„Twardą politykę polskiego rządu dotyczącą imigrantów popierają między innymi Szwedzi. W sondażu jednej ze szwedzkich gazet aż 98 proc. poparło polski brak zgody na relokację uchodźców" - zapowiedział w "Wiadomościach" Michał Adamczyk. Ani to sondaż, ani wszyscy Szwedzi. "Bardzo wątpliwe dziennikarstwo" - ocenił TVP szwedzki dziennikarz z cytowanego portalu

Gwiazda „Wiadomości” TVP Michał Adamczyk ujawnił tę „porażającą” informację 10 sierpnia 2017. Miał na myśli artykuł na szwedzkiej stronie nyheteridag.se, który opisywał niechętny stosunek Polaków i polskich władz do przyjmowania uchodźców. Redakcja zadała czytelnikom pytanie, czy popierają polską politykę. Odpowiedziało ponad 8 tys. osób, z których przytłaczająca większość – twierdząco.

„Wiadomości” tę informację po prostu zmanipulowały –

nie chodziło o sondaż, tylko o internetową sondę. I nie wśród Szwedów, a wśród specyficznej grupy aktywnych czytelników prawicowego portalu.

Jednocześnie faktem jest, że prawicowe i antyimigranckie nastroje w Szwecji rosną.

Brzydkie obrazy

Nie pierwszy raz „Wiadomości” mają problem ze źródłami informacji. W czerwcu opisaliśmy, jak telewizja powołała się na… skecz francuskiego komika. Francuz parodiował fanatycznych muzułmanów – „Wiadomości” uznały, że to dowód, że muzułmanie są fanatykami.

Teraz autorzy programu wyciągają wnioski z sondy internetowej i uznają to za dowód, że „Szwedzi popierają politykę polskiego rządu”. To tak, jakby „BBC powołało się na sondę na stronie Frondy” – pisała na Twitterze dziennikarka Beata Biel.

Ale nie tylko wykorzystanie sondy jest w materiale Waldemara Stankiewicza z „Wiadomości” TVP manipulacją.

Cały materiał ma charakterystyczną strukturę: gładko przechodzi od terroryzmu do uchodźców.

Ma stwarzać wrażenie, że broniąc Polski przed uchodźcami, rząd Beaty Szydło broni nas przed takimi scenami:

Materiał rozpoczyna informacja z końca czerwca 2017: po sześciu latach uwolniony został szwedzki dziennikarz. „Przeżył gehennę w niewoli u Al Kaidy” – informuje lektor. Johan Gustafsson został „porwany w listopadzie 2011 przez północnoafrykański oddział Al Kaidy w Timbuktu”. „Wiadomości” pokazują zdjęcia wybuchów, zamachów terrorystycznych, broni, bojowników Al Kaidy i ISIS z zakrytymi twarzami, a dr Bartosz Bojarczyk z UMCS w Lublinie mówi, że ta pierwsza jest groźniejsza niż to drugie.

„Al Kaida nadal jest silna w Jemenie, Somalii czy Afganistanie” – mówi lektor, nie dodając, że właśnie dlatego mieszkańcy tych krajów uciekają stamtąd tysiącami. Są najczęstszymi ofiarami terrorystów. I tu pojawia się zdjęcie statku wypełnionego ludźmi – powszechnie znany obraz uchodźców płynących przez Morze Śródziemne.

Towarzyszy mu następujący tekst:
„Z powodu obawy o bezpieczeństwo polski rząd odmówił zgody na relokację do Polski uchodźców z krajów muzułmańskich, którzy teraz przebywają w greckich i włoskich obozach. Taka postawa znajduje coraz większe zrozumienie w Europie. W sondzie, którą organizowała jedna ze szwedzkich gazet, solidarność z polskimi władzami wyraziło 97 proc. spośród ponad 8 tys. głosujących”.

W materiale „Wiadomości” pada słowo „sonda”, jednak we wprowadzeniu Michała Adamczyka oraz na portalu użyto słowa „sondaż”, które jest zarezerwowane dla badań opinii publicznej robionych z użyciem znanej metodologii i na grupach reprezentatywnych, a nie pytań zadawanych internautom.

Zapytaliśmy o to na Twitterze:

Jakiś czas później informację na portalu poprawiono:

To żadna gazeta tylko istniejący od 2014 roku szwedzki portal Nyheter Idag („Wiadomości dnia”). Założył go dziennikarz, a wcześniej polityk partii Szwedzcy Demokraci, Chang Frick.

„Sonda reprezentuje TYLKO tych, którzy kliknęli artykuł, a NIE to, co przeciętnie myślą na ten temat Szwedzi. Duża różnica.” – napisał na Twitterze Frick, gdy dziennikarka Beata Biel zapytała, czy zdaje sobie sprawę, jak tekst został zmanipulowany w polskiej telewizji.

„Nie sądzę, żeby ta sonda czegokolwiek «dowodziła». Nie wyciągałbym z niej takich wniosków”.

Portal szwedzkich nazistów?

Strona nyheteridag.se jest uznawana za bliską Szwedzkim Demokratom – nacjonalistycznej partii, która wywodzi się ze środowiska skinów z lat 80., a dziś  w sondażach zrównała się z konserwatystami, którzy stracili na otwarciu się na współpracę z SD. W 2010 roku miała 3-procentowe poparcie, ostatnie sondaże pokazują, że głosowałoby na nią ok. 18 proc. wyborców.

W listopadzie 2016 szwedzki premier – lider partii socjaldemokratycznej – nazwał Szwedzkich Demokratów partią „nazistowską i rasistowską”. Później tłumaczył, że miał na myśli jej nazistowskie korzenie: „partia wywodzi się z ruchu białej supremacji” – mówił.

„Nie ma niczego kontrowersyjnego w stwierdzeniu, że ludzi, którzy w latach 80. formowali partię SD, można zaklasyfikować jako nazistów” – tłumaczył szwedzkiemu portalowi The Local wykładowca nauk politycznych na Södertörn University in Stockholm Nicholas Aylott. Z kolei prof. Bennich-Björkman z Uppsala University mówił The Local, że trafniejszym określeniem byłoby partia „agresywnie nacjonalistyczna”.

Zachodnia liberalna prasa zalicza partię do „skrajnej prawicy” (far right).

Szwedzki PiS?

„Tak, to jest skrajna prawica” – mówi dr Elżbieta Korolczuk Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie. „Ale nieco inna niż polska skrajna prawica. Szwedzcy Demokraci są przede wszystkim antyimigranccy. Jednak swoje hasła często ubierają np. w język obrony praw kobiet. W poprzednich wyborach mieli plakaty: „Będąc kobietą, masz prawo czuć się bezpieczna w mieście”. Nie pojawiało się tam odniesienie do uchodźców ani imigrantów, ale biorąc pod uwagę, że to partia o takim profilu, dla wszystkich było jasne, o co chodzi. O to, żeby nie wpuszczać imigrantów. Szwedzcy Demokraci przejmują część języka dotyczącego równości płci czy praw mniejszości, żeby promować swoją agendę przeciwko imigracji”.

Czy można ich porównać do PiS? „Podobieństwo między Szwedzkimi Demokratami a PiS-em jest większe niż między PiS-em a np. amerykańską prawicą” – tłumaczy Korolczuk. „W USA prawicowość historycznie jest powiązana z agendą neoliberalną. A w Europie, zwłaszcza w Szwecji, populiści wyrastają na umiejętnym łączeniu niechęci do mniejszości z agendą prosocjalną”.
„Szwedzcy Demokraci mocno podkreślają nieudolność obecnych i poprzednich rządów np. w zapewnianiu ochrony zdrowia. Rząd przyjmuje uchodźców, a brakuje pieniędzy na nowe mieszkania albo zapewnienie dobrej jakości ochrony zdrowia – to ich przekaz. A w tych kwestiach rzeczywiście w Szwecji są problemy. Od lat 90. zaczęto prywatyzować różne obszary i wprowadzać politykę New Public Management, której celem jest optymalizacja kosztów, co zwykle przekłada się na gorszej jakości usługi i obecna władza nie jest w stanie zmierzyć się z problemami, jakie wygenerowało urynkowienie tych obszarów. Frustracja jest realna – wielu Szwedów ma poczucie, że pieniądze, które miały zaspokoić potrzeby wszystkich, są przekierowywane na uchodźców. I Szwedzcy Demokraci na tym rosną”.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym