0:00
0:00

0:00

We wtorek „Wiadomości” TVP całkowicie zdominowane zostały przez materiały wyborcze. Na początku podano wyniki wyborów, wskazywano w ilu województwach i powiatach wygrał Duda, a w ilu Trzaskowski. Zaznaczono, że zaczynają się próby przeciągnięcia do siebie wyborców kandydatów z pierwszej tury.

Dobór wypowiedzi do zilustrowania tej tezy był dość osobliwy. Pokazano bowiem:

  • że Szymon Hołownia narzeka na lajwie, że wyborcy Trzaskowskiego nachalnie agitują w komentarzach na Facebooku, ale nie pokazano konferencji Hołowni, podczas której deklaruje, że na Dudę na pewno nie zagłosuje;
  • że Paweł Kukiz napisał w komentarzu na Facebooku, że sam by nie zagłosował na PSL.

„Jakie wnioski z tej historii wyciągną pozostali kandydaci?” - pyta w podsumowaniu autorka materiału Magdalena Wierzchowska, a my zastanawiamy się, czy chodzi po prostu o to, żeby dwa razy pomyśleć, zanim się coś opublikuje na FB.

Oglądamy „Wiadomości”, żebyście wy nie musieli. Wszystkie nasze teksty o wyczynach tego propagandowego organu PiS znajdziecie tu.

„To Trzaskowski sk*** nam zafundował!”

Drugi materiał dotyczył tego, że cała wieś głosuje na Andrzeja Dudę i ma ku temu powody. Z prowincji szybko przenieśliśmy się jednak do stolicy.

„Wystarczyło 40 minut i sparaliżowano całe miasto. Mieszkańcy nie wiedzieli, gdzie uciec, jak dostać się do domu!” - zaczyna kolejny materiał (autorem jest Maksymilian Maszenda) wdzięcznie nazwany w pasku „Warszawa - Wenecja północy".

„Wiadomości” śladem TVP Info pokazywały sceny Warszawy zalanej przez wodę w wyniku nawalnych deszczów 29 czerwca. Samego deszczu nie pokazano, nie wyjaśniono, że w ciągu 40 minut na Warszawę spadły miesięczne opady. We wtorek 30 czerwca z wodę z ulic już odpompowano, ale TVP powtarza swój przekaz. Wina Trzaskowskiego, bo nie dopilnował, a kanalizacją zajmuje się niemiecka firma. Niemiecka!

Przeczytaj także:

Widzimy komentarze ludzi, którzy oskarżają prezydenta. „Pan robi zdjęcia! To Trzaskowski, sk***syn, nam zafundował!” - krzyczy jakiś mężczyzna z offu.

„Wiadomości” TVP rozmawiają z dwoma mężczyznami, w których mieszkaniach wylała kanalizacja. „Tu pływają fekalia” - komentuje jeden z nich (nawiasem mówiąc radny jednej z warszawskich dzielnic), a kamera TVP pokazuje ubrudzone kafelki i cenzuruje pikselami obraz samej ubikacji.

Woda, fekalia po kostki, ludzie chodzący w gumofilcach, a to wszystko w XXI wieku w Warszawie - załamują ręce pracownicy „Wiadomości". I pytają starsze osoby na bazarku, co sądzą o prezydencie miasta. „Gospodarz powinien być tam, gdzie jego miejsce”, „mało się interesuje, nie wczuwa się w Warszawę” - odpowiadają.

Wyjątkowy pech Trzaskowskiego

Narzekanie na nieobecność Rafała Trzaskowskiego w Warszawie doprowadziły „Wiadomości” do bardziej ogólnych refleksji. „Czy zdalne zarządzanie miastem rzeczywiście się sprawdza?” - miał rozważać autor kolejnego materiału, Marcin Tulicki.

Znowu - o opinie zapytano przypadkowo napotkanych warszawiaków, którzy akurat jak jeden mąż byli bardzo niezadowoleni.

”Nie ma o czym gadać, chamstwo i koniec, o czym tu dyskutować?” - podsumował starszy mężczyzna mimowolnie zapewnie nawiązując do "chamskiej hołoty” Kaczyńskiego.

Ale Rafał Trzaskowski to nie tylko ulewy i fekalia. Jak się okazuje, do żywiołów, którym uległ prezydent Warszawy, zaliczyć można także opady śniegu.

„Wiadomości” przypomniały sobie, że kilka lat temu, po ogromnych opadach śniegu, kilka miejscowości na Lubelszczyźnie zostało odciętych od świata. Rafał Trzaskowski, jako ówczesny minister administracji i cyfryzacji, został wysłany w teren, by nadzorować odśnieżanie. W tym momencie narracja robi się dosyć mętna, ale wynika z niej, że Trzaskowski nie podołał zadaniu, bo w czasie akcji wirnik w jednej z odśnieżarek uległ awarii.

„Skąd my to znamy?” - pyta Tulicki. A prawicowy komentator wyjaśnia: „Trzaskowski ma wyjątkowego pecha. Czego się nie dotknie, to się rozpada!”.

Trzaskowski i celebryci

„Czy Polacy chcą prezydenta elit?” - głosi pasek w kolejnym materiale. Tym razem Maciej Sawicki zderza równego faceta Andrzeja Dudę ze snobem Rafałem Trzaskowskim.

Zaczyna się od kwestii symbolicznych. „Wiadomości” pokazują wieczór wyborczy sztabu prezydenta - w Łowiczu, ze zwykłymi Polakami. Rafał Trzaskowski zaś nadawał sprzed Elektrowni Powiśle („luksusowe centrum handlowe”), za plecami miał polityków, a w tłumie plątali się celebryci (najazd na aktora Michała Żebrowskiego, z którym polityk KO przyjaźni się od dzieciństwa).

Kolejna informacja - Trzaskowski odwołał spotkanie w Bodzanowie. Dlaczego? Nie odpowiedział na to pytanie pracowniczce TVP Info, ale widzowie „Wiadomości” domyślają się w lot - bo pogardza Polską i Polakami i gdzieś ma jakiś tam Bodzanów.

Tymczasem Andrzej Duda przemawia: „Polska mnie nie męczy i Polacy mnie nie męczą! Bo to jest wielkie dzieło! (...) Niech żyje Polska!".

Dalej - Trzaskowski dał kiedyś kobiecie proszącej na ulicy o pieniądze tylko 20 groszy. Zdaniem TVP „to postawa typowa dla polityków opozycji". I na ekran wjeżdżają cytaty ze Sławomira Neumanna o tym jak „rzyga Tczewem".

Na koniec materiału, tam, gdzie powinna być puenta, dowiadujemy się, że w Łodzi toczy się śledztwo w korupcyjnej sprawie, w której jakoś powiązani mogą być politycy PO. A może to właśnie puenta: pozamykać takich ludzi i z głowy.

Apel do wyborców Bosaka: Marsz Równości czy Niepodległości

Jeszcze podczas wieczoru wyborczego w TVP Info Kamil Bortniczuk zdradzał strategię prawicy na przeciągnięcie elektoratu Bosaka na stronę Dudy. „Trzeba będzie przypomnieć wyborcom Krzysztofa Bosaka, że to wybór między Marszem Niepodległości a Marszem Równości (…) Przypomnimy jak nazywano ich faszystami, jak za PO dochodziło do policyjnych prowokacji na marszach jak spalenie budki strażniczej” - mówił wtedy polityk Porozumienia. I „Wiadomości” polecenie skrzętnie wykonały, poświęcają we wtorek temu zagadnieniu cały materiał.

Pokazano fragment konferencji Bosaka o tym, że politycy wykonują teraz „cienkimi nićmi szyte manewry wizerunkowe”, czego Konfederacja nie zamierza popierać. I choć wypowiedź odnosiła się do obu kandydatów, to w „Wiadomościach” wrogiem został tylko jeden.

Pokazano urywek wypowiedzi Trzaskowskiego („ja nie toleruję faszyzmu”) i stwierdzono, że to takie opinie wypaczyły wizerunek Marszu za granicą.

Marian Kowalski, ekskandydat na prezydenta z ramienia Ruchu Narodowego, obecnie zaprzyjaźniony z PiS-em, opowiadał, jak na marszu policja używała gazu i gumowych kul. „Wiadomości” stwierdziły, że nawet podpalenie budki strażniczej było najprawdopodobniej policyjną prowokacją.

Potem już tylko odgrzewane kotlety: Karta LGBT, warszawska Parada Równości, „plan Rabieja” i ogólnie lewicowa kulturowa rewolucja. Plus szybkie obnażenie komunistycznych ciągot (jeśli nie gorzej), bo oto Bronisław Komorowski przemawiał na pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego, a Trzaskowski przywrócił w Warszawie aleję Armii Ludowej.

Zabrakło tym razem Barucha Spinozy, ale „Wiadomości” mają jeszcze 11 dni na granie kartą antysemicką. Czekamy z niecierpliwością!

;

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze