostały wygłoszone 18 sierpnia. Wprawdzie prof. Królikowski nie zjawił się w sądzie, ale w zastępstwie wysłał aplikanta radcowskiego, Mateusza Mickiewicza.

Ekipa OKO.press była w sądzie. Dziś przedstawiamy najciekawsze fragmenty mów końcowych.

Rothschild – Niemiec czy Żyd

Pojedynek prawników rozpoczął mecenas Stępiński, który reprezentuje prof. Grabowskiego. Kto jest wśród sponsorów książki? Jakie jest najbardziej znane żydowskie nazwisko na świecie?

„Praca p. prof. Jana Grabowskiego została zrealizowana w ramach projektu Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN pod tytułem «Ludność wiejska w Generalnym Gubernatorstwie wobec Zagłady i ukrywania się Żydów» wspieranego przez The Rothschild Foundation. To chyba najbardziej znane żydowskie nazwisko na świecie, więc zrobienie z Rothschilda Niemca jest karkołomne”.

„Jak ktoś podejmuje próbę udowodnienia, że to było sponsorowane przez jakieś niemieckie fundacje, to konia z rzędem, wysoki sądzie”.

„Za prof. Grabowskim stoją pewne środowiska, określone kręgi” – odparował radca Mickiewicz.

„Poprzednia książka p. Grabowskiego była wspierana finansowo przez określone środowiska, a ponadto wpisuje się w pewną politykę reinterpretacji historii, która występuje w ostatnim czasie. Ta interpretacja jest wspierana przez te środowiska. Jest to związane z niemiecką polityką, aby przerzucić udział w Holocauście na inne nacje. Nie wyłącznie nację niemiecką, ale też na nację polską. Takie działanie jest wykorzystywane dla celów politycznych, ale i finansowych”.



Przepraszam, ale teraz będę mówił o… gównie

Redaktor G. apelował do Polaków w swoim artykule: „uważajmy na pana Grabowskiego i jego książkę, żeby przez przypadek w nią… nie wdepnąć”.

Mec. Stępiński odniósł się do tego subtelnego fragmentu artykułu.

„Przepraszam, ale teraz będę mówił o brzydkim słowie. O gównie. No niestety związek frazeologiczny, wdepnięcie, choćby nie wiem co pan mecenas prof. Królikowski wypisywał w swoich pismach, jest oczywisty. Jak Polak słyszy, że wdepnąłem, to kojarzy się gówno. A na dodatek to gówno, w które można wdepnąć, to jest książka Jana Grabowskiego. Gówno w historii różnych narodów ma różne brzmienie. Wszyscy Francuzi wiedzą, że najsłynniejsze gówno padło pod Waterloo, gdzie Cambronne, jak go prosili, żeby się poddał, to powiedział «merde!». A tu mamy do czynienia z innym gównem, ekskrementem w postaci książki prof. Grabowskiego, co do której oskarżony G. mówi: «Uważajcie, bo w gówno wdepniecie»”.

Radca Mickiewicz zna się na słowach. Według niego wdepnięcie nie łączy się z gównem. „To absolutne nadużycie”.

„Odnosząc się do zarzutu, jakoby sformułowanie miało porównywać do ekskrementu, należy, jak powołujemy się do ogólnego Słownika Języka Polskiego, słownik wyraźnie mówi, że «wdepnąć w» – to w żadnym momencie nie pada słowo «ekskrement». Więc to jest absolutne nadużycie, więc ta wypowiedź nie realizuje znamion przestępstwa z art. 212, jest absolutnie bezprzedmiotowa”.

Artykuł z Frondy.pl zdaniem radcy Mateusza Mickiewicza „służył słusznemu interesowi społecznemu”, a jego styl „nie narusza niczyjego dobra”.

„Stylistyka wypowiedzi jako taka nie może być uznana za naruszającą dobra drugiej strony i realizująca przestępstwo. Jeśli dana wypowiedź była prawdziwa i służyła słusznemu interesowi społecznemu, nie popełnia przestępstwa taka osoba, nie wypełniając znamion art. 212”.



„Sieg heil” to podziękowanie

Dalej radca Mickiewicz wyjaśniał, że „wypowiedź prof. Grabowskiego była wodą na młyn dla zachodnich mediów”, a „sieg heil” to podziękowanie od Niemców za wpisywanie się w niemiecką narrację.

„Wysoki sądzie, wypowiedź p. Grabowskiego była wodą na młyn dla zachodnich mediów. Sieg heil ma być w zasadzie, że Axel Springer przekazuje sieg heil p. Grabowskiemu jako podziękowanie za wpisanie się w tę narrację. Być może zupełnie nieświadomie, ale wpisuje się w logikę, która była wybrana do tego, aby zreinterpretować historię”.

Za karę na żydowski cmentarz

Pełnomocnik oskarżyciela, mec. Krzysztof Stępiński domaga się wymierzenia prezesowi portalu Fronda.pl Tadeuszowi G. kary roku ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania kontrolowanej i nieodpłatnej pracy (20 godz. w miesiącu) na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie. 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu w Polsce oraz podania wyroku do publicznej wiadomości na portalach: Fronda.pl i Wyborcza.pl (przez 7 dni).

– Proces rozpoczynał się jeszcze w Polsce, w której w Jedwabnem i Kielcach Żydów mordowali Polacy, ale to już nieaktualna wersja. Jestem ciekawa, jaki będzie wyrok – powiedziała „Oku” badaczka antysemityzmu i autorka głośnej książki „Festung Warschau” dr Elżbieta Janicka (Zakład Badań Narodowościowych Instytutu Slawistyki PAN), która śledzi proces od początku.

Sędzia Sądu Rejonowego Iwona Hulko ogłosi go 1 września 2016.



Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press