Sanepid polecił, żeby zapewnić wyborcom płyn dezynfekujący oraz jednorazowe długopisy. Rękawiczki gmina dorzuciła od siebie. 22 marca w Polsce odbyło się pięć głosowań. Mimo epidemii w samej tylko gminie Jarosław do urn poszło ponad 3 tys. osób. "Takiego bałaganu nie widziałem od kilku lat i nie wiem, dlaczego te wybory w ogóle się odbywają"

Najpierw trzeba przejść przez „Punkt Dezynfekcji”. To zwykły stolik, na którym stoi płyn i papierowy ręcznik. Ręce dezynfekuje się samemu lub robi to ktoś z komisji. Potem trzeba założyć przyjemniej jedną jednorazową rękawiczkę, wziąć jednorazowy długopis i pójść po kartę do głosowania. Członkowie komisji wyborczej siedzą różnie, w jednej komisji oddaleni od siebie o metr, w innej – łokieć w łokieć. Jedni mają maseczki chirurgiczne, inni tylko lateksowe rękawiczki.

W gminie Jarosław (podkarpackie), gdzie w niedzielę 22 marca 2020 odbyły się wybory uzupełniające na wójta, uprawnionych do głosowania było 10,5 tysiąca osób. Do urn poszło ponad 3 tys. osób. Frekwencja – prawie 30 proc.

„Wszyscy do końca liczyliśmy, że te wybory się nie odbędą. A jednak. W mieście był bardzo duży hejt na głosowanie w tym terminie. Wiele osób, które odbywają kwarantannę, dzwoniło do mnie i pytało, co mają robić. Nikt nie poinformował ich, jak mają zagłosować”

– mówi OKO.press Ewa Kłak-Zarzecka, redaktor naczelna lokalnego „Ekspresu Jarosławskiego”.

„Takiego bałaganu nie widziałem od kilku lat i do końca nie wiem, dlaczego te wybory w ogóle się odbywają” – mówi OKO.press jeden z przewodniczących komisji. Według niego wybory przygotowano dosłownie w ostatnim momencie. Listy ze składami osobowymi komisji dostarczono dopiero w piątek późnym popołudniem, a szkolenia odnośnie zaleceń Sanepidu przeszli tylko przewodniczący komisji, którzy stali się odpowiedzialni za poinstruowanie zasiadających w ich składach członków.

„Przy takiej frekwencji – czy to demokratyczny wybór będzie?” – zastanawia się jeden z członków komisji – „Przychodzą tylko ci zdeterminowani, którzy się nie boją. No a my tutaj siedzimy cały dzień, nie wszyscy się czują bezpiecznie”.

Na Podkarpaciu zdiagnozowano do tej pory 29 osób zarażonych koronawirusem. Jedna osoba zmarła.

Wybory w czasach zarazy

W niedzielę tysiące Polek i Polaków wyszło z domów. Mimo stanu epidemii, w kilku gminach w Polsce odbyły się wybory uzupełniające – do rad gmin i rad miast oraz wybory na wójta.

Początkowo wybory miały się odbyć w dziesięciu gminach, jednak ostatecznie odbyły się w pięciu. Jak policzył tygodnik „Polityka”, w czterech gminach po opuszczony mandat zgłosiło się po jednym kandydacie, więc kandydaci dostaną je automatycznie. W piątej gminie dwoje kandydatów postanowiło solidarnie zrezygnować z ubiegania się o mandat, żeby nie narażać mieszkańców na ryzyko zarażenia. Zgodnie z prawem, w tej gminie wybory zostaną przesunięte i odbędą się w ciągu pół roku.

Dlaczego, mimo stanu epidemii, wybory w ogóle się odbywają?

„Działamy w ramach obowiązującego prawa. A według niego wybory mogą zostać odwołane lub przeniesione tylko w jedynym przypadku. Gdy prezydent ogłosi stan nadzwyczajny. Dotyczy to również wyborów uzupełniających. A taki stan nie został ogłoszony, dlatego wybory muszą się odbyć, oczywiście, przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności i wymogów higienicznych” – wyjaśnia Tomasz Grzelewski, rzecznik prasowy Państwowej Komisji Wyborczej.

Kandydaci nie chcą, ale muszą

Najwięcej osób mogło głosować w Jarosławiu – uprawnionych do głosowania było tutaj 10,5 tysiąca osób.

W pierwszej turze 8 marca najwięcej głosów zdobyli kandydatka KWW Gospodarna Gmina Jarosław Elżbieta Grunt, która uzyskała 2439 głosów oraz kandydat KWW Doświadczenie i Rozwój Leszek Szczybyło z 1861 głosami. W pierwszej turze zagłosowało w sumie 5 187 mieszkańców.

Kandydaci nie kryli wątpliwości co do sensu przeprowadzania II tury wyborów w takiej atmosferze. Kiedy premier 13 marca wprowadził stan zagrożenia epidemicznego, kandydaci poinformowali, że „ograniczają” kampanię wyborczą. Kandydatka Grunt 17 marca wysłała do PKW oraz Kancelarii Premiera list, w którym zaapelowała o przesunięcie wyborów.

„Kierując się troską o zdrowie i życie mieszkańców, uważam, że przeprowadzenie wyborów w tym terminie jest niemożliwe” – pisała.

„Trudno kandydatowi na Wójta doradzać wyborcom, czy mają wziąć udział w wyborach, czy nie. Mam nadzieję, że Państwo najlepiej wiecie, jak macie postąpić” – pisał z kolei na facebooku kilka dni przed wyborami drugi z kandydatów Leszek Szczybyło, którego w wyborach poparł PiS.

Nie zdecydowali się jednak na to, żeby solidarnie zrezygnować z ubiegania się o fotel wójta, co oznaczałoby przesunięcie II tury wyborów.

Chociaż hejtują, co piąty głosuje

Po wytyczne do Sanepidu zwróciła się p.o. wójta gminy Jarosław Bożena Gmyrek. Sanepid polecił, żeby zapewnić wyborcom płyn dezynfekujący oraz jednorazowe długopisy. Rękawiczki gmina dorzuciła od siebie.

Jak mówi nam lokalna dziennikarka Ewa Kłak-Zarzecka komitety wyborcze miały problem ze znalezieniem chętnych do pracy w komisjach wyborczych, sporo ludzie zrezygnowało. Komitety musiały się namęczyć, żeby znaleźć zastępstwo. Opinia mieszkańców o wyborach w warunkach epidemii także była zdecydowanie negatywna.

„W szpitalach brakuje takich rzeczy, a u nas takie rękawiczki leżą porozrzucane od lokalu wyborczego przez całą wieś. Nie poszłam na wybory, tylko dlatego, żeby nie przyczyniać się do marnowania rękawiczek”.

„Jak ludzie mają traktować poważnie kwarantannę, jak z góry taki przykład idzie. A za tydzień, dwa w Jarosławiu kilkaset osób na zakaźny i wszystkich będzie łączyć jedno – wybory”.

To przykłady komentarzy z lokalnej grupy na facebooku, gdzie temat wyborów wywołuje największe emocje. Wśród kilkuset komentarzy nie ma ani jednego, który byłby wyborom przychylny.

„Wszyscy do końca liczyliśmy, że te wybory się nie odbędą. A jednak. W mieście był bardzo duży hejt na głosowanie w tym terminie” – mówi nam Ewa Kłak-Zarzecka. Jak opowiada,

kampania wyborcza zamarła, kandydaci nie bardzo wiedzieli, jak mają ją prowadzić – z jednej strony nie zrezygnowali z walki o fotel wójta, a z drugiej nie chcieli być oskarżani o to, że nawołują do wychodzenia z domu.

Jednak dane PKW wskazują na to, że sporo osób jednak postanowiło na wybory pójść. Frekwencja wyniosła prawie 30 proc. (ponad 3 tys. mieszkańców).

A czy majowe wybory prezydenckie powinny się odbyć? Jeden z przewodniczących komisji w Jarosławiu:

„Nie widzę możliwości organizacji wyborów w maju, patrząc na to, co się dzieje dookoła. Oczywiście, że wybory są dla wszystkich ważne, ale po co ludzi narażać?”.

Zdjęcia: Mikołaj Skrzypiec

OKO prześwietla kandydatów na prezydenta.
Dzięki Twojemu wsparciu.

Dziennikarz. Wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o nieprawidłowościach w Funduszu Sprawiedliwości.


Komentarze

  1. Zofia Kieblesz

    Jestem zdania, że te wybory nie tylko mogą, ale powinny być zaskarżone. Gminy to nie szpitale i bez tych dodatkowych osób i tak by pracowały normalnie. Tymczasem zdecydowano się na wydatkowanie sporych środków, które są teraz potrzebne na inne cele, doprowadzono do stanu zagrożenia zdrowia a nawet życia uczestników, a także wbrew demokratycznym zasadom nie zezwolono sporej części elektoratu, czyli osobom objętym kwarantanną na skorzystanie ze swych praw. A co do pozorów bezpieczeństwa – rękawiczki to nie czarodziejska różdżka, która ich ‘’nosiciela’’ uchroni w razie kontaktu z nosicielem wirusa.

  2. Mateusz Głazowski

    Przepraszam, toż w Polsce udział w wyborach nie jest obowiązkowy, to po kiego licha tam poszli. Chcieli się pokazać jako zaangażowani obywatele a wykazali się jako idioci.

    • Andrzej Maciejewicz

      Od wielu lat trabi się, że wybory to obywatelski obowiązek. Durny lud to kupuje. W tej sytuacji 100% winy leży po stronie samorządu. Kondydaci przegrani – zachwyceni, że mają spokój. Wygrani, że się dorwa do koryta, bo jeszcze nie wiedzą co ich czeka.

      • Paweł Nyczaj

        No właśnie. Akurat teraz nie chciałbym przejmować władzy w gminie, nie wspominając o państwie. Za wszelkie niepowodzenia np. wzrost zakażonych i przekształcenie gminy w strefę zero oskarżany będzie ten, kto przejął władzę akurat w trakcie trwania kryzysu. Oczywiste jest też, że w Polsce wybory są prawem obywatelskim i w normalnych warunkach obywatel powinien z tego prawa skorzystać. Jednak nie teraz, gdy wychodzenie do skupisk ludzkich jest bardzo niebezpieczne i stoi w sprzeczności z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia. Jest kilka krajów, gdzie faktycznie musi się iść na wybory, o ile nie ma epidemii lub innego stanu wyjątkowego. W Belgii, Luksemburgu, Grecji i chyba na Cyprze niepójście na wybory wymaga usprawiedliwienia. Inaczej płaci się karę i np. w Belgii w razie kilkukrotnego niepójście na wybory można nie mieć możliwości pracy w administracji publicznej

    • Zofia Kieblesz

      Nie zgodzę się z Panami. Władze gmin zostały postawione pod ścianą, bo nie zawieszono odpowiednich przepisów. A dalej – widocznie miało znaczenie kto kandyduje, a to wybór na kilka lat. W terenie mieszkańcy czują się odpowiedzialni za to kto podejmuje decyzje w ich imieniu, bo ich efekty odczuwają na co dzień.

      • Jan Helak

        To prawda, że władze gmin zostały postawione pod ścianą – ale w tej chwili zdrowie ludzi jest ponad wszystkim. Przykre jest to, że tylko nieliczni kandydaci zrezygnowali w imię wyższego dobra, a tylko w jednej gminie solidarnie wszyscy, bo tak można przecież nie dopuścić do gromadzenia się ludzi wbrew obowiązującej profilaktyce.

      • Andrzej Maciejewicz

        @Kieblesz: W poprzednim poście pisze pani coś wręcz przeciwnego. Proszę się zdecydować. Samorząd mógł zrezygnować z wyborów. Epidemia i odpowiednie zarzadzenia byłyby usprawiedliwieniem
        W ostateczności można było stwierdzić brak możliwości i ryzyko organizacji komisji.

        • Zofia Kieblesz

          @Andrzej Maciejewicz: tym razem pozwalam sobie nie zgodzić się z Panem. Uważam że moje rozumowanie jest spójne, tyle, że tok dyskusji spowodował, iż najpierw pisałam o skutkach, później o przyczynie. Wybory uzupełniające zostały ogłoszone. Organom administracji terenowej nie pozostawiono wyboru. Musiały je zorganizować. Niestety, tam nikt nie jest … (pominę nazwiska) i nie mógł sobie pozwolić na łamanie prawa. I jak Pan sam wie doskonale, nic by nie dał argument że epidemia, że zagrożenie. Przecież mowa jest o tym także w kontekście wyborów prezydenckich, z mizernym jak na razie skutkiem. I nadal uważam, że SAM FAKT KONIECZNOŚCI przeprowadzenia wyborów uzupełniających w aktualnej sytuacji winien podlegać zaskarżeniu.

          • Andrzej Maciejewicz

            Były szanse na odwołanie wyborów. Vide prezentowane dzisiaj w OKO orzeczenie SN. W ostateczności mogli wszyscy kandydaci się wycofać. Poza tym proszę mi nie przypisywać błędnych poglądów. Mogę, co najwyżej uznać, że władze gminy nie dołożyły wszelkich starań, aby nie narażać mieszkańców na zarażenie wirusem.

  3. Mikołaj Pełka

    "W piątej gminie dwoje kandydatów postanowiło solidarnie zrezygnować z ubiegania się o mandat, żeby nie narażać mieszkańców na ryzyko zarażenia. Zgodnie z prawem, w tej gminie wybory zostaną przesunięte i odbędą się w ciągu pół roku."

    Brawo dla tych dwojga kontrkandydatów. Oni dwoje przynajmniej okazali solidarność z lokalną społecznością.

  4. Andrzej Kolasa

    Mogły, czy też nie mogły się odbyć to gdybanie, a moim zdaniem faktem jest, że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa (realnego) obywateli odpowiedzialne za to bezpieczeństwo władze cynicznie nie reagując (mając do dyspozycji narzędzia konstytucyjne) naraziły obywateli na utratę zdrowia i życia. Podobna sytuacja miała miejsce we Francji i jest już zapowiedź postawienia przed sądem odpowiedzialne za bezpieczeństwo władze. Podobnie powinno być u nas. Myślę, że stosowny pozew w tej sprawie się wkrótce ukaże.

  5. Agnieszka Juskowiak

    "W piątej gminie dwoje kandydatów postanowiło solidarnie zrezygnować z ubiegania się o mandat, żeby nie narażać mieszkańców na ryzyko zarażenia. Zgodnie z prawem, w tej gminie wybory zostaną przesunięte i odbędą się w ciągu pół roku." Boże, daj nam więcej takich rozsądnych ludzi, a nie samych oszołomów przyspawanych do stołków albo takich, którzy dopiero chcą się przyspawać.

Masz cynk?