Po tekście "Ośmiornica Macierewicza" Polska Grupa Zbrojeniowa wydała komunikat, w którym podkreśla, że Grupa nie podlega przepisom ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Faktycznie, w naszym tekście była tu nieścisłość, która jednak nie zmienia wątpliwości wobec polityki kadrowej w PGZ i jej spółkach - córkach

Informujemy, że w tekstach OKO.press – po otrzymaniu informacji od rzeczniczki PGZ –  dokonaliśmy poprawek. Andrzej Skałecki zrezygnował z czterech (z pięciu) rad nadzorczych wymienionych w tekście „Ośmiornica Macierewicza. Setka nowych osób w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej”, a Arkadiusz Siwko z rady nadzorczej PKN Orlen zrezygnował w czerwcu 2016 roku – a nie, jak napisaliśmy, po wybuchu afery Misiewicza. Rafał Utracki został w naszych  tekstach wymieniony przez pomyłkę. Pana Utrackiego przepraszamy.





W naszych tekstach stawialiśmy PGZ i spółkom-córkom zarzut, że wykreślają ze statutów zapis zobowiązujący kandydatów do rad nadzorczych do stosowania się do rozporządzenia Rady Ministrów z 7 września 2004 r. Zgodnie z nim kandydat/ka musi mieć wyższe wykształcenie oraz zdać odpowiedni egzamin na członka rady nadzorczej.

Nasza pomyłka polegała na tym, że uznaliśmy, iż rozporządzenie dotyczy PGZ i spółek córek, gdyż są one własnością Skarbu Państwa. Tymczasem rozporządzenie stwierdza, że idzie tu o strukturę akcjonariatu.

Polska Grupa Zbrojeniowa jest spółką, której jedynym właścicielem jest Skarb Państwa. Dysponuje pakietem 37,13 proc. akcji, a reszta akcji PGZ kontrolowana jest również przez państwo poprzez inne podmioty: 29.36 proc. akcji posiada Agencja Rozwoju Przemysłu S.A., a 33,5 proc. – Polski Holding Obronny Sp. z o.o.

Agencja Rozwoju Przemysłu jest spółką, w której jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa. W przypadku Polskiego Holdingu Obronnego – Skarb Państwa posiada 84,09 proc. akcji, a Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. – 15,75 proc. akcji. Pozostali udziałowcy mają piętnaście setnych procenta udziałów.

Skarb Państwa nie jest natomiast  jedynym akcjonariuszem PGZ  i dlatego PGZ faktycznie nie podlega przepisom rozporządzenia z 7 września 2004 r.

Na to powołuje się zarówno Bartłomiej Misiewicz (w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”) jak Polska Grupa Zbrojeniowa w komunikacie prasowym. Uznajemy tę argumentację.

Oznacza to, że PGZ i spółki-córki zgodnie z prawem wykreślały ze swoich statutów zapis, który nakładał na reprezentantów właścicieli obowiązek doboru członków rad nadzorczych spośród osób spełniających kryteria ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji  wraz z rozporządzeniem z 2004 r.

Usunięcie tych zapisów dało walnym zgromadzeniom spółek większą swobodę w doborze osób do rad nadzorczych. Zebrane przez nas informacje potwierdzają, że znaczna większość powołanych osób nie miała odpowiedniego doświadczenia w tej dziedzinie przemysłu, tak istotnej dla bezpieczeństwa państwa.

Źródłem naszego błędu jest historia Bartłomieja Misiewicza, który został powołany do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zanim zarejestrowane zostało w KRS przyjęte 31 sierpnia 2016 r. „pod Misiewicza” wykreślenie ze statutu punkt, który nakładał na Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy obowiązek wyboru członków Rady Nadzorczej spośród osób spełniających wymogi określone w rozporządzeniu Rady Ministrów z 2004 r.

Misiewicza powołano, gdy zmiana statutu nie została jeszcze zarejestrowana w KRS, a więc obowiązywały przepisy dotychczasowe. W innych przypadkach, gdy najpierw zmieniano i rejestrowano statut, a dopiero później powołano osobę (nawet bez kompetencji, których opisywało rozporządzenie z 2004 r.) do rady nadzorczej spółki z formalnoprawnego punktu widzenia nie łamano ani statutu, ani przepisów prawa. Bo dotyczą one tylko spółek, których jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa.

Nikt spółkom zbrojeniowym nie kazał usuwać zapisów ze statutów, które nakładały obowiązek nominacji do rad nadzorczych osób spełniających państwowe kompetencje. Mogły je zostawić w trosce o jakość zarządzania tak ogromnym majątkiem państwa. Ale MON wolał wykorzystać okazję i statuty wyczyścił. Wbrew temu co napisaliśmy nie złamał jednak ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji.

Redakcja „OKO.press”

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press


Masz cynk?