Komentarz "Wiadomości" do łagodnego spotu Koalicji Europejskiej to propagandowy bubel, w którym nie liczy się logika, chronologia, kontekst czy sens. Ale komentarz z offu i „ekspert” prowadzą widza za rękę do konkluzji: opozycja się kompromituje, jest wulgarna, pazerna na władzę, a przy tym nieogarnięta, nieskuteczna. I tylko z Tuskiem nie wyszło

W dniu flagi 2 maja 2019 „Wiadomości” TVP były patriotycznie przesłodzone i (jak nie one) serdeczne dla wszystkich, uśmiech nie schodził z twarzy Danuty Holeckiej. Ordery, flagi, marsze i masa banalnych wypowiedzi od pierwszego prezydenta do ostatniego przechodnia.

Ale był wyjątek: materiał Koalicja europejska coraz bardziej egzotyczna” wykonany przez Krzysztofa Nowina-Konopkę i Małgorzatę Konopczyńską. Miał być

  • reakcją na zaskakująco łagodny ton spotu „Koalicji Europejskiej”,
  • przygotowaniem do piątkowego wystąpienia Tuska,
  • reakcją na niepokojące ustępstwo władz w Muzeum Narodowym oraz
  • rutynowym zohydzeniem i ośmieszeniem opozycji na tle patriotycznego zaangażowania PiS,
  • zdemaskowaniem jej wywrotowych planów…

Wydaje się niemożliwe w trzy i pół minuty? Jest możliwe! Nawet jeśli materiał jest momentami niezrozumiały, ilustracje dobrane byle jak, zagubiona chronologia, o logice nie wspominając. Ale liczą się intencje, a te para Konopka – Konopczyńska miała jak najlepsze.

1. Saryusz-Wolski jako bohater pozytywny

Zaczynają od Jacka Saryusza-Wolskiego: „My idziemy do Parlamentu Europejskiego, żeby polski głos był słyszalny, żeby walczyć o polskie interesy”. I rozdaje flagi, co jakaś pani przyjmuje z wdzięcznością.

Lansowanie Saryusza-Wolskiego, także (w innych mediach), niefortunnego kontrkandydata Donalda Tuska w wyborach na szefa Rady UE  w marcu 2017, to na pozór kiepski pomysł, ale propaganda liczy na krótką pamięć odbiorców, a może na coś więcej. Lansowany jest także Ryszard Czarnecki, odwołany w lutym 2018  z funkcji wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, za porównanie europosłanki Różę Thun do „szmalcowników”.

Obaj mogą uchodzić za ofiary „brukselskich elit” (i poniekąd są).

Przekaz: kandydaci PiS to prawdziwi patrioci.

2. Spot Koalicji Europejskiej jako porażka strategii straszenia PiS-em

Problemem dla „Wiadomości” jest zaskakująco łagodny spot Koalicji Europejskiej, w którym nie ma ani słowa o PiS, zakończony pozytywnym apelem: “Pomóż umacniać Polskę w Europie. Głosuj na koalicję Europejską”. To – wydawałoby się – rozbija narrację, że opozycja tylko straszy PiS-em. Ale można sobie z tym poradzić.

„Wiadomości” puszczają kawałek spotu (Wałęsa w Kongresie USA, Mazowiecki, Jan Paweł II, Schetyna; pomijają Buzka i Tuska). I jadą po swoim: „Politycy Koalicji straszą, że wybór ich konkurentów oznaczałby stratę tego, Polska osiągnęła w UE, choć arsenał gróźb zmienia się”.

Akurat nie straszą, ale nie szkodzi, można przypomnieć, i dodać, że opozycja coś kręci i zmienia, czyli jest niekonsekwentna.

Ilustracją do „zmieniającego się arsenału gróźb” jest cytat z Danuty Hübner, która w Polsat News mówi, że „realny Polexit jest nierealny, ale istnieje mentalnie”. Z tej niejasnej i urwanej w pół słowa wypowiedzi Konopka i Konopczyńska robią tezę:

„Straszyli realnym Polexitem, teraz straszą – mentalnym. Politycy Koalicji Europejskiej zmieniają przekaz po niedawnej wypowiedzi szefa Komisji Europejskiej, który stwierdził, że nie ma ryzyka Polexitu. Ta wypowiedź wywołała zamieszanie w szeregach polityków Koalicji”.

Przekaz: strategia KO poniosła klęskę, PiS wygrał także tę rundę (Jean-Claude Juncker pomógł).

I tu pojawia się Wojciech Biedroń, publicysta „wSieci”: „Opozycja zdała sobie sprawę, że bajanie, że PiS chce wyprowadzić Polskę z UE jest nie tylko kłamliwe, ale jest kompromitujące dla opozycji”.

Przekaz: Koalicja się kompromitowała aż sama to zauważyła. I przestała.

Przekaz: Rządy PiS nie są zagrożeniem dla obecności Polski w UE. To „bajanie”.

3. Opozycja skompromitowana bananem

I tu pojawia się banan jako argument, który ma wzmocnić wątek kompromitacji. Jak to połączyć z Koalicją Europejską? Wystarczy nawiązać do słowa „kompromitacja”. Autorzy felietonu stwierdzają:

„O kompromitacji trudno nie mówić w kontekście tej akcji protestu przeciwko zdjęciu z wystawy w Muzeum Narodowym wulgarnej instalacji. Uczestnicy pikiety przeciwko rzekomemu cenzurowaniu sztuki jedli banany. Brali w tym udział politycy Koalicji Europejskiej osobiście (migawki z Michałem Bonim) lub wirtualnie jak Róża Thun (zdjęcie z twittera)”.

Jak to w propagandzie, niczego nie trzeba tłumaczyć. Na przykład, że „wulgarna instalacja” to klasyka sztuki feministycznej z 1972 roku. Naturalnie trzeba też przemilczeć, że pod naciskiem happeningowych protestów dyrekcja Muzeum Narodowego przywróciła usuniętą pracę, taka informacja popsułaby całe wrażenie.

Przekaz: opozycja jest wulgarna, kompromituje się jałowymi akcjami.

„Czy nad protestem, który przekracza granice groteski ktoś jeszcze panuje?” – zamartwiają się „Wiadomości” i przyjęcie – na moment – perspektywy opozycji  ma wzmocnić wrażenie jej klęski (choć akurat bananowa akcja dała efekt).

„Wątpliwe. Tak jak nad osobliwymi teoriami byłej premier sposobu na zmianę władzy” – tak Konopka i Konopczyńska przechodzą do następnego materiału.

4. Opozycja skompromitowana nienawiścią (do dinozaura)

Wydawałoby się, że chodzi o coś, co opozycja zrobiła po akcji bananowej, ale dalej leci fragment niefortunnej metafory Ewy Kopacz sprzed trzech miesięcy (31 stycznia 2019), bo w języku propagandy chronologia nie ma znaczenia. Kopacz nawija, że jak ludzi nie mieli broni, to rzucali kamieniami w dinozaura, żeby go pokonać…

  • Zobacz wypowiedź o dinozaurach

    Przypomnę trochę strasznie dawne czasy. Wtedy, kiedy jeszcze dinozaury były, a ludzie nie mieli strzelb i nowoczesnej broni, która pozwoliłaby ich zabić. Wie pani co robili? Rzucali kamieniami w tego dinozaura. Wiadomo, że od jednego rzucenia na pewno nie padł. Ale jeśli przez miesiąc, dwa rzucali tymi kamieniami, to go na tyle osłabili, że mogli go pokonać” – mówiła Ewa  Kopacz.

Internauci nabijali się z tych słów, bo dinozaury wyginęły 66 mln lat temu, a najstarsi przedstawiciele gatunku homo pojawili się najwcześniej 2-2,5 mln lat, ale dla propagandy „Wiadomości” takie złośliwości byłyby zbyt skomplikowane. Poza tym nie ma czasu, bo zostało mniej niż dwie minuty.

Autorzy felietonu po prostu robią cięcie i puszczają eksperta Biedronia, który najwyraźniej odpowiada na jakieś inne pytanie.

„Ich scala coś innego, ich scala nienawiść”. Nie wiadomo, o co chodzi (coś innego niż co?), ale to nie ma znaczenia, ważne jest słowo „nienawiść”, choć wypowiedź Kopacz jest raczej nieporadna. Wcześniej Boni był rozbawiony, a Hübner raczej łagodziła. Nie szkodzi.

Przekaz: opozycja jest pełna nienawiści.

5. Opozycja to egzotyczna zbieranina, pazerna na władzę. Dowód: Iwona Hartwich

„Grzegorz Schetyna nie ma łatwo – tak publicyści komentują coraz bardziej egzotyczną Koalicję Europejską” – mówi lektor.

Biedroń dodaje swoje: „To jest taka egzotyczna zbieranina, która ma na celu tak naprawdę tylko i wyłącznie przejęcie władzy”.

Taki jest ten przekaz. Mają go ilustrować dwa przykłady, ale nie ilustrują.

„Hasła zmiany władzy pojawiały się na strajku nauczycieli” (migawka z flagą ZNP, żadnych haseł). Nie wiadomo, skąd taka teza.

Czas na sekwencję z Iwoną Hartwich.

„Czekaliśmy na taki sygnał – tak zapowiedź kontynuacji strajku we wrześniu komentuje Iwona Hartwich, jedna z liderek sejmowego protestu opiekunów niepełnosprawnych z ubiegłego roku”.

Nie jest to zrozumiałe i nie wiadomo, co właściwie komentuje prof. Henryk Domański (PAN): „Przyłączenie się do strajku nauczycieli jest większą gwarancją sukcesu”. Czyjego? Opozycji? Propagandyści grzęzną w jakimś dziwacznym ataku na Hartwich.

„Przynajmniej osobistego, bo strajkowi nauczycieli Hartwich może się nie przysłużyć, tak jak swoją słynną wypowiedzią”. I tu cytat sprzed roku. Hartwich i inne matki osób z niepełnosprawnością tłumaczą: „To nie jest protest polityczny”.

Nie sposób zrozumieć, o co chodzi. Ale chyba mamy uwierzyć na słowo, że

Iwona Hartwich ma na celu przejęcie władzy przy pomocy strajku nauczycieli.

6. Opozycja ma dość Schetyny, Lubnauer, Czarzastego i Biedronia, ale czy Tusk pomoże?

I hop, skaczemy do Brukseli. „Blisko do wyborów, więc postanowił interweniować Donald Tusk” (migawki z obrad Radu Europejskiej).

Cytat z Leszka Jażdżewskiego (z Liberte): „Tylko on może podpiąć do prądu opozycję obywatelską, która ma dość oglądania Schetyny, Lubnauer, Czarzastego i Biedronia”.

„Pytanie, czy zamiast nich Polacy wolą oglądać Donalda Tuska?” – para Konopka – Konopczyńska kończy pytaniem (o dziwo bez odpowiedzi).

Jak to w propagandzie bywa, teza, że liderzy KO nie są zbyt popularni, jest do pewnego stopnia prawdziwa. Jażdżewski dorzuca do tego grona Biedronia (dziwny pomysł, bo to inna bajka), czego Biedroń z TVP nie zdążył skomentować.

Puenta jest propagandowo nieudana, bo widz może pomyśleć, że Tusk jednak pomoże.

A mogliście, drodzy autorzy, skorzystać z sondażu (dokładniej – panelu badawczego) SW Research, który – jak pisze „Do Rzeczy” – przynosi „złe informacje dla szefa RE”: powrotu Tuska do polskiej polityki chce 34 proc., ale 44 proc. nie chce, a 22 proc. nie ma zdania.

Można było też powołać się – jak robi to rp.pl – na wielki autorytet Ryszarda Czarneckiego: „wystąpienie Donalda Tuska 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim to

kolejna rozpaczliwa próba powrotu do polskiej polityki człowieka, który żegna się już z funkcją szefa Rady Europejskiej, któremu nic nie zaproponowano w zamian”.

I to by była puenta, a nie jakieś znaki zapytania.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press