4440 zł dostał Piotr Roszkowski od fundacji Pro - Prawo do Życia. To zwrot kosztów procesu, w którym sąd uniewinnił go od zarzutu zniszczenia baneru z martwymi płodami ustawionymi przed warszawskim szpitalem. Całą kwotę przeznaczy na pomoc uchodźcom, aktywistom, ruchom kobiecym i LGBT

“Kochani! Udało się. Teraz oficjalnie i mam nadzieje, że definitywnie. Po blisko trzyletniej batalii udało nam się wspólnie wygrać z Pro – Prawo do Życia i Ordo Iuris. To jest naprawdę ogromny sukces” – napisał 14 marca na Facebooku Piotr Roszkowski, aktywista z Warszawy.

W 2019 roku został prawomocnie uniewinniony w procesie, w którym działacze Pro – Prawo do Życia obwiniali go o zniszczenie ich baneru. Latem 2017 roku ustawili go przed oknem oddziału położniczego szpitala Orłowskiego w Warszawie. Roszkowski dzień wcześniej przeczytał artykuł o dziewczynie, która leży tam z zagrożoną ciążą, dlatego widok baneru jest dla niej torturą. Wracając z pracy, próbował go usunąć, ale działacze antyaborcyjni zatrzymali go i wezwali policję.

W procesie z Roszkowskim fundację Pro – Prawo do Życia reprezentowali prawnicy z fundacji Ordo Iuris. Długo próbowali odsunąć w czasie wypłatę i zaskarżyli jej wysokość – maksymalną, na jaką pozwala kodeks wykroczeń – ale ostatecznie ponieśli klęskę. 13 stycznia 2020 roku sąd oddalił ich zażalenie.

Mimo to pieniądze wciąż nie spływały. Roszkowski w końcu wysłał obu fundacjom maila z upomnieniem. “Nie uznali za stosowne odpisać mi, ale wczoraj w nocy dostałem przelew z sygnaturą sprawy w tytule”.

Dobrą wiadomością podzielił się najpierw z grupą osób, które wspierały go w trakcie procesu. Zapowiedział, że tysiąc złotych przeznaczy na inicjatywę Chlebem i solą wspierającą działania na rzecz uchodźców. Pozostałą kwotę przekaże na zbiórki na rzecz “LGBT, uchodźców, uciskanych aktywistów lub ruchów kobiecych”.

„Pro-liferzy zgotowali mi tortury”

Wszystko zaczęło się w lipcu 2017 roku „Dotarła do mnie informacja o dziewczynie, która leży w szpitalu z zagrożoną ciążą – z zamiarem jej donoszenia – i jest totalnie zaszantażowana, zastraszona, wściekła, bo jedyne co widzi ze swojego okna szpitalnego, to samochód z wizerunkami zmasakrowanych płodów”, mówił OKO.press Piotr Roszkowski.

Artykuł pt. „Młoda matka żali się: Pro-liferzy zgotowali mi tortury. Nie mogłam cieszyć się ciążą”, czyli ten, który tak poruszył Piotra, ukazał się na portalu wp.pl 4 lipca 2017 roku. Później był dowodem w sprawie.

Następnego dnia Roszkowski przystąpił do działania: „Wracałem z pracy i chciałem sprawdzić, co się dzieje w tamtym miejscu – obok tego żuka z plakatem. Działo się wtedy dużo, bo co noc ktoś próbował ten plakat zamalować lub podrzeć. Fundacja PRO -prawo do życia wystawiła więc straże. Podszedłem do nich, chwilę się pokręciłem i zacząłem odkręcać zaczepy baneru. Po chwili wyskoczyło na mnie dwóch facetów z gazem i latarkami. Już wcześniej ktoś zadzwonił po policję, więc po chwili zostałem zatrzymany, skuty kajdankami i wywieziony na komendę na Wilczej.

Spędziłem noc na komisariacie, byłem przesłuchiwany i przyznałem się, że próbowałem usunąć zaczepy baneru, czyli tzw. trytytki”.

Tuż po samym incydencie na prawicowych stronach ukazało się kilka artykułów na temat Roszkowskiego. Podkreślano bohaterstwo zatrzymujących go działaczy fundacji, a jego samego nazwano „bandytą z nożem”: „Schwytaliśmy kolejnego bandytę z nożem! Pod osłoną nocy na szpitalnym parkingu zjawił się mężczyzna uzbrojony w nóż, którym zaczął niszczyć plakaty.

Do akcji szybko wkroczyli nasi działacze, którzy w tym czasie pilnowali Żuka. Nie zważając na niebezpieczeństwo, dokonali obywatelskiego ujęcia napastnika ,po czym przekazali go w ręce funkcjonariuszy policji! Nie zamierzamy ulec aborcyjnym terrorystom. Co więcej, chcemy znacząco zwiększyć zasięg naszej akcji Szpitale bez aborterów”.

Jak wynika z oświadczenia Piotra wygłoszonego podczas rozprawy, na krwawych banerach, poza szczątkami ludzkimi było napisane: „Aborcja zabija” i „Szpital Orłowskiego rzeźnią nr 1”.

Próbują mnie zmęczyć

Sprawa została umorzona, ale fundacja Pro – Prawo do Życia odwołała się od tej decyzji sądu, twierdząc, że zniszczenia kosztowały więcej niż 700 zł. Za zniszczenie takiego mienia grozi od 3 miesięcy do 5 lat. Piotr przekonuje, że to absurdalna kwota, bo zdjął jedynie zaczepy z baneru.

W czerwcu 2018 sprawa została umorzona po raz drugi. Udało się udowodnić, że koszt zniszczeń to 200 zł, a nie 700. Fundacja po raz kolejny nie pogodziła się z decyzją i wniosła tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Czyli oskarżyła Piotra jeszcze raz, występując w roli oskarżyciela subsydiarnego. To jedyna droga, jeśli sprawa zostaje umorzona dwa razy. Organizacja ma wsparcie prawne Ordo Iuris, wpływowej organizacji anti-choice.

Po raz trzeci Roszkowski wygrał z Pro – Prawo do Życia w październiku 2018 roku „W okolicznościach sprawy nie można przyjąć, aby zachowanie oskarżonego było czynem społecznie szkodliwym” – stwierdził sąd w uzasadnieniu. A to dlatego, że banery nie powinny się w przestrzeni publicznej znajdować:

„Forma graficzna baneru (zdjęcia martwych, zakrwawionych płodów) uzasadnia przyjęcie, że stanowił on nieprzyzwoite ogłoszenie w rozumieniu art. 141 k.w.

Trudno uznać za właściwą sytuację, w której przechodnie są narażeni na widok martwych zakrwawionych płodów ukazanych na zdjęciach powierzchni kilku metrów kwadratowych.

Tym bardziej trudno zaakceptować sytuację, w której na taki widok narażone są pacjentki szpitala spodziewające się urodzenia dziecka, w przypadku których niejednokrotnie w okresie ciąży pojawiają się problemy zdrowotne”.

Po raz kolejny sąd uznał więc, że to wywieszanie makabrycznych banerów ze zdjęciami martwych płodów jest wykroczeniem. Wcześniej kilka razy karały za to grzywną. Tak stało się m.in. w Lublinie i w Opolu.

OKO pilnuje praw kobiet. Codziennie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli i mogły działać dalej.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.

Magdalena Chrzczonowicz
Magdalena Chrzczonowicz

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Komentarze

  1. Agnieszka Charzynska

    Jesteś przeciwko prawu do aborcji – nikt nie broni ci urodzić dziecka bez głowy, płuc i serca. Nikt nie broni ci urodzić dziecka z gwałtu zbiorowego. Nikt nie broni ci oddać życia za płód.
    Ale nie zmuszaj do tego innych. Bo nikt nie ma prawa zmuszać innych do heroizmu. Nawet służba wojskowa jest dobrowolna. Nikt nie zmusi człowieka do dawstwa narządów. Tylko od kobiety niektórzy wymagają bezgranicznego heroizmu. Żałosne.

    • Marcin Wroc

      Zgadza się. Taki heroizm to postawa wielka i szlachetna, jego przykłady można i należy eksponować, ZACHĘCAĆ do niego ale nigdy nie ZMUSZAĆ. Piszę to dlatego, że w niektórych krajach dochodzi już do absurdów w drugą stronę, typu zakaz pokojowej i cichej modlitwy (bez epatowania czymkolwiek i zastraszania kobiet) przed klinikami dokonującymi aborcji. To (też) nie jest demokracja.

      • Agnieszka Charzynska

        Dokładnie. Poza tym nikt z tych katolickich komentatorów nie zapyta:
        – kto i za co zajmie się dzieckiem niezdolnym do życia?
        – co z rodzeństwem takiego dziecka?
        – kto zajmie się dzieckiem / dziećmi gdy kobieta umrze w ciąży lub przy porodzie (raczej nie ojciec)
        – jak będą wyglądały relacje w rodzinie, w której pojawi się dziecko z okrutnego gwałtu? Można owszem oddać dziecko do adopcji, ale czy zmuszanie kobiety w takiej sytuacji do porodu jest ok? Bo moim zdaniem nie.
        – itd., itd.
        A to są realne i praktyczne pytania. Nie spekulacje o "duszy", "boskości płodu", "darze życia". Tylko realne problemy. Bo kobieta nie zapyta "Czy za to będę miała ekskomunikę", tylko zada sobie raczej kilka innych pytań.
        Łatwo jest zmusić kobietę do rodzenia, łatwo jest kanonizować kobietę, która wolała urodzić i umrzeć niż nadal opiekować się piątką swoich dzieci. Bo to są tylko słowa / gesty. A co do modlitwy przed klinikami – proponuję, zamiast się modlić, aby zaopiekował się Pan niepełnosprawnym dzieckiem. Bóg to chyba bardziej doceni. Pozdrawiam.

        • Marcin Wroc

          Dziękuję tylko mamy jednak spore nieporozumienie. Tak to bywa, bo wszyscy lubimy się nawzajem szufladkować, też mam często taką pokusę. Te zadane przez Panią pytania powinny być bardzo poważnie odpowiedziane, oczywiście, że wszystko nie ma kończyć się na samym urodzeniu dziecka, 'donoszeniu' ciąży, a potem to 'już mniejsza z tym'. Wielu 'obrońców życia' tak to traktuje niestety, ale nie wszyscy, tak jak nie wszyscy są wierzący/głęboko wierzący – zarzut o te modlitwy to nie do mnie proszę, naprawdę (raczej rzadko się modlę, nawet w domu). Natomiast szanuję prawo do cywilizowanego i pokojowego wyrażania swojej opinii przez wszystkich – a o zmuszaniu do rodzenia w takich przypadkach nie powinno być mowy. Tak samo jak nie powinno być też ideologicznego oporu władz czy kościoła wobec mądrej edukacji seksualnej (czyli promującej odpowiedzialne postawy ale i uczącej otwarcie o różnych formach antykoncepcji) co zmniejszyłoby znacząco i realnie problem aborcji w ogóle (która, bez ważnych powodów, jest złem i trzeba być ignorantem wobec faktów naukowych by twierdzić inaczej; wiara i religijność nie powinny mieć tu wiele do rzeczy). Temat tradycyjnie za szeroki by go wyczerpać. Pozdrawiam.

          • Agnieszka Charzynska

            Otóż to. A każdy, kto chce, żeby takich trudnych sytuacji było mniej, powinien popierać to, żeby każdy uczeń otrzymał prawdziwą, naukową i oczywiście dostosowaną do wieku wiedzę na temat rozrodu i rozwoju człowieka. Wtedy również tych pokątnych i "bez poważnych powodów" przerwań ciąży byłoby mniej (casus Rumunii komunistycznej, gdzie nie było antykoncepcji i edukacji seksualnej, a kobiety masowo przerywały ciąże w domu…). Naprawdę. Co do modlitw – szanuję ludzi wierzących, chodziło mi natomiast o osoby, które wierzą, że samymi modlitwami rozwiążą realne problemy, bo tak nie jest. Pozdrawiam.

  2. Mateusz Głazowski

    Takie sprawy należy nagłośniać żeby zwykły człowiek zrozumiał, że wolne, niezależne sądy, to jeden z prawdziwych filarów (nie takie jak ogłaszane ostatnio przez Pinokia) naszej wolności.

  3. Mariusz Sanowski

    Brawa dla pana Piotra za obywatelską postawę i nerwy jakie musiał poświęcić na batalie z tą zwyrodniałą fundacją.

    Gdyby więcej ludzi było jak pan Piotr, Polska zdecydowanie byłaby przyjemniejszym domem.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press