Prawa autorskie: Adam Stêpień / Agencja GazetaAdam Stêpień / Agenc...
27 listopada 2016

Wstyd. Minister Waszczykowski nie zna najważniejszych decyzji NATO tej dekady

Witold Waszczykowski udzielił obszernego wywiadu "Gazecie Polskiej". Wynika z niego wprost, że ministrem spraw zagranicznych w Polsce jest człowiek, który nie zna jednego z najważniejszych dokumentów dotyczących polityki obronnej, jakie powstały w ciągu ostatnich lat. Mowa o deklaracji kończącej szczyt NATO w Newport w 2014 roku

Idziemy w dobrą stronę. Sukcesem jest to, że w wyniku intensywnej pracy tego rządu odbył się szczyt NATO.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
"Gazeta Polska",23 listopada 2016
To pierwsza wskazówka, która pozwala mówić, że minister Waszczykowski może nie znać deklaracji kończącej szczyt NATO w Newport, ponieważ rząd PiS nie miał żadnego wpływu na to, czy szczyt w Polsce się odbędzie. Decyzję o tym podjęto w sierpniu 2014 roku, czyli dokładnie rok przed objęciem przez prezydenta Andrzeja Dudę urzędu prezydenta RP i sporo ponad rok przed objęciem urzędu przez Beatę Szydło.

W ostatnim, 113. punkcie oficjalnej deklaracji ze szczytu NATO w Newport zawarto podziękowania dla rządu Wielkiej Brytanii i Walijczyków za gościnność, wyrażono przekonanie, że podjęte decyzje poprawią bezpieczeństwo świata, oraz zapowiedziano kolejny szczyt.

"We will meet again in Poland in 2016 [Spotkamy się ponownie w Polsce w 2016 roku]" - ogłosiły głowy państw i szefowie rządów obecni na szczycie w Walii.

Szpica i stała obecność

Tamten rząd funkcjonował na podstawie decyzji z Walii, gdzie NATO chciało nas bronić szpicą, która dolatywałaby do nas w przypadku zagrożenia.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
"Gazeta Polska",23 listopada 2016

To, że minister Waszczykowski nie zna postanowień dokumentu podpisanego w Newport staje się jasne po wygłoszeniu przez niego tezy o tzw. szpicy NATO - czyli siłach bardzo szybkiego reagowania, zdolnych w ciągu kilkudziesięciu godzin znaleźć się w miejscu konfliktu. O ich powołaniu rzeczywiście zdecydowano podczas szczytu w Walii.

Minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej powinien jednak wiedzieć, że tuż obok deklaracji powołania "szpicy" znajduje się zapowiedź "znaczącej obecności i aktywności militarnej we wschodniej części Sojuszu, obu na zasadach stałej rotacji".

To właśnie wtedy zdecydowano o rozmieszczeniu wojsk w Europie Środkowej i Wschodniej oraz w krajach bałtyckich - a szczegóły politycy i wojskowi ustalali między szczytami. Potwierdzeniem decyzji szczytu z Newport były szczegółowe decyzje z Warszawy.

Postawiliśmy tę sprawę bardzo jasno - Polska musi być broniona przez obecność wojsk sojuszniczych na terenie naszego kraju. I to zostało przyjęte. To jest najważniejszy sukces.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
"Gazeta Polska",23 listopada 2016

Skutkiem nieznajomości decyzji z Newport jest to, że w "Gazecie Polskiej" minister Waszczykowski za najważniejszy sukces rządu PiS uznaje to, co przywieźli w 2014 roku politycy Platformy Obywatelskiej z Walii.

Minister mógłby też wiedzieć, że to, czym się przechwala, PiS w 2014 i 2015 roku bardzo ostro krytykowało.

Chodzi o wpisaną do deklaracji z Newport zasadę "stałej rotacji". Ta dziwna konstrukcja językowa pozwoliła NATO odpowiedzieć na zagrożenie ze strony Rosji bez wypowiadania porozumienia NATO-Rosja z 1997 roku, w którym Sojusz zobowiązał się nie rozmieszczać stałych baz wojskowych na terenie państw byłego bloku wschodniego, które zostały przyjęte do NATO na przełomie XX i XXI wieku.

Po szczycie z 2014 doku PiS natomiast - m.in ustami Andrzeja Dudy i Krzysztofa Szczerskiego - krytykowało tę decyzję za zbyt łagodną. Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieli, żeby NATO wypowiedziało porozumienie z Rosją i rozmieściło na terenie Polski i innych krajach regionu stałe bazy - czyli takie, do których żołnierze przybywają z rodzinami, by mieszkać w nich często przez całe życie. Takie bazy USA mają m.in. w Niemczech.

Takich baz w Polsce nie będzie - "stała rotacja" oznacza, że żołnierze amerykańscy będą do Polski przyjeżdżać na pół roku, po czym wracać do USA; w ich miejsce przyjadą jednak kolejni. Dzięki temu liczba żołnierzy pozostanie niezmienna, a porozumienie z Rosją - technicznie nienaruszone.

Udostępnij:

Stanisław Skarżyński

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne