Ze stwierdzenia, że niekonstytucyjne są przepisy, na podstawie których wybrano sędziów, nie wynika, że ich wybór był nieważny. Trybunał niczego takiego nie powiedział. Prezydent wciąż powinien mieć wątpliwości co do zgodności z Konstytucją przepisu ustawy Ziobry, przerywającego kadencje KRS 30 dni po jej wejściu w życie

Trybunał Konstytucyjny po niejawnym posiedzeniu ogłosił dzisiaj (20 czerwca), że prawie wszystkie przepisy starej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa zaskarżone przez Zbigniewa Ziobrę są niekonstytucyjne. W składzie orzekającym zasiadali tylko sędziowie wybrani przez PiS, w tym dwóch tzw. dublerów (Lech Morawski i Mariusz Muszyński). Wyrok ogłaszał Mariusz Muszyński. Zaskarżone przepisy dotyczyły trybu wyboru 15 sędziowskich członków KRS.

Wolta ze skierowaniem sprawy do Trybunału miała służyć rozwianiu wątpliwości zgłaszanych przez prezydenta Dudę i większość gremiów prawniczych co do konstytucyjności projektu nowej ustawy o KRS, a szczególnie skrócenia czteroletniej kadencji członków Rady. OKO.press sprawdza, czy wyrok TK może pomóc prezydentowi w decyzji o podpisaniu lub zawetowaniu nowelizacji.

OKO.press w tej analizie nie podnosi sprawy ważności orzeczeń Trybunału podjętych z udziałem wadliwie wybranych sędziów. Pisał o tym m.in. w OKO.press prof. Wojciech Sadurski w tekście „Niekonstytucyjny Trybunał, niekonstytucyjna prezes”

Co orzekł Trybunał?

Trybunał za niekonstytucyjne uznał prawie wszystkie przepisy starej ustawy zaskarżone przez Prokuratora Krajowego Zbigniewa Ziobrę:

  • wydzielenie dwóch miejsc w KRS dla sędziów sądów apelacyjnych (jest ich ok. 500) przy ośmiu miejscach dla sędziów sądów rejonowych i okręgowych, czyli niższych szczebli (których jest ok. 9,5 tys.);
  • zróżnicowanie sposobu wyboru członków KRS spośród sędziów sądów powszechnych i sędziów sądów administracyjnych. Pierwsi wybierają ich jedynie z przedstawicieli samorządu sędziowskiego, drudzy – spośród wszystkich sędziów sądów administracyjnych. Zdaniem TK powyższe rozwiązania naruszały niezawisłość sędziowską (art. 178 ust. 1 Konstytucji) i zasadę równości (art. 32);
  • za niekonstytucyjną Trybunał uznał też praktykę wybierania sędziów do KRS na indywidualne kadencje. Jego zdaniem wszyscy wybierani członkowie Rady – w tym posłowie i senatorowie – powinni być wybrani na wspólną czteroletnią kadencję. TK uznał, że ta praktyka jest niezgodna z art. 187 ust. 3 Konstytucji, mówiącym, że “kadencja wybranych członków KRS trwa cztery lata”.

Ustawa Ziobry nie lepsza

W normalnej sytuacji ten wyrok zobowiązałby parlament do przygotowania i uchwalenia ustawy o KRS poprawiającej zakwestionowane przepisy według wskazówek Trybunału. Część środowiska sędziowskiego byłaby nawet zadowolona z przynajmniej z jednej zmiany . Zastrzeżenia do konstytucyjności wydzielania w KRS osobnych miejsc dla sędziów apelacyjnych oraz osobnych dla rejonowych z okręgowymi w 2014 roku zgłaszali już sami przedstawiciele zgromadzeń sędziów okręgów.

W tym wypadku normalna procedura została postawiona na głowie.

Najpierw, w styczniu 2017 roku, resort Ziobry przygotował nowelizację ustawy o KRS, do której zastrzeżenia zgłaszały wszelkie możliwe instytucje broniące praworządności w Polsce i na świecie. Wątpliwości co do jej przepisu przerywającego kadencję członków KRS w kwietniu zgłosił nawet prezydent Andrzej Duda.

Jeszcze w tym samym miesiącu Zbigniew Ziobro złożył do TK wniosek mający te wątpliwości rozwiać.

Wyrok Trybunału w tym wypadku ma więc być usprawiedliwieniem dla uchwalenia już gotowej nowelizacji, a nie powodem do poprawiania starej.

Ziobro nie chce dać sędziom wpływu

Tymczasem ustawa Ziobry wcale nie sprawi, że wybór sędziowskich członków KRS będzie bardziej demokratyczny. Wręcz przeciwnie, daje sędziom – w tym sędziom najniższego szczebla – o wiele mniejszy wpływ na ostateczny wynik wyborów.

Według najnowszej wersji projektu ustawy Ziobry wybory 15 sędziowskich członków Rady mają być trzystopniowe.

  • Najpierw kandydatów mogą zgłaszać stowarzyszenia prawnicze oraz – co najważniejsze – grupy co najmniej 20 sędziów lub prokuratorów. Oznacza to, że przy pomocy swoich podwładnych Ziobro może wskazać dowolne kandydatury.
  • Z tych propozycji kandydatów do KRS wybierze Prezydium Sejmu (w którym PiS ma przewagę) oraz grupy 50 posłów.
  • Członków KRS wybierze z nich Sejm zwykłą większością głosów.

    Na żadnym szczeblu tej procedury nie ma żadnej gwarancji zachowania parytetów dla sędziów sądów powszechnych (rejonowych, okręgowych i apelacyjnych), administracyjnych czy wojskowych.



Wyrok TK nie rozwiewa wątpliwości

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Stanisław Piotrowicz (PiS), przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości, ogłosił, że nic już nie stoi na przeszkodzie do uchwalenia projektu nowelizacji ustawy o KRS.

Tymczasem, jeśli naprawdę to wątpliwości prezydenta były tą przeszkodą, wyrok Trybunału nie może ich rozwiać. Nie dotyczył przecież ustawy Ziobry, nie powiedział więc nic o jej zgodności z Konstytucją.

Ze stwierdzenia, że niekonstytucyjne są przepisy, na podstawie których wybrano sędziów, nie wynika, że ich wybór był nieważny. Trybunał nic takiego nie powiedział.

Prezydent wciąż powinien mieć wątpliwości co do zgodności z Konstytucją przepisu ustawy Ziobry, przerywającego kadencje KRS 30 dni po jej wejściu w życie oraz powierzającej wybór jej nowych członków Sejmowi.

Po wyroku wątpliwości prezydenta powinny nawet się pogłębić. Krajowa Rada Sądownictwa w stanowisku wydanym po ogłoszeniu wyroku „z satysfakcją odnotowała”, że skład Trybunału podzielił pogląd KRS, zgodnie z którym członków KRS powinni wybierać sami sędziowie. Zdaniem Rady „stanowisko składu TK wskazuje zatem, że obecnie projektowane zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa dotyczące wyboru sędziów w skład KRS przez Sejm RP nie są zgodne z Konstytucją RP”.

Co prezydent Andrzej Duda może jeszcze zrobić ze swoimi wątpliwościami? Jeśli chce je wyrazić, powinien wysłać ustawę Ziobry do TK w trybie kontroli prewencyjnej. A jeśli naprawdę naprawdę zależy mu na zablokowaniu niekonstytucyjnej ustawy, powinien po prostu ją zawetować. Sejm może odrzucić prezydenckie weto większością dwóch trzecich głosów. PiS takiej większości nie ma, byłby więc zmuszony wykreślić przepisy, które prezydentowi się nie spodobały.


Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press