Przed powołaniem na szefa Orlenu w grudniu 2015 nie miał prawie żadnego doświadczenia w biznesie. Miał za to odpowiednie znajomości z braćmi Kaczyńskimi i znacząco pomógł Porozumieniu Centrum. Dlatego teraz zarabia 3 mln zł rocznie

Studiował z Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi. Jako minister skarbu państwa (2006-2007) umorzył długi Porozumienia Centrum. Teraz kieruje jedną z największych polskich spółek giełdowych PKN Orlen, a także zasiada w radzie nadzorczej PKO BP. Oto Wojciech Jasiński – przysłowiowy już „misiewicz”, ale w wersji „na bogato”.

PKN Orlen jest jedyną polską firmą, która znalazła się na liście 500 największych przedsiębiorstw świata według magazynu „Fortune”. W 2015 roku spółka osiągnęła przychód na poziomie 88 miliardów złotych.

Posady w zarządzie państwowej spółki nie można łączyć z funkcją posła, dlatego Jasiński zrzekł się mandatu. Zrobił to w miesiąc po wyborach, w których zaufało mu ponad 31 tysięcy wyborców.

Kariera

Jasiński jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Studiował o rok niżej od Jarosława i Lecha Kaczyńskich.

Znajomości zawarte na studiach procentują nie od dziś.



Kiedy w 1992 roku Lech Kaczyński został prezesem Najwyższej Izby Kontroli, Jasiński znalazł pracę jako dyrektor warszawskiej delegatury NIK. W 1997–2000 był członkiem zarządu, a następnie prezesem zarządu spółki „Srebrna” związanej z Porozumieniem Centrum, partią braci Kaczyńskich.

W 2001 roku po raz pierwszy dostał się do Sejmu. Startował z listy PiS. Od tamtej pory nieprzerwanie sprawował funkcję posła. Aż do grudnia 2015 roku, kiedy to zrzekł się mandatu na rzecz posady prezesa PKN Orlen.

Zasługi

Chociaż z prywatnym biznesem nie miał nic wspólnego, to jako minister skarbu państwa (2006-2007) w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego nadzorował spółki skarbu państwa. Z tamtego okresu pochodzącą stawiane mu zarzuty o niegospodarność i zaniedbania.

Do najpoważniejszych zarzutów należy umorzenie przez niego 700 tysięcy długów Porozumienia Centrum. Jasiński podpisał tę decyzję cztery dni po przegranych przez PiS wyborach w 2007 roku. Do dziś nie wiadomo, kto wystąpił o umorzenie długów – sam dokument zaginął, a Jasiński tłumaczył, że nie pamięta, czyj podpis widniał na wniosku.

Platforma Obywatelska zarzucała byłemu ministrowi również zaniedbania w procesie restrukturyzacji polskich stoczni. W 2008 roku złożyła nawet wniosek o postawienie Jasińskiego przed Trybunałem Stanu. Ostatecznie się z niego wycofała – przez rok nie była w stanie oszacować, ile skarb państwa mógł stracić.



Jako minister skarbu Jasiński wyraził także zgodę na podpisanie niekorzystnej umowy pomiędzy PGNiG a rosyjsko-ukraińskim konsorcjum na długoterminową dostawę gazu do Polski. Zakładała 10-procentową podwyżkę ceny surowca, co w perspektywie do 2022 roku miało oznaczać dodatkowy koszt 17–18 mld zł.

W piśmie podpisanym przez Jasińskiego można przeczytać: „Z uwagi na ograniczony czas do wyrażenia opinii, MSP nie miało możliwości analizy przekazanego projektu umowy, nie mniej (…) wyrażam zgodę na zawarcie umowy”.

Pierwszy, ale nie ostatni

Jasiński nie czuje się samotnie w Orlenie. W lutym 2016 posadę dyrektora wykonawczego ds. komunikacji objął były rzecznik PiS Marcin Mastalerek.

W kwietniu media informowały o stanowisku dla Adama Rogackiego. Bohater „afery madryckiej” wszedł do zarządu spółki Orlen Paliwa. Trzej posłowie PiS polecieli służbowo do Madrytu, ale wypisali delegację na samochód, za co odebrali (potem oddali) tzw. kilometrówkę. Jarosław Kaczyński przekonywał wtedy komitet polityczny PiS do „bardzo twardej postawy”. Skończyło się wyrzuceniem posłów z PiS.


Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Masz cynk?