"Jest baaaardzo duuuuużo entuzjazmu. Podzieliliśmy się robotą" - mówi OKO.press Włodzimierz Czarzasty o budowaniu lewicowego bloku. Wiosna, SLD i Razem powołują wspólny sztab i od poniedziałku ruszają w trasę po Polsce. "Są młodzi - niech zasuwają. Niech walczą. Ja będę równo z nimi szedł, jak nadążę" - mówi Czarzasty o Biedroniu i Zandbergu

„To wielki krok dla polskiej lewicy, ale jeszcze większy dla polskiej demokracji” – stwierdził Robert Biedroń na wspólnej konferencji prasowej Wiosny, SLD i Razem 19 lipca 2019. „Chcemy wspólnie budować państwo dobrobytu” – mówił Adrian Zandberg (Razem).

„Chcemy wygrać z PiS-em” – zadeklarował Włodzimierz Czarzasty. Dodał, że zaprasza do współpracy organizacje lewicowe, kobiece, ruchy miejskie: „Z każdym się umówię na kawę, poproszę o współpracę, a jak będzie trzeba – przeproszę”.

Na co postawi lewicowa koalicja?

Po tym, jak Grzegorz Schetyna ogłosił, że buduje koalicję obywateli, a nie partii i zakończył negocjacje z PSL i SLD, partie lewicowe zadeklarowały budowę wspólnego bloku. Koalicję Polską buduje PSL.

„To nie jest koalicja obywateli, tylko koalicja trzech partii (PO, N i IP). To jest ściema i gra znaczonymi kartami” – ocenia Czarzasty Koalicję Obywatelską. Katarzyna Lubnauer, jedna z liderek KO, mówiła OKO.press, że to najlepsza formuła, by zwyciężyć w wyborach, a na listach zgodnie z deklaracją Schetyny znajdzie się 20 proc. kandydatów obywatelskich.

„Pogadamy, potrzymamy się za ręce, poprzeklinamy – ja na pewno. Nie będzie walki między nami [liderami lewicy]” – zapowiada Czarzasty.

Na co postawi lewicowa koalicja? Czarzasty wymienia m.in. świeckie państwo, politykę historyczną, budownictwo, emerytury, równe płace dla kobiet i mężczyzn.

Szef SLD wierzy, że lewica może odbić PiS część wyborców: „Bo każdy chce mieć więcej. Jak miliarder ma miliard, to chce mieć dwa. Jak ktoś ma 500 zł, to chce mieć 600. Poza tym jest drożyzna, będzie inflacja, a 500 jest 500. Ceny prądu idą w górę. To się przełoży na życie”.


Agata Szczęśniak, OKO.press: Rozmawialiście wczoraj – Robert Biedroń, Adrian Zandberg i pan – o tym, jak ma wyglądać lewicowy blok w najbliższych wyborach. Co ustaliliście?

Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej: To pierwsze spotkanie. Wstępna gra miłosna. Ale ustaliliśmy że idziemy dalej, że otwieramy projekt na inne lewicowe podmioty, że powołujemy wspólny sztab, przedstawiamy wspólny program, że od przyszłego tygodnia jedziemy w Polskę, zaczynając od poniedziałkowych wspólnych konferencji prasowych. Jednym słowem: podzieliliśmy się robotą.

Jeszcze kilka dni temu mówił pan, że jest jest „patriotą Koalicji Europejskiej”. Teraz jest pan patriotą lewicowego bloku?

Tak. Uczciwie mówię: skończyłem jeden projekt, zaczynam drugi. Grzegorz Schetyna rozwalił największy opozycyjny projekt swojego i mojego życia. PSL i PO rozmontowali Koalicję Europejską, w związku z tym muszę przegrupować siły i iść po wygraną w bloku „lewicy”. Nie mam ochoty na współpracę z ludźmi, którzy nie chcą wygrać.

Schetyna nie chce wygrać?

Szef największej partii opozycyjnej mówi, że idzie po 38 proc., a nie po zwycięstwo z PiS. Abdykował z roli lidera opozycji. Na własną prośbę. Chyba pierwszy na świecie lider największej partii opozycyjnej, który mówi, że nie chce wygrać z partią rządzącą.

Wygrać może cała opozycja łącznie. Wiele razy pisaliśmy w OKO.press, że dwie koalicje mają szansę wygrać z PiS.

Będą trzy koalicje: oddzielnie PSL, lewica i Schetyna. Im większa liczba koalicji, tym mniejsza szansa na pokonanie PiS. To jest studium przypadku znikającej wiary w zwycięstwo. Ja bym walczył o ten projekt, połączyłbym partie, które są w KE i dołączyłbym 8 innych. Powiedziałbym do Kosiniaka: „Władek, idź po rozum do głowy, jest taki sklep za rogiem, kup sobie i wracaj”. Nie odchodź. Zabrakło wiary, umiejętności i determinacji.

„Idziemy do tych wyborów jako Koalicja Obywatelska, ale nie koalicja partii politycznych, tylko tych wszystkich ludzi, którzy podzielają nasz światopogląd. Chcemy koalicji demokratów i patriotów” – deklaruje Schetyna.

Koalicja utworzona z trzech partii, żeby walczyć z partyjniactwem. Są granice, o których nawet Nałkowska by nie napisała. To nie jest koalicja obywateli, tylko koalicja trzech partii (PO, N i IP). To jest ściema i gra znaczonymi kartami.

Od 3 czy 4 tygodni obserwowaliśmy brak wiary w zwycięstwo. Najpierw pojawił się przekaz: walczymy o Senat. Od kiedy to Senat jest taki ważny? Potem: walczymy, żeby PiS nie miał większości konstytucyjnej. To było poddawanie się po kawałku. Oburzające. O koalicjantach mówili: trudne rozmowy.

Za dużo pan chciał.

Nie było konkretnych rozmów.

Nie rozmawialiście o miejscach?

Nie.

Nie było ultimatum, że nie może być Joanny Senyszyn czy Marka Dyducha? 

Sterowani polityczni harcownicy opowiadają, że były takie warunki. I nawet im odpowiem: Profesor belwederski Jerzy Jaskiernia nie może startować? Miller jest fatalny? Zdobył 100 tysięcy głosów. Na jednym zebraniu PZPR między Dariuszem Rosatim a Marcinem Święcickim – sekretarzem KCPZPR siedziała Danuta Hübner. Wszyscy są dziś związani z Platformą. Mam traktować poważnie tych, którzy rozpowszechniają takie historie? Nazwiska nie padały, dowiadywałem się o tym z mediów.

Te negocjacje to był nieustanny stosunek meduzy ze ślimakiem. Wszystko było powolne, rozlazłe.

Schetyna chce wziąć młodszych, zaangażowanych, samorządowców.

To bzdura. Niech zrobią komitet wyborczy wyborców. Nie dostaliby 60 milionów dotacji, ale byliby wiarygodni.

Te miliony są potrzebne, jeśli chce się wygrać z partią rządzącą, która ma pieniędzy w bród.

Jeśli chce się wygrać.

Nie podoba się panu, że obywatelscy kandydaci będą na listach KO?

Wpuszczą ich na piąte i ostatnie miejsce. A dlaczego nie na pierwsze, drugie i trzecie? Mogliby pierwsze miejsca dać kobietom, drugie – samorządowcom, trzecie – ludziom kultury, czwarte – ludziom edukacji, piąte – ludziom biznesu, a działaczom PO – piąte, siódme i ostatnie. To by było uczciwe i obywatelskie.

To dobra strategia, że pan tak od wczoraj krytykuje KO i Schetynę? Tak będzie wyglądać ta kampania? Że będziecie się między sobą kłócić?

Nie będę krytykował partii, które stoją po stronie demokracji. Odpowiedziałem na słowa wypowiedziane przez szefa PO. Powtórzę: on rozwalił największy projekt swojego i mojego życia. Ale okazało się, że największym projektem, jaki możemy unieść, to jest budowa boisk. Też fajnie. Uwierzyłem, że wygram z PiS-em razem ze Schetyną. To był naprawdę dobry projekt. Większość mediów go chwaliła. Nagle teraz media, Tomasz Lis, będą chwalić inny projekt Schetyny? Czy ci ludzie są na etacie w PO?

Zbudowanie lewicy – formacji, bloku – to nie jest projekt życia?

To jest już mój nowy projekt życiowy. Po raz pierwszy w Polsce po transformacji jest szansa na to, żeby był jeden projekt lewicy. Wszyscy razem to dobry pomysł.

Powiem coś osobistego: Od trzech-czterech miesięcy czułem się jak rycerz średniowieczny w zbroi, która jest za ciasna. Nie wszystko mogłem powiedzieć — to było odpowiedzialne, ale niewygodne. Zniknął z agendy problem pedofilii. A ja uważam, że bez względu na to, czy ktoś jest policjantem-pedofilem, czy biskupem-pedofilem czy członkiem SLD i pedofilem — jest bandytą. Nie ma pieniędzy na edukację, a miliony w sposób nietransparentny idą do Rydzyka. O tym się nie mówi. Kobiety przestały walczyć o swoje prawa? A o prawach kobiet też ostatnio nie mówimy.

O tym wszystkim mówi i Razem, i Wiosna, ale jeszcze parę tygodni temu mówił mi pan, że Wiosna jest jak Amway.

Sytuacja się zmieniła. To jest polityka. Zrobimy to. Najpierw z Biedroniem i Zandbergiem, a potem z innymi. Są młodzi – niech zasuwają. Ja będę równo z nimi szedł, jak nadążę.

Wiosna i Razem, a nie SLD będą nadawać ton koalicji?

Muszą. Niech walczą. Ja nie muszę być pierwszy ani drugi, mogę być czwarty.

Zdejmuje pan z siebie odpowiedzialność.

Nie. Mówię, że nie będzie walki między nami.

Finanse Wiosny już panu nie przeszkadzają?

To trzeba wyjaśnić, jeśli coś zagraża projektowi, trzeba to położyć na stół. Kiedyś mogłem z tego drwić, a teraz mi zależy i chcę, żeby to wyjaśnili.

Czym się odróżnicie od Koalicji Obywatelskiej?

Po pierwsze: państwo świeckie. Po drugie: polityka historyczna. Żadna partia nie mówi o historii w ten sposób, co SLD . Na przykład żołnierze wyklęci: jedni walczyli o swoją godność, o Polskę niezależną, a drudzy – bandyci i złodzieje. Mówi ktoś tak o żołnierzach wyklętych? Są plusy i minusy. Tak trzeba opowiadać o historii.

I chce pan o tym opowiadać w kampanii? A nie o tym, co nas czeka w przyszłości?

Chcę mówić i o tym, i o tym. Przyszłość jest ważna, ale polityka historyczna – też. Jak będą myślały i co będą wiedziały nasze dzieci, musimy mówić my.

Dam przykład: byłem na spotkaniu w Szczecinie. Ziemie zachodnie. 3 miliony ludzi zostały przesiedlone po wojnie, żeby odbudować 9 tys. zakładów pracy z czego 90 proc. rozwalonych. Żołnierze radzieccy wyzwolili te tereny, wybudowaliśmy pomniki tym ludziom, bo ginęli za nas. W Szczecinie radni PO te pomniki zabrali. Mówiłem o tym przy Schetynie i przy radnych PO, że to źle – sala biła brawo.

Od historii się nie ucieknie, niedługo będziemy w podręcznikach czytali, że polskie ziemie wyzwalał Kaczyński i jego rodzina.

Kolejne kwestie: masa spraw socjalnych, do których ludzie w tej chwili nie przywiązują wagi, jak zrównanie płac kobiet i mężczyzn.

KO też chce zrównywać.

To niech to zrobi. Schetyna rządził 8 lat. I niech mi pani nie mówi, że SLD rządziło wiele lat temu, bo SLD zrobiło wiele bzdur, ale wprowadziło Polskę do UE i dało Polsce konstytucję.

Dalej: emerytury. Jest różnica między emeryturami kobiet i mężczyzn. Nie jestem Jezusem, nie wszystkim damy. Mogę obiecać to, co wynika z programu mojej partii, czyli emeryturę wdowią. Jeden partner, partnerka umiera, przy drugim zostaje 85 proc. wyższej emerytury bądź ta emerytura, którą ma i 50 proc. emerytury tej osoby, która umarła. Bo koszty mieszkania i inne opłaty są takie same, bez względu na to, czy jedna osoba mieszka w mieszkaniu czy dwie.

Co jeszcze? KO mówi, że jej program jest skierowany do ludzi pracujących.

To weźmy zatrudnienie. W Anglii bez względu na to, jaka jest forma zatrudnienia (umowa o pracę czy tymczasowa), korzysta pani z konstytucyjnych uprawnień pracownika — ochrona zdrowotna, prawo do wypoczynku i urlopu, do uzwiązkowienia. Wprowadźmy to samo u nas.

Budownictwo. Nikt w programie nie rusza budownictwa, a w Polsce brakuje 2 milionów mieszkań.

Razem ma program mieszkaniowy.

Mówi pani o moich braciach i siostrach z lewicy?

I podstawowa sprawa: łamanie konstytucji i praworządności. Jak ktoś mówi: poczekajmy dwa lata, aż PiS się potknie i straci władzę, to odpowiadam: jak PiS będzie rządził jeszcze dwa lata albo cztery, to będziemy mogli napisać sobie pamiętniki z więzienia. O tym co zamierzaliśmy uczynić.

Zamierzacie też trafić do ludzi, którzy dziś głosują na PiS? Lewica ma na to szansę?

To jest w dużej mierze elektorat socjalny. Hasło „damy wam to, co daje wam PiS i oddamy wam to, co PiS wam zabrał” ja wymyśliłem. A ponieważ ja jestem własnością SLD, jest to hasło mojej partii.

Czy ktoś poruszał sprawę odebrania praw nabytych służbom mundurowym? To jest 75 tys. ludzi. Chodziliśmy na demonstracje, skakaliśmy, zebraliśmy 300 tys. podpisów, obiecaliśmy tym ludziom, że im pomożemy. Czy KO ma to w swoim programie? A ci ludzie nadal mają obniżone emerytury.

Tym, którzy dostają 500 plus czy dodatkową emeryturę, jest lepiej niż było. Dlaczego mieliby zmienić zdanie i zagłosować teraz na lewicę?

Bo każdy chce mieć więcej. Jak miliarder ma miliard, to chce mieć dwa. Jak ktoś ma 500 zł, to chce mieć 600. Poza tym jest drożyzna, będzie inflacja, a 500 jest 500. Ceny prądu idą w górę. To się przełoży na życie. Socjaldemokracja to socjal i demokracja. Jeśli państwo jest w stanie dać ludziom, to powinno to zrobić. Ale jeśli ktoś opowiada, że da, a nie będzie na to pieniędzy, to jest populizm.

Najlepsza formuła startu?

Dogadamy. Pogadamy, potrzymamy się za ręce, poprzeklinamy – ja na pewno.

Wystarczy wam czasu?

Podpisy zbierzemy w ciągu dwóch dni. Listy zbudujemy, wiele osób będzie chciało z nami iść –  marzę o Strajku Kobiet na przykład. Będziemy wszędzie szukali mądrych ludzi. Co do jedynek się dogadamy. Jest baaaardzo duuuuużo entuzjazmu.

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press