0:00
Prawa autorskie: Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.plMarcin Stepien / Age...
29 stycznia 2022

„Wiemy, co zrobić”. Platforma i Lewica pokazały pomysły na Polskę po pandemii

„Będziemy przygotowani do następnego dnia po” – zapowiedział Donald Tusk podczas sobotniego kongresu programowego PO. Lewica mówiła, że wie, jak ratować obywateli już dziś, wezwała rząd PiS do dymisji

Wydrukuj

W sobotę 29 stycznia 2022 Platforma Obywatelska i Lewica miały konwencje programowe. Obie partie, wychodząc od kryzysu związanego z pandemią, przedstawiły pomysły nie tylko na to, co robić teraz, ale też jak zorganizować polskie państwo w przyszłości.

Uderzały podobieństwa: krytyka PiS za to, że nie słucha ekspertów — lekarzy i epidemiologów, stawianie na samorządy, wplatanie osobistych wątków związanych z doświadczeniem pandemii. I główny przekaz obu konwencji: opozycja lepiej radziłaby sobie w czasie pandemii i wie, co robić później.

Obie partie miały też przekaz polityczny do pozostałych formacji na opozycji.

Donald Tusk stwierdził, że odpuszcza na razie budowanie wspólnej listy opozycji. Jednocześnie obiecał: „Dogonimy w najbliższych miesiącach PiS. A w dniu wyborów przegonimy PiS”.

Lewica zaś zaapelowała o stworzenie koalicji „Za życiem” (to ironiczne nawiązanie do programu PiS, którego klęskę opisywaliśmy w OKO.press). Chodzi o poparcie obowiązkowych szczepień. Projekt ustawy Lewicy w tej sprawie leży w Sejmie od grudnia 2021.

Dwaj mężczyźni (Czarzasty i Biedroń) na scenie, w tle portrety Kaczyńskiego i Morawieckiego
Konwencja Lewicy: Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Pielęgniarka i lekarka opowiadają o pandemii

Obie partie zaczęły konwencje od wystąpień przedstawicielek służby zdrowia.

„Rozumiem, że zaskoczyła wszystkich pierwsza fala. Ale druga? Trzecia? Piąta? Mieliśmy wiele miesięcy, żeby się przygotować. Chciałabym, żeby pokonanie pandemii było naszym wspólnym celem” — mówiła pielęgniarka Monika Sanocką, oddziałowa SOR z warszawskiego szpitala praskiego, podczas konwencji PO.

Na konwencji Lewicy wystąpiła Kaja Filaczyńska, endokrynolożka, a zarazem członkini rady krajowej partii Razem. „Prawo głośnej bandy egoistów do roznoszenia wirusa okazało się ważniejsze niż nasze prawo do zdrowia” - mówiła i wezwała wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili, by zapisali się na szczepienie.

W tych wypowiedziach zawarte są główne motywy obu konwencji: Platforma chce działać zawczasu, przygotować państwo na kryzysy, które są nieuniknione. „Polityka to jest dziś ciąg sytuacji trudnych do przewidzenia, sytuacji krytycznych. Nowoczesne państwo, które da poczucie ładu, musi być dobrze przygotowane, elastyczne, musi angażować tysiące ludzi” - mówił Donald Tusk.

Z kolei Lewica głównym motywem uczyniła obowiązkowe szczepienia jako wyraz odpowiedzialności państwa za obywateli i troski obywateli o siebie nawzajem. Ich brak to według Lewicy wyraz bezsilności państwa. „Rząd boi się rozwiązań ratujących życie” - mówiła Marcelina Zawisza.

„Odporna Polska” Platformy

Platforma zarysowała plan szeroko. Odporna Polska, która znalazła się w tytule konwencji, to nie tylko kraj, w którym sprawnie działa system opieki zdrowotnej, ale też kraj z odporną walutą (i niską inflacją), taki, gdzie obywatele są bezpieczni w cyberprzestrzeni.

Propozycje Platformy dotyczyły wielu dziedzin - od rolnictwa po obronność i edukację. Poseł Arkadiusz Myrcha mówił o systemie zarządzania kryzysowego opartego o samorządy. Zaś wiceprzewodnicząca PO Izabela Leszczyna obiecała proste podatki i odzyskanie miliardów z Unii Europejskiej. Pojawiały się postulaty ogólnikowe, jak stabilne prawo (choć w związku z chaosem prawnym za rządów PiS, uzasadnione), a także szczegółowe - powołanie Ochotniczej Straży Ratunkowej, która ma angażować wolontariuszy.

Donald Tusk zapowiedział projekt ustawy, która zapewni drugą waloryzację emerytury, jeśli inflacja przekroczy 10 procent.

  • zaostrzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwa urzędnicze w pandemii,
  • nowy model zarządzania kryzysowego oparty o samorządy,
  • Ochotnicza Straż Ratunkowa – ułatwi zaangażowanie wolontariuszom,
  • Krajowy system łączności – szybki obieg informacji,
  • zahamowanie wycinki lasów – ochrona bagien i mokradeł jako naturalnych rezerwuarów wodnych,
  • elektrownie wodne, wiatrowe, fotowoltaika, zmiana przepisów tak, by opłacało się budować biogazownie,
  • dopłaty do nawozów takie jak do paliwa rolniczego,
  • helpdesk dla obywateli, którzy padną ofiarą ataków sieci,
  • cyfrowy alert,
  • cyfrowe kompetencje w szkołach,
  • proste podatki i stabilne prawo,
  • bezpieczny kredyt mieszkaniowy,
  • odzyskanie miliardów euro z UE.

„Recepta dla Polski” Lewicy

Konwencja Lewicy była skromniejsza, nie tylko organizacyjnie. Lewica skupiła się na jednej dziedzinie - systemie opieki zdrowotnej. Mówiła jednak zarówno o tym, co należałoby zrobić już dziś, jak i o rozwiązaniach na przyszłość.

„Nasze rozwiązania to nie jest magia, nie jestem w stanie wam obiecać cudów. To, co jestem w stanie obiecać, to odpowiedzialność państwa” - mówiła Marcelina Zawisza.

Lewica konsekwentnie namawia PiS i inne siły polityczne do poparcia jej ustawy o obowiązkowych szczepieniach. „Zaszczepieni chorują rzadziej, jeśli chorują, chorują lżej, rzadziej umierają. Hospitalizowane osoby w 90 proc. są niezaszczepione” - mówił Włodzimierz Czarzasty, współprzewodniczący Lewicy.

Czarzasty przypomniał też o innym projekcie Lewicy: podniesieniu zasiłku pogrzebowego z ok. 4 tys. zł do 7 tysięcy.

Robert Biedroń, drugi współprzewodniczący Lewicy, zwracał uwagę na imposybilizm władzy: „Rządzi nami partia »Nie da się«. Jedyne, co ich interesuje, to utrzymanie większości w Sejmie. Zamiast walczyć z pandemią, walczą o władzę”.

  • obowiązkowe szczepienia na covid-19,
  • paszport covidowy,
  • zaszczepieni bez lockdownu,
  • bezpłatne badania pocovidowe,
  • 7,2 proc. na ochronę zdrowia,
  • wyższe wynagrodzenia personelu medycznego,
  • max. 30 dni oczekiwania do lekarza specjalisty,
  • wsparcie psychologiczne dla dzieci i młodzieży,
  • inwestycje w nowoczesny sprzęt medyczny,
  • więcej pieniędzy dla samorządów.

„Nie chcę stracić już nikogo bliskiego”

Podczas obu konwencji politycy nie bali się wątków osobistych.

Warszawska radna Lewicy Agata Diduszko-Zyglewska opowiedziała o śmierci swojego ojca, który zmarł na covid wiosną 2021 roku.

„Covid zabił go w dwadzieścia kilka dni. Był pod tlenem, pod respiratorem. Nie dało się zatrzymać tej choroby. Nie mogłam w to uwierzyć, do tej pory jest to trudne. Pomyślałam wtedy, że

nie chcę stracić już nikogo bliskiego i zadbałam o to, żeby wszyscy w mojej rodzinie byli zaszczepieni w pierwszych możliwych terminach.

Zaszczepiłam też moje dzieci. Bardzo namawiam was do tego samego. Dajcie sobie szansę, bądźcie odpowiedzialne i odpowiedzialni za innych ludzi wokół was”.

Diduszko-Zyglewska nie była obecna osobiście, bo sama właśnie choruje na covid.

Również Donald Tusk opowiedział o swoich doświadczeniach w czasie pandemii. Mówił, że spędził święta Bożego Narodzenia i Sylwestra pod oknami szpitala, gdzie przebywały jego córka i wnuczka.

„Czy ktoś chciałby, żeby jego dzieci leczyły zęby u ministra Czarnka?”

Bardzo mocno podczas obu konwencji wybrzmiał przekaz: PiS nie radzi sobie z pandemią, bo nie słucha ekspertów.

„Państwo mówi: umieracie, umierajcie. Jeżeli boicie się własnego cienia, to podajcie się do dymisji, bo my wiemy, co zrobić. Z naszymi rozwiązaniami zgadzają się eksperci” - mówiła Marcelina Zawisza z Lewicy.

Zaś Donald Tusk drwił: „Czy ktoś z was posłałby swoją córeczkę do Kaczyńskiego, żeby ją leczył? Czy ktoś posłałby wnuczka, żeby go leczył arcybiskup Jędraszewski? Czy ktoś chciałby, żeby jego dzieci leczyły zęby u ministra Czarnka?”.

Przewodniczący PO puentował: „O naszym życiu i zdrowiu w czasie pandemii powinni decydować lekarze, a nie politycy”. O rządzących powiedział zaś: „Co dzisiaj oznacza skrót PiS? Przekupstwo. Inwigilacja. Szantaż”.

„Dogonimy w najbliższych miesiącach PiS”

Najważniejszy polityczny przekaz płynący z sobotnich konwencji brzmi: na razie każda opozycyjna partia działa na własny rachunek. W najbliższych tygodniach decyzji o wspólnej liście opozycji nie będzie.

„Nasze partnerki, nasi partnerzy w innych partiach opozycyjnych, nie chcą zjednoczonej opozycji, nie chcą tej jednej listy” - przyznał Donald Tusk. Jednocześnie ocenił: „Ja szanuję tę opinię, chociaż uważam ją za błędną. Szanuję partnerów na opozycji, chociaż uważam, że popełniają bardzo poważny błąd”.

Zaznaczył też, że jeśli inne partie na opozycji zmienią zdanie, „będziemy zawsze otwarci”.

W związku z tym jednak chce się skupić na tym, by „przygotować Platformę Obywatelską i naszych koalicjantów z Koalicji Obywatelskiej - Nowoczesną, Zielonych, Inicjatywę Polską i wielu innych polityków, wiele innych środowisk, do zwycięstwa”.

Tusk złożył też obietnicę: „Przyrzekam wam, że zrobię wszystko i wierzę, że jestem w stanie razem z wami to zrobić. Dogonimy w najbliższych miesiącach PiS. A w dniu wyborów przegonimy PiS. To jest program ambitny i odpowiedzialny. Będziemy przygotowani do następnego dnia po”.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne