W styczniu premier Morawiecki w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" wygłosił tezę, że przemoc częściej pojawia się w związkach nieformalnych, niż w małżeństwach. Posłowie PO zapytali, skąd to wie. Odpowiedziała wiceminister Elżbieta Bojanowska. I już wiemy, że w wiedzę o przemocy rząd czerpie z "przekazów medialnych"

Szkoda, że wiceminister rodziny Elżbieta Bojanowska nie czerpie wiedzy o przemocy w rodzinie z badań dostępnych na stronach swego ministerstwa lub ministerstwa sprawiedliwości. Właśnie z tych badań można się dowiedzieć, że teza premiera Morawieckiego jest całkowicie nieprawdziwa, a próba jej obrony nieskuteczna.

Szczegółowo wypowiedź premiera Morawieckiego dla „Gościa Niedzielnego” (datowanego na 7  stycznia 2018) analizowaliśmy tutaj i tutaj.


Wielokrotnie docierają do polskiego społeczeństwa przekazy medialne, z których jednoznacznie wynika, że zdecydowanie częściej doznającymi przemocy są osoby pozostające w związkach nieformalnych, a nie w małżeństwach

Elżbieta Bojanowska, Odpowiedź na interpelację poselską - 16/02/2018

Fot. Pawel Malecki / Agencja Gazeta


Trudno ocenić przekazy medialne, ale badania są jednoznaczne


Badanie z 2013 roku, przeprowadzone przez Wyższą Szkołę Psychologii Społecznej na zlecenie ministerstwa rodziny (wtedy ministerstwa pracy i polityki społecznej), wskazuje, że aż 50 proc. ofiar przemocy w rodzinie to osoby zamężne/żonate, przede wszystkim kobiety.

„Wśród ogółu osób doświadczających przemocy w rodzinie, zgłaszających się do placówek i instytucji lokalnego systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie, zdecydowana większość to kobiety (96 proc). Duża część osób doświadczających przemocy to osoby pozostające w związkach formalnych (prawie 50 proc.) lub nieformalnych (14 proc.)”, pisze autor raportu Michał Lewoc.

Nie ma też wątpliwości, kto jest sprawcą przemocy: „W grupie osób pozostających w związkach małżeńskich w przypadku 94 proc. respondentów sprawcą przemocy jest małżonek lub małżonka. W związkach nieformalnych jest to nieco mniej – 82 proc. sprawców to partnerzy”.

Cały raport Michała Lewoca można znaleźć tutaj.

Na stronie MRPiPS można znaleźć także późniejsze badanie, przeprowadzone w 2014 roku na dużej próbie 3 tys. osób. Wnioski z tego badania nie spodobają się ani ministrowi Morawieckiemu, ani minister Bojanowskiej.

Jednym z wniosków jest przekonanie prawie 1/5 respondentów (18,3 proc.), że „w małżeństwie gwałt nie istnieje”, oraz 16,5 proc. respondentów, że „w sprawach seksu żona powinna zgadzać się na to, co chce mąż”.

Poza tym badacze ustalili, że:

  • „Zarówno w relacjach sprawców, jak i świadków, sprawcami przemocy wobec dzieci istotnie częściej były osoby pozostające w związku małżeńskim (91,1 proc., 78,7 proc.).
  • W zgodnej relacji ofiar i świadków, około 80 proc. wszystkich sprawców przemocy pozostawało w związku małżeńskim, a jedynie około 10 proc. było panną lub kawalerem.
  • Wśród ofiar przeważały osoby pozostające w związku małżeńskim – potwierdzały to zgodnie relacje ofiar, sprawców i świadków zdarzenia przemocy (odpowiednio 52,3 proc., 64,5 proc., 66,0 proc.), niemniej same ofiary istotnie rzadziej niż świadkowie wskazywały na taki stan cywilny. W drugiej kolejności, zarówno ofiary, sprawcy, jak i świadkowie charakteryzowali ofiary jako pannę bądź kawalera (36,1 proc., 22,7 proc., 20,3 proc.)”.

Ponadto osobno przeanalizowano odpowiedzi ofiar, świadków i sprawców na pytanie o stan cywilny sprawców przemocy:

Jednocześnie, przemoc kierowana była najczęściej właśnie w stosunku do męża/żony lub partnera/partnerki oraz dzieci: „Z relacji ofiar i sprawców wynika, że aktów przemocy najczęściej dopuszczały się osoby z najbliższej rodziny. W obu grupach respondentów ponad połowa (odpowiednio 51,4 proc. i 51,1 proc.) wskazała na przemoc w stosunku do męża/żony bądź partnera/partnerki. Na drugim miejscu sprawcami przemocy byli rodzice (częściej ojcowie niż matki) – 28,8 proc. deklaracji ofiar i 25,4 proc. sprawców”.

Cały raport z badania można przeczytać tutaj.

Jak widać, małżeństwo nie chroni przed przemocą.

Wiceminister rodziny Elżbieta Bojanowska, jakby usprawiedliwiając się, że żadnych badań nie przeczytała, przekonuje: „Warto zaznaczyć, że w przypadku diagnozy skali zjawiska przemocy istotne znaczenie ma metodologia badań oraz sposób doboru próby badawczej. Uzyskane w ramach prowadzonych w obszarze przeciwdziałania przemocy badań wyniki uwarunkowane są doborem respondentów, który może przesądzić o jakości zebranego materiału badawczego oraz uzyskanych w wyniku badania wniosków”.

Tak może się zdarzyć. Jednak wiceminister nie wskazuje błędów w konkretnych badaniach, ani nie cytuje żadnych alternatywnych źródeł wiedzy (być może takich, w których próba została „odpowiednio” dobrana). Powołuje się jedynie na bliżej niesprecyzowane „przekazy medialne”:

„w komunikatach medialnych dużo częściej informuje się o przemocy wobec dzieci doznających przemocy ze strony, np. konkubenta bądź partnera matki dziecka, niż o dzieciach doznających przemocy ze strony rodziców pozostających w związku małżeńskim”.

W przytoczonych wyżej badaniach – co ważne – metodologia i próba badawcza zostały szczegółowo opisane, a badania prowadziły sprawdzone i profesjonalne ośrodki.

Czy mamy zatem rozumieć, że strategia walki z przemocą w rodzinie budowana jest na artykułach w kolorowej prasie (np. „Konkubent zabił ją maczetą”)?


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym