Jeden z zabitych żubrów to młoda krowa. "To może znaczyć, że odstrzał dokonuje się w sposób niezgodny z decyzją GDOŚ, bo tak młode zwierzę powinno żyć na wolności" - mówi nam Małgorzata Górska z Greenpeace Polska. Prawdopodobnie żubry zginęły w polowaniu komercyjnym

W Puszczy Boreckiej rozpoczął się odstrzał żubrów – dowiaduje się OKO.press. Być może polowania są sprzedawane myśliwym z zagranicy.

„Przypuszczalnie zabito już 6 z 12 zwierząt przeznaczonych do odstrzału” – mówi nam źródło chcące zachować anonimowość.

Żubry są gatunkiem chronionym, z zasady nie wolno do nich strzelać. Jednak od lat trwa ich zabijanie, często są to komercyjne polowania. Ta praktyka jest  krytykowana przez Greenpeace Polska i wielu przyrodników i badaczy.

„Takie polowania obniżają rangę gatunku, który w Polsce jest symbolem ochrony przyrody. Nie może być na to zgody” – mówił kilka miesięcy temu OKO.press dr hab. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

Pechowa dwunastka

Ponieważ żubr nie jest gatunkiem łownym, ale ściśle chronionym, to nie dotyczą go przepisy Prawa łowieckiego, ale ustawy o ochronie przyrody. Dlatego Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) musi wydać specjalną zgodę na odstępstwo od generalnego zakazu zabijania żubrów.

Taką zgodę Nadleśnictwo Borki otrzymało 8 września 2017 r. Dyrekcja Generalna przyzwoliła na zabicie 20 osobników. OKO.press pisało o tym tu:



Jak się dowiaduje OKO.press, teraz GDOŚ wydało 18 grudnia 2017 r. zgodę na zabicie12 żubrów: 7 dzikich żubrów oraz 5 osobników przywiezionych z hodowli w Nadleśnictwie Kobiór. Mniejsza liczba żubrów do zabicia wynika z tego, że 8 zwierząt przewieziono do Puszczy Augustowskiej, gdzie tworzone jest nowe stado.

Źródło informuje nas, że Nadleśnictwo Borki planuje odstrzał wszystkich 12 zwierząt. Czyli 100 proc. tego, na co zgodziła się GDOŚ.

„Jest to ewenement w skali kraju. Tam, gdzie nie organizuje się polowań komercyjnych na żubry, strzela się nie więcej niż do połowy osobników z limitu. Wybiera się bowiem tylko zwierzęta np. cierpiące z powodu jakiejś poważnej choroby, kiedy odstrzał – jako ostateczne rozwiązanie – ma sensowne uzasadnienie. Natomiast Nadleśnictwo Borki sprzedaje polowania na żubry, więc chce na nich zarobić jak najwięcej” – komentuje dla OKO.press Małgorzata Górska z Greenpeace Polska.

Odstrzał niezgodny z założeniami?

W uzasadnieniu do zgody GDOŚ z 18 grudnia napisano, że powinny zostać odstrzelone osobniki o słabej kondycji, chore, agresywne a także późno cielące się krowy.

Tymczasem z informacji OKO.press wynika, że jeden z zabitych żubrów to młoda krowa.

„To może znaczyć, że odstrzał dokonuje się w sposób niezgodny z decyzją GDOŚ, bo tak młode zwierzę powinno żyć na wolności” – mówi nam Małgorzata Górska z Greenpeace Polska.

Aktywistka w rozmowie z nami zaznacza, że zabicie samicy stoi również w sprzeczności z rekomendacjami Państwowej Rady Ochrony Przyrody (PROP), która opiniowała wniosek Nadleśnictwa Borki o odstrzał.

Co prawda PROP wydała opinię pozytywną, ale jednocześnie wskazała, że samice przywiezione z hodowli w Nadleśnictwie Kobiór powinny być wypuszczone. A odstrzelić powinno się tylko najstarsze byki.

Rozwiązania alternatywne? Po co!

Greenpeace Polska kwestionuje zasadność wydanej w grudniu ubiegłego roku przez GDOŚ zgody na odstrzał żubrów.

„Prawo wyraźnie stanowi, że odstrzał osobników gatunku chronionego jest ostatecznością, gdy nie ma już żadnych alternatyw. A tych ostatnich nie zbadano wystarczająco” – mówi OKO.press Górska.

Zdaniem Greenpeace Polska potwierdza to fakt, że decyzja GDOŚ z września 2017 r. zezwalała na zabicie 20 żubrów – właśnie z powodu rzekomego braku rozwiązań alternatywnych. „A niecałe 3 miesiące później okazało się, że tworzone jest nowe stado w Puszczy Augustowskiej i osiem zwierząt można tam przesiedlić zamiast zabijać” – mówi Górska.

Intratny interes

Zdaniem Greenpeace Polska odstrzały żubrów, realizowane rzekomo w trosce o dobro gatunku, w gruncie rzeczy są komercyjnymi polowaniami o ekskluzywnym charakterze. Dowodem na to jest choćby to, że Nadleśnictwo Borki ma również zgodę GDOŚ na wywóz trofeów (głowa z rogami)  za granicę. A także zgodę Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie na sprzedaż mięsa zastrzelonych osobników.

Na takie polowania chętnie przyjeżdżają myśliwi z zagranicy, dlatego są dla nadleśnictwa intratnym źródłem dochodu. Według cennika obowiązującego od 2014 roku za samo postrzelenie byka lub krowy żubra myśliwy musi zapłacić 12,2 tys. zł.

Spreparowanie głowy jest dodatkowo płatne i waha się od 12,8 tys. zł do nawet 36 tys. zł. A opłata może jeszcze skoczyć w przypadku trofeów medalowych. Cennik do niedawna był dostępny pod tym linkiem, ale zniknął.

Jak wygląda takie polowanie można obejrzeć na poniższym filmie nakręconym przez amatora myśliwskich wrażeń z zagranicy. Uwaga: Drastyczne sceny!

Fundamentem tego „systemu” jest „Strategia ochrony żubra w Polsce” z 2007 r. Ten dokument w sposób arbitralny ustala maksymalną liczebność wolno żyjących populacji żubrów w Polsce. W sytuacji, gdy zostaje ona przekroczona – np. w Puszczy Boreckiej ma być najwyżej 85 zwierząt – nadleśnictwa mogą wnioskować o odstrzał.

Problem w tym, że liczebnością można sterować. Po pierwsze – przez intensywne dokarmianie. Po drugie – przez zasilanie stad żubrów z zewnętrznych hodowli. A potem się strzela, bo żubrów jest „za dużo”. I inkasuje pieniądze.

Raport na ten temat pn. „Polowanie, czyli ochrona żubra po polsku”, w którym powyższe mechanizmy zostały omówione, Greenpeace Polska opublikował w październiku 2017 r. OKO.press pisało o tym tu:



OKO.press próbowało dziś (14 marca) zdobyć komentarz Lasów Państwowych. Dzwoniliśmy do Nadleśnictwa Borki, ale tam odesłano nas do rzecznika prasowego Regionalnej Dyrekcji w Białymstoku. Rzecznik Jarosław Krawczyk poinformował nas jednak, że wyjeżdża na dwa dni i że może udzielić nam informacji dopiero po tym czasie. Poprosił o przesłanie pytań OKO.press drogą e-mailową.

Razem powstrzymajmy rzeź żubrów!

Wciąż aktualna jest petycja do premiera do Premiera RP o powstrzymanie planów odstrzału żubrów. W 2016 r. roku o jej podpisywanie wspólnie apelowały Greenpeace i OKO.press. Wtedy udało się zatrzymać rzeź tych zwierząt. Mamy nadzieję, że uda się i tym razem.


Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania. W OKO.press pisze o ekologii i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym