“Oko” demaskuje rządzących. Prezes Rady Ministrów, marszałek Sejmu, prokurator generalny i minister sprawiedliwości oraz wicepremier i minister kultury – wszyscy oni zwracali się do Trybunału Konstytucyjnego jakby pisowska "ustawa naprawcza" była wydmuszką

W walce z Trybunałem Konstytucyjnym politycy Prawa i Sprawiedliwości używają argumentu, który wymyślili na początku marca: że sędziom tylko wydaje się, że wydają wyroki, bo orzekają w niezgodnym z prawem składzie i wbrew przepisom PiS-owskiej “ustawy naprawczej” z grudnia 2015, której nie mogli osądzić inaczej, niż na podstawie jej przepisów.

Ta opowieść wróciła przy okazji ostatniego wyroku. Jarosław Kaczyński już 10 sierpnia mówił: “Trybunał nie uznaje obowiązującego prawa. Sprawa jest rozpatrywana w trybie, który nie może zastosowany, w oparciu o ustawę, która nie obowiązuje, bo została uchylona przez Sejm, a to, co uczynił w jej sprawie TK, nie miało żadnego znaczenia prawnego”. I zapowiedział, że PiS nie opublikuje wyroku Trybunału.

Opierając się na tym argumencie, PiS wymusiło na zależnym od Kancelarii Premiera Rządowym Centrum Legislacji niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Nie tylko tego z 9 marca – o „ustawie naprawczej” – ale wszystkich, które TK wydał od tego czasu.

W efekcie już 24 wyroki Trybunału czekają na opublikowanie w Dzienniku Ustaw lub w „Monitorze Polskim”. Wśród nich jest też długo oczekiwany przez warszawiaków wyrok stwierdzający, że tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna jest zgodna z konstytucją.

Natomiast tylko w mediach PiS jest tak bezkompromisowe. W szeregu dokumentów pierwszoplanowi politycy PiS postępują tak,  jakby wszystkie decyzje Trybunału Konstytucyjnego były podjęte prawidłowo i całkowicie dla nich wiążące.

Premier Beata Szydło

Już po wejściu w życie „ustawy naprawczej”, ale zanim TK orzekł o jej niezgodności z konstytucją, politycy PiS ignorowali przyjęte przez siebie prawo.

26 lutego pismo do Trybunału Konstytucyjnego wysłała – przez pełnomocnika – premier Beata Szydło. Mimo iż „ustawa naprawcza” obowiązuje od dwóch miesięcy, rząd Beaty Szydło nie uwzględnia jej przepisów, przedstawiając swoje stanowisko w sprawie osób całkowicie ubezwłasnowolnionych. Rada Ministrów wnosi o uznania za niekonstytucyjne przepisów zaskarżonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

W piśmie nie ma żadnych uwag na temat nieodpowiedniego składu orzekającego – choć jest to skład pięcioosobowy, który po „ustawie naprawczej”  przestał istnieć. Ani żadnych pouczeń Trybunału, które znamy z mediów. Rząd zwraca się do sądu konstytucyjnego najwyraźniej uznając jego kompetencje.



Zbigniew Ziobro

Prokurator generalny 7 marca 2016 do Trybunału Konstytucyjnego przesłał swoje stanowisko. Chciał przekonać Trybunał, by nie orzekał o ustawie. To jest spójne z oficjalną linią PiS.

Jednocześnie Ziobro pisze:

„Konstytucja nie przewiduje żadnego trybu wzruszania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego z powodu ich wadliwości, a nawet stanowi wprost, że orzeczenia Trybunału mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”.

To wywraca cały pomysł PiS na wojnę z Trybunałem, ponieważ skoro nie można spowodować zmiany wyroków TK, choćby nawet były wadliwe, to rząd musi się z nimi pogodzić. Nieoczekiwanie to Zbigniew Ziobro jest autorem najmocniejszego argumentu przeciw Prawu i Sprawiedliwości.



Marek Kuchciński

Marszałek Sejmu na początku marca był stanowczy. W piśmie do Trybunału z 4 marca pisał : „nie chcąc wspierać działań podejmowanych wbrew jednoznacznemu brzmieniu przepisów ustawy o Trybunale Konstytucyjnym informuję, że Sejm nie weźmie udziału w tak ukształtowanym postępowaniu”.

Jednak 20 kwietnia marszałek Kuchciński zupełnie normalnie współpracował z Trybunałem Konstytucyjnym. Jakby nigdy nic wysłał do TK stanowisko w postępowaniu dotyczącym „zasad rozpoznawania wniosków, skarg i próśb osób osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych”.

W tym piśmie marszałek zachowuje się, jakby ustawy naprawczej nigdy nie było i uznaje prawo Trybunału do orzekania. Wnosi o uznanie zakwestionowanych przepisów za zgodne  z konstytucją.

Kuchciński ani jednym słowem nie nawiązuje do PiS-owskiej „ustawy naprawczej” – choć na jej gruncie przecież TK nie powinien móc wydać orzeczenia w sprawie aresztantów tak samo jak, zdaniem PiS, nie mógł tego zrobić w przypadku ustawy naprawczej.

17 maja 2016 marszałek Kuchciński znów pisze do Trybunału Konstytucyjnego – tym razem w sprawie ustawy o zabytkach. W piśmie nie ma śladu pouczania, straszenia, podważania pozycji Trybunału. Ani słowa o tym, w jakim składzie i w jakiej kolejności sprawy powinny być sądzone.

Piotr Gliński

Wicepremier i minister kultury 11 maja 2016 przesyła do Trybunału Konstytucyjnego wyjaśnienia w sprawie zabytków (pismo z jego upoważnienia podpisuje wiceminister Magdalena Gawin).

W tym dokumencie również brak choćby napomknienia o tym, że TK nie ma prawa się wypowiadać o ustawie o zabytkach ruchomych. Po prostu ministerstwo wyjaśnia Trybunałowi swoje stanowisko.

Także sędziowie Trybunału wybrani przez Prawo i Sprawiedliwość – Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędraszewski – respektują prawomocność wyroków Trybunału. Wskazują na to ich podpisy pod wyrokami – również tymi wydawanymi przez skład np. pięcioosobowy, który zniosła „ustawa naprawcza”.

Sędziowie wybrani przez Sejm VIII Kadencji zawsze składają zdania odrębne, w których przypominają o ustawie z 22 grudnia i braku publikacji wyroku z 9 marca – nie kwestionują jednak faktu, że wyrok został wydany.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym