W 2020 dodatek stażowy zostanie w końcu wyłączony z wynagrodzenia zasadniczego. To dobra zmiana, ale niewystarczająca. "Związki zawodowe od lat postulują wyłączenie wszystkich dodatków tak, żeby płaca minimalna stała się wynagrodzeniem zasadniczym, czyli podstawą, do której dodatki są doliczane" - mówi OKO.press Norbert Kusiak z OPZZ

Wraz z podwyższeniem płacy minimalnej w 2020 roku wprowadzono zmianę, o którą związki walczyły od lat: wyłączenie dodatku stażowego (za wysługę lat) z wynagrodzenia zasadniczego. To ważne szczególnie dla pracowników budżetówki, którym dotychczasowe przepisy blokowały podwyżki. Według rządowych szacunków zmiana obejmie ok. 56,4 tys. osób, wzrost dochodów ma wynieść średnio ok. 206 zł na pracownika.

Dodatek stażowy, czyli za wysługę lat przysługuje pracownikom sfery budżetowej (urzędnicy, funkcjonariusze, nauczyciele, pielęgniarki, kolejarze…) oraz sfery prywatnej, jeśli zakłada to umowa z pracodawcą. W sferze publicznej dodatek wynoszący 5 proc. miesięcznego wynagrodzenia przysługuje pracownikowi za ponad pięcioletnią pracę. Dodatek wzrasta o 1 proc. po każdym kolejnym roku pracy, ale nie może być wyższy niż 20 proc.

Uwolnienie dodatku stażowego to potrzebna i dobra zmiana, ale:

  • nie wiadomo kto za nią zapłaci;
  • inne dodatki pominięto, wciąż są zjadane przez minimum krajowe;
  • nie rozwiązuje to problemu oderwania płac od realiów gospodarczych i niepewności podwyżek.

„Rząd twierdzi, że w budżecie na rok 2020 zapewnił środki na wyłączenie z płacy minimalnej dodatku stażowego dla 56 tys. osób, ale OPZZ nie dostrzega tych pieniędzy w projekcie budżetu” – mówi OKO.press Norbert Kusiak, dyrektor wydziału polityki gospodarczej i funduszy strukturalnych OPZZ.

„Skala potrzeb jest zresztą znacznie większa, z uwagi na liczbę osób otrzymujących płacę minimalną. Przekonamy się o tym prawdopodobnie już niedługo, gdy jednostki sektora publicznego zgłoszą brak wystarczających środków na wzrost płacy minimalnej” – dodaje.

Dodatek demotywujący

„Cieszymy się z podnoszenia płacy minimalnej, która z reguły popycha wynagrodzenia w górę” – tłumaczy Norbert Kusiak. „Niestety, aktualnie wzrost płacy minimalnej powoduje spłaszczenie płac, które negatywnie odczuwają osoby zarabiające ponad 2600 zł”.

Wyobraźmy sobie pracownika, który w 2018 roku zarabiał 2100 zł. Do tego dostaje dodatek stażowy lub funkcyjny i łącznie jego dochód wynosi 2250 zł brutto – 150 zł, powyżej ówczesnej minimalnej. Takiego pracownika w 2019 roku podwyżka wzrostu płacy minimalnej nie obejmowała, dodatki przestawały być dodatkami, a stawały się jedną z części składowych minimalnej pensji.

Na papierze wszystko się zgadzało – pracownik dostaje minimum krajowe, więc podwyżki dawać nie trzeba. Jak czuje się osoba z 30-letnim stażem, która zarabia tyle samo, co nowy pracownik od pierwszego dnia pracy? Ustawodawca nie przewidział. W sektorze publicznym problem nawarstwia się od lat, spłaszczając siatki wynagrodzeń.

Wyłączenie dodatku stażowego z wynagrodzenia podstawowego jest ważnym i dobrym posunięciem. Ale nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Co z innymi dodatkami?

Poza dodatkiem stażowym są inne, których aktualne zmiany nie objęły, np.

  • za pracę w uciążliwych lub niebezpiecznych warunkach;
  • funkcyjny (kiedy pracownik z racji pełnionej funkcji ma więcej obowiązków);
  • motywacyjne.

Przykład? Działaczka Lewicy Razem Anna Stabrowska opublikowała w mediach społecznościowych karty wynagrodzeń z wałbrzyskiego szpitala, na których wynagrodzenie zasadnicze wynosi 2251 zł, a dodatek za pracę w warunkach szkodliwych dla zdrowia jest wliczony do podstawy pensji.

Stabrowska zwraca uwagę na logiczny absurd. „Dodatki od tego są dodatkami, żeby były DODAWANE do pensji, a nie odejmowane. Ale co ja tam wiem” – ironizuje.

Teoretycznie pensja minimalna od 1 stycznia tego roku wzrosła do 2600 zł brutto. Teoretycznie.To są zarobki pracowników…

Опубликовано Anna Stabrowska Четверг, 13 февраля 2020 г.

„Związki zawodowe od lat postulują wyłączenie wszystkich dodatków tak, żeby płaca minimalna stała się wynagrodzeniem zasadniczymi, czyli podstawą, do której dodatki są doliczane” – tłumaczy Kusiak. Związkowcy są zgodni, że należy wyłączyć wszystkie dodatki. Pracodawcy nie mówią nie, ale chcą to robić stopniowo.

Związkowcy poprosili na razie rząd o wyliczenia, jakie będą koszty proponowanej przez nich zmiany. Doświadczenie pokazuje, że dobre pomysły bywają przez rząd wprowadzane bez dobrego planu na ich realizację.

Gdzie są pieniądze?

Problem z propracowniczymi zmianami wprowadzanymi przez rząd jest też taki, że często nie idą za nimi pieniądze. Efekt? Płacą samorządy, których budżet jest dziś krytycznie obciążony przez rządowe gesty. Koronnymi przykładami są tutaj edukacja i ochrona zdrowia.

Według OPZZ ustawa budżetowa w zakresie podwyżek dla sfery budżetowej nie zapewnia wystarczających środków na sfinansowanie zmian w sposobie liczenia dodatku stażowego.

„W państwie, które trzyma się litery prawa, dba o obywateli i szanuje pracowników zapewnienie środków na podwyżki, powinno być czymś oczywistym” – mówi Kusiak. „Przy każdej okazji naciskamy na zapewnienie środków, staramy się informować opinię publiczną, parlament, rząd… Ale na ustawę budżetową wpływ mamy bardzo ograniczony. Projekt w wersji rozpatrywanej obecnie przez Sejm nie był nawet konsultowany z Radą Dialogu Społecznego”.

Brak zagwarantowanych środków ma łatwe do przewidzenia konsekwencje.

Kusiak: „Jeśli strona rządowa nie zapewnia podmiotom publicznym odpowiednich środków na płacenie dodatków, muszą przekazywać pieniądze z własnych środków, często kosztem podwyżek dla innych pracowników”.

A to napędza problem fikcyjności siatki wynagrodzeń i zaniżania płac pracowników trochę lepiej zarabiających.

Płace przeciętne muszą rosnąć

„Mamy teraz do rozwiązania problem, jak dbać o podnoszenie wynagrodzeń przeciętnych” – uważa Kusiak. „Nie możemy zapominać, że płaca jest czynnikiem motywującym. Trudno oczekiwać od pracownika wydajnej pracy, jeśli nie zapewnimy mu adekwatnego wynagrodzenia”.

„Jeśli płaca minimalna rośnie o 350 zł, to pracownicy, którzy zarabiają więcej, też oczekują proporcjonalnej podwyżki adekwatnej do stażu pracy, stanowiska, wykształcenia. Niestety zwykle jej nie dostają”.

Problem jest o tyle istotny, że pensje w sektorze publicznym są wyjątkowo oderwane od gospodarczej rzeczywistości, co coraz bardziej frustruje pracowników.

PKB rośnie o wiele szybciej niż płace

Od 2000 do 2018 roku wzrost PKB wyniósł 93 proc., a przeciętnego realnego (po odjęciu inflacji) wynagrodzenie – tylko o 68 proc.

„W 2018 udział płac w PKB zmniejszył się w Polsce do 49 proc, podczas gdy średnia unijna to 55 proc. Aż 66 proc. pracowników nie zarabia więcej niż płaca przeciętna. Rozkład dochodów jest niesprawiedliwy i nieadekwatny do wzrostu PKB” – mówi Kusiak i zwraca uwagę na fatalne skutki zamrożenia wynagrodzeń w budżetowce jeszcze za rządów PO-PSL.

„Podczas gdy rosła inflacja i płace w sektorze prywatnym, płace pracowników budżetówki stały w miejscu” – tłumaczy związkowiec. Jego zdaniem erozja płac szybko przyniosła erozję kard.

„Sektor prywatny skutecznie konkuruje o pracowników. Zatrudnienie w sferze publicznej spada, fluktuacja jest bardzo duża, a w efekcie administracja staje się mało wydajna”.

„Zapominamy, że zależność między oczekiwaną poprawą funkcjonowania państwa i wzrostem płac jest bardzo silna. Żeby państwo mogło realizować swoje cele, wynagrodzenia muszą być godne” – uważa Kusiak.

OPZZ postuluje zmianę całego systemu kształtowania wynagrodzenia w sferze publicznej. Dzisiaj przyrost płac opiera się na negocjacjach. Jeśli w ramach Rady Dialogu Społecznego strona rządowa, pracownicy i pracodawcy nie dojdą do porozumienia, decyzję podejmuje rząd.

Zdaniem Kusiaka skutkuje to tym, że rewaloryzacja jest zwykle niewystarczająca. „Wzrost wynagrodzenia powinien dawać pewność wzrostu o wartość inflacji i być ustawowo powiązany ze wzrostem PKB. Pracownicy muszą czuć, że uczestniczą we wzroście gospodarczym”.

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

  1. Adam Potoczek

    _ Mamy kolejny przykład (dodatki do płac) na wyniosłe a nawet wzgardliwe traktowanie skamlących grup społecznych oczekujących lepszego życia.
    _ Czasem dotyczy to pielęgniarek, przy innej okazji będzie dotyczyło nauczycieli, albo policjantów, albo lekarzy, albo strażaków itd. Tak zwane „negocjacje” to stała zagrywka, aby tylko zapewnić ekipie rządzącej głos rozstrzygający zgodny jakoby z interesem „suwerena”.
    _ Dla władzy schemat działania „dziel i rządź” to podstawa trwałości władzy, już POZA ZASADAMI DEMOKRACJI. Decyduje wola (polityczna) i siła.
    _ Natomiast dla kolejnych działów budżetowych jest to miotanie się w swoich KLATKACH stereotypowego myślenia o „pracodawcy” budżetowym, jako wszechmocnym dozorcy wrzucającym karmę do klatki. Każda klatka stoi osobno i od łaskawości dozorcy zależy, ile karmy wrzuci do której klatki.
    _ W interesie dozorcy dozującego karmę jest, aby stworzenia w klatkach siedziały osobno i nie wiedziały ile naprawdę jest karmy, a nawet wzajemnie na siebie warczały, gdy do klatki sąsiada trafi większa porcja.
    _ A tak bez złośliwych porównań, powinno nas zdumiewać, że po tylu latach od przemiany w 1989 roku, poszczególne grupy zawodowe, ciągle nie nauczyły się ŁĄCZYĆ SIŁ i POROZUMIEWAĆ SIĘ między sobą, aby wspólnie zabiegać o swoje interesy. Oraz aby osiągać swoje cele, bez przeciwstawiania ich innym grupom zawodowym.

    _ Tymczasem wydaje się, że można by „raz na zawsze” (na długi okres wielokadencyjny) ustalić gradację płac w budżetówce, przez odniesienie średnich płac w poszczególnych działach budżetowych(służba zdrowia, edukacja, policja, wojsko, i kolejno pozostałe służby) do średnich płac w gospodarce pozabudżetowej (przemysł, budownictwo, usługi itp.). Tak ustalona procentowo gradacja nadążałaby stale za poziomem gospodarki krajowej pozabudżetowej i nie trzeba by się wykłócać strajkami o każde 200 lub 500 złotych.
    _ ZBYT PROSTE? A może wreszcie jawny, sprawiedliwy i trwały SYSTEM?

  2. Piotr Kowalski

    Nawet ciemny lud nie wierzy Kaczyńskiemu, Dudzie, Morawieckiemu ! IP dzisiaj 20:12

    Jak żyć P. Kaczyński, Duda, Morawiecki, jak żyć ?

    Astronomiczna Inflacja i wzrost cen jak nigdy od 30 lat !!!

    Złodziejskie stopy procentowe okradają Polaków z oszczędności bankowych !!!

    Koszty wywozu śmieci ponoszone przez SAMOTNEGO EMERYTA mają wynosić od 2020r: 1104zł (12m x 92zł), t.j. 6 – KROTNY WZROST i WIĘCEJ NIŻ ZASIŁEK DLA EMERYTÓW NAZWANY PRZEZ OSZUSTÓW Z PIS "13 EMERYTURĄ" !
    Dotychczasowe koszty wynosiły 180 zł za rok (12m x 15zł) !

    Pisiory, już nawet na śmieciach chcą zarabiać !

    Panie Kaczyński, ciemny lud już nie wierzy !

    https://drive.google.com/file/d/1Ej­Z218wp9bF_imD4ErfOXZfyPPC218ML/view­?usp=drivesdk

    P.S.
    Obwinianie samorządów za podwyżki opłat wywozu śmieci jest nieobiektywne.
    Samorządom brakuje kasy, bo pisiory obciążyły samorządy kosztami deformy szkolnictwa,
    zadłużonymi szpitalami, podwyżkami za prąd i innymi "dobrodziejstwami".

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press